Biskup prawosławny przeniesiony do stanu świeckiego, aby mógł się ożenić

kg (KAI/B-I) / kw, 2010-02-24

Biskup prawosławny przeniesiony do stanu świeckiego, aby mógł się ożenić Eks-biskup Bazyli (Osborne), fot. orthodoxwiki.org

Święty Synod Patriarchatu Konstantynopolskiego usunął ze stanu mniszego i kapłańskiego byłego biskupa Amfipolis Bazylego (Osborne’a) w związku z jego pragnieniem ożenienia się.

Oznajmił o tym swym wiernym 20 lutego arcybiskup Komany – Gabriel, stojący na czele rosyjskich parafii prawosławnych w Wielkiej Brytanii, podlegających Konstantynopolowi. Były hierarcha był od 2006 jego biskupem pomocniczym.

Według abp. Gabriela, na początku br. Bazyli za jego pośrednictwem poprosił patriarchę Bartłomieja o przywrócenie mu statusu człowieka świeckiego, gdyż „doszedł do wniosku, że potrzebuje ogniska domowego i chce się ponownie ożenić”. W odpowiedzi Święty Synod Patriarchatu postanowił wyrazić zgodę na tę prośbę – dodał arcybiskup.

„To prawda, że straciliśmy biskupa, ale pozostał nam brat, którego powinniśmy kochać i wspierać” – głosi list hierarchy. Wzywa on wiernych byłego biskupa, aby nie potępiali go za tę decyzję i przypomina im, że „metropolita Antoni (Bloom) [zmarły w 2003 zwierzchnik prawosławnej diecezji suroskiej z siedzibą w Londynie, poprzednik abp. Gabriela – KAI] uczył nas spoglądania na człowieka, a nie na jego postępowanie”.

Eks-biskup Bazyli (Albert Herbert Ernst Osborne) urodził się 12 kwietnia 1938 w Aleksandrii (Egipt) w rodzinie brytyjskiego urzędnika państwowego. Od 1940 Osbornowie mieszkali w Stanach Zjednoczonych. W latach 1959-62 przyszły hierarcha jako oficer armii amerykańskiej przebywał we Francji. Po powrocie do kraju podczas studiów w zakresie języków klasycznych w 1962 przyjął prawosławie. Wtedy również ożenił się, po czym kontynuował studia bizantynistyczne w Oksfordzie (Anglia). Tam też wstąpił do seminarium duchownego i w 1969 przyjął święcenia diakonatu a 14 października 1974 – kapłańskie z rąk metropolity Antoniego. Został potem duszpasterzem parafii prawosławnej w Oksfordzie.

W 1991 ks. Osborne owdowiał, co umożliwiło mu wstąpienie do klasztoru, gdzie przyjął imię Bazyli (Basil), a później nominację na biskupa. 7 marca 1993 przyjął w Londynie sakrę jako biskup siergijewposadzki i pomocniczy dla eparchii (diecezji) suroskiej, którą kierował metropolita Antoni. Eparchia ta podlega Patriarchatowi Moskiewskiemu. Do 2003, czyli do śmierci Antoniego, był jego wikariuszem, czyli biskupem pomocniczym. 30 lipca tegoż roku, na kilka dni przed zgonem Antoniego, został powołany na tymczasowego rządcę tej eparchii.

W kwietniu 2006 bp Bazyli ogłosił, że pragnie przejść pod jurysdykcję Konstantynopola, na co Moskwa nie chciała się zgodzić; 9 maja tegoż roku Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP) zwolnił go z urzędu biskupa suroskiego, ale bez prawa przechodzenia pod inną jurysdykcję. Mimo to 8 czerwca 2006 Patriarchat Konstantynopolski przyjął go pod swoją jurysdykcję i mianował wikariuszem arcybiskupa Gabriela, nadając mu tytuł biskupa Amfipolis.

Sprawa hierarchy była odtąd przez kilka miesięcy przedmiotem ostrych sporów między Moskwą a Konstantynopolem, ale ostatecznie 16 maja 2007 Święty Synod RKP oświadczył, iż „na prośbę patriarchy Bartłomieja, dla uniknięcia dalszych podziałów wśród prawosławnych na Wyspach Brytyjskich i w imię pokoju” postanowił zdjąć nałożone na Bazylego zakazy i wydać mu zgodę na przejście do Patriarchatu Konstantynopolskiego.

Jesienią ub.r. Synod w Konstantynopolu zezwolił, aby hierarcha na własną prośbę przeszedł na emeryturę i 5 października 2009 powiadomił o tym wiernych wikariatu amfipolskiego. W związku z tym wikariat przestał być eparchią i stał się dekanatem amfipolskim.

W prawosławiu księża mogą się żenić, ale tylko raz i przed przyjęciem święceń kapłańskich. Jeśli owdowieją lub w razie odejścia żony kapłan nie może ponownie wstąpić w związek małżeński i albo samotnie pracuje w parafii, albo zostaje mnichem. W tym drugim wypadku może z czasem zostać wybrany i konsekrowany na biskupa, którego obowiązuje bezżenność. Przeniesienie dotychczasowego biskupa Bazylego do stanu świeckiego ma na celu właśnie umożliwienie mu ponownego ożenku.

Komentarze (52)

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Chwała mu za to, że w taki sposób postanowił rozwiązać swoją sprawę. Wielu (badania mówią o ok 1/3) katolickich księży żyje w nieformalnych związkach i w nieformalnych rodzinach. Zastanawiające, co oni robią, co roku, w Wielki Czwartek, gdy jest odnowienie święceń kapłańskich... Powstrzymam się od dalszego komentarza.

Odpowiedz

B.

1 rok, 11 miesięcy temu

Ciekawe skąd takie dane o 1/3 kapłanów????

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Też mi sobie trudno wyobrazić, że kapłan, który podobno jest obłudnikiem i innych do wierności nawołuje, samemu jej nie zachowując, tak otwarcie przyznaje się w ankiecie badacza do nieformalnego związku czy rodziny. Ale może mam kłopoty z wyobraźnią...

Odpowiedz

Pedro

1 rok, 11 miesięcy temu

Przeczytaj sobie słowa odnowienia przyrzeczeń kapłańskich z wielkiego czwartku. Tam nie ma mowy o celibacie. Więc się nie martw za nadto o to. Gdy papież w XII wieku nakazał celibat księża zamienili żony na kochanki i tak jest po dziś dzień i tak będzie aż do skończenia świata. Jezus nie zabraniał apostołom zakładania rodzin. Apostołowie swoim następcom tym bardziej. Uważano to za coś normalnego (kapłan z rodziną).

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Mało powiedziane. W Pierwszym Liścid do Tymoteusza jest nawet wskazanie, że kandydat na biskupa musi się wpierw wykazać, iż dobrze własnym domem zarządza i dzieci dobrze wychowuje. A zatem na biskupów powinno się wybierać ludzi, którzy już się czegoś swoją gospodarnością dorobili, odchowali swoje dzieci, a te im nie przyniosły wstydu. Jak już tak chcesz "po apostolsku", to konsekwentnie :)

Odpowiedz

s.

1 rok, 11 miesięcy temu

Stracilismy biskupa ale pozostal nam brat-czy w naszym kosciele mozna uslyszec w takim wypadku,tak braterskie slowa?

Odpowiedz

lubo

1 rok, 11 miesięcy temu

tendencyjny komentarz powyższy A ja znam tysiące księży, którzy nie żyją z żadnych związkach poza Jezusem i kościołem..Żadna chwała dla owego biskupa, po prostu słaba więź z Jezusem.A jak umrze za chwilę.Zal mi człowieka!Niespokojny duch jak widać, mógłby to lepiej spożytkować a nie szukać żony.Na każdego przychodzi słabość i tęsknoty ale przecież z łaską w jego stanie mógłby je opanować.

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Moi Drodzy, chodzi o to przede wszystkim żeby żyć w prawdzie. Wielki reformator Kościoła - papież Grzegorz I Wielki powiedział: " Nawet jeśli prawda może spowodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia niż wyrzec się prawdy". Chwała tym księżom, którzy żyją w czystości!!! Tak długo jak w Kościele katolickim obowiązuje celibat, tak długo powinno wyglądać życie każdego kapłana. Jestem przeciwna natomiast wszelkiemu zakłamaniu, również w tej kwestii i polityce wymiatania pod dywan. Kościół (hierarchiczny, dodam) traci swój autorytet, jeżeli ksiądz wyrzuca wiernym życie w związku niesakramentalnym, a sam w takim związku żyje. To niedopuszczalne!

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Trochę się dziwię. Proszę może pisać z nazwiskami i parafiami. Bo to tak jest nie fair - potem wyjdzie na to, że każdy ksiądz będzie podejrzany. Jak znasz takie przypadki, to od tego jest jakaś władza kościelna, żeby zgłosić zgorszenie - i są na to kościelne paragrafy. Na upartego to każdemu księdzu można przylepić łatkę, twierdząc, że "no, nie wiadomo, jak go sprawdzić". W państwowym sądzie jest przynajmniej domniemanie niewinności, dopóki się nie udowodni winy. A tu? Nie daj Boże, trafić na języki ludzi wierzących :)

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Przed wojną w pewnej miejscowości zmarł w karczmie człowiek, którego tam nikt nie znał i który nie miał dokumentów. A ponieważ były tam dwie parafie i synagoga, zastanawiano się publicznie, która wspólnota religijna powinna usłużyć nieszczęśnikowi w ostatniej drodze. Właściciel karczmy, Żyd, dostarczył rozstrzygającego argumentu: "To musiał być katolik. Bo jeszcze tu u mnie żaden protestant ani żaden Żyd nie krytykował przy wódce swoich duchownych".

Odpowiedz

benek

1 rok, 11 miesięcy temu

Znasz tysiące księży? Ja jestem kapłanem od 13 lat, ale tylu księży nie znam.

Odpowiedz

Damian

1 rok, 11 miesięcy temu

Uważam, że rozwiązanie sprawy celibatu w Kościele prawosławnym jest możliwe najlepszym sposobem rozwiązania tej kwestii. Warto dodać, że kapłan parafialny mający dzieci i rodzinę, wbudza większy autorytet niż kapłan żyjący w celibacie. Miałem do czynienia z wieloma kapłanami i nawet tych, których lubiłem uważałem za dziwaków. Trudno żyć bez rodziny. Lepiej przekazać swoje geny daleej. :-)

Odpowiedz

n

1 rok, 11 miesięcy temu

To jest Twoje zdanie.

Odpowiedz

Agnessa

1 rok, 11 miesięcy temu

Nie tylko jego, bo moje też :)

W obecnych czasach lepiej przekazywać geny. Popatrzcie, co się dzieje u nas w kraju. Rodzi się mało dzieci, system emerytalny tak funkcjonuje, że dzieci muszą pracować na emerytury rodziców, a nie swoje.
Studiuję geografię i dzięki temu bardziej się w tym orientuję niż zapewne większość z Was :P
Taka jest już nie tylko polityka polska, ale chyba nawet europejska, bowiem cała Europa się starzeje.
Polaków ma tak ubyć, że przez przyszłe plany polityczne ma nas być do 2050 o połowę mniej niż obecnie!
Jak nie państwo to Kościół winien tu zainterweniować, skoro ponoć tylu katolików w kraju :)

Poza tym też słyszałam, że bardziej cenieni w społeczeństwie są duchowni, którzy założyli rodzinę ;)

Odpowiedz

Mariusz M.

1 rok, 11 miesięcy temu

Chwała Panu! Tak powinno się rozwiązywać sprawy w Kościele!!!! Uczcie się katoliccy hierarchowie od Jego Świątobliwości Bartłomieja I. To jest prawdziwa Ewangelia.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

"Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego." Tak mi przyszło to do głowy. Nie wiesz przypadkiem, kto to powiedział albo napisał?

Odpowiedz

Tom

1 rok, 11 miesięcy temu

Myslisz ze bezzenstwo to jedyny sposob przykladania reki do pluga? Czy nie zastanowia Cie ze sam Chrystus wybral na apostolow zarowno zonatych jak i niezonatych, i ze wybral wlasnie zonatego mezczyzne (sw. Piotra) na lidera swojego kosciola.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Nie, to nie jedyny sposób przykładania ręki do pługa - nigdzie tak nie napisałem. Ale może proszę przeczytać tekst, do którego dolepiłem swój komentarz: tam jest "To jest prawdziwa Ewangelia". Wydaje mi się, że skoro ktoś się na coś zdecydował, to powinien w tym trwać. Skoro trzeba wytrwać w małżeństwie z tą samą żoną bez możliwości rozmyślenia się po ślubie, to skoro ktoś raz deklaruje bezżeństwo - będąc dorosłym człowiekiem i wiedząc, na co się decyduje - powinien wytrwać w swej decyzji. Źle myślę?

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

A nie wiesz przypadkiem, kto prostego rybaka o imieniu Szymon (później Piotr) uczynił głową Kościoła?

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Mam nadzieję, że nie jego żona :)

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Żonatego rybaka, dodam dla tych co mniej znają Ewangelię.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Ja tam mniej znam, jak widać, ale coś pamiętam, że tam żony Piotra w domu brakło, bo trzeba było teściową uzdrowić, aby gości podjęła. To jakoś tak było? Może się mylę... I to chyba Jezus uzdrowił?

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Drogi Pe, już Ci spieszę z pomocą. Na portalu "Mateusz" jest artykuł pt."Co się stało z żoną św. Piotra?". Oto fragment:

"A zatem Piotr był żonaty i być może niektórzy z Apostołów też mieli żony w chwili ich powołania. Co się z nimi stało? Przypuszczalnie towarzyszyły mężom w ich wędrówkach misyjnych, o czym świadczy następująca wypowiedź św. Pawła:
Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty – siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas? (1 Kor 9:5)
Tu przekład jest trochę naciągany, bo należałoby raczej rozumieć: Czy nie bylibyśmy w stanie zabrać ze sobą siostry [lub] żony – jak to czynią pozostali Apostołowie i bracia Pańscy? (1Kor 9,5)
Tu terminy „adelphe, adelphos” [siostra, brat] należy rozumieć po semicku jako bliższych lub dalszych krewnych, natomiast termin „gyne” [niewiasta, kobieta] odnosi się w tymże semickim kontekście niewątpliwie do żony." Więcej na portalu Mateusz



Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Jakoś nie mam przekonania do kompetencji tego "Mateusza". Przekład "siostry [lub] żony" jest możliwy tylko wtedy, gdy się wprowadzi "lub" w kwadratowym nawiasie, czyli gdy się naciągnie. Tekst w tym miejscu nie wygląda na pisany w pośpiechu, choć byłbym skłonny przyjąć, że skromne "'e" (lub) zginęło w lekturze, zlewając się z etą z "adelfe", gdyby tam był pierwszy przypadek - ale jest czwarty i jest "n" na końcu. Jednak niestety nie ma też rękopisu, który by to "'e" zachował. Jedyne wersje odmienne wstawiają zamiast "adelfen gynaika" liczbę mnogą "gynaikas", ale to problemu nie rozwiązuje. Wczesne przekłady łacińskie nie dają "uxorem", lecz "mulierem". Dlatego nie zgadzam się ze słowem "niewątpliwie" w Twoim cytacie z Mateusza :)

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

I jeszcze jedna wątpliwość: na jakiej podstawie w "adelfe" musiałoby się widzieć krewną, a nie siostrę w wierze? To jest takie trochę austriackie gadanie, że "po semicku" - bo jakoś kontekst na to "po semicku" nie wskazuje, a nie powinno się robić argumentu z czegoś, co dopiero należałoby udowodnić. To samo z "gyne". Akurat tak się składa, że i w grece, i w hebrajskim może to być i kobieta, i żona - i znowu: decyduje kontekst. Twierdzenie, że chodzi tu o żonę, wpada w petitio principii.

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Mateusz jest dobrym, rzeczowym i popularnym portalem katolickim. Przeczytaj cały artykuł, który jest w nim zamieszczony na temat żony św. Piotra. O tym, że podróżowała razem ze św Piotrem towarzysząc Mu w podróżach misyjnych wiem jednak nie z portalu "Mateusza" ale wykładów z teologii. Pozdrawiam!

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

To ciekawych rzeczy uczą na wykładach z teologii. Ale to chyba nie religijna science fiction? Bo dziwnie mi tym pachnie, skoro wykłada się jako pewnik coś, co bardzo trudno jest udowodnić i może być najwyżej mało prawdopodobną hipotezą.

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

PS. Nie ma żadnych biblijnych podstaw celibatu kapłaństwa. Wręcz przeciwnie. Mamy kilka tekstów mówiących pośrednio lub bezpośrednio o zawieraniu związków małżeńskich. Zgadzam się z Tobą, że każdy powinien pozostać przy raz dokonanym wyborze. Ślubuję celibat, to jestem temu wierny na większą Bożą chwałę i tym samym swoją nagrodę w Niebie. Dla większego dobra poświęcam swoją relację z kobietą, składam w ofierze samego siebie i proszę Boga, by mnie wsparł w tym zamiarze, bym nie stał się przypadkiem posępnym męczennikiem (albo jeszcze lepiej, proszę by w tej konkretnej sprawie była wola Boża). Jak widać jednak, nie wszyscy potrafią w takiej postawie wytrwać i radzą sobie różnie. Wszystko wskazuje na to, że życie w celibacie - jak nauczał św Paweł - jest szczególną łaską, której z kapłaństwem nie wiązał.

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Kapłaństwem jako takim czyli ogólnie pojmowanym.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Wyjaśniając zaciemniłeś! O jakie kapłaństwo Ci chodzi? Sakramentalne czy powszechne?

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

A jak myślisz? Nie pozostaje mi nic innego jak uznać to pytanie za retoryczne.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

No to jak Cię tak uczyli teologii, jak to pytanie jest retoryczne, to mam tylko nadzieję, że nie były to zbyt drogie studia. Choć i o zwrot małych pieniędzy warto zabiegać...

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Zupełnie nie trafiłeś z tym komentarzem, ale na szczęście gdzie indziej pokazałeś, że stać Cię na więcej.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

To jak Ci mam napisać, że napisałeś nie wiadomo co: "kapłaństwo jako takie, czyli ogólnie pojmowane". Ogólnie, czyli przez kogo? Może jest jakieś kapłaństwo "nieogólnie pojmowane"? A o co chodzi w "kapłaństwie jako takim" - o jakiś rodzaj kapłaństwa? Ładne słowa, mądrze brzmią - tylko jakim mają odpowiadać pojęciom? Pusta retoryka. Teologiczna nowomowa.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Jest biblijna podstawa celibatu kapłaństwa. A choćby Łk 18, 28-30. Celowo dobieram cytat z Łukasza, bo w tekstach Mateusza i Marka akurat nie pada słowo "żona" - jest tylko o opuszczeniu domu i dzieci - a u Łukasza jest. Z tym że dom w tamtych czasach miał troszkę szerszą konotację niż budynek: właśnie chodziło o rodzinę i gospodarstwo.

P.S. Ktoś mnie kiedyś uczył, by ostrożnie szermować słowami "zawsze, nigdy, każdy, żaden". Lepiej napisać "wydaje się, że" lub "nasuwa się chyba uzasadniona wątpliwość". :)

Odpowiedz

A

1 rok, 11 miesięcy temu

"Wymóg celibatu wobec duchownych wzbudza sprzeciw ze strony wielu [potrzebne źródło] krytyków Kościoła rzymskokatolickiego, ale również wielu [potrzebne źródło] grup reformatorskich w łonie katolicyzmu. Jednym z powodów takiego sprzeciwu jest przekonanie o tym, że obowiązek celibatu jest sprzeczny z ludzką naturą (zwolennicy tego poglądu na poparcie swoich racji przytaczają przykłady nadużyć i skandali obyczajowych wśród duchowieństwa). Drugi powód sprzeciwu (podnoszony przez niektórych katolickich reformatorów, a powszechny w kręgach protestanckich) jest sprzeczność celibatu z nauczaniem Biblii. Na poparcie tej tezy przywołuje się przykłady kapłanów Starego Testamentu, którzy powszechnie byli ludźmi żonatymi, oraz nauczanie Nowego Testamentu, w którym "bezżenność" przedstawiana jest jako dar (1 Kor 7,7-8) dla niektórych wierzących, życie rodzinne zaś – jako naturalne powołanie duchownych (1 Tm 3,1-5; 3,12)(...)" źródło:wikipedia

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

"Zwolennicy modelu biblijnego argumentują, że życie rodzinne jest dla duchownych doskonałym sprawdzianem przydatności do służby w Kościele: "Jeśli bowiem ktoś nie potrafi sobie poradzić z własnym domem, to jakże będzie mógł zatroszczyć się skutecznie o Kościół Boży?" (1 Tm 3,5). Odwołują się również do faktu, że sam apostoł Piotr był człowiekiem żonatym (1 Kor 9,5; Mt 8,14).

Zdaniem niektórych obserwatorów wymóg celibatu może być przyczyną spadającej liczby powołań kapłańskich. W ostatnich latach kwestia celibatu jest przedmiotem coraz bardziej gorącej debaty w łonie Kościoła katolickiego". (źródło:wikipedia)

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Może napisz w kilku własnych słowach, co chciałeś powiedzieć. Zamieściłeś owszem interesujące streszczenie dyskusji. A co w związku z tym?

Liczba powołań kapłańskich to nie jest kwestia tylko celibatu. Wiem, że to zdanie ryzykowne, ale kiedyś mnie bardzo uderzyło: Może Chrystus nie ma spośród kogo powoływać?

U protestantów nie ma celibatu duchownych, a jakoś też się młodzież nie garnie na pastorów. U grekokatolików nie ma celibatu: też jakoś nie widać, żeby seminaria pękały w szwach. A nie byłoby problemu zatrudnić w łacińskiej parafii grekokatolickiego księdza i upoważnić do drugiego obrządku.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Kolejny aspekt sprawy to eklezjologiczny. W Dziejach Apostolskich pada takie jedno ładne zdanie: "Postanowiliśmy Duch Święty i my". Nie czyni to automatycznie decyzji administracyjnych Kościoła bezbłędnymi, ale wskazuje na to, że Duch Święty wie, co się dzieje i też ze swej strony kontroluje sytuację.

Ale do rzeczy: wydaje mi się, że rezygnacja z celibatu na dzisiejszym etapie kryzysu małżeństwa i rodziny oznaczałaby kolejny problem dla duchowieństwa. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić (ale to może tylko słabość mojej wyobraźni), żeby duchowny miał czas z oddaniem poświęcić się wspólnocie i godził to z życiem rodzinnym. Może to jest możliwe w Niemczech, gdzie księża mają obowiązki bardziej administracyjne, ale nie w Polsce, gdzie są bardziej z ludźmi.

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Kolejny aspekt sprawy to czysto administracyjny: zatrudnienie i utrzymanie żony. Tu prosiłby się komentarz kogoś ze wspólnoty grekokatolickiej. Jakoś z rok temu na Pomorzu był problem z przeniesieniem księdza gr.-kat. na placówkę, gdzie bardziej był potrzebny - a to z powodu uporu żony, która nie zechciała podjąć innej pracy, choć o tę dla niej się postarano. Wniosek: model księdza żonatego utarł się na Wschodzie, gdzie parafie są niemal dziedziczne i przechodzą z ojca na syna, a kandydatki na żony bierze się zwykle z rodzin duchownych - i te kandydatki są odpowiednio sposobione do swej roli. Tak ich życie nauczyło. Co proponujesz u nas? Może rozbudowę plebanii? Bo mimo gadania, że to są pałace - istnieją plebanie, gdzie cywilizowany człowiek mieszka z dużymi oporami...

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Protestancki, żonaty dodajmy, pastor - Bill Hybels, autor wielu bestsellerów, kaznodzieja, który ściąga do kościoła w Chicago nawet kilkanaście tysięcy wiernych na niedzielne nabożeństwo, o ile mi wiadomo, mieszka z całą rodziną - jak zresztą wielu Amerykanów, w domu jednorodzinnym. Kto powiedział, że żonaty ksiądz musiałby mieszkać na plebanii?

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Pewnie, po co na plebanii? Najlepiej jakby tylko przychodził do pracy na 8 godzin: od 7.00 do 15.00 - no chyba żeby miał na drugą zmianę albo miał do odsiedzenia nadliczbowe konfesjonałogodziny - dwukrotnie płatne.

Może mam kłopoty z wyobraźnią (bo z logiką na pewno!), ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić w polskich warunkach, żeby ksiądz się utrzymał z ludzkich datków, mając dom jednorodzinny i w nim rodzinę. Owszem, księża mają często lepsze samochody, ale też często to jest jedyna droższa rzecz, jaką mają. W Stanach duchowni mają chyba pensję.

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

Pe, Twój błąd polega przede wszystkim na tym, że chcesz wlewać młode wino do starych bukłaków. Sądzisz, że tylko na żonatym kapłanie ciążyłoby utrzymanie rodziny? Znam wielu, młodych dobrze prosperujących ludzi, którzy prowadzą jednoosobowe gospodarstwa domowe... A co dopiero we dwójkę... I tak dalej, i tak dalej... Dziękuję Ci za rozmowę, ale to już naprawdę wszystko z mojej strony na ten temat. Pozdrawiam!

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Nie chcesz, to nie będę się narzucał z towarzystwem. Choć było sympatycznie :)

Wprawdzie nie wiem, co miałoby być u mnie tym młodym winem, ale liczę, że jeszcze tu zajrzysz i może Ci nie zabraknie argumentów. W Ewangelii nowe wino to nowa treść - bukłaki to stare formy pobożności promowane przez przeciwników Jezusa. Spodziewasz się jakiejś nowej Ewangelii?

Bardzo mi się kiedyś spodobało jedno zdanie Hieronima: "Żaden żołnierz nie spieszy w bój z małżonką". Jeśli księża nie mają nic do roboty, niech się żenią, przedłużają ród ludzki, pomnażają wierzących drogą biologiczną. Nie mnie o tym decydować. Ale wydaje się, że roboty typowo duszpasterskiej mają tyle, że jeśli się zechcą za nią wziąć, ledwie im starczy dnia dla siebie - a gdzie dla żony i dzieci. I tu nie chodzi o show raz w tygodniu dla tysiąca widzów. Tak się nawet ludzi śpiewu nie nauczy, a co dopiero wiary... No ale skoro już nie chcesz rozmawiać, to nie będę truł :)

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Przepraszam, że się znowu narzucam. Ale mi się coś przypomniało. Znajoma, starsza pani, ma rówieśniczkę sąsiadkę, która ma wnuczkę z zespołem Downa. Zwykle ta sąsiadka jeździ do córki jej pomagać, czasem bierze wnuczkę do siebie. I ta znajoma w kontekście rozmowy o celibacie przywołała przykład tej wnuczki. Pewnie możesz uznać, że rachunek prawdopodobieństwa..., że to gdybanie..., że czarnowidztwo..., że inaczej to by się ludzie w ogóle winni nie żenić... Owszem, wszystko racja. Ale ja tylko zacytuję tę panią: "Celibat daje księżom tak dużo cennej wolności od pewnych trosk, która im na pewno ułatwia pracę dla Chrystusa".

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

I już na koniec: obowiązek celibatu jest ustanowiony przez Kościół, ale sam celibat ma podstawy biblijne. Patrząc z drugiej strony: to, że w Biblii nie ma nic o obowiązku celibatu, nie oznacza, że celibat nie ma podstaw biblijnych. To tak dla poćwiczenia logiki w argumentacji. :)

Odpowiedz

A.

1 rok, 11 miesięcy temu

No to powodzenia!

Odpowiedz

Misia

1 rok, 11 miesięcy temu

Uważam, że stało się dobrze, że biskup zechciał powrócić do stanu świeckiego chcąc wejść w związek małżeński. Przynajmniej stoi w prawdzie a nie jak ci księża katoliccy którzy wiernych pouczają o wierności żonie, mężowi a sami pozostają niewiernymi. Żeby podjąc decyzję o odejściu z kapłaństwa trzeba mieć odwagę a nie być tchórzem jak wielu którzy żyją na dwa fronty. Nie potępiam tych, którzy odeszli, bo znaleźli w sobie dość odwagi by "albo rybki albo akwarium"

Odpowiedz

pe

1 rok, 11 miesięcy temu

Też uważam, że dobrze się stało: jednej trzciny kołyszącej się na wietrze mniej. :)

Odpowiedz

emeryt

1 rok, 11 miesięcy temu

Taki stary i jeszcze mu się baby chce...fefefee. Nawróć się chłopie i pomóż wielu duszyczkom... a nie jednej...Módl się ...

Odpowiedz

Fortuniak

1 rok, 11 miesięcy temu

To jest jakieś rozwiązanie problemu!

Odpowiedz

Jacek

1 rok, 11 miesięcy temu

Celibat ze święceniami NIE JEST ściśle związany z sakramentem święceń, i nie trzeba się nad tym zastanawiać, bo są jasne przykłady: obrządki wschodnie, żonaci księża ex-protestanci, czeski ks. Jan Kofroň. Ja wierzę, że to Duch Boży poprowadził Kościół do takiego właśnie rozwiązania "dyscyplinarnego" i że to Duch Boży poprowadzi Kościół do zmiany tego rozwiązania, o ile to rzeczywiście jest Jego wolą. Cieszę się że i na tym forum jest dyskusja na ten temat, choć atmosfera niemal "kłótni" nie bardzo mi się podoba. Czy jesteś pewna (pewien), że Twoje przekonanie co do celibatu jest Wolą Ojca? Czy modliłaś(eś) się w tej sprawie...?
pozdrawiam w Nim

Odpowiedz

Reklama

Reklama

wiara
Powrót na górę strony