Rozważania Drogi Krzyżowej

mp, ts / pm, Lublin, 2013-03-29

Rozważania Drogi Krzyżowej Fot. Łukasz Głowacki - fotoKAI

Przypominamy rozważania Drogi Krzyżowej wygłoszone podczas rekolekcji prowadzonych przez abp. Józefa Życińskiego u Sióstr Służebniczek Dębickich w 2010 r. na niecały rok przed śmiercią.

I. Chrystus Pan przed Piłatem

Piłat nie był prymitywnym, nienawidzącym fanatykiem. Troszczył się o umycie rąk. Miał dobre intencje. Chciał dyskutować o prawdzie. A mimo to tylko otarł się o Jezusa, nie rozpoznał, nie wykorzystał szansy.

Można czasem czytać teologiczne traktaty o Bogu, mieć dobre intencje, troszczyć się o estetykę i pozory , a w istocie tylko ocierać się o Niego, nie rozpoznawać Jego wnętrza, Jego miłości.

Panie, spraw, abym nie powtórzył nigdy błędu Piłata, abyś nie był dla mnie tragicznie nierozpoznany, o którego się otarłem. Spraw, bym w Twoim milczącym spojrzeniu potrafił odczytać głębię Twojej miłości.

II. Chrystus Pan bierze krzyż

Kiedyś mówił o tym, że kto idzie za Nim, a nie bierze swojego krzyża, nie jest Go godzien. I mówił o wywyższeniu Syna Człowieczego. Ale nie poprzestał na mówieniu. Kiedy nadeszła chwila decydująca, wziął krzyż w milczeniu, nie ograniczył się do słów.

W dzisiejszym świecie mówi się tyle słów przelewanych, powtarzanych bezmyślnie – tak łatwo o słowa. I w tej sytuacji umiejętność przyjęcie krzyża związanego z naszym powołaniem do bólu i cierpienia pozostaje wskaźnikiem prawdziwości naszych słów, autentyczności naszych przekonań.

III. Chrystus Pan upada pod krzyżem

Mógł dźwigać ten krzyż w stylu, mógł imponować na drodze krzyżowej spokojem, opanowaniem. Tymczasem upada, potyka się, nie ma w Nim piękności ani troski o styl.

I z tego płynie dla nas nauka: wtedy kiedy krzyż wydaje się ponad siły, kiedy nie troszczymy się już o żadne pozory, kiedy czujemy się zmiażdżeni i bezsilni, rodzi się solidarność między Nim a nami – On przeszedł przez to.

Panie Jezu, spraw, abym w godzinie cierpienia , wtedy kiedy wszystko staje się mało istotne, pamiętał o Twoich upadkach i z nich czerpał siły dla mojej nadziei.

IV. Chrystus Pan spotyka się ze swą Matką

Spojrzeniem pełnym uczucia obejmowała swojego Jedynego, ugiętego pod brzemieniem krzyża. Nie wiemy nic o tym, by chciała ocierać Mu twarz, by rozpaczała jak inne niewiasty. W Jej milczeniu, w Jej opanowaniu pozostają najgłębsze uczucia Matki do Syna, który był najwyższą wartością Jej życia.

I to opanowanie uczuć przez Maryję pozostaje dla nas wymowne: wtedy, kiedy nasze uczucia staną w ogniu, wtedy kiedy śluby będą nas kosztować - w Jej stylu umiejmy je ofiarować Chrystusowi, łącząc się z Nim w drodze krzyża.

Panie, spraw, abym w godzinie próby umiał naśladować Twoją Matkę i w niemym milczeniu umial ofiarować Ci najbardziej osobiste z uczuć.

V. Szymon przymuszony do dźwigania krzyża

Szymona tradycja chrześcijańska wspomina z wyraźną sympatią, ale Ewangelista zanotował, że trzeba go było przymusić, bo sam nie reagował na cierpienia Skazańca.

Jak kruche bywają nieraz granice między obojętnością a światłością. Jak łatwo jest posegregować ludzi na dobrych i złych. Szymon uczy nas przełamywania podobnych klasyfikacji.

Panie, spraw, abym nie patrzył na świat przez czarno-białe schematy, żebym wierzył, że w obojętnych duszach tli się jeszcze ogień Twojej miłości. Trzeba im pomóc, aby ten ogień rozpalić. Naucz mnie tego, Chryste!

VI. Weronika ociera twarz Jezusa

Mogła tłumaczyć sobie, że to nie ma sensu, że narazi się starszyźnie żydowskiej, a Jemu i tak niewiele pomoże, bo krótki odcinek dzielił Go od Wzgórza Ukrzyżowania.

Tymczasem w niej pozostała odwaga i współczucie, czułość i zdecydowanie. I tym prostym gestem weszła do historii.

Panie, naucz mnie, ze nie ma aktów miłości, które byłyby bezsensowne, że nie ma sytuacji beznadziejnych , że każdy najmniejszy gest wymagający ofiary w Twoich Boskich oczach uzyskuje wymiar nieskończony.

VII. Chrystus Pan upada po raz drugi

Łatwo Go było podziwiać, kiedy imponował i porywał tłumy, łatwo się było Nim zachwycać na górze Tabor. Trudniej rozpoznać Jego rysy, kiedy leży w prochu ziemi, skrwawiony, zmiażdżony ciężarem.

Znacznie łatwiej jest rozpoznać Chrystusa w stylowe dni rekolekcyjnej modlitwy niż w wirze codziennych biegań, wtedy kiedy znajomi zniekształcają Jego oblicze, kiedy proch przyzwyczajenia rodzi rutynę i obojętność.

Panie, naucz mnie, bym widział Ciebie ukrytego pod brzemieniem krzyża, bym umiał rozpoznać Ciebie i oddać Ci pokłon.

VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty

Znacznie łatwiej jest płakać nad sobą, dostrzegać, że nas nie dowartościowano, że świat wobec nas jest niesprawiedliwy.

Tymczasem one swoje spojrzenia kierują w stronę Jezusa. Jezus nie chce, aby się nad Nim roztkliwiały, przesuwa ich uwagę w stronę historii zbawienia, w której współuczestniczą ich synowie, bliscy.

Chryste, naucz mnie, bym nie roztkliwiał się nad sobą, bym nie wypłakiwał swoich żali. Bym rozumiał, że wokół mnie codziennie dzieją się wielkie Boże sprawy, w których trzeba mojej modlitwy, solidarności, moich działań.

IX. Trzeci upadek Jezusa

Ostatni upadek, już blisko kresu. Mogło wydawać się, że to już koniec, że już nie powstanie, że już dalej nie pójdzie. Rozpacz życzliwych osób mogła być całkowita.

A tymczasem On zmiażdżony i wyczerpany powstaje, aby iść do końca.

Panie Jezu, w chwilach smutku i załamania nie pozwól, aby ogarnęła mnie rozpacz. Daj mi zrozumieć, że te same moce, które prowadziły Ciebie na Wzgórze Golgoty, działają we mnie, że dzięki pomocy Twej łaski mogę przejść tę samą drogę. I dlatego na mojej drodze nie ma stacji z napisem: rozpacz.

X. Jezus obnażony z szat

Odarto Go z wszystkiego: z dobrego imienia, z wolności, z szat. Wkrótce zabiorą Mu życie. I w tym odarciu ujawnia się Jego potęga, moc, duchowa wielkość i piękno. Paradoks Bożej wielkości, że nagi w żłobie i odarty z szat na krzyżu, tak silnie oddziałuje na ludzkość.

Czy ja nie boję się odarcia? Czy nie przywiązuję zbyt wielkiej wagi do mojej placówki, do moich funkcji, do moich tytułów?

Panie, spraw, bym nie akcentował tego, co mało istotne. Bym odarty z tego wszystkiego czuł się zjednoczony z Tobą w Tajemnicy wielkości Twojej Ofiary.

XI. Jezus przybity do krzyża

Reszta już poszła automatycznie , spieszyli się, by zakończyć to szybciej. Byli pewni, że teraz wbijane gwoździe przypieczętowują ich ostateczne zwycięstwo. Paradoks Bożej Mocy pokrzyżował ich kalkulacje.

Kiedyś i ja zostanę postawiony wobec konieczności, na którą nie będę miał wpływu. Kiedyś poczuję się bezradny, zagubiony, bezsilny, okoliczności życiowe będą działać jak lawina. I wtedy świadomość, że Bóg jest Bogiem paradoksów, że Ukrzyżowany zwycięża, może być dla mnie źródłem nadziei i pokoju.

Ukrzyżowany Chryste, spraw, bym w godzinie bólu, czując bezradność, umiał naśladować Twój styl i ufał, że ból może być objawieniem wielkości i mocy.

XII. Chrystus Pan umiera na krzyżu

Niełatwo jest umierać, gdy się ma trzydzieści kilka lat. Tak chciałoby się zostać i przemieniać dalej świat, błogosławić dzieci, nawiedzać Betanię, dzielić ludzkie troski, podtrzymywać na duchu samotnych, płaczących, chorych. Prowokują i zachęcają do tego wołając: „Zejdź z krzyża!”. Ale On odrzuci tę pokusę , pozostanie wierny na twardym, nieheblowanym drzewie, pełniąc wolę Ojca.

Kolorowy świat pojawi się kiedyś na horyzoncie moich marzeń jako rzeczywistość sugestywna, w której można by wiele zrobić, rozwinąć osobowość, prowadzić w inny sposób dzieło uświęcenia.

Panie, spraw, bym wtedy trwał niezmiernie wierny na twardym krzyżu powołania , zachowując ten sam styl, którego Ty uczysz w godzinie Twej śmierci.

XIII. Zdjęcie z krzyża

Kiedyś trzymała w betlejemskiej stajni to samo Ciało, chroniła Je przed chłodem , marzyła jak każda matka. Teraz Ciało pokrwawione i zmienione nie do poznania znów przekazują w Jej dłonie.

Jakie jest podobieństwo
Między tym Jezusem, którego zawierzono mojemu sercu w dniu pierwszych ślubów, a tym, którego spotykam codziennie? Czy patrząc w sposób bardziej dojrzały, głębszy na Chrystusa towarzyszącego mi w mojej krzyżowej drodze , przeżywam współczucie i ból z powodu Jego ran? Czy czuję się solidarny w dziele zbawienia świata?

Maryjo, naucz mnie tej miłości, która silniejsza jest od ran i od śmierci.

XIV. Chrystus Pan złożony w grobie

Ten grób miał zamykać koniec pewnych marzeń. Tymczasem to on stał się początkiem. Chrystus Ukrzyżowany Zmartwychwstaje. Pozorne przegrane okazują się zwycięstwem. Nie doświadczyli tego ci, którzy uważali się za mądrych i za przywódców narodu. Doświadczały tego słabe kobiety, które potrafiły kochać.

Panie Jezu, spraw, abym nie czul się samotny i zagubiony pośród świata, żebym nie przysłaniał autorytetami horyzontu Twojego Zmartwychwstania. Żebym jak Maria potrafił wzruszać się i tęsknić , nie dospać i szukać Ciebie. By i mnie udzieliła się radość Wielkanocnego Poranka i abym na wszystkich ścieżkach żył tą radością.

Tekst zamieszczony został w wydanej po śmierci Arcybiskupa niewielkiej książce „Okruchy myśli”.

Komentarze (2)

anna z lublina

1 rok, 1 miesiąc temu

wspaniały tekst rozważań taki właśnie w stylu Abp.Życińskiego.Bardzo mi brakuje Jego mądrych homilii,Jego jako biskupa naszej diecezji,Jego jako mądrego kapłana,Jego jako mądrego polityka,Jego jako intelektualistę itp. Często przychodzę do lubelskiej katedry, gdzie znajduje się Jego portret aby pomodlić się o zbawienie Jego duszy i aby podziękować Panu Bogu za to że spotkałam tak mądrego człowieka na drodze mojej wiary.

Odpowiedz

Anna

7 miesięcy, 3 tygodnie temu

Dziękuję za te rozważania Drogi krzyżowej Jezusa Chrystusa, bo były kanwą dla mnie przez 14 dni do moich rozważań poszczególnych stacji. Przed jedną z nich zatrzymuję się każdego dnia już od 22 stycznia 2010roku.
Który za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami. Amen.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook