Kraków: ogromne zainteresowanie szkołami katolickimi

led, Kraków, 2010-09-24

Do szkoły podstawowej im. Św. Rodziny prowadzonej przez Caritas zapisane są już dwulatki. Na liście chętnych na przyszłe lata jest już ponad 100 osób. W większości szkół na przyszły rok nie ma już miejsc. Zdaniem ekspertów rodzice chętnie posyłają dzieci do szkół katolickich, ponieważ mają poczucie, że szkoły te są bezpieczne i cenią to, że obok edukacji typowo szkolnej, placówki te przywiązują ogromną wagę do wychowania opartego na zasadach moralnych i religijnych.

Co roku dużą popularnością cieszy się szkoła prowadzona przez siostry urszulanki. Listy rezerwowe tworzone są na rok przed pójściem dziecka do szkoły, a o jedno miejsce ubiega się zwykle 4,5 osób. Do szkoły przyjętych zostanie pięćdziesiąt dzieci do dwóch klas. Na przełomie grudnia i stycznia przeprowadzane są rozmowy rekrutacyjne z rodzicami. Ich zdaniem szkoła jest oblegana, ponieważ siostry bardzo dużą wagę przywiązują do wychowania dzieci, to głównie za to szkoła jest ceniona.

Siostra dr Anna Rogozińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 159 Urszulanek Unii Rzymskiej w Krakowie potwierdza, że dla szkoły bardzo ważne jest wychowanie dzieci, które idzie w parze z nauczaniem. „Głównym założeniem jest wpajanie właściwych zasad wychowania i pomoc rodzicom w tym, by dziecko wiedziało czym jest dobro i by było mądrym obywatelem” - mówi s. Rogozińska.

Zdaniem siostry ważne jest, by dziecko wiedziało dlaczego i po co się uczy, aby czerpało z tego radość, wówczas można uniknąć wyścigu szczurów, a wiedza przyswajana jest we właściwy sposób. Duże znaczenie dla szkoły ma także współpraca z rodzicami, ich aktywność, zaangażowanie i dialog z wychowawcami. Siostry zwracają także uwagę na formalności dokonywane przez rodziców i trzymanie się terminów, gdyż wówczas – jak twierdzą – widać, że zależy im na tej szkole, a także przestrzegają ważnego dla szkoły porządku i ładu. Obecnie w szkole są już dwie listy rezerwowe dzieci, które chcą rozpocząć edukację w przyszłym roku.

52 dzieci zostanie przyjętych do Szkoły Podstawowej Sióstr Salezjanek im. bł. Laury Vicuna, zainteresowanie na przyszły rok jest bardzo duże, a listy zapełnione. Zdaniem s. Leokadii Wojeciechowskiej, dyrektorki placówki o przyjęciu decydują różne czynniki, to czy do tej szkoły chodzi już rodzeństwo dziecka, ponieważ ważne jest by mogły uczęszczać do jednej szkoły. W pierwszej kolejności przyjmowane są również dzieci z pobliskiego osiedla, gdyż jak sądzi - ważne jest budowanie przyjaznej, lokalnej społeczności. Według rodziców szkoła cieszy się dużą popularnością, ponieważ dzieci po prostu czują się w niej dobrze i panuje w niej miła atmosfera.
S. Wojciechowska podkreśla, że szkoła kieruje się wychowaniem dzieci, pełnym serca i mądrości wynikającej z Ewangelii – to jej zdaniem – cenią rodzice. „Dzieci nie są anonimowe, nauczyciele poświęcają im dużo uwagi i interesują się nimi, dlatego dbamy też o to, by klasy nie były duże” - dodaje.

Ks. Gabriel Stawowy, dyrektor Zespołu Szkół Salezjańskich w Krakowie przyznaje, że szkoła nigdy nie narzekała na brak chętnych. Do gimnazjum co roku zgłasza się blisko 300 chętnych, przyjmowanych jest 150 uczniów, podobnie jest w licem prowadzonym przez księży, do jednej klasy zgłasza się ok. 100 chętnych. „Często zdarza się, że rodzice uczniów z gimnazjum dzwonią do nas dwa lata przed pójściem dziecka do szkoły i pytają czy już mogą je zapisać, ale nie tworzymy list rezerwowych z takim wyprzedzeniem” - przyznaje ks. Stawowy. Jego zdaniem rodzice dzwonią wcześniej, ponieważ liczy się dla nich bezpieczeństwo i poziom szkoły, często mają też oni wpływ na to do jakiego gimnazjum pójdzie dziecko, gdyż najczęściej o wyborze liceum decyduje już ono samo.

