Lublin: msza św. w 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina

mj, Lublin, 2010-03-10

W intencji Fryderyka Chopina modlono się wieczorem 9 marca w archikatedrze lubelskiej. Mszę świętą w 200. rocznicę urodzin wielkiego kompozytora odprawił abp Józef Życiński.

- Prosimy, abyśmy potrafili czuć się tymi, którzy mają wnosić harmonię i piękno w szarą codzienność - mówił abp Życiński. - Bóg jest Bogiem sensu i piękna. Przywołując w dzisiejszy wieczór postać Fryderyka Chopina, myśląc o przedziwnej sile oddziaływania jego muzyki, równocześnie uświadamiamy sobie, że ta harmonia i piękno ma obejmować całe nasze życie, wyrażać się w codziennym świadectwie bliskości wobec Boga - dodał.

Podkreślił, że w spuściźnie Chopina wiele osób widzi nie tylko wrażliwość słowiańskiej duszy, tęsknotę za ojczyzną, która nie istniała wówczas na mapach, ale także „jakąś zapowiedź nieba, wartości z innego świata, odniesień do rzeczywistości, w którą wszedł, mając skończone 39 lat życia”.

Przypomniał, że religijność i wrażliwość Chopina ukształtowała w nim matka. - Jeden z zaprzyjaźnionych muzyków, Liszt, napisał, że Fryderyk Chopin był człowiekiem głęboko religijnym, przywiązanym do Kościoła katolickiego, a w jego dobroci, czułości i cierpliwości wielu odnajdywało świadectwo wiary – zauważył. Dodał, że swoistym dramatem życiowym kompozytora był 9-letni związek z George Sand, symbolem kobiety wyzwolonej, która szukała całkiem innych wartości, a o Chopinie pisała, że jest to człowiek zasklepiony w dogmatach katolickich albo że trudno spotkać drugiego człowieka, który tak mocno wierzyłby w Boga jak on.

- Świadectwo, które przetrwało do naszych czasów, to m.in. modlitewnik, jaki ocalał w muzeum w Łowiczu. Na pierwszej stronie, przed dedykacją dla kuzynki, umieścił wpis „proszę i za mnie westchnąć przy modlitwie”. Ktoś, kto czuł potrzebę modlitwy, kto o nią prosił, nie był na pewno człowiekiem, dla którego Bóg stałby się obcym i odległym Bogiem, odnajdywanym dopiero w godzinie śmierci – mówił metropolita, komentując świadectwo spowiednika Chopina, który twierdził, że przyczynił się do jego nawrócenia przed śmiercią.

- Dziś przeżywając piękno jego muzyki, dziękując Bogu za dary, które czynią bogatszą rodzinę ludzką, czujemy się współspadkobiercami tego dziedzictwa, gdzie zadaniem dla nas pozostaje odpowiedzialność za piękno, w warunkach gdzie mamy wyjątkowe przejawy inwazji brzydoty, agresji, pogardy dla człowieka, braku szacunku - dodał. Zauważył, że i z biografii Chopina można by zrobić historię amanta, który dzięki awansowi stworzonemu przez George Sand realizował marzenia o Paryżu, ale byłoby to odlegle od rzeczywistości. - Łatwo jest wdeptać człowieka w błoto i tę procedurę widzimy często pod polskim niebem, ale muzyka Chopina na nas, jego rodakach, zostawiająca swoje duchowe piętno, jest zobowiązaniem do tego, byśmy byli świadkami piękna i czuli się współodpowiedzialni za poziom piękna w świecie, o czym w „Liście do artystów” pisał Jan Paweł II – powiedział.

Dodał, że to piękno ma także wymiar duchowy, którego „nie da się przełożyć na krzyk, agresję i zapatrzenie w siebie”.

Bezpośrednio po Mszy św. w archikatedrze odbył się koncert filharmoników lubelskich poświęcony Chopinowi.

Komentarze (0)

Powrót na górę strony