Polemika z książką o odchodzeniu zakonnic

s. dr Bogna Młynarz, aw / br, Warszawa, 2016-02-25

Polemika z książką o odchodzeniu zakonnic Foto: flickr / Michael Foley

Pisanie z punktu widzenia całkowicie odmiennego światopoglądu jest powodem nieporozumienia i zniekształcenia obrazu życia zakonnego - pisze s. dr Bogna Młynarz ZDCh w odpowiedzi na książkę Marty Abramowicz "Zakonnice odchodzą po cichu".

Autorka polemiki zwraca uwagę, że Abramowicz rozmawia wyłącznie z zakonnicami, które odeszły, bo nie odnalazły się w zakonie, ale nie pokusiła się na naświetlenie problemu z wielu stron, więc obraz uległ zniekształceniu.

Przeciw zakłamanemu obrazowi życia w klasztorach żeńskich, jaki nakreślono w Newsweeku na podstawie ksiązki Abramowicz protestowała m. Jolanta Olech, rzeczniczka Konsulty Wyższych Przełożonych Zgromadzeń Żeńskich.

Komentarz s. dr dr Bogny Młynarz ZDCh:

Doszedł do mnie szum związany z książką Marty Abramowicz o siostrach zakonnych, więc postanowiłam zabrać w tej sprawie głos. Szum dotarł do mnie z pewnym opóźnieniem, bo w czasie Wielkiego Postu, w miarę możliwości nie korzystam z Internetu i mediów w ogóle. Ale nie jest to wyraz opresyjności życia zakonnego, tylko moja autonomiczna decyzja, wynikająca ze światopoglądu, według którego, dla rzeczy lepszych warto rezygnować z dobrych.

I właśnie, chyba różnica światopoglądowa stanowi istotę całego nieporozumienia wokół tematu życia zakonnego przedstawionego przez Autorkę (zakładam Jej dobrą wolę, połączoną z niezrozumieniem. Wszak zna to życie jedynie z opowiadań kobiet, które z różnych przyczyn nie odnalazły się w zakonie).

Wiele tłumaczy zdanie zawarte w wywiadzie dla „Newsweeka”: „Zakonnice odchodzą, bo nie widzą już sensu takiego życia”. Mówiąc to, Autorka sama podkreśla, że jej obraz życia zakonnego jest ukształtowany na podstawie rozmów z tymi, którzy nie uchwycili lub utracili sens powołania zakonnego. Czy to samo w sobie nie sugeruje pewnego zniekształcenia wizji? Może warto zapytać także tych, którzy ów sens widzą?

I dalej wszystko układa się właśnie w takim kluczu. Np. „Paradoks życia sióstr polega na tym, że obowiązuje je absolutne posłuszeństwo wobec przełożonych, które zdają się kierować innymi wartościami” – czytamy dalej. Paradoks polega na tym, że osoba, która określa się jako ateistka (informację o tym czerpię z wywiadu, który M. Abramowicz poświęca swojej „patchworkowej” rodzinie zob. http:// natemat.pl/77089,ania-i-marta-maja-dziecko-z-leszkiem-jestesmy-rodzina-poszerzona), próbuje opisać zjawisko, które bez uwzględnienia motywacji religijnej jest niezrozumiałe. Osoby zakonne, owszem, są posłuszne przełożonym, ale nie absolutnie, ani nie ze względu na ludzi. Są posłuszne Bogu. Decyzje przełożonych (i to jedynie te, które są zgodne z duchem Ewangelii i reguł zatwierdzonych przez Kościół) są jednym ze sposobów rozpoznawania woli Bożej. Kompetencje przełożonych są wyznaczone i ograniczone Konstytucjami i poleceniami wyższych przełożonych, do których, w sytuacji jakiegoś nadużycia władzy, można się odwołać. Bezwarunkowe poddanie się władzy człowieka jest raczej przejawem infantylizmu niż ducha wiary.

I być może tu dochodzimy do pewnego istotnego problemu, o którym (zakładając ciągle dobrą wolę Autorki) warto dyskutować. W dalszym ciągu artykułu w „Newsweeku” czytamy: „Byłe zakonnice, z którymi rozmawiałam, mówiły mi, że na tzw. powołaniówkach kreowana jest specjalnie bardzo miła, życzliwa atmosfera, siostry opowiadają tylko o dobrych stronach życia zakonnego, grają się na gitarze, podają lepsze jedzenie. Więc młode dziewczyny wyobrażają sobie później, że tak samo będzie cały czas. Wydaje im się, że siostry są radosne, a życie zakonne cudowne. Rozczarowanie przychodzi jednak bardzo szybko”.

To prawda, że do wstąpienia do klasztoru aspirują osoby młode. Mają one różne świadome i nie do końca uświadomione motywacje podjęcia tego rodzaju życia. Niekoniecznie są to motywy natury religijnej. Nierzadko dobra atmosfera rekolekcji powołaniowych przyciąga dziewczęta złaknione akceptacji i miłości, której zabrakło w domu. I tu zaczynają się schody. Proces weryfikacji motywacji jest żmudny i nie zawsze pozwala od razu odróżnić autentyczne powołanie od źle ulokowanych potrzeb psychicznych. Czasem także ze strony zakonu brakuje dogłębnej i profesjonalnej oceny. Łatwo pomylić dobre chęci z autentyczną predyspozycją do życia zakonnego, które ze swej natury jest wymagające i ofiarne. Jednak nie zgadzam się z uproszczeniem, które sugeruje, że nieszczęsne dziewczyny przynęcone miła atmosferą, wpadają do klasztoru jak muchy złapane na lep. Jeśli ktoś chce mi wmówić, że nie wiedział na co się decyduje, a potem było za późno, to pragnę poinformować, że od chwili wstąpienia (pomijam wstępny okres weryfikacji powołania przed wstąpieniem), na poszczególnych etapach formacji (aspirat, postulat, nowicjat, juniorat) dziewczęta przez około 8 lat przekładają swoje wyobrażenia o zakonie na realne życie i przez ten czas muszą, podkreślam, muszą wielokrotnie potwierdzić swoją wolę pozostania w zakonie, aż złożą śluby wieczyste. Nie ma w tym żadnego podstępu, czy działania znienacka. Nawiasem mówiąc, śluby zakonne, gdyby zostały złożone wbrew woli lub bez pełnej świadomości, są nieważne.

Przez cały okres formacji dziewczęta mogą odejść ze Zgromadzenia ze spokojnym sumieniem i część z nich to robi. Osobiście, znam wiele osób, które odeszły jako nowicjuszki czy juniorystki i zachowują do tej pory dobre wspomnienia o zakonie, chociaż doszły do wniosku, że nie jest to ich droga życia. Rozczarowania się zdarzają, ale czy jest to jedynie wina klasztoru? Jeśli ktoś, chcąc kupić gwoździe, pomyli sklepy i wejdzie do mięsnego, to wychodzi i zmienia sklep, a nie pisze w gazecie, że to skandal, że nie można kupić gwoździ. Wiem, że życie to coś więcej niż zakupy i rozumiem cały trud rozeznawania drogi życia i bólu pomyłek na tej drodze, ale warto zachować tu pewien zdrowy rozsądek i obiektywizm.

Zdanie „Siostry od początku pracują ponad siły, często po 12 godzin na dobę. Codziennie modlą się przynajmniej pięć godzin, oprócz tego pracują na rzecz wspólnoty. Wszystko jest obowiązkiem, nawet czas wolny jest zaplanowany i trzeba go spędzić ze wszystkimi innymi siostrami w grupie. Poza obowiązkami w klasztorze siostry pracują też na zewnątrz – jako katechetki czy w ośrodkach pomocy” – pozostawiam bez komentarza. Żyję od ponad 25 lat w klasztorze i nie spotkałam się z taką sytuacją. To samo dotyczy wielu innych stwierdzeń, które, jeśli są prawdziwe, stanowią całkowity margines i patologię życia zakonnego. Wtedy wypadałoby napisać o konkretnym przypadku. Generalizowanie uważam za brak profesjonalizmu i wypaczenie obiektywnej prawdy.

Na koniec nasze zakonne szanse na przyszłość według Marty Abramowicz: „Na Zachodzie siostry przeszły reformę po Soborze Watykańskim II, w latach 60-tych, zrzuciły habity, wiele z nich poszło na studia. Siostry z USA zaangażowały się też w walkę o prawa kobiet.” Naprawdę chcielibyście, żebyśmy zrzuciły habity i zaangażowały się w walkę o prawa kobiet (chodzi tu, niestety, o czynne zaangażowanie wielu zakonnic amerykańskich na rzecz aborcji)? Nie bardzo też wiem, co z tymi studiami. W moim Zgromadzeniu wiele sióstr z racji prac apostolskich ma wyższe wykształcenie, ja mam doktorat. Jedna odmówiła dalszych studiów… Co jeszcze musimy zrobić, by być bardziej współczesne i wyemancypowane? Nie układamy nikomu życia. Ale nam też pozwólcie żyć tak, jak chcemy…

***

Siostra dr Bogna Młynarz ZDCh należy do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana, w którym przez szereg lat zajmowała się duszpasterstwem powołań. W swojej pracy naukowej specjalizuje się w duchowości, a konkretnie w mistyce. Jest administratorem "Słowa w sieci".

 

Komentarze (17)

korwinista

3 miesiące temu

Panstwu z Newsweek'a mozna prosto odpowiedziec, Kosciol nie jest dla wszystkich ale dla tych ktorzy spelniaja "pewne standardy". Nie ma obowiazku ani sluchania Kosciola ani uczestniczenia w Jego zyciu. Redaktorzy z Newsweek'a moga zalozyc, jak chca wlasne klasztory nie wspominajac o swoim kosciele dajac dobry przyklad, a jak do tego nie maja glowy to niech sie przymkna. Swoja droga proponuje odwiedzic "zakonnice" islamu, tak modny ostatnio temat, oczywiscie przez plec piekna redakcji Newsweek'a.

Odpowiedz

anty korwinistka

2 miesiące, 3 tygodnie temu

Jasne jasne, bo katolicy szanują kobiety i w ogóle pozwalają im pracować na etacie 8 godzin,gdzie mogą zarabiać (byle mniej niż mężczyźni) po godzinach mogą jeszcze poświęcić się swojemu największemu hobby - praniu, sprzątaniu, gotowaniu, rodzeniu i wychowywaniu dzieci. A jak się nie podoba, to mogą posłuchać o losie kobiet islamu - sztandarowe hasło wszystkich mizoginów.

Odpowiedz

korwinista

2 miesiące, 2 tygodnie temu

Ciekawe na kogo Pan glosowal, proszę napisac to się zaraz ow pusty zal wyjasni. Poza tym nikt Panu nie broni otworzyć firmy i zatrudnić same Panie na 4 godz dziennie po 10 tys brutto miesięcznie. A Panska zlosliwosc swiadczy tylko o niepisaniu na temat, katolicy nie sa idealni, ale Pan już niedługo spelni się w islamie, cierpliwości proszę.

Odpowiedz

mario

3 miesiące temu

Siostro świat, Kosciół bez Żenskich Zgromadzeń były UBOGI MIZERNY....
BRAWO TAK TRZEBA NIEUKOM odpowiadać. SZCZ\ĘŚĆ BOŻE... MODLĘ SIĘ ZA WAS.

Odpowiedz

Maria

3 miesiące temu

Takim głosem przemawia establishment zakonny, nieewangelicznie pewny siebie i bez śladu współczucia dla ludzkich tragedii, o których traktuje inkryminowana książka. Zdjęcie na początku tekstu też jakieś nienormalne, co najmniej mało estetyczne.

Odpowiedz

Krzysztof

2 miesiące, 3 tygodnie temu

"Autorka sama podkreśla, że jej obraz życia zakonnego jest ukształtowany na podstawie rozmów z tymi, którzy nie uchwycili lub utracili sens powołania zakonnego. Czy to samo w sobie nie sugeruje pewnego zniekształcenia wizji? Może warto zapytać także tych, którzy ów sens widzą?"
Może warto przeczytać tę książkę? Na str. 135-138 autorka opisała próbę rozmowy z osobą, która "ów sens widzi"

Odpowiedz

anonimek

2 miesiące, 3 tygodnie temu

Ale dlaczego jak ktoś pisze prawdę to od razu mówimy o zniekształceniu.
Jeżeli idzie dziewczyna do zakonu mając 18 lat i przez kolejnych 8 lat się formuje a po 8 one mówią nie i wywalają na bruk - autentyczna sytuacja sprzed 4 lat u ,,skrytek", to coś jest nie halo.
Bo jak ta zacna siostra u góry twierdzi, że przez 8 lat zakonnica ma czas, żeby się zastanowić to tak samo w drugą stronę one tez mają czas, żeby obejrzeć zakonnicę i jak ktoś się nie nadaje to powiedzieć mu o tym po roku dwóch a nie trzymać kogoś 8 lat, zwodzić a potem kopa w ....i na ulicę. I radź sobie dziewczyno bez zawodu, bez środków do życia.
Z jakichś przyczyn te osoby odeszły i się zniechęciły.
Co ma do tego wiara i nie wiara osoby piszącej? - Nic. Jedynie zwiększa obiektywizm, bo jakoś do tej pory tego smrodu jakoś d tej pory, nikt wielce wierzący nie odważył się ruszyć.
One są podłe i zakłamane same przed sobą a jak któraś ma władzę to tylko z niej korzysta żeby w imię Boga i Jego woli uciszyć pozostałe.

Odpowiedz

KArola

2 miesiące, 3 tygodnie temu

Gdyby siostra jednak otworzyła internet i poczytała trochę, o co walczyły zakonnice w USA, to nie pisałaby siostra nieprawdy.
Ale Abramowicz ma rację, lepiej siedzieć w zamknięciu i być niewolnicą swojego myślenia, sytemu i czego tam jeszcze.

P.S. Znam historie 2 osób, które odeszły z zakonu (a raczej dwóch różnych zakonów). Niestety, potwierdzają to, co mówi autorka książki.

Odpowiedz

korwinista

2 miesiące, 2 tygodnie temu

nadal jest niezrozumienie, przecież każdy może zalozyc swój kosciol jeśli pragnie. Aktualnie KK jest takim dziurawym telepiacym się mostem na druga strone i zapewniam ze innego nie będzie. W każdej prywatnej firmie istnieje 100% dyscyplina i nikomu to nie przeszkadza, jak nie to trzeba zmienić firme, a co mowic o klasztorze, gdzie jest pelne wyzeczenie i posluszenstwo, bo oto wlasnie tam chodzi

Odpowiedz

Prawda

2 miesiące, 2 tygodnie temu

Ja również znam i to, co jest tam napisane to święta prawda -- niestety...

Odpowiedz

abcd

2 miesiące, 2 tygodnie temu

Prawda w oczy kole... niech siostra lepiej rozejrzy się dookoła i zobaczy jak traktuje się zakonnice. Niestety ta patologia, o której siostra wspomina nie jest sporadyczna, to jest norma i wiem to, ponieważ znam środowisko zakonne wiele, wiele lat, a przez to znam wiele złamanych życiorysów. Po latach nie dopuszcza się sióstr do ślubów i bez niczego wydala. Zakłamanie Kościoła nie zna granic. I niby jest referentką powołaniową...

Odpowiedz

jużniezakonnica

2 miesiące temu

Wszystko co Siostra pisze to teksty ktorych słuchałam przez 13lat,to tzw pranie mozgu,7lat od wystąpienia zajęło mi aby swoj mózg doprowadzic do normalności.Osoby takie jak Siostra wybrane do lepszych zajęć są niezle ustawione w zakonie,maja podane na stół,naczynia pozmywane,klasztor posprzątany,wyprane,ugotowane itd kosztem tych gorszych przeznaczonych do cięzkiej pracy,często wbrew ich upodopobaniom,łamiąc w ten sposób ich charakter.Siostry z gorszym stanem zdrowia rowniez ciezko pracuja,nie mają nawet czasu na obowiązkowy brewiaż i rozaniec.Kiedy śmietanka zakonna dobrze sie ma i nawet nie jest w stanie zrozumieć te Siostry tzw gorszymi.O odchodzących plotkują,osądzają bezlitośnie,ale nikt nie zainteresował sie nimi kiedy przeżywały trudności.Przełozone chronią jedynie te ktore lubią,ktore odznaczają sie talentami jakie mogą przyniesą korzyści zakonowi.
Autorka książki nie generalizuje lecz pisze prawde o wiekszej częsci zakonnic ktore boja się mowic,milczą zgnębione .

Odpowiedz

Mirka

2 miesiące temu

Nic dodać, nic ująć. Napisałaś szczerą, najszczerszą prawdę. Tak jest. Współczuję referentce powołaniowej, autorce opublikowanej wyżej "polemiki", która tak naprawdę potwierdza to, o czym pisze Abramowicz.

Odpowiedz

Basia

1 miesiąc, 2 tygodnie temu

Ale bzdury... ja jestem szczęśliwa a nie jestem na piedestale, nie przyszłam dla ludzi, ale dla Boga.Jeżeli masz jakiś problem to idź pod krzyż, a nie wypisuj głupot , miej świadomość że za które kiedyś odpowiesz

Odpowiedz

ja

3 tygodnie, 6 dni temu

potwierdzam.............to jest okropne, ale POTWIERDZAM!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz

s.Barbara

1 miesiąc, 2 tygodnie temu

Siostro dziękuję za wspaniałą wypowiedź, szkoda tylko że niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem tekstu. Pozdrawiam w Panu.

Odpowiedz

cerber

3 tygodnie, 1 dzień temu

Polecam gorąco książkę Jerzego Andrzejczyka pod tyt. "Spowiedź polskiej zakonnicy".

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook