Nisko: blisko 200 osób wzięło udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej

apis, Nisko, 2016-03-12

Blisko 200 osób wzięło udział w 40–kilometrowej I Ekstremalnej Drodze Krzyżowej zorganizowanej w nocy z 11 na 12 marca br. na trasie z Niska do Leżajska. Nabożeństwo trwało kilkanaście godzin, podczas którego modlono się, zmagając się z ciemnością, chłodem i trudami trasy.

Pielgrzymi z krzyżem misyjnym wyruszyli z placu kościelnego niżańskiej parafii św. Jana Chrzciciela o godz. 21. Do Sanktuarium Matki Bożej Leżajskiej dotarli dziś ok. godz. 10. Wspólnej modlitwie przewodniczył ks. Ryszard Zbyrat, proboszcz parafii, który pobłogosławił pątnikom na pielgrzymi trud.

Intencją główną Ekstremalnej Drogi Krzyżowej były przygotowania duchowe do przeżycia zbliżających się Światowych Dni Młodzieży. Każdy pielgrzym otrzymał pakiet, w którym był modlitewnik i niezbędne informacje na temat uczestnictwa oraz odblaski bezpieczeństwa. Wśród uczestników dużo było ludzi młodych, nie brakowało także małżeństw oraz osób starszych, którzy w większych grupach także postanowili pokonać niełatwą drogę.

- Główną zasadą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest to, że każdy uczestnik pokonuje ją indywidualnie. Idziemy w ciszy, zatrzymując się tylko na indywidualne rozważania kolejnych stacji i, oczywiście, na odpoczynek. Jest to jedna z form duchowego przeżycia tego tradycyjnego nabożeństwa pasyjnego. Wiele osób podkreślało, że taka właśnie Droga Krzyżowa, połączona z ponoszonym trudem, pozwala im być jeszcze bliżej cierpiącego Chrystusa - wyjaśniał ks. Jarosław Raczak, organizator EDK w Nisku.

Wiolettę Sobiło do wyruszenia na EDK skłoniła chęć spróbowania własnych sił, tego, czy dam radę oraz ofiarowania swojego trudu Jezusowi.

- Nie ukrywam, że obawiam się tej trasy. Nie jest krótka ani łatwa. Nie jestem także zaprawionym piechurem, ale mam nadzieję, że uda mi się ją przejść, gdyż idę z konkretną intencją, aby w naszych rodzinach było lepiej - mówił Marek Smender.

Dla Katarzyny Kawki udział w ekstremalnym nabożeństwie była okazja do przemyśleń kilku ważnych dla niej spraw.

- Nie traktuję jej ekstremalnie, ale jako podjęcie trudów i osobistych cierpień, aby być jeszcze bliżej cierpiącego Jezusa. Jestem ciepło ubrana, mam dobre buty, ciepłe skarpetki. Mam nadzieję, że dam radę - mówiła Katarzyna Kawka.

Dla Agaty Burhart jednym z argumentów, które przeważyły o jej uczestnictwie w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, była ciekawość takiej formy przeżywania nietypowego nabożeństwa, z drugiej strony - chęć przeżycia duchowego i danie sobie czasu na przemyślenie wielu rzeczy ważnych w jej życiu.

O bezpieczeństwo pątników zadbała Służba Maltańska z Rzeszowa, która na trasie udzielała w razie potrzeby stosownej pomocy.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook