Zanussi: telenowela to życie "przemielone"

spet //per, 2004-07-16

O mediach jako "smutnej wesołości" współczesnego świata mówił w podpoznańskim sanktuarium na Świętej Górze w Gostyniu Krzysztof Zanussi. Znany reżyser i konsultor Papieskiej Rady Kultury skrytykował telenowele, gdyż pokazują one życie "przekręcone przez maszynkę do mięsa".

Zanussi uczestniczył w odbywającym się w Gostyniu III Międzynarodowym Kongresie Duszpasterstw Oratoryjnych.

- Mamy dziś wiele smutnej wesołości, co przejawia się tym, że uśmiech łatwo przeradza się w grymas - zaznaczył Zanussi w wykładzie poświęconym mediom jako smutnej wesołości współczesnego świata. - Radość, która nie idzie w parze z wiarą jest radością straceńczą. Zgubne jest więc jej sztuczne generowanie na zamówienie przez alkohol czy narkotyki - dodał

Zanussi przyznał, że we współczesnych mediach twórczość prymitywna potrafi ewoluować i wchodzi na salony. - Kultura często traktowana jest jako źródło przyjemności, a wtedy spełnia rolę narkotyku, który odurza - mówił Zanussi. - Odwołując się do analogii kulinarnej, można powiedzieć, że tak jak dbamy o odpowiednią dietę, by się nie zatruwać, tak samo powinniśmy dbać o zdrowie ducha. Oczami i uszami też możemy wchłaniać wiele trujących treści, które zamulają umysł - przestrzegł reżyser.

Zdaniem Zanussiego, najbardziej laicyzującym środkiem jest telenowela i to nawet wówczas, gdy porusza sprawy związane z wiarą i Kościołem, jak np. serial "Plebania". - Telenowela pokazuje życie "przekręcone przez maszynkę do mięsa". Jest to sekwencja zdarzeń, które nie mają końca. W ten sposób nie ma możliwości przekazania tam odniesień metafizycznych, które mówią o sensie życia - powiedział reżyser.

Znany twórca radził słuchaczom, by w odbiorze mediów kierować się ewangeliczną zasadą: po owocach ich poznacie. - Jeżeli po odbiorze jakiegoś dzieła czuję się lepszy i bogatszy wewnętrznie, to znak, że niesie ono jakieś wartości. Jeżeli coś mnie ogłupia i wyjaławia wewnętrznie, to powinienem tego unikać jak zatrutych potraw - podsumował Zanussi.

Komentarze (0)

Powrót na górę strony