Najważniejszy dla abp. Życińskiego był człowiek i jego godność

am / br, Warszawa, 2016-02-08

Najważniejszy dla abp. Życińskiego był człowiek i jego godność Ks. Andrzej Luter, fot. Marcin Perfuński fotoKAI

- Najważniejszy dla arcybiskupa Życińskiego był konkretny człowiek i jego godność - mówił ks. Andrzej Luter, który w niedzielę 7 lutego, w warszawskim Kościele Duszpasterstwa Środowisk Twórczych, sprawował Mszę św. z okazji 5. rocznicy śmierci tego wybitnego filozofa, teologa i publicysty.

O tym, że abp Józef Życiński realizował w swoim życiu wezwanie, by otwierać się na każdego człowieka, mówił ks. Andrzej Luter podczas Mszy św. w intencji zmarłego przed 5 laty kapłana.

- Kościół powinien być otwarty na wszystkich, bo Jezus był otwarty na wszystkich i chciał każdego zbawić. Istnieje pokusa podsuwająca marzenie o kościele ludzi bezgrzesznych i doskonałych, pokusa imperializmu duchowego, który w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. I wtedy przestajemy być Kościołem, a stajemy się sektą nie dającą człowiekowi szans na nawrócenie - mówił ks. Andrzej Luter.

Jak dodał, "abp Życiński rozumiał, że bardzo trudno jest mówić przekonująco o sprawach wiary ludziom, których nazywamy ludźmi pogranicza". Cytując słowa śp. arcybiskupa - "być świadkiem kenozy Boga ukrytego w sercu ludzkich niepowodzeń i absurdów" - podkreślił, że jako chrześcijanie w niczym nie jesteśmy lepsi od innych ludzi. Przypominał również, że wystarczy czasami tylko gest, żeby dotrzeć do kogoś i złapać z nim kontakt.

Zdaniem ks. Lutra, wizja Kościoła abp. Życińskiego była bardzo bliska temu, co głosi dzisiaj papież Franciszek. - Myślę, że bardzo byłby szczęśliwy z tego papieża i aż szkoda, że nie dożył tego pontyfikatu - powiedział.

- Papież mówi o Kościele wychodzącym. Taką wizję Kościoła miał też abp Życiński. Powtarzał przecież jakże często, że "na obrzeżach serce Kościoła bije najmocniej". Sam lubił zresztą chodzić po tych obrzeżach. Ale żeby wyjść, trzeba szeroko otworzyć wrota Kościoła - powiedział.

Jak wskazywał, "istnieje zatem Kościół otwarty, czyli - jak mówi Franciszek - wychodzący, przenośny, nie mający stałej struktury. Przenośny, czyli trwający we mnie. Struktury instytucjonalne są ważne i papież tego nie neguje, ale nie będą one miały żadnego znaczenia, jeżeli Kościoła Chrystusa nie będzie w nas" - podkreślił ks. Luter.

Jak tłumaczy, "Kościół otwarty, wychodzący, to działający tak, jakby nie było struktur widzialnych, a tylko te przenośne, w nas".

Przytaczając słowa abp. Życińskiego. z listu wielkopostnego z 2005 roku, powiedział, "żeby nie tworzyć "obszernego rejestru chorób naszych bliźnich, bo Chrystus chce uleczyć każdego człowieka i nie stawia warunków wstępnych". - Abp mówił to w 2005 roku, tylko prawdopodobnie go nie słuchaliśmy - dodał ks. Luter.

Porównywał Kościół do obumierającego ziarna. "Gdyby ziarno nie obumarło nie byłoby kłosu, nie byłoby rozwoju, nie spełniłoby swojej roli" - cytował słowa abp. Życińśkiego.

Być może - zdaniem ks. Lutra - najpełniej abp swoją wizję Kościoła przedstawił w wywiadzie-rzece pt. "Świat musi mieć sens". "Nie tylko można wątpić, wątpienie jest błogosławione. Czasem trzeba dotknąć ran, żeby być bliżej sensu życia. Proszę wierzyć, że nie wszystko musimy rozumieć. Początkiem dramatu jest przekonanie, że jesteśmy lepsi i więcej wiemy. Chrystus powiedział - "Wy jesteście światłem świata", ale nie sugerował, że reszta to mrok. Nie wolno radosnej prawdy o zmartwychwstaniu przekładać na język buńczucznego pomachiwania szabelką" - cytował kapłan.

Jak podkreślił, arcybiskup Życiński starał się każdego traktować indywidualnie, bo dramat każdego człowieka jest inny. "Największy grzesznik, pogubiony, sfrustrowany, zasługuje na tolerancję. Wiem, że tego pojęcia nie rozumie wielu ideologów trzymania się zasad za wszelką cenę. Jednak dla mnie odczłowieczone zasady są do przyjęcia w matematyce, ale nie wobec człowieka. Uważam, że człowiek stanowi najważniejszą wartość. To ludzkiej godności ma służyć tolerancja, dlatego zawsze bronię ludzi, którzy znajdują się w skrajnych sytuacjach" - przytoczył słowa zmarłego filozofa.

- Kościół dla niego powinien znajdować się na przecięciu światów i dlatego nieustannie zapraszać do siebie celnika Zacheusza. Abp przeciwstawiał się też ideologizacji wiary, głosił nieustannie, że wiara, która staje się ideologią przestaje być wiarą. Jeżeli chcemy uniknąć bałwochwalstwa - pisał abp Życiński - przy pewnych typach pokus trzeba wzorem Jezusa, umieć mówić kategoryczne nie. Bez względu na to, czy kusiciel posługuje się retoryką lewicy czy też prawicy, a może szczególnie wtedy, gdy posługuje się bez skrupułów frazeologią religijną - podkreślił.

"Boimy się o naszą tożsamość, tymczasem troska o żywego człowieka z jego dramatami, zagubieniem, rozdarciem, zobowiązuje nas, by w zmienionych realiach trzeciego tysiąclecia głosić chrześcijańskie przesłanie humanizmu. Uniwersalizm kościoła - mówił abp - przejawia się także w tym, że przez wodę chrztu tworzy się więź silniejsza niż więzy krwi, niż nawet więzy narodowe". - Bo najważniejszy dla arcybiskupa był konkretny człowiek, jego godność. Abp Józef przez całe swoje życie złowił dla Kościoła wielu wspaniałych ludzi, może dlatego wielu miało mu to za złe - zakończył ks. Luter.

***

Józef Życiński urodził się 1 września 1948 w Nowej Wsi. Był wybitnym filozofem, teologiem, publicystą, wykładowcą i członkiem wielu międzynarodowych gremiów naukowych. W latach 1990-1997 był biskupem tarnowskim, a następnie do śmierci w 2011 r. - arcybiskupem metropolitą lubelskim i Wielkim Kanclerzem KUL.

Od 1999 roku wykładał na Wydziale Filozofii KUL, gdzie kierował Katedrą Relacji między Nauką a Wiarą. Jego zainteresowania naukowe obejmowały m.in. naturalizm metodologiczny, teizm ewolucjonistyczny, filozofię procesu, pole racjonalności, matematyczność przyrody, emergencję, ewolucjonizm.

Napisał ponad 50 książek i około 350 artykułów poświęconych problematyce filozofii oraz dialogu chrześcijaństwa z myślą współczesną. Był inicjatorem, organizatorem i gospodarzem trzech Kongresów Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie, przewodniczącym Rady Programowej KAI.

Zmarł nagle na zawał serca, 10 lutego 2011 podczas pobytu w Rzymie.

 

Komentarze (0)

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook