Dzieci z „Okna życia” w Krakowie już mają rodziców

ah/im // maz, Kraków, 2009-01-27

Dziesięcioro dzieci, pozostawionych w krakowskim „Oknie życia”, bardzo szybko trafiło do adopcji za sprawą starań Sądu i ośrodka adopcyjnego - poinformowała Caritas. Informacja o losie dzieci jest odpowiedzią na dzisiejszy artykuł dziennika „Polska. Gazeta Krakowska” - w którym sugeruje się, że brak jasnych uregulowań prawnych powoduje, że dzieci te "nieraz miesiącami muszą czekać na adopcję".

Tylko w przypadku dwóch pierwszych dziewczynek procedura adopcji trwała kilka miesięcy. Krakowskie „Okno Życia” było pierwsze w Polsce i ta pionierska sytuacja wymagała wielu ustaleń i wypracowania nowych sposobów postępowania, jak najbardziej korzystnych dla dziecka.

Od znalezienia w "Oknie życia" pierwszej dziewczynki, nazwanej przez siostry Madzią do jej zamieszkania w rodzinie adopcyjnej minęły cztery miesiące, a do pełnego zakończenia procedury adopcyjnej trzeba było jeszcze dwóch tygodni. Podobnie sprawy się miały z pozostawioną w Oknie drugą dziewczynką - Lucynką. W szpitalu i w rodzinie zastępczej spędziła ona w sumie trzy miesiące, a gdy znalazła się już w rodzinie adopcyjnej, czekała jeszcze prawie cztery miesiące na zakończenie procedury adopcyjnej.

Kolejnych siedmioro dzieci, oprócz jednej dziewczynki, bezpośrednio ze szpitala trafiło do rodzin adopcyjnych. Było to możliwe dzięki decyzjom sądu, zgadzającego się na preadopcję i dzięki szybkiemu nadawaniu przez sąd tożsamości dzieciom.

„Nie można mówić o chaosie towarzyszącym tym adopcjom, ale o ogromnej życzliwości, przychylności i zrozumieniu problemu ze strony sądu, dla którego liczy się dobro dziecka” - mówi o adopcjach dzieci z krakowskiego „Okna Życia” Katarzyna Mader, dyrektor Ośrodka Adopcyjno - Opiekuńczego „Dzieło Pomocy Dzieciom”, z którym krakowska Caritas podpisała umowę o współpracy w tym zakresie. Nawiązując do artykułu dziennika „Polska. Gazeta Krakowska” dyrektor Mader prosi też, by nie mówić o „podrzucaniu” czy „porzucaniu” dzieci w "Oknie życia". „Te słowa są nieadekwatne do sytuacji - pozostawienie dziecka w tym miejscu to prośba zdesperowanej matki o zajęcie się losem jej dziecka” - mówi.

Zadaniem sióstr mieszkających w domu przy ul. Przybyszewskiego 39, oprócz nieustannego dyżuru jest natychmiastowe powiadomienie pogotowia w przypadku pozostawienia dziecka w oknie oraz zadbanie o dziecko do czasu przyjazdu pogotowia. Pogotowie przewozi dziecko do szpitala. Ponieważ dzieci były pozostawiane w różnym stanie, a ponadto część z nich nie była urodzona w szpitalu i nie wiadomo niczego o ich stanie zdrowia, konieczne są badania i obserwacja lekarska. Dlatego bardzo ważnym partnerem jest także Oddział Kliniczny Kliniki Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego z ul. Kopernika 23 w Krakowie.

Następnym zadaniem sióstr jest powiadomienie o pozostawionym dziecku ośrodka adopcyjnego, który natychmiast powiadamia o tym sąd, występując równocześnie z dwiema prośbami: o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka oraz o nadanie dziecku tożsamości, czyli imienia i nazwiska. Odpowiadając na prośbę ośrodka, sąd wydaje decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej typu pogotowia rodzinnego. O szybkości działania sądu świadczy fakt, że decyzja taka była wydawana nawet tego samego dnia, w którym do sądu wpłynęło pismo.

Powyższa decyzja sądu zapewnia dziecku opiekę po wyjściu ze szpitala. Wbrew opinii z artykułu dziennika "Polska", dzieci nie muszą najpierw jednak mieszkać w rodzinach zastępczych.

Dzięki szybkiej i równolegle prowadzonej procedurze nadania tożsamości udało się uniknąć umieszczania siedmiorga spośród dziesięciorga dzieci z krakowskiego „Okna życia” najpierw w pogotowiu rodzinnym, a dopiero potem w rodzinie adopcyjnej. Gdy mogły wyjść ze szpitala, procedura nadania tożsamości była już zakończona, a sąd udzielił już zgody na preadopcję, czyli na zamieszkanie dziecka u rodziny adopcyjnej przed zakończeniem procedury adopcyjnej.