Na przyszły rok rodzice już teraz próbują zapisać dzieci do szkoły podstawowej sióstr Augustianek. Kolejka - jak mówią - jest bardzo długa. Do pierwszej klasy siostry mogą przyjąć 26 dzieci. „Widzimy, że zainteresowanie w tym roku jest bardzo duże, jednak w szkole nie ma warunków, by przyjąć więcej dzieci, mamy też listy rezerwowe, o jedno miejsce stara się mniej więcej 5 dzieci” - mówi s. Augustianka ze Szkoły Podstawowej nr 160 w Krakowie. Podobnie jest w katolickiej podstawówce im. Świętej Rodziny z Nazaretu prowadzonej przez krakowski Caritas. Na listach oczekujących na przyjęcie są nawet dwulatki. Przed przyjęciem rodziców i dzieci czekają rozmowy kwalifikacyjne, które decydują o tym kto zostanie przyjęty.

Zdaniem Elżbiety Kisiel, psychologa rodzinnego z Poradni Psychoterapii Dzieci i Młodzieży Stowarzyszenia „Dobrej Nadziei”, duże zainteresowanie szkołami katolickimi wynika z tego, że nasze społeczeństwo ceni wartości chrześcijańskie oraz to, że rodzice chcą ochronić swoje dzieci przed różnymi niebezpieczeństwami, typu alkohol, narkotyki i mają poczucie, że taką gwarancję dają szkoły katolickie. „Rodzice kierując się dobrem dziecka chcą je ochronić przed zagrożeniami z jakimi dzisiaj mamy do czynienia, z rozluźnieniem obyczajów, o jakich coraz częściej słyszymy, rodzice na spotkaniach przyznają, że boją się tego” - tłumaczy. „Szkoły katolickie stawiają na wychowanie, gwarantują bezpieczeństwo, wysoki poziom, a także ład i porządek – dodaje.

Podobnego zdania jest Barbara Urbanik, psychoterapeuta szkolny, która uważa, że najczęstszymi motywami jest poczucie rodziców, że w szkole katolickiej ich dziecko nie doświadczy tego, o czym słyszy się ostatnio w mediach, a co ma miejsce coraz częściej w szkołach, tzn. przemoc fizyczna i słowna, a przekazywana wiedza będzie zgodna z ich moralnymi i religijnymi przekonaniami i to, że równolegle z edukacją typowo szkolną będzie szło w parze wychowanie oparte na zasadach moralnych i religijnych.

„Motywy te są związane z obiektywnym niepokojem rodziców o rozwój intelektualny, społeczny i moralnych ich dzieci, poszukują więc miejsc, gdzie dziecko będzie mogło mieć zapewnioną w pewnej części realizację tych potrzeb” - wyjaśnia. „Rodzice jednak nie powinni kierować się takimi motywami jak wiara w to, że szkoła katolicka wyręczy ich we wszechstronnym wychowaniu dzieci lub zagwarantuje wychowanie posłusznego i zdyscyplinowanego dziecka” - uważa. Dodaje też, że wtedy rodzice powinni zastanowić się nad swoim lękiem czy poradzą sobie z dorastającym nastolatkiem i wzmacniać swoje kompetencje wychowawcze, pracować nad szczerą, opartą na zaufaniu relacją z dzieckiem oraz poszukiwać innych wszechstronnych form rozwoju dziecka. „Wtedy wychowanie przez rodziców i przez szkołę katolicką będzie się uzupełniać i dobrze rokować na przyszłość” - twierdzi.

Komentarze (1)

krzysiek b.

3 lata, 10 miesięcy temu

No proszę, nie sądziłem, że szkoły katolickie są tak oblegane, widać, że strach zawładnął rodzicami, gdy patrzą na to co dzieje się w "zwykłych" szkołach. Ciekawie tekst napisany

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook