ekai.pl
Czwartek, 24 maja 2012 Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych; św. Donacjana i Rogacjana, męczenników
Medycyna bezradna wobec uzdrowienia kobiety
ml (KAI Rzym) / ju., Rzym, 2009-08-25
Po wizycie w Lourdes chora na stwardnienie boczne zanikowe Włoszka wstała z wózka inwalidzkiego
50-letnia kobieta, która jeszcze w czerwcu br. przykuta była do wózka inwalidzkiego z powodu stwardnienia bocznego zanikowego, po pielgrzymce do Lourdes odzyskała władzę w nogach.
Zdaniem ordynariusza diecezji Tursi-Lagonegro bp. Francescantonio Nolé „należy powiedzieć, że jest to wydarzenie nadzwyczajne”. Zajmujący się Włoszką od trzech lat, neurolog z turyńskiego szpitala „Molinette” nie mówi o cudze, przyznaje jednak, że nie znajduje wyjaśnienia dla nagłej poprawy jej stanu.
Jego pacjentka „chodzi normalnie, bez najmniejszego wysiłku”. „Nie widziałem niczego podobnego w przypadku chorych na SLA, która może zwolnić, ale nie ma mowy o poprawie, ponieważ w sposób nieodwracalny atakuje neurony” - oświadczył według agencji ANSA włoski lekarz.
Bp Nolé podkreślił, że zanim będzie można mówić o cudzie, trzeba wysłać do Lourdes orzeczenie lekarza, który opiekował się kobietą. Tamtejsze biuro medyczne „przeanalizuje ten przypadek nie tylko z punktu widzenia medycyny, ale również teologii”. Najprawdopodobniej konieczne będzie także przesłuchanie samej zainteresowanej.
Zapytany o własną opinię na ten temat, bp Nole' oświadczył: „Po pierwsze odczuwam wielki szacunek dla tej kobiety, która udała się do Lourdes, lecz nie prosiła dla siebie o nic, poza tym, by móc umrzeć w pokoju... Co więcej, prosiła o łaskę dla czteroletniej dziewczynki, chorej również na SLA. Ale przede wszystkim dlatego, że w Lourdes, po otrzymaniu tego wielkiego daru, nie mówiła o tym nikomu: zachowała przez trzy dni tajemnicę i dopiero kiedy powróciła do domu, usłyszała wewnętrzny głos, który wzywał ją: 'Powiedz o tym!'”.
Zdaniem biskupa niewytłumaczalne uzdrowienie kobiety umocniło tych, którzy mają wiarę i „wstrząsnęło sumieniami tych, którzy byli chłodni, apatyczni”. „Wiele osób zamierza jechać do Lourdes, by służyć chorym. Potem człowiek styka się z chorobą i mówi: oto cud spotkał kobietę, która o nic nie prosiła. W ten sposób odkrywa się bezinteresowność modlitwy i modlitwy za innych” – powiedział bp Nolé.
Komentarze (3)
mgrab
2 lata, 9 miesięcy temu
kiedyś o takich cudach mówiono znacznie częściej. Wierzyło się po prostu w cuda,które choć rzadko,jednak się zdarzały.
Taka wiara bez zastrzeżeń już zanika...W takich wydarzeniach szukamy jakiegoś logicznego wytłumaczenia ,albo doszukujemy się jakiegoś "szwindlu".
abc
2 lata, 8 miesięcy temu
Lourdes,to uświęcone bólem miejsce.Pamiętam oczy pełne nadzieji niesonej obok mnie kobiety w tym pochodzie cierpienia.Nie wiem,czy ta nadzieja się spełniła.Ja zaczęłam znów czytać bez okularów po przemyciu oczu wodą ze źródełka w Gietrzwałcie.
Niestety po paru miesiącach znów wzrok mi się popsuł.(Wtedy oczy przemyłam machinalnie,nie myśląc o niczym konkretnym.Inni pili wodę,a ja z powodu braku jakiegoś naczynia przemyłam oczy).
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

