Bp Greger: miłosierdzie ma coś z ewangelicznego szaleństwa

rk, Grojec, 2016-02-25

„Miłosierdzie realizowane w miejscach, gdzie brakuje miłości, ma coś z ewangelicznego szaleństwa. Ale to ryzyko miłości nie jest bezmyślne” – podkreślił bp Piotr Greger, który 24 lutego powitał w Grojcu koło Oświęcimia Znaki Miłosierdzia nawiedzające podczas swej wędrówki po diecezji kolejną parafię.

Obraz Pana Jezusa Miłosiernego oraz towarzyszące mu relikwie świętych – s. Faustyny i Jana Pawła II – zatrzymały się w parafii św. Wawrzyńca w Grojcu. Relikwiarze z doczesnymi szczątkami Apostołów Miłosierdzia i kopię łagiewnickiego obrazu wniesiono uroczyście do kościoła pw. Matki Bożej Miłosierdzia usytuowanego nieopodal starej drewnianej świątyni grojeckiej noszącej wezwanie rzymskiego męczennika z III wieku.

Znaki Miłosierdzia powitali uroczyście parafianie na czele z biskupem pomocniczym diecezji Piotrem Gregerem. Proboszcz ks. Józef Zborek powierzając wspólnotę parafian Bożemu miłosierdziu, podkreślił, że spotkanie z Jezusem Miłosiernym w obrazie łagiewnickim powinno być osobistym doświadczeniem każdego z uczestników modlitwy.

„Tak wielu z nas zmaga się ze swymi słabościami i sądzi, że jeśli zechcą, mogą je opanować. Tymczasem bez Twej pomocy jest to niemożliwe. Potrzebna jest Twoja łaska, potrzebna jest Twoja interwencja, by przywrócić pokój serca” – modlił się kapłan, przypominając, że przygotowania do środowego spotkania trwały kilka miesięcy, a bezpośrednio poprzedziły to wydarzenie rekolekcje.

W homilii bp Greger zauważył, że miłość bliźniego stanowi jeden z znaków rozpoznawczych chrześcijaństwa. „Doświadczenie pokazuje, że wcale nie jest to łatwe zadanie. To jest trudny egzamin. Egzamin z przykazania, które pan Jezus nazywa pierwsze i najważniejsze. Przyznajmy, że mamy wiele sprawdzonych sposobów, by próbować uciec od tego przykazania” – mówił biskup, nawiązując do ewangelicznej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.

Jak zauważył biskup, postawa Samarytanina, symbolizuje bezgraniczną troskę samego Boga o człowieka. Podkreślił, że Samarytanin nie oblicza zysków i strat.

Duchowny zaznaczył, że miłosierdzie realizowane w miejscach, gdzie brakuje miłości, ma coś z ewangelicznego szaleństwa. Dodał jednak, że to ryzyko miłości nie jest bezmyślne. „Jakby się to wydarzenie skończyło, jeśli by Samarytanin zaczął kalkulować i obliczać? Miłość ze swojej natury nie czeka na odwzajemnienie. Ona chce dawać. I w ten sposób objawia rysy miłosierdzia” - zapewnił.

Po liturgii wierni oddali cześć relikwiom i czuwali przed Najświętszym Sakramentem w obecności zainstalowanego nad ołtarzem obrazu łagiewnickiego, obok obrazu Matki Bożej Miłosierdzia z Ostrej Bramy.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook