„Osoba uznająca 'małżeństwa' homoseksualne nie może uważać się za katolika”

ml (KAI Rzym) / kw, Watykan, 2010-02-15

„Osoba uznająca 'małżeństwa' homoseksualne nie może uważać się za katolika” fot. bologna.chiesacattolica.it

„L'Osservatore Romano” z 14 grudnia przedrukowuje fragmenty noty na temat “małżeństw osób tej samej płci”, którą do wiernych archidiecezji w Bolonii skierował kard. Carlo Caffarra.

“Nie można uważać się za katolika, jeśli w ten czy inny sposób uznaje się prawo osób tej samej płci do małżeństwa” - pisze purpurat.

Metropolita Bolonii podkreśla, że nota w pierwszym rzędzie adresowana jest do wiernych, “ażeby nie byli poruszeni szumem medialnym”, ale ma nadzieję, że dotrze “także do niewierzących, którzy, wolni od uprzedzeń, uczynią użytek z własnego rozumu”. Pierwszym kard. Caffarra przypomina o obowiązku “pełnej konsekwencji pomiędzy tym, w co się wierzy, a tym, co się myśli i proponuje w związku z dobrem wspólnym”.

“Nie można pogodzić w swoim sumieniu wiary katolickiej i poparcia dla zrównania związków homoseksualnych z małżeństwem: są one sprzeczne ze sobą. Oczywiście najcięższa odpowiedzialność spada na tych, którzy proponują wprowadzenie w naszym porządku prawnym wspomnianego zrównania bądź głosują za tą ustawą w parlamencie. To akt publicznie niemoralny. Ale istnieje również odpowiedzialność tych, którzy wprowadzają tę ustawę w życie w rozmaitych formach” - pisze purpurat. Kard. Caffarra zapewnia, że jeśli okaże się konieczne, “we właściwym momencie udzieli niezbędnych wskazań” w tej materii.

Komentarze (15)

Piotr Wenecki

2 lata, 3 miesiące temu

Brawo! Oby wszyscy księża mieli taką odwagę!

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 3 miesiące temu

Brawo Księże Kardynale,dzięki za odwagę mówienia wprost!

Odpowiedz

Mieczysław

2 lata, 3 miesiące temu

Całkowicie się zgadzam z Kardynałem! Homoseksualizm jest i będzie dewiacją mimo że WHO w 1990 roku uznało związki homoseksualne za jedną z orientacji seksualnych. Ja nic nie mam przeciwko tym ludziom, których dotknął ten problem ale prawdę należy nazwać po imieniu.

Odpowiedz

Katolik

2 lata, 3 miesiące temu

Powiem tak, największym darem od Boga jest dar miłości, Bóg jest ojcem wszystkich bez względu na płeć, kolor skóry, orientację seksualną, poglądy polityczne, stan posiadania. Owszem uważam, że instytucja małżeństwa winna być zarezerwowana dla kobiety i mężczyzny, natomiast będąc katolikiem nie mam nic przeciwko tzw. związkom partnerskim osób tej samej płci. W 99% przypadków osoby te nie mają wpływu na to jakiej są orientacji, tacy się rodzą. Jeżeli dwoje ludzi żyje ze sobą, kochają się, spędzają czas w zdrowiu i w chorobie to dlaczego nie mogą mieć prawa do szczęścia. Dlaczego zabierać im prawo do wspólnego reprezentowania się, do dziedziczenia po sobie, do zawierania wspólnych umów, a także prawa do udzielania informacji o stanie zdrowia swoich partnerów. To jest miłość dwojga ludzi, a miłość jest największym darem od Boga....

Odpowiedz

amogesu

1 rok, 3 miesiące temu

W 1 Liście do Koryntian 6,9–10 czytamy: „(...) Ani rozpustnicy, (...) ani mężczyźni współżyjący z sobą (...) nie odziedziczą królestwa Bożego”.

Odpowiedz

Soplica

2 lata, 3 miesiące temu

Wreszcie jakieś normalne słowa. Tak tak, nie nie. Tego oczekują wierni - pokazywania dobra i przestrzegania przed złem.

Odpowiedz

Marco

2 lata, 3 miesiące temu

Wreszcie ktoś z hierarchii Kościoła Katolickiego nazwał rzeczy po imieniu. W Piśmie świętym jest podane jasno i dobitnie: relacje homoseksualne są: "zboczeniem" (Nowy Testament) i "obrzydliwością" (Stary Testament). Albo Pan Bóg ma rację albo współczesna poprawność polityczna? Skoro Księża mówią o Bogu, to normalne, że mówią prawdę o homo-związkach. No, chyba że niektórzy nauczają o kim innym i coś innego?!

Odpowiedz

men

2 lata, 3 miesiące temu

dopóki szeregi Kościoła pełne są ludzi mających kłopoty z własną seksualnością, pełne kryptogejów i hipokrytów takie oświadczenia hierarchów są po prostu żałosne.
Porządkuje sie od wewnątrz nie od odwrócenia uwagi na to co sie złego dzieje wewnątrz. Mało było ostatnio skandali? A jeśli chodzi o ścisłość to nie ma związków małżeńskich gejów tylko związki partnerskie.

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 3 miesiące temu

Zasady moralne są obiektywne i niezmienne, ich ważność i trwałość nie zależy od upadków poszczególnych ludzi, także tych spośród Kościoła hierarchicznego. Proszę poza tym podać mi wiarygodne źródło uzasadniające twierdzenie:"szeregi Kościoła PEŁNE są ludzi mających kłopoty z własną seksualnością, pełne kryptogejów"(podkreślenie moje-Przemek z Sandomierza) z Pańskiej wypowiedzi.

Odpowiedz

widzialem

2 lata temu

Przemku z Sandomierza - pelne sa kryptogejow, a jak sie wejdzie w tzw srodowisko, to juz nie tak bardzo krypto. Pelno !!! A w szerszym gronie traktuje sie to z przymruzeniem oka, z zarcikiem, tzw tajemnica poliszynela. Mniej klopotliwa, bo nigdy z tego ciazy nie bedzie. Sa hierarchowie, profesorowie, ksieza diec i zakonni ... pelno ... stad moja teoria o wprowadzeniu wyboru odnosnie do celibatu, wyeliminowalaby 'przykrywke' sutanny dla osob homo
albo - zaakceptujemy, jako Kosciol, ze homo jest OK - i nie badzmy hipokrytami !!!

Odpowiedz

dobrze

2 lata, 3 miesiące temu

dobrze, że jest jeszcze opcja uważać się za chrześcijanina!

Odpowiedz

velario

2 lata, 2 miesiące temu

Gdybym mieszkał w Bolonii, miałbym problem. Ale na szczęście mieszkam w Warszawie i uprzedzenia kard. Caffarry mnie nie dotyczą. Opowiadam się za przyznaniem parom osób tej samej płci prawa do legalizowania swoich związków i nadal uważam się za katolika.

Odpowiedz

Paweł

2 lata, 2 miesiące temu

Dziś często się słyszy o tzw. "wierzących niepraktykujących" czyli o osobach uważających się za katolików, ale mających poglądy niezgodne z doktryną katolickiej wiary. To trochę tak, jakby polityk z partii lewicowej głosił prawicowe poglądy - a to byłoby po prostu śmieszne. Podobnie jest i w kwestiach wiary. Jeśli ktoś nie zgadza się z poglądami Kościoła, to pytanie: Po co się z Nim utożsamia, przez nazywanie siebie katolikiem. Takie osoby powinny raczej mówić o sobie, że są: "praktykującymi niewierzącymi"

Odpowiedz

Max

2 lata, 2 miesiące temu

to trochę tak, jakby tylko słowo KK się liczyło w wykładni życia społecznego. wydaje mi się, że Kościół może się wypowiadać o moralności danych czynów ale nie o rzeczach, o których nie wie. Coś mi się wydaje, że ten ksiądz nie wie czym jest homoseksualizm, takiego człowieka nie spotkał albo nawet jeśli, to nie wysłucha go. Czy w Kościele nie można mieć swojego zdania? wydaje mi się że można. Homoseksualiści nie pchają się też specjalnie na ołtarze z zamiarem wzięcia ślubu. Wydaje mi się, że małżeństwo cywilne powinno być także dla nich. Jeśli ludziom heteroseksualnym nie podoba się, że małżeństwem nazwie się ich związek jak i związek osób homoseksualnych, to świadczy to, o jakiś problemach tych osób. być może uprzedzeniach. jaki wpływ może mieć jedno na drugie? wg mnie żadnego. kwestia pozwolenia ludziom kochać się pod prawem a nie poza prawem.

Odpowiedz

widzialem

2 lata, 1 miesiąc temu

a czy kaplani pozostajacy w trwalych zwiazkach homoseksualnych z innymi kaplanami / czy swieckimi ... sa dalej kaplanami ? a co jak sa to przelotne zwiazki???
oto sa pytania !!!

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony