Komentarze o liście prawosławnych intelektualistów

pb, tom, pab (KAI) / br, Lwów, Lublin, Przemyśl, 2016-03-08

Komentarze o liście prawosławnych intelektualistów Fot. pixabay.com

To wielka nadzieja dla nas - tymi słowami ks. prof. Bogdan Prach, rektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie skomentował list prawosławnych intelektualistów z Rosji, Ukrainy, Białorusi oraz z diaspory, którzy wezwali Patriarchat Moskiewski do uznania prawdy o zbrodniczej likwidacji w 1946 r. w ówczesnym ZSRR Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Poprosili w nim „o przebaczenie za wszystkie niesprawiedliwości, których grekokatolicy byli ofiarami pod osłoną autorytetu Kościoła prawosławnego”. Oddali też hołd męczennikom Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Dokument został wydany z okazji 70. rocznicy „pseudosynodu lwowskiego”.

- Jest to bardzo ważna deklaracja, choć tylko pewne środowiska są sygnatariuszami tego dokumentu. Dla nas jest ważne to, że w ogóle taki głos istnieje. Bardzo pozytywnie rokuje on na przyszłość. Rodzi nadzieję, że wszystkie do tej pory zamknięte drzwi otworzą się w Roku Miłosierdzia. I że odbędzie się szersza dyskusja, która doprowadzi do większego zrozumienia tego, co stało się 70 lat temu. Oczywiście, wśród tych, którzy podpisali list, brakuje hierarchii kościelnej, ale na wszystko trzeba poczekać, na wszystko musi przyjść swój czas - powiedział KAI ks. Prach.

Przyznał, że osobiście zna część sygnatariuszy. Są to ludzie, mający „dość duży wpływ na myśl teologiczną i historyczną w Kościele prawosławnym na Ukrainie”, np. teolog Antoine Arjakovsky z Paryża. - To jest wielka nadzieja dla nas. Tym bardziej, że czas, który upłynął, sprawił, że uczestnicy wydarzeń sprzed 70 lat już odeszli do Pana Boga i dzisiaj można już spokojniej mówić o pewnych sprawach - stwierdził ks. Prach.

Dodał, że „otworzyły się archiwa i dokumenty, które były znane, dziś są uzupełniane dodatkowymi materiałami archiwalnymi” i można na nie spojrzeć „okiem uczonego, który widzi fakty”.

Według ks. Batrucha, prezesa Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza i proboszcza parafii greckokatolickiej w Lublinie, dokument został napisany w duchu prawdziwie chrześcijańskim i europejskim. - Widać doskonale, że intelektualiści prawosławni podzielają te wartości bez względu na to skąd pochodzą, czy to jest Moskwa, Paryż, Kijów, Mińsk czy Nowy Jork - mówi.

Tak komentuje list prawosławnych intelektualistów:

Jeszcze wczoraj takie oświadczenie wydawało się nierealne, a dzisiaj okazało się rzeczywistością. Jeszcze wczoraj większość wątpiła w to, że taki dokument może zobaczyć kiedykolwiek światło dzienne. Jest to też jakiś owoc działania Ducha Świętego, który pomógł, aby doszło do spotkania papieża Franciszka z patriarchą Moskwy i Całej Rusi Cyrylem w stolicy Kuby Hawanie. Także w sens tego spotkania wątpiło wielu ludzi, a niektórzy byli po nim bardzo rozczarowani, szczególnie tymi punktami wspólnej deklaracji, które dotyczą Ukrainy. Widać zatem, że Boża Opatrzność działa w sposób nie zawsze dla nas zrozumiały.

Cieszy fakt, że sygnatariusze listu pochodzą z różnych krajów całego świata. Szkoda, że zabrakło wśród nich kogoś z Polski. Ale wszystko ma swój odpowiedni czas. Cieszy to, że list został sformułowany jednoznacznie i bez dwuznaczności. Najsilniej brzmi w nim prośba o przebaczenie. Słowa te są utrzymane w duchu znaczących deklaracji jakie pojawiły się po II wojnie światowej między intelektualistami Francji i Niemiec, później biskupami Polski i Niemiec, następnie pojawiły się we wspólnych deklaracjach biskupów Polski i Ukrainy, a teraz prośba o przebaczenie próbuje przebić się w relacjach ukraińsko-rosyjskich. W obecnym czasie jest to niezwykle potrzebne, istotne i ważne gdy sygnatariusze listu proszą o przebaczenie za krzywdy, ból i niesprawiedliwość jakich doznał Kościół greckokatolicki. Dokument został napisany w duchu prawdziwie chrześcijańskim i europejskim. Widać doskonale, że intelektualiści prawosławni podzielają te wartości bez względu na to skąd pochodzą, czy to jest Moskwa, Paryż, Kijów, Mińsk czy Nowy Jork.

Mam nadzieję, że przesłanie intelektualistów podejmą prawosławni biskupi. Przypomnijmy, że w 1987 r. , na rok przed obchodami 1000. rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej, gdy Kościół greckokatolicki działał w podziemiu, biskupi greckokatoliccy pod przewodnictwem kard. Myrosława Iwana Lubacziwskiego wystosowali prośbę o przebaczenie i wyciągnęli dłoń do patriarchatu moskiewskiego. Ta przyjacielsko wyciągnięta dłoń zawisała w powietrzu i do dzisiaj nie ma na ten gest żadnej odpowiedzi. Gest intelektualistów prawosławnych pojawia się po prawie 30 latach i jest sygnałem dialogu jaki może się pojawić między prawosławnymi a grekokatolikami. Dialog ten jest bardzo potrzebny i ważny. Jeśli go nie będzie to mur będzie rósł, będziemy świadkami konfrontacji i eskalacji niesprawiedliwych oskarżeń, a to nie będzie sprzyjało przemianom w wymiarze społecznym, kulturowym i międzyludzkim."

Według abp. Jana Martyniaka list intelektualistów prawosławnych zasługuje na bardzo dokładną analizę, jest wyważony i prawdziwy. Zdaniem emerytowanego zwierzchnika Kościoła greckokatolickiego w Polsce, dobrze, że znaleźli się ludzie, którzy napisali te słowa.

- Te słowa są słowami pozytywnymi. Lepiej późno niż wcale. Na pewno jest to wszystko spóźnione, ale może właśnie teraz jest na to właściwy czas. Uważam, że list zasługuje na bardzo dokładną analizę, jest wyważony i prawdziwy. Przedstawiciele Cerkwi prawosławnej stanęli w duchu prawdy – mówi abp Martyniak, zaznaczając, że ideałem byłoby, gdyby wśród autorów listu znalazł się ktoś z hierarchii.

Abp senior archidiecezji przemysko-warszawskiej zauważa, że również w Polsce wśród wyznawców prawosławia są osoby odnoszące się z szacunkiem i życzliwością do Cerkwi greckokatolickiej.

Według abp. Martyniaka, ogromna wdzięczność należy się papieżowi Franciszkowi. – On przez swoje wypowiedzi zwrócił uwagę na ten problem – zaznacza.

Abp Martyniak przypomina, że moment, kiedy Kościół greckokatolicki został zdelegalizowany zna z autopsji. – Wprawdzie miałem 8 lat, ale mogę powiedzieć dużo, bo wiem jak to wyglądało, jak emisariusze odwiedzali księży i zmuszali do przejścia na prawosławie – mówi.

- Deportacje, prześladowania. Przez wiele lat księża żyli w ukryciu. Kapłani byli święceni, ale hierarchia została zlikwidowana. Kościół greckokatolicki był niszczony z wielką nienawiścią – opowiada abp Martyniak. – Kościół greckokatolicki zawsze związany był z narodem ukraińskim i dlatego Moskwa chciała go za wszelką cenę zniszczyć. Przykre jest to, że wciągali w to Cerkiew prawosławną – dodaje.

Abp senior zaznacza, że wymienieni w liście biskupi Antoni Pelwecki i Michał Melnyk oraz ks. Hawryło Kostelnyk, którzy byli inicjatorami „pseudosoboru lwowskiego”, wywodzili się z duchowieństwa greckokatolickiego.

List w 70. rocznicę likwidacji Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego podpisało 14 intelektualistów prawosławnych z różnych rejonów świata: z Francji, Stanów Zjednoczonych, Rosji, Ukrainy i Białorusi. Uznają w nim, że likwidacja odbyła się „pod osłoną autorytetu Kościoła prawosławnego” i proszą „o przebaczenie za wszystkie niesprawiedliwości”.

„Pseudosobór lwowski” odbywał się od 8 do 10 marca 1946 r. Został zwołany na rozkaz władz ZSRR, aby zlikwidować Kościół greckokatolicki i włączyć go w struktury Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Synod ten nie został uznany przez Stolicę Apostolską.

 

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook