Bp Dajczak: badania religijności pokazują, że nadszedł czas nowej ewangelizacji

im / ju., Koszalin, 2009-04-08

Bp Dajczak: badania religijności pokazują, że nadszedł czas nowej ewangelizacji bp Edward Dajczak, fot. Rafał Tracz - fotoKAI

„Badania religijności Polaków pokazują, że nadszedł czas nowej ewangelizacji, o której mówił Jan Paweł II” - uważa biskup Edward Dajczak.

Znany jako duszpasterz młodzieży skupionej wokół Przystanku Jezus, obecny ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski odniósł się do wyników wiernych w listopadzie ub. r. Wynika z nich, że o 3,8 proc. mniej osób uczęszcza na niedzielna mszę św. niż w roku poprzednim a o ponad 2 proc. mniej przyjmuje komunię św.

Duszpasterstwo musi być ofensywne i ewangelizacyjne, bo świat i europejska kultura wierze zdecydowanie przeszkadzają - powiedział bp Dajczak. Jego zdaniem, Kościół musi się zastanowić czy forma propozycji dla współczesnego człowieka jest adekwatna do jego mentalności. Zwrócił uwagę na dużą różnicę frekwencji na niedzielnych mszach między np. tarnowską a koszalińsko-kołobrzeską diecezją. - Programy duszpasterskie powinny uwzględniać te różnice i każda diecezja musi się nad tym zastanowić - powiedział.

Zdaniem biskupa, wyniki liczenia wiernych są podstawą do stawiania sobie poważnych pytań i materiałem analizy. - Niskiej frekwencji nie można tłumaczyć tylko złą pogodą, choć rzeczywiście tamta niedziela była wyjątkowo fatalna - uważa bp Dajczak. - Trzeba sobie postawić pytanie dlaczego człowiek nie potrafi przerosnąć złej pogody mocą swojej wiary. Nie ma cienia wątpliwości, że współczesnemu człowiekowi przychodzi trudniej wierzyć i Kościół musi znaleźć odpowiedź na pytanie jak dzisiaj głosić Ewangelię. Myślę, że już czas na nową ewangelizację.

Liczenie wiernych obecnych w kościele na Mszy św przeprowadzono 23 listopada 2008 roku.

Największym odsetkiem wiernych chodzących w niedzielę na Mszę św. może - tradycyjnie - poszczycić się diecezja tarnowska (67,8 proc., w roku 2007 - 72 proc.), na drugim miejscu rzeszowska (63,1 proc. w 2007 roku 68,5 proc.), na trzecim miejscu przemyska (59 proc. w 2007 roku 64,2 proc.).

Najmniejszy procent wiernych na niedzielnej Mszy odnotowano w diecezji szczecińsko-kamieńskiej (26,8 proc., w 2007 roku 29,3 proc.), łódzkiej (26,9 proc. w 2007 roku 28,6 proc.) i koszalińsko-kołobrzeskiej (27,4 w roku 2007 - 30,5 proc.)

Zupełnie inaczej wygląda statystyka przyjmowania Komunii św. - największy odsetek wiernych (21,3 proc.) w diecezji opolskiej (przy udziale w Mszy św. 48,5 proc.), najmniejszy w sosnowieckiej (9, 8 proc. przy udziale wiernych w Mszy św. 27,9 proc.)

Komentarze (18)

krakatau

2 lata, 10 miesięcy temu

Czytam, czytam, czytam i zatsnawiam sie, kto to napisał i po co. Że potrzeba nowej ewnagelizacji? To jest coś nowego, odkrywczego? O tym w Kościele mówi się od kilkudziesięciu lat, o tym wciąż mówił papież Jan Paweł II. Więc o co chodzi? Gdyby biskup powiedział, że zna sposób na nowa ewangelizację, to owszem. A tak przeczytałem i dalej nie wiem o co chodzi. Kto w ogóle napisał i czy był przytomny?

Odpowiedz

ksiadz z koszalina

2 lata, 8 miesięcy temu

bo to caly biskup Dajczak....slogany, slogany.....

Odpowiedz

Teresa

2 lata, 10 miesięcy temu

Ano właśnie.Mam kilka pomysłów w tej sprawie,ale w mojej diecezji,dekanacie,parafii nikt nie chce ze mną rozmawiać.Pora na Nową Ewangelizację Duchowieństwa. Mogę ją poprowadzić z Bożą pomocą.

Odpowiedz

tom

2 lata, 10 miesięcy temu

chętnie poslucham jakie masz pomysły, coś może uda nam sie zrobić

Odpowiedz

Ada

2 lata, 10 miesięcy temu

Jedna z rzeczy która, mnie, na przykład, irytuje to tzw. homilie. Ot kilka przypadkowych komentarzy nt. Jezusa, Maryi i JPII w dowolnych konfiguracjach tudzież odczytanie rozdziału z książki (miałam wtedy pecha, bo akurat byłam świeżo po lekturze owej książki i po powrocie do domu nawet udało mi się ustalić konkretne strony!).

Oczywiście nie znaczy to, że wszystkie kazania są marne. Uważam jednak, że tłumaczenie wszelkich potknięć duchowieństwa argumentami w stylu: wśród 12 znalazł się 1 Judasz, jest umywaniem rąk i uchylaniem się od odpowiedzialności.

Odpowiedz

Roman Dorna

2 lata, 10 miesięcy temu

Bardzo trafnie to określilaś Teresa.
Pora na Nową Ewangelizację Duchowieństwa. Najwyższa pora.
Rzecz po ludzku nie do zrobienia, sprawy idą w bardzo złym kierunku. Jeżeli Bóg nie przyłoży do tego swojego palca, nic nie zrobisz ani Ty, ani nikt inny. I tylko o to należy sie modlić, aby Bożą łaską przejrzeli i zrozumieli co znaczy naśladować Chrystusa. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich księży i biskupów, ale bardzo nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę.
Jakie są Twoje pomysły ?

Odpowiedz

Gabriela

2 lata, 10 miesięcy temu

Nie jestem kapłanem,ale bardzo potrzebuje ciągłej ewangelizacji. Ja tak rozumiem nową ewangelizację siebie: Potrzebuję wciąż nawrócenia, wciąż na nowo. W tych czasach, w których przyszło mi żyć. Potrzebuję każdego dnia otwierać się na Dobrą Nowinę, na Słowo Jezusa. Nowa ewangelizacja ma za zadanie podtrzymywać i umacniać moją słabą wiarę. Moim wysiłkiem jest uwierzyć Słowu,otwierać się na nie i szukać pomocy. Znajduję w dzisiejszym Kościele bardzo dużo możliwości: coraz częściej słyszę homilie oparte głęboko na Ewangelii dnia, docieram do komentarzy biblijnych na stronach internetowych, zasiadam do stołu Słowa ze słuchaczami Radia JÓZEF, dobieram książki i prasę katolicką.... We wszystkich powyższych dziełach, w których dotykam NOWEJ EWANGELIZACJI, są obecni ze swoją posługą kapłani. Dziś Wielki Czwartek. Dziękuję wszystkim Kapłanom za całą posługę Wieczernika.

Odpowiedz

Claire

2 lata, 10 miesięcy temu

Szybko się biskup obudził, szybko, że aż strach.

Może warto w końcu zapytać ludzi, i to zwłaszcza tych, co nie chodzą co niedzielę na Mszę i nie angażują się w przyparafialne grupy, co im przeszkadza w Kościele i jakie potrzeby duchowe mają.
Warto skupić się zwłaszcza na tych, którym zależy na Bogu i dlatego potrafią co niedziela jeździć na drugi koniec miasta albo nawet do sąsiedniego miasta/wsi na Mszę, a nie do parafii administracyjnej.

Problem leży w tym, że duchowieństwo w Polsce wciąż traktuje ludzi jako masę, a nie zróżnicowane jednostki. Poza tym niestety w czynach księży widać wciąż podział: MY i ONI, Kościół nauczający (i nieco oderwany od życia) i Kościół nauczany (wierni, których dotyka kryzys, bezrobocie itd.).

Odpowiedz

jojo

2 lata, 10 miesięcy temu

spadajaca frekwencja na mszy św.niedzielnej to owoc "pracy" szeregów młodych kapłanów ,którzy nie dorastają do swych zadań ...traktują praktyki religijne jako folklor ...wiele z nich lekceważaja , a takze likwiduja jako przejaw folkloru .... to sa owoce duszpasterstwa tzw."ogniskowego" - ognisko , festyn -piwko lane litrami z duza fraekwencja na tych imprezach przy zdecydowanie malejacym uczestnictwie we mszy sw .... to juz znamy z zachodu- kawiarenki parafialne i pustki w kosciołach .... mlodzi ksieza niestety kapłaństwo traktują jako jeden z zawodów i dla nich czesto liczy sie tylko "kasa".....a bedzie jeszcze gorzej jesli Owi duszpasterze sie nie opamietają.... trzeba wreszcie sie otrząsnąć i wrócić do normalnego duszpasterstwa ,normalnej pracy - sumiennej i systematycznej.....

Odpowiedz

Ada

2 lata, 10 miesięcy temu

Z drugiej strony ci starsi często popadają w jakiś rodzaj stagnacji, przyzwyczajenia. Sama byłam wielokrotnie świadkiem, jak mszę świętą na tzw. tygodniu można odprawić w 15-20 min razem z pieśniami.

Poza tym ci sami księża często obracają się wokół tych samych wiernych tworząc rodzaj kółka wzajemnej adoracji, do którego przebić się jest niezwykle trudno.

Dlatego nie ma większego sensu wyrzucać sobie, kto ponosi więcej odpowiedzialności za obecny stan rzeczy. Każdy ma sobie coś do zarzucenia, i duchowni, i Pan/i, i ja, bo np. za mało się modlę za księży. Lista jest długa.

Odpowiedz

Teresa

2 lata, 10 miesięcy temu

Mnie się zdaje,że Nowa Ewangelizacja polega na tym,i nie chodzi o rodzaj metody,ale o cel; żeby ludzie zaczęli żyć Bożym Słowem,stosować je w życiu osobistym i zawodowym,tam zwłaszcza bowiem pracując spełniamy się jako jednostka. Chodzi o to by tak wzmocnić wiarę [dar Boga ] by stanąć do walki ze złem w sposób zorganizowany.O dziwo,większość przypadków łamania praw człowieka narusza też prawo cywilne,zatem kochani- przesłanie byłoby tego rodzaju- zacznijmy sobie wzajemnie ufać,pomagajmy sobie w walce o słuszne prawa pracownicze i obywatelskie,nie dopuszczajmy zdemoralizowanych Kotów do głosu i chrońmy dzieci.Ramię w ramię-jednym głosem NIE ZŁU!.Pomysłów było za dużo na ten portal.Na-mot-ałabym.

Odpowiedz

Yvanko

2 lata, 10 miesięcy temu

Samo stwierdzenie tak smutnej prawdy, to niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć. Miejmy nadzieję, że to wezwanie biskupie da impuls wszystkim kapłanom, że trzeba szukać nowych sposobów głoszenia Ewangelii. Nie można np. duszpasterstwa młodzieży ograniczać do przygotowania do sakramentu bierzmowania, a samo to przygotowanie ograniczać do obowiązkowej obecności na Mszach, nabożeństwach, bez próby przekonania jej do głoszonej nauki.
Jako świecki zaangażowany w pracę duszpasterstwa rodzin mogę stwierdzić, że czasami ciężko przekonać księży do innowacyjnych metod pracy, do większego zaangażowania (bo i tak nikt nie przyjdzie). Czasami ręce opadają. A wbrew proboszczowi niewiele można zrobić.

Odpowiedz

Teresa

2 lata, 10 miesięcy temu

To może zejdźmy do podziemia? Tak wbrew proboszczom, cichaczem podkopiemy się pod kościół i już?

Odpowiedz

NIkodem

2 lata, 10 miesięcy temu

Dużo gadania, i prawie wcale działania. Tak można skwitować i tego biskupa i wielu księży, którzy powołują się na Nową Ewangelizację. Ona w Polsce nie ma szans, ponieważ żyjemy legendami i mitami. Np. Polak to katolik, Polska to kraj chrześcijański, itp. bzdury. Jak kościoły do cna opustoszeją, to może niektórzy księża zaczną myślec, że coś nie gra w duszpasterstwie. Póki jest kasa za msze, chrzty, śluby, pogrzeby, póty nic się nie zmieni. Daleko i formatorom semianriów i absolwentom do analizy Mt 28, 19-20. Te czytanie wypocin - zamiast homilii. Wypocin, bo one nic albo niewiele mają wspólnego z bieżącymi czytaniami. Który kaznodzieja odnosi je do siebie i do zebranych - wyjątki. Nuda, przymus i podpis w indeksie - taką mamy frekwencję.

Odpowiedz

Jacek P.

2 lata, 10 miesięcy temu

Czytam te wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że większość ma problem z odnalezieniem siebie. Proponuję zacząć od codziennej Eucharystii i lektury Pisma Świętego ( co najmniej 30 minut), polecam też częste przesiadywania przed Najświętszym Sakramentem. Łatwo jest obarczać innych za swoje lenistwo duchowe - wiem coś o tym. Ja w swoim życiu spotkałem się z różnymi księżmi, i nie narzekam.Też czasami patrząc na księdza chciałem, aby był "mną", ale Jezus mnie z tego wyleczył. Jak czegoś nie rozumiałem z P.Ś., to kupiłem sobie komentarze do Ewangelii. Poza tym, od 9 lat gram z przyjaciółmi w ewangelizacyjnym zespole reggae, który razem z pomocą Ducha Św. założyliśmy.

Odpowiedz

Jacek P.

2 lata, 10 miesięcy temu

Należę też do wspólnoty, której głównym charyzmatem jest ewangelizacja ( prowadzimy rekolekcje, pomagamy księżom w parafiach przygotowywać młodych do bierzmowania itp.). Tak więc Duch wieje kędy chce, ale też trzeba ruszyć swoje 4-litery ( przede wszystkim dużo siedzieć przy Jezusie, i korzystać z sakramentów :) ). Jezus nie obiecywał, że będzie łatwo i tego doświadczam często, szczególnie gdy przeglądam fora - żart :) Nie poddajcie się beznadziei, sursum corda. Chrystus za chwilę Zmartwychwstaje, i to mnie kręci, bo On daje mi radość życia. Chrystus Kocha ciebie, czy tego chcesz, czy nie - doświadczam tego w Kościele Katolickim codziennie. P.S. - Kiedyś byłem okultystą.

Odpowiedz

Ada

2 lata, 10 miesięcy temu

Wszystko się zgadza. Masz rację, tylko nie odwracajmy kota ogonem. Owszem jako chrześcijanka jestem powołana do tego, by ciągle szukać i z pomocą Ducha Świętego pracować nad sobą, i nikt nie zwolni mnie z odpowiedzialności w tym zakresie, żaden ksiądz czy papież nawet.

Problem jednak polega na tym, że bardzo trudno mi jest oprzeć się wrażeniu, że spora grupa polskiego duchowieństwa zdaje się nie zauważać poważnego problemu, jakim jest jakość duszpasterstwa w parafiach, które to wcale albo w niewielkim stopniu pomagają na tej drodze. Udzielanie sakramentów to nie wszystko. To nie są magiczne zaklęcia ani rytuały, po których wszystko wraca do normy, przecież.

A pisanie o tym, z mojej strony przynajmniej, jest wyrazem troski i zaniepokojenia. Z góry może i jest lepszy widok, ale na dole widać więcej szczegółów. Pozdrawiam.

Odpowiedz

anna

2 lata, 10 miesięcy temu

Nikodem napisał: "Dużo gadania, i prawie wcale działania. Tak można skwitować i tego biskupa i wielu księży, którzy powołują się na Nową Ewangelizację." Nie zgadzam się z tym zupełnie, akurat biskup Dajczak jest przykładem Pasterza, który działa i ewangelizuje na ile mu sił wystarcza. Byłam na Przystanku Jezus, słyszałam z jaką miłością mówił o Bogu i o ludziach. jak rozpalał nasze serca byśmy szli i dzielili się swoim doświadczeniem spotkania Chrystusa z tymi, którzy nie doznali jeszcze takiego szczęścia. Niestety "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało", dlatego to nieustanne wołanie biskupa o nową ewangelizację, bo niestety racja jest też w tym, że procent naprawdę wierzących i zaangażowanych duchownych w Polsce jest niewielki i myślę, że zatroskanego o swoje owce pasterza boli to tym bardziej.

Odpowiedz

Reklama

wiara
Powrót na górę strony