W ten sposób dzieci znajdowały się w domach swoich przyszłych rodziców nawet w dwa tygodnie po pozostawieniu w „Oknie życia”. To także zasługa ośrodka adopcyjnego, przygotowującego systematycznie do adopcji zgłaszające się do niego rodziny.

Komentarze (7)

Stanisław Miłosz

5 lat, 9 miesięcy temu

Otóż to. Nie „porzucenie”, nie „podrzucenie”, a PROŚBA o zaopiekowanie się. Uważam, że należy od dziennika „Polska. Gazeta Krakowska” ZARZĄDAĆ SPROSTOWANIA tego krzywdzącego określenia. Niech to uczyni na pierwszej stronie, jeśli jej redakcja ma choć odrobinę przyzwoitości.
I niech to będzie zarazem przestrogą dla ewentualnych naśladowców takich kłamliwych njusów.

Odpowiedz

okno nie jest super

5 lat, 9 miesięcy temu

Matka, która zostawia dziecko w Oknie wcale nie pozostaje anonimowa, prawo każe poszukiwać rodziców (czy sąd będzie szukał dociekliwie, czy nie - to jego decyzja). Może to i dobrze, że szuka bo przecież istnieje szok poporodowy, który może być powodem błędnej decyzji. W normalnej procedurze adopcyjnej matka ma 6 tygodni aby potwierdzić chęć oddania dziecka. Tu, w Oknie życia matka NIE MOŻE WRÓCIĆ do dziecka, gdyby zmieniła zdanie.
Osoby, które zostawiają dziecko na śmietniku, nie będą się fatygować w połogu przez pół miasta, lub z innej miejscowości, aby oddać swoje niechciane dziecko w dobre ręce - zostawią je i tak gdzie-bądź. Tutaj przyjdą te porządniejsze matki - a z nimi warto pracować podczas ciąży: może pomoc materialna z ośrodka lub inna pomoc odwiedzie je od takiego dramatycznego rozwiązania. Tymczasem Okno zwalnia od odpowiedzialności - kobiety z niechcianą ciążą nie przyjdą po pomoc.

Odpowiedz

Piotrek

5 lat, 7 miesięcy temu

Lepsze to niż aborcja. Chwała tym matkom, że wybierają "okno życia"

Odpowiedz

jaka chwała matkom??

4 lata, 7 miesięcy temu

owszem,może i lepsze to okno od śmietnika.......ALE JAK MOŻNA ODDAĆ SWOJE WŁASNE DZIECKO??? NOSI SIĘ JE POD SERCEM 9 MIES. A PÓŹNIEJ TAK PO PROSTU ODDAJE...NIE ROZUMIEM TAKICH MATEK!!!

Odpowiedz

ETNA

4 lata, 2 miesiące temu

Witam.

Nigdy bym nie oddała swojego maleństwa.Nie wiem jak tak można postępować!!!

Odpowiedz

benia

2 lata, 6 miesięcy temu

ja tez jestem takiego samego zdania moje zycie tez nie potoczylo sie jak niejedna kobieta by sobie planowala mam 5 dzieci ale nigdy za zadne skarby bym nie iddala wlasnego dziecka bylam zdana sama na siebie ale sie nie poddawalam chodz nie bylo lekko dzieci to najwiekszy skarb

Odpowiedz

sylwia

3 lata, 9 miesięcy temu

a ja popieram taki e okna i szkoda ze jest ich w polsce mało powinny byc w kazdym miescie bo kobiety wstydza sie nieraz zostawic dziecko w szpitalu i porzucaja je gdzi epopoadnie a ono jest wtedy zostawione na pastwe losu bo jak zapozno ktos je znajdzie to moze juz nie zyc a takie okon super sprawa nie chcesz dziecka anonimowo zostawiasz i wiesz ze ktos sie nim zajmnie ja osobiscie nigdy bym nie zostawila sowjego dziecka nie wyobrazam sobie nawet takiej opcji nawet gdyby bylo to dziecko z jakas wada wrodzona tez bym nigdy nie oddala przeciez to czastk amnie to jak ? to tak jakbym sama siebie na smietnik wyrzuciała no szkoda takich kobiet ale ludzie sa rozni i ani ja ani nikt nie zmieni takich kobiet i tak chwala im za to ze zostawia w takim oknie niz byle gdzie np na ulicy tylko na Boga czemu tych okien tak malo przeicez dziennie rodzi sie okolo w polsce10ciu dzieci i co z ich losem jesli mtki ich nie chca

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook