Drukuj Powrót do artykułu

Papież wśród świadków śmiertelnych przepraw szlakiem atlantyckim

11 czerwca 2026 | 16:41 | jol | Las Palmas de Gran Canaria Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. ALBERTO PIZZOLI/AFP/East News

Wyspy Kanaryjskie są najbliższym dla uchodźców punktem docelowym w Europie. Z wybrzeży Afryki „marzenie” o godnej i lepszej przyszłości dzieli od 100 do 200 kilometrów morza. „Szlak atlantycki” jest zarazem jedną z najbardziej niebezpiecznych tras, na której – według danych hiszpańskiej organizacji pozarządowej Caminando Fronteras – tylko w 2025 r. zginęło ponad 3 tys.  migrantów pochodzących z Afryki.

Miejsce to pragnął odwiedzić papież Franciszek, kontynuując swą podróż po peryferiach świata – od Lampedusy po Lesbos, niestety choroba mu w tym przeszkodziła. Leon XIV jest pierwszym papieżem w historii, który odwiedza ten archipelag. Swą wizytę rozpoczął w symbolicznym miejscu – porcie Arguineguín, który nazywany jest „portem hańby”, po tym, jak w czasie pandemii koronawirusa 3 tys. migrantów zostało w nim zamkniętych bez koniecznej pomocy. Dramatycznemu wyzwaniu stawiała wówczas czoła jedynie miejscowa Caritas. 

Bezimienny ofiary

„Bez dokumentów nr 3, zmarł w Órzoli 17 czerwca 2021 r.”: taki napis widnieje na Lanzarote na kartonowej tabliczce upamiętniającej migranta, który zginął u wybrzeży Wysp Kanaryjskich, próbując dotrzeć do Europy trasą nazywaną „szlakiem atlantyckim”. To właśnie świadkowie śmiertelnych przepraw tą trasą w 2024 roku napisali list do Franciszka, prosząc, by ich odwiedził i upomniał się o ich godność. Zaproszenie to uczynił swoim jego następca, który przez swą obecność skieruje medialne zainteresowanie na miejsca i ludzi, którzy pozostają niewidzialni dla świata. Tysiące z nich żyje w przepełnionych obozach dla uchodźców rozsianych na wielu z wysp archipelagu Kanarów. Niemymi świadkami dokonującej się tragedii są cmentarze, gdzie nie ma nazwisk ofiar, co najwyżej jest czyjeś imię. Wśród grobów nie brakuje mogił dzieci. 

Zaginięcia całych łodzi migrantów

„Mieszkańcy tych wysp znają siłę oceanu i zawsze rzucają się na ratunek rozbitkom” – mówi Laetitia Marthe, która należy do Sieci Solidarności z Migrantami, powstałej na Lanzarote po tym, jak w 2019 i 2020 roku łodzie zaczęły masowo przybywać na wybrzeża Wysp Kanaryjskich. Celem kolektywu od samego początku było „zapewnienie konkretnej pomocy – materialnej, emocjonalnej, prawnej i medycznej – ale także monitorowanie naruszeń praw człowieka przez władze i ujawnianie nieskuteczności obowiązującego systemu przyjęć”. Mieszkańcy wiosek wielokrotnie 

byli świadkami wywracania się łodzi pełnych migrantów u ich wybrzeży. Ostatnia tragedia miała miejsce u wybrzeży El Hierro. „Wszyscy, którzy byli tego świadkami, pamiętają to z ogromnym bólem” – mówi Laetitia Marthe. „Siedem osób, cztery kobiety i trzy dziewczynki, zginęło podczas akcji ratunkowej”. Ich łódź wywróciła się w porcie, uwięziwszy je pod kadłubem, aż utonęły. „To są katastrofy, o których wiemy” – kontynuuje wolontariuszka – „ale wiemy też, że trasy atlantyckie są przyczyną wielu zaginięć całych łodzi, które nigdy nie docierają do naszych wybrzeży. Dowodem na to są kajaki znalezione na Karaibach, na których pokładzie były tylko zmumifikowane ciała”.

Brak punktów recepcji, przepełnione ośrodki

Wolontariuszka wskazuje, że gdy uchodźcom z Afryki udaje się dotrzeć do wybrzeży Wysp Kanaryjskich, to trudności się nie kończą: po przejściu przez ośrodki Cate (Centro de atención temporal para extranjeros) migranci powinni zostać przeniesieni do różnych ośrodków recepcyjnych, przeznaczonych dla kobiet, rodzin lub nieletnich, jednak brakuje takich miejsc. „Większość migrantów, czyli mężczyźni podróżujący bez rodzin, trafia do obozów” – wyjaśnia Laetitia Marthe.

Wskazuje, że plan Kanaryjski, wdrożony w 2024 roku, doprowadził do budowy ogromnych obozów (na przykład w Las Raíces na Teneryfie może pomieścić 3000 osób), często położonych z dala od ośrodków miejskich i w ekstremalnie surowych warunkach klimatycznych. W każdej z tych placówek, jak informuje wolontariuszka z Sieci Solidarności z Migrantami, stwierdzono poważne braki: niewystarczające wyżywienie, brak dostępu do opieki zdrowotnej, złe warunki sanitarne, a w niektórych przypadkach przemoc i nadużycia. Bardzo trudna sytuacja panuje w przepełnionych nad miarę ośrodkach dla małoletnich. „Jest to zatem niekończąca się męka, podobna do tej, jakiej doświadczają osoby przemierzające inne szlaki migracyjne na Morzu Śródziemnym” – podkreśla Laetitia Marthe.

Nie jesteśmy statystykami bez twarzy

„Chciałbym, aby media częściej pokazywały realia ludzkie, które kryją się za migracją” – mówi Boli Ismael Ouattara. Mężczyzna przeżył podróż szlakiem atlantyckim, uciekając przed przemocą na Wybrzeżu Kości Słoniowej. „Migranci są często przedstawiani jako jednolita grupa lub jako statystyki bez twarzy. A przecież każda osoba ma swoją unikalną historię, rodzinę, marzenia i trudności” – podkreśla.

Wyznaje, że podczas swojej podróży spotkał mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy zostawili wszystko za sobą. Wielu z nich uciekało przed ubóstwem, konfliktami i przemocą. „Widziałem ludzi, którzy po drodze tracili bliskich, chorowali lub żyli w skrajnie trudnych warunkach. Chciałbym, aby Europejczycy zrozumieli, że większość migrantów nie opuszcza swojego kraju z własnego wyboru, ale dlatego, iż ma nadzieję przetrwać i zapewnić lepszą przyszłość swoim dzieciom” – mówi Boli Ismael Ouattara. Za każdą przeprawą przez Atlantyk, kryje się ogromne poświęcenie, a czasem tragedie, o których głośno się nie mówi.

Wrosnąć w hiszpańską ziemię

Boli Ismael Ouattara opowiada, że opuszczenie ojczyzny było jedną z najtrudniejszych decyzji w jego życiu. „Zostawiłem moich krewnych i przyjaciół, miejsca, które były mi bliskie i stanowiły część mojej tożsamości. Jak wiele innych osób, które wybierają drogę wygnania, nie wyruszyłem dla przyjemności czy dla przygody” – podkreśla. Wraz z żoną i córką udało mu się, po wielu etapach, dotrzeć do Maroka. Jak mówi, realia migracji okazały się znacznie trudniejsze niż sobie wyobrażali. „Spędziliśmy w tym kraju ponad dwa lata. Okres ten naznaczony był oczekiwaniem, trudnościami i niepewnością, ale mimo wszystko nigdy nie straciliśmy nadziei. Wierzyliśmy, że pewnego dnia uda nam się dotrzeć do celu” – wyznaje.

Kiedy w końcu udało im się wypłynąć w kierunku Wysp Kanaryjskich, czekała ich siedemnastodniowa przeprawa w niezwykle trudnych warunkach: „Cierpieliśmy z powodu braku wody, jedzenia, zmęczenia i ciągłego strachu, że nigdy nie dotrzemy do celu. Najbardziej bolesnym wspomnieniem z tej podróży pozostaje dla mnie utrata mojej żony i córki. Zginęły podczas przeprawy”. Po tym rozdzierającym bólu nadszedł czas odbudowy życia. Mężczyzna ponownie się ożenił, znalazł pracę, doskonalił swe umiejętności zawodowe i powoli zaczął wrastać w hiszpańską ziemię. „Moim celem jest budowanie przyszłości opartej na ciężkiej pracy, szacunku, godności i integracji” – podkreśla Boli Ismael Ouattara. I dodaje: „Mam nadzieję, że będę mógł utrzymać swoją rodzinę i być przykładem wytrwałości dla tych migrantów, którzy borykają się z trudnościami podobnymi do tych, których sam doświadczyłem”.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.