Uroczystości pogrzebowe prof. Jacka Woźniakowskiego

kos, mp / br, Warszawa, 2012-12-09

Uroczystości pogrzebowe prof. Jacka Woźniakowskiego

W kościele sióstr wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyły się w sobotę uroczystości pogrzebowe Jacka Woźniakowskiego - historyka sztuki, pisarza, publicysty, współzałożyciela Wydawnictwa Znak.

Mszy św. w intencji zmarłego przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Marian Duś. Homilię wygłosił ks. Adam Boniecki MIC, który powiedział, m. in., że prof. Woźniakowski szedł przez życie drogą ośmiu błogosławieństw. Profesor Jacek Woźniakowski zmarł w Warszawie 29 listopada w wieku 92 lat. Na początku Mszy św. odczytane zostały listy od kardynałów Kazimierza Nycza i Stanisława Dziwisza. – Dziękuję Bogu za jego życie i wszystko, co uczynił dla rozwoju kultury jako wieloletni profesor historii sztuki. Dziękuję za dorobek pisarski i publicystyczny oraz zaangażowanie po stronie prawdy i człowieka w trudnym czasie do roku 1989, kiedy publikował w „Tygodniku Powszechnym” i zakładał wydawnictwa Znak – napisał kard. Nycz. Metropolita warszawski zapewnił o swej pamięci i modlitwie w intencji zmarłego.

Kardynał Stanisław Dziwisz podkreślił, że śmierć prof. Woźniakowskiego jest stratą dla Kościoła i kultury polskiej. Przypomniał o przyjaźni, jaka łączyła zmarłego z bł. Janem Pawłem II oraz jego otwartość na propagowanie nauczania Soboru Watykańskiego II. – Z tego zaangażowania powstała znaczna grupa wybitnych osobowości kształtujących oblicze naszej Ojczyzny. Kościół krakowski nadal żyje tym dziedzictwem i twórczo je rozwija mimo aktualnie zachodzących zmian zarówno społecznych, jak i kulturowych. (…) Prof. Woźniakowski zawsze szukał dobra i dla współczesnych katolików może być przykładem twórczego zaangażowania w sprawy Kościoła i świata – napisał kard. Dziwisz.

Homilię wygłosił ks. Adam Boniecki MIC, redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”. – Można śmiało powiedzieć, że Jacek Woźniakowski był człowiekiem idącym przez życie drogą ośmiu błogosławieństw – mówił w homilii. Podkreślił, że wzorem „ubogich w duchu”, Jacek Woźniakowski „nigdy w swoich poczynaniach nie kierował się lukratywnością”. Kaznodzieja zauważył, że przykład małżeństwa państwa Woźniakowskich może być inspiracją wierności dla wielu współczesnych.

Ks. Boniecki podkreślił pokorę i pogodę ducha z jaką prof. Woźniakowski znosił przez ostatnie lata ciężar swojej choroby i związane z nią trudności wypowiadania się. – Został wepchnięty w sferę ciszy, myśl miał jasną, pamięć mu dopisywała, miał wciąż wiele do powiedzenia i mówił z wielkim trudem.(…) Ta cichość to jednak także umiejętność słuchania, szacunek dla innego, nie wpychanie siebie, żeby rozmówcy nie zagłuszyć – powiedział. Zdaniem ks. Bonieckiego profesor Jacek Woźniakowski był mistrzem konwersacji niezdawkowej. - Umiał ośmielić rozmówcę, stworzyć wrażenie, że to on jest w danej chwili najważniejszy – powiedział.

- Jacek Woźniakowski był człowiekiem walki o słuszne, w jego sumieniu i przekonaniu, sprawy w dziedzinie kultury, sztuki, polityki, obyczaju i w sprawach dobrego wychowania. Polemizował, walczył w różnych sytuacjach jako przedstawiciel środowiska Tygodnika w związku z pokusami PAX-u, bywał twardy i nieprzyjemny, ale nigdy nie siał nienawiści – powiedział. Podkreślił, że wartości, jakimi kierował się w życiu „były głęboko zakorzenione w wierze”. – Życie Jacka Woźniakowskiego pokazuje, że droga ośmiu błogosławieństw jest drogą jasną. Pozostanie świadectwem realności słów św. Pawła: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, Który nas umiłował”. Droga Jacka Woźniakowskiego jest drogą zwycięską – zakończył ks. Boniecki.

Mszę św. koncelebrowało z bp. Marianem Dusiem grono kapłanów z Krakowa, Warszawy i Lublina. W uroczystościach uczestniczyła rodzina i przyjaciele zmarłego, przedstawiciele senatu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego był profesorem, przedstawiciele świata dziennikarskiego, kultury, sztuki, europarlamentarzyści, pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz mieszkańcy stolicy. Przy ołtarzu stanęły poczty sztandarowe Miasta Stołecznego Warszawy oraz kawalerzyści kultywujący tradycje 8. Pułku Ułanów. W wezwaniach modlitwy powszechnej zanoszono prośby nie tylko w intencji zmarłego oraz rodziny, ale również w intencji dziennikarzy i publicystów oraz budowania zgody w Ojczyźnie.

Po Komunii głos zabrał były premier Tadeusz Mazowiecki. We wzruszającej mowie pożegnalnej wspominał drogę prof. Woźniakowskiego od czasów „Tygodnika Powszechnego”, poprzez działalność wydawniczą w Znaku, aż po okres prezydentury w Krakowie. Przypomniał, że wielu intelektualistów, m. in. Stefan Kisielewski uważało prof. Woźniakowskiego za osobę, pełną pozornych sprzeczności. – Myślę, że w nim, człowieku odczuwającym wszelkie subtelności literatury i malarstwa było zarazem coś twardego, coś, co trzymało go i w jego życiowych wyborach nie pozwalało mu zboczyć z kursu. To wpływało na to, co robił i na to, dlaczego w naszym środowisku był osobą tak ważną, a równocześnie poprzez szerokość horyzontów i zaangażowań niezastąpioną – powiedział.

Premier Mazowiecki podkreślił, że prof. Woźniakowski nigdy nie przestawał martwić się słabościami wolnej Polski „zwłaszcza gdy chodziło o trudny proces odnajdywania się Kościoła w warunkach wolności i demokracji. – Dziś żegnając go żegnamy jednego z ostatnich wielkich tego środowiska – powiedział wyraźnie wzruszony.
- W ostatnich latach, miesiącach i dniach, w czasie zamętu i hałasu, kiedy zmieniany jest sens słów i wywracane znaczenie wartości. Kiedy słowami o patriotyzmie okrasza się zapiekłość niszczącą życie publiczne. Kiedy boli nas, jak do nienawiści dopisuje się chrześcijańskie imię i kiedy na to nie odzywa się jednoznacznie Kościół. Zaniepokojeni i zmęczeni tym wszystkim z tym większym dramatyzmem myślimy o odejściu Jacka Woźniakowskiego i o trwaniu postawy, jaką reprezentował. Z dramatyzmem, nie z brakiem nadziei, która go nigdy nie opuszczała – powiedział.
W imieniu rodziny, uczestnikom uroczystości pogrzebowych podziękował syn zmarłego, Henryk Woźniakowski.
Po Mszy urna z prochami prof. Jacka Woźniakowskiego została przewieziona do kaplicy Zakładu dla Niewidomych w podwarszawskich Laskach, a następnie złożona na miejscowym cmentarzu.

***

Jacek Woźniakowski urodził się w 1920 roku w Biórkowie (Miechowskie). Maturę zdał w 1938 roku w Rabce. Podczas kampanii wrześniowej walczył w 8. Pułku Ułanów, później wstąpił w szeregi Armii Krajowej. Po wojnie zamieszkał w Krakowie. Od roku 1945 studiował w Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie w roku 1950 uzyskał magisterium z filologii polskiej.
Od najwcześniejszych powojennych lat był związany ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego"(1948-53 był sekretarzem redakcji) i miesięcznika „Znak" (1947-59 redaktor naczelny); Od roku 1959 przez wiele dekad pełnił funkcję dyrektora wydawnictwa „Znak".

W roku 1952 rozpoczął w KUL-u wykłady z historii sztuki nowoczesnej i z historii estetyki.
Jego wiedza i przychylność dla studenckich inicjatyw decydująco wpłynęły na zawiązanie się i ukształtowanie profilu powstałej w końcu lat 50. w gronie studentów historii sztuki KUL Grupy Zamek, która odegrała znaczącą rolę w ogólnopolskim życiu artystycznym okresu „odwilży".
Odbył wiele podróży zagranicznych - m.in. jako korespondent mediów katolickich (w tym na trzecią sesję Soboru Watykańskiego II). W latach (1999-2000) był wykładowcą Katedry Historii i Kultury Polskiej na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Tłumaczył też literaturę angielską i francuską.

Prof. Jacek Woźniakowski był autorem kilku książek i licznych artykułów dotyczących problematyki szeroko pojętej kultury, w tym sztuk wizualnych i myśli o sztuce. Spośród publikacji książkowych sztuki dotyczą przede wszystkim takie pozycje, jak „Co się dzieje ze sztuką?” i „Góry niewzruszone” (wyd. polskie i niemieckie). Obok nich należy wymienić refleksje dotyczące kultury katolickiej („Czy kultura jest do zbawienia koniecznie potrzebna?”) i relacje podróżnicze („Zapiski kanadyjskie”, „Laik w Rzymie i Bombaju”). Współpracował także z „Zeszytami Literackimi", gdzie publikował krótkie eseje.

Był członkiem Założycielem Klubów Inteligencji Katolickiej w Krakowie i Warszawie, członkiem Związku Literatów Polskich (1956-1983, w tym członkiem Zarządu Głównego 1978-1983 oraz Prezydium Zarządu Głównego 1980-1983). Członkiem Polskiego PEN - Clubu, AICA (od 1960), Towarzystwa Kursów Naukowych (od 1978), uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu po stronie opozycji.
Był także członkiem Papieskiej Rady Kultury, Polskiej Akademii Umiejętności PAU (od 2000); prezesem Fundacji Kościelskich (od 1994 r.); Fundatorem, członkiem Rady "Fundacji Edukacja dla Demokracji", zasiadał też w Radzie Fundatorów Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Był wiceprzewodniczącym Polskiego Komitetu UNESCO. Przewodniczącym Rady Fundatorów Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie (od 1991). Członkiem Akademii Europejskiej w Krakowie i współzałożycielem Fundacji Judaica.

Otrzymał Nagrodę Polskiego PEN – Clubu im. Mieczysława B. Lepeckiego (1974) za Zapiski kanadyjskie, Nagrodę Polskiego PEN – Clubu im. Mieczysława Pruszyńskiego, Złoty Krzyż Zasługi (1974), Nagrodę Fundacji Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku (1976), Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1990), Krzyż Komandorski Legii Honorowej (1995).

5 października 2005 został uhonorowany przez ministra kultury Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Doktor honoris causa „Katholieke Universiteit" w Leuven (Belgia). Za książkę „Ze wspomnień szczęściarza otrzymał w grudniu 2008 r. Nagrodę Krakowska Książka Miesiąca.
Prezydent Lech Kaczyński odznaczył go w 2006 roku Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla rozwoju polskiej demokracji, za działalność na rzecz dialogu i dobra wspólnego”.
Jacek Woźniakowski był prawnukiem Henryka Rodakowskiego, wnukiem Jana Gwalberta Pawlikowskiego, przyrodnim bratem prof. filozofii Karola Tarnowskiego, ojcem m.in. Henryka Woźniakowskiego prezesa wydawnictwa "Znak" w Krakowie, oraz Róży Thun, posłanki do Parlamentu Europejskiego.
Zmarł w Warszawie 29 listopada w wieku 92 lat.

Komentarze (1)

Bohdan

1 rok, 8 miesięcy temu

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook