Abp Hoser do kapłanów: na tyle jesteśmy ludźmi miłosierdzia, na ile otwieramy się na Bożą miłość i przebaczenie

mag, Warszawa, 2016-02-20

Na tyle jesteśmy ludźmi miłosierdzia, na ile otwieramy się na Bożą Miłość i Boże przebaczenie – powiedział do księży abp Henryk Hoser. W konkatedrze Matki Boskiej Zwycięskiej na warszawskim Kamionku odbył się Wielkopostny Dzień Pokuty Duchowieństwa Diecezji Warszawsko-Praskiej. Katechezę ascetyczną wygłosił ks. Andrzej Gałka z archidiecezji warszawskiej.

Przypominając kapłanom o ich godności wynikającej ze święceń i powołaniu, by prowadzić ludzi do Boga, abp Hoser zwrócił uwagę na konsekwencje ich niewierności w relacji z Chrystusem. – Grzechy kapłańskie mają daleko większą i cięższą kwalifikację niż grzechy ludzi świeckich, którzy nie są duszpasterzami. W naszym przypadku trudno jest bowiem powiedzieć, że nie wiemy co czynimy. Na ogół doskonale wiemy co robimy - stwierdził biskup warszawsko-praski.

Zachęcając do otwarcia się na Boże Miłosierdzie, zwrócił uwagę, że warunkiem stania się człowiekiem miłosierdzia, jakim winien być każdy kapłan, jest przyjęcie Bożej miłości i Bożego przebaczenia. – Ojciec Święty w bulli o Nadzwyczajnym Jubileuszu Miłosierdzia „Misericordiae Vultus” pisał, że bycie spowiednikiem nie ma nic wspólnego z improwizacją. „Stajemy się nimi wtedy gdy sami jako penitenci szukamy Bożego przebaczenia. Nikt z nas nie jest Panem sakramentów ale wiernym Sługą przebaczenia Boga” – przypomniał abp Hoser.

Na zakończenie poprosił księży o wzajemną za siebie modlitwę. Wspomniał przy tym o kapłanach, którzy zeszli z drogi swojego powołania. – Kiedy ludzie, którzy kiedyś byli gorliwi, zdolni, którzy pełnili swoje funkcje z ogromnym zaangażowaniem a teraz odchodzą zawiedzeni Bogiem, zawiedzeni Chrystusem, zawiedzeni Kościołem to są najbardziej tragiczne, wręcz dramatyczne sytuacje dla naszej wspólnoty Kościoła lokalnego. Podkreślił, że w sytuacjach trudnych trzeba umieć odróżnić ‘Kościół wiary’ od ‘kościoła naznaczonego ludzkimi błędami’. - Mamy przed wszystkim wierzyć w ‘Kościół wiary’. Módlmy się zatem również za tych kapłanów by Bóg doprowadził ich do wiecznego zbawienia – zaapelował abp Hoser.

Katechezę ascetyczną wygłosił ks. Andrzej Gałka z archidiecezji warszawskiej. Nawiązując w niej do postaci ks. Tadeusza Fedorowicza i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego podkreślił, że kapłan powinien być człowiekiem przebaczenia, wolnym od nienawiści i gniewu. - Ma modlić się za tych, którzy go krzywdzą i nigdy nie mówić o nich źle publicznie - uczył nas Prymas - przypomniał.

Kaznodzieja zachęcał kapłanów do rachunku sumienia z jakości ich relacji z Chrystusem. - Czy dziś bardziej kocham Jezusa niż wówczas kiedy za Nim poszedłem i zostałem namaszczony świętymi olejami mocą Jego Ducha? Czy dziś na nowo wybrałbym tę samą drogę? – pytał duchowny. Podkreśli przy tym, że Bóg pomimo ludzkich upadków nieustannie szuka człowieka. - Jemu niezwykle mocno zależy na każdym kapłanie – zaznaczył ks. Gałka.

Przywołując słowa ks. Korniłowicza przypomniał księżom o ich godności wynikającej ze świeceń i istocie ich powołania. - Być kapłan to być odblaskiem Chrystusa w świecie. Nasze powołanie związane jest z wiarą i w tej przestrzeni jesteśmy pośrednikami. Natomiast bycie księdzem związane jest z religią, a więc z wypełnianiem lepiej bądź gorzej swoich obowiązków - zwrócił uwagę kaznodzieja.

Podkreślił, że godność kapłańska nie jest godnością prałata, kanonika, biskupa czy kardynała.

Zwrócił uwagę, że od relacji z Chrystusem zależy owocność kapłańskiego posługiwania. - Kapłan który zaniedbuje siebie, który nie pracuje nad własnym udoskonaleniem a więc nie wprowadził w sobie porządku pod każdym względem i na różnych płaszczyznach swojego życia nie wyda z siebie żadnych większych wartości – stwierdził rekolekcjonista.

- Naszym zdaniem jest wiernie służyć Chrystusowi i nigdy się Nim nie posługiwać. Żaden z nas nie jest bowiem Chrystusem i nigdy Nim nie będzie, bo nie jest Synem Bożym i nie umarł na Krzyżu. On jest Odkupicielem, Kapłanem i Pośrednikiem – zaznaczył ks. Gałka.

Jako lekarstwo na pojawiające się trudności za kard. Wyszyńskim wskazał on naśladowanie Chrystusa. – Nie ma świętości bez naśladowania Jezusa, bez ducha ofiary i wyrzeczenia się siebie mówił prymas 25 września 1965 roku – przypomniał duchowny.

Po nabożeństwie pokutnym księża przystąpili do sakramentu pokuty i pojednania. Na koniec odśpiewano Gorzkie Żale.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook