Maltańczycy będą się rozwodzić?

ts / sz, La Valetta , 2011-02-25

Maltańczycy będą się rozwodzić?

Czy mieszkańcy Malty będą głosować nad dopuszczeniem w ich kraju do rozwodów? O tym zdecyduje w połowie marca parlament. Malta to jedyny kraj Unii Europejskiej, gdzie nie ma rozwodów.

Za rozpisaniem referendum są będący w opozycji socjaliści. Chcą oni, aby zapytać Maltańczyków, czy są za wprowadzeniem rozwodów w określonych okolicznościach. 

Według socjalistów, należałoby postawić obywatelom pytanie: „Czy jest Pani/Pan za tym, aby stworzyć możliwość rozwodów dla małżeństw, które żyją w separacji od co najmniej czterech lat i nie rokują nadziei na pojednanie, o ile zagwarantowane będzie utrzymanie oraz odpowiednia ochrona dzieci?“.

Chadecki premier Lawrence Gonzi jest przeciwny referendum. Uważa, że miałoby ono sens wówczas, gdyby posłowie uchwalili projekt ustawy w sprawie rozwodów. W przeciwnym razie – jak podkreśla – może się zdarzyć, że ustawa wprowadzająca możliwość rozwodów będzie zawierała postanowienia, zmieniające warunki określone w referendum. Premier ostrzegł też, że referendum z postawionym w ten sposób pytaniem umożliwiłoby rozwody bez ustalenia winy.

O tym, czy referendum w ogóle się odbędzie, zdecyduje 16 marca maltański parlament. W najbliższym czasie deputowani będą debatować nad tą kwestią aż podczas dziewięciu posiedzeń.

Malta jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym prawo nie dopuszcza rozwodów. Mimo to rocznie anulowanych jest 150-200 małżeństw. Prawodawstwo Malty uznaje rozwody swoich obywateli przeprowadzone za granicą, o ile jeden z małżonków mieszka w tym kraju, bądź jest jego obywatelem. Takich przypadków jest około 30 rocznie.

W październiku biskupi Malty wypowiedzieli się przeciwko wprowadzaniu rozwodów. W liście pasterskim zaapelowali, aby nie zmieniać prawa, tylko nastawienie wobec małżeństwa. Zwrócili też uwagę, że tam, gdzie istnieje prawo rozwodowe, zostało ono wprowadzone w nadziei, że będzie to rozwiązaniem dla nieudanych związków małżeńskich. „Faktycznie jednak najczęściej prowadzi to do nagromadzenia dodatkowych problemów - stwierdza list podpisany przez abp. Paula Cremonę i bp. Mario Grecha.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony