Bp Jan Tyrawa: liberalizm często przecenia własne siły

jm, Bydgoszcz, 2016-02-25

„Liberalizm często przecenia własne siły i próbuje wprowadzić zbyt wiele zmian w zbyt krótkim czasie, a co za tym idzie, mimo woli pomniejsza kapitał moralny” - cytował Jonathana Haidta bp Jan Tyrawa. Ordynariusz diecezji wygłosił w czwartek wykład zatytułowany „Moralność według Haidta”, streszczając jego publikację „Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?”.

Biskup Jan Tyrawa zaprezentował na początku sylwetkę tego znanego psychologa społecznego związanego z Uniwersytetem Stanu Wirginia w Charlottesville. W obszernych fragmentach przytoczył słowa samego Haidta - dorastającego w żydowskiej rodzinie na przedmieściach Nowego Jorku. - Moi dziadkowie uciekli z carskiej Rosji i znaleźli pracę w nowojorskim przemyśle odzieżowym. Dla ich pokolenia socjalizm i związki zawodowe były skuteczną odpowiedzią na wyzysk i okropne warunki pracy, jakie panowały w fabryce. (...) Moja moralność nie ukształtowała się wyłącznie pod wpływem rodziny i przynależności etnicznej. Studiowałem na Uniwersytecie Yale, który zajmował wówczas drugie miejsce w rankingu najbardziej liberalnych uniwersytetów elitarnej Ligi Bluszczowej (...) Liberalizm był cool. Bycie liberałem było słuszne - wspominał autor, podkreślając jednocześnie, że „liberalizm wydawał się w oczywisty sposób etyczny, gdyż liberałowie organizowali marsze na rzecz pokoju, praw pracowniczych, praw obywatelskich i sekularyzmu”. Haidt otwarcie podkreśla, że jako zagorzały liberał zakładał, że można postawić znak równości między konserwatyzmem, ortodoksyjnością, religią, wiarą i odrzuceniem nauki.

Dalej biskup zwrócił uwagę na test zawarty w książce Haidta - dwie zmyślone opowiastki, dość drastyczne i dwuznaczne moralnie. Jak dowodzi autor, te same historyjki opowiedziane w Chicago i w indyjskim stanie Orisa pozwoliły ustalić, że istnieje typ moralności socjocentrycznej i indywidualistycznej. - Właśnie ten drugi typ charakteryzuje Amerykę i Europę. Dominuje on od oświecenia, poprzez rozwój praw jednostki i rozpowszechnianie się kultury konsumenckiej. Ameryka i Europa jawią się jako nowe społeczeństwo, któremu udało się pozbyć grubej warstwy nakazów i zakazów moralnych, opisywanych w innych kulturach. To uwolnienie dotyczy reguł, które antropolodzy nazywają „czystością” i „skażeniem”. A zatem to, co w Indiach jest akceptowane i przyjmowane, w Ameryce spotyka się z dezaprobatą - i odwrotnie - cytował prelegent, tłumacząc dalej, że „dziedzina moralności zmienia się w zależności od kultury”.

Jak przypomniał bp Jan Tyrawa, Jonathan Haidt w latach 90. przebywał w Indiach. Tam - jak sam pisze - „zaczął w subtelny sposób czuć etykę boskości i po raz pierwszy w życiu był w stanie wyjść poza swoją rodzimą moralność - etykę autonomii”. Jak stwierdził autor, etyka boskości kładzie nacisk na panowanie nad sobą, opieranie się pokusom, doskonalenie swojego wyższego, bardziej szlachetnego „Ja” i rezygnację z samolubnych pragnień, a także oferuje wartościowy punkt widzenia, który pozwala krytykować negatywne strony społeczeństwa: wybujały materializm, zachłanny konsumpcjonizm, bezmyślną lub strywializowaną seksualność. Haidt zrozumiał też, co znaczy „pionowy wymiar przestrzeni społecznej, rozciągający się z góry na dół; od Boga (doskonałości moralnej) na szczycie, poprzez aniołów, ludzi, inne zwierzęta, potwory i demony, aż do szatana - czystego zła - na samym dole”.

Prelegent obszernie zreferował rozumienie określonych fundamentów moralnych (troska - krzywda, sprawiedliwość - oszustwo, lojalność - zdrada, autorytet - bunt, świętość - upodlenie, wolność - prześladowanie) w ujęciu liberałów i konserwatystów.

Biskup zatrzymał się również nad omówieniem podejścia do religii i kapitałem moralnym. Ten ostatni to „zasoby, które utrzymują wspólnotę moralną - chodzi o stopień, w jakim społeczność posiada wzajemnie powiązane zbiory wartości, cnót, norm, praktyk”. Prelegent, powołując się na autora, cytował: „Jeżeli próbujesz zmienić organizację lub społeczeństwo, nie biorąc pod uwagę wpływu wprowadzanych zmian na kapitał moralny, to prosisz się o kłopoty. Jest to, jak sądzę, najważniejsza „ślepa plamka” lewicy. Wyjaśnia to, dlaczego liberalne reformy tak często przynoszą skutki przeciwne do zamierzonych i dlaczego rewolucje komunistyczne zazwyczaj prowadzą do despotyzmu. Właśnie dlatego myślę, że liberalizm - który uczynił tak wiele, aby zapewnić ludziom wolność i równe szanse - jest niewystarczający jako samodzielna filozofia rządzenia. Liberalizm często przecenia własne siły i próbuje wprowadzić zbyt wiele zmian w zbyt krótkim czasie, a co za tym idzie - mimo woli pomniejsza kapitał moralny. Konserwatyści natomiast z większym powodzeniem chronią kapitał moralny, często jednak (...) nie dostrzegają potrzeby zmieniania i unowocześniania instytucji”.

W podsumowaniu bp Jan Tyrawa zwrócił uwagę, że autor „Prawego umysłu”, mówiąc o religii, nie rozważa jej istoty: sacrum - profanum, doświadczenie transcendencji... Nie rozpatruje jej od strony filozofii religii. Nie mówi także o sumieniu i godności osoby ludzkiej. Ani słowem nie wspomina o prawie naturalnym. Nie porusza żadnych problemów moralnych, które rzeczywiście dzielą lewicę i prawicę (bioetyka, aborcja, eutanazja, homoseksualizm). Haidt wielowymiarowość moralności odkrywa w spotkaniu z religiami Indii. - Gdyby prawdziwie spotkał się z chrześcijaństwem, odkryłby miłość - zakończył biskup.

Spotkanie pod nazwą „Moralność a polityka” odbyło się w czwartek wieczorem w bydgoskim seminarium duchownym.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook