ekai.pl
Piątek, 25 maja 2012 Św. Bedy Czcigodnego, prezb i dok Kościoła; św. Grzegorza VII, pap; św. Marii Magdaleny de Pazzi, dz
Skuteczniejsza od in vitro
mj / maz, 2009-09-13
Naprotechnologia to przyszłość – uważa amerykański ginekolog prof. Thomas Hilgers, twórca systemu poświęconego rozrodczości kobiety. W Lublinie mówił on o badaniach i oczekiwaniach wobec polskiego środowiska.
Prof. Hilgers, ginekolog – położnik i praktykujący chirurg, rozwija naprotechnologię od 30 lat. Naprotechnologia pozwala kobietom podjąć współpracę ze swoją płodnością, zrozumieć naturalne procesy płodności i niepłodności oraz dokonywać odpowiednio wczesnej oceny, a także ewentualnego leczenia, zaburzeń natury ginekologicznej czy prokreacyjnej.
Naprotechnologia pozwala m.in. na wczesne wykrywanie nieprawidłowości szyjki macicy, czyli tzw. nadżerek, laceracji i stanów zapalnych, różnych postaci torbieli jajnikowych, przyczyn nieprawidłowości krwawień i powiązanych z nimi przyczyn różnych zaburzeń prokreacyjnych, w tym niepłodności i poronień.
Według prof. Hilgersa naprotechnologia jest od 1,4 do 2,8 razy skuteczniejszą metodą niż zapłodnienie in vitro.
Początki naprotechnoligii
Badania rozpoczęły się w 1976 roku, kiedy naukowiec zaczął oceniać postęp w leczeniu niepłodności. Jego obserwacje doprowadziły do opracowania systemu standaryzacji znanego pod nazwą Creighton Model Fertility Care System. W latach 1976-1991 lekarze badali, co zwierają karty obserwacji, prowadzone przez tysiące pacjentek i co oznaczają występujące nieprawidłowości. W wyniku tego w 1991 roku został opublikowany poradnik dla lekarzy, poświęcony naprotechnologii, a w pracę badawczą zaangażowało się więcej osób.
Po latach intensywnych badań nad płodnością kobiety udało się opracować pierwszy podręcznik naprotechnologii. - Od opublikowania pracy w 2004 roku widzimy zwiększone zainteresowanie tą dziedziną wśród lekarzy, prowadzimy szkolenia o zasięgu światowym – zauważył prof. Hilgers.
Zaznaczył też, że propagatorom metody zależało na solidnych podstawach naukowych, dlatego nie spieszyli się z nadawaniem rozgłosu metodzie przed opracowaniem badań. Dodał, że w środowisku medycznym zmiany nie następują natychmiast, dlatego spodziewa się jeszcze wielu lat pracy.
Potrzeba edukacji
Amerykański ginekolog zwrócił też uwagę na potrzebę edukacji, by wiedza o systemie mogła dotrzeć do zainteresowanych. - W 1976 roku byliśmy jedynym ośrodkiem, dziś mamy 215 ośrodków zajmujących się troską o płodność w systemie Creightona. Edukacja jest ważnym czynnikiem naprotechnologii, a edukacja zawsze wymaga czasu – mówił. - Pierwsze dziecko z próbówki urodziło się w 1978 roku, a w Polsce w 1985 roku. Czy ktoś pytał, dlaczego nie stało się to od razu w 1979? – pytał retorycznie.
Prof. Hilgers powiedział, że program wdrażania Modelu Creightona funkcjonuje obecnie w większości krajów europejskich, silnie rozwiniętym ośrodkiem jest Irlandia, gdzie metoda jest dobrze znana a na jej temat toczą się tam debaty. – Myślę, że Polska będzie drugim państwem po Irlandii, gdy chodzi o wdrażanie naprotechnologii – stwierdził.
Naprotechnologia w Polsce
Naprotechnolodzy pojawili się w Polsce w 2007 roku, obecnie kończy się pierwsze szkolenie dla instruktorów Modelu Creightona, wczoraj szkolenie w Polsce zakończyło pomyślnie ośmiu lekarzy. Jak stwierdził, w Polsce jest już dziecko poczęte dzięki naprotechnologii w Polsce.
Prof. Hilgers podkreślił, że przyszłość rozwiązywania problemów z rozrodczością leży po stronie naprotechnologii. - W programie in vitro nie szuka się przyczyn, tego, co leży u podłoża ludzkiej prokreacji. W naprotechnologii szukamy nie tylko metod leczenia, ale zastanawiamy się, jakie są przyczyny i jak całkowicie je wyleczyć przyczyny. To oczywiście jeszcze potrwa, zanim będziemy mogli powiedzieć, że każdą przyczynę można wyleczyć.
In vitro mniej skuteczne
Prof. Hilgers dodał, że udało mu się pomóc ponad 150 parom po wielu nieraz niepowodzeniach związanych z in vitro, m.in. parze, która osiem razy próbowała nieskutecznie począć dziecko w procedurze in vitro, a dziś dzięki naprotechnologii mają dwoje dzieci. Podkreślił, że naprotechnologia może pomóc nie tylko przy niepłodności kobiecej, ale także męskiej, jak również tam, gdzie in vitro nie jest w stanie pomóc, m.in. w zespole przedwczesnego wygasania czynności jajników.
Zwrócił też uwagę, że Model Creightona pozwala przewidzieć problemy, zanim się pojawią, i zaradzić im. - To radykalne podejście, bo zaczynamy leczyć nieprawidłowości, zanim się jeszcze pojawią, widzimy je na kartach prowadzonych w systemie Creightona. Jest to tak radykalnie nowy sposób myślenia, że niektórzy nie chcą go słuchać – stwierdził prof. Hilgers.
Dodał, że cieszy się, iż w Polsce metoda budzi zainteresowanie i prowadzona jest debata.
- Polska może dokonać wyboru. Wszyscy współczujemy parom z problemami płodności. Pytanie brzmi, co wy Polacy jako naród wybierzecie, jaką drogę do leczenia niepłodności. Czy przyjmiecie metodę, która jest jednoznaczna z niszczeniem embrionów, kompromisem etycznym, który pozostawia kobiety i małżeństwa wyniszczone, czy wybierzecie drogę, jaką jest naprotechnologia. Pokazujemy Polsce świeżą drogę i nowy wybór. Pokazujemy, że jest możliwy sukces bez kompromisu etycznego – przekonywał amerykański ginekolog.
Prof. Thomas Hilgers jest głównym gościem rozpoczętej w sobotę na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, dwudniowej konferencji naukowej „NaProTechnology Lublin 2009”.
Komentarze (11)
ks. Paweł Marzec
2 lata, 8 miesięcy temuCzy w konferencji uczestniczyli nasi posłowie?...pewnie nie, a powinni
OdpowiedzIta
2 lata, 8 miesięcy temu
Naprotechnologia znana jest juz od 30 lat, to nie przyszlosc a przeszlosc.
Jest tylko jeden artykul naukowy wykazjuacy skutecznosc naprotechnologii. JEDEN.
"Według prof. Hilgersa naprotechnologia jest od 1,4 do 2,8 razy skuteczniejszą metodą niż zapłodnienie in vitro."
szczegolnie w przypadku nieplodnosci meskiej? a moze w przypadku niedroznosci jajowodow?
WSTYD ze kosciol popiera te szarlatanerie
Kini
2 lata, 8 miesięcy temuCiekawa jestem czy autor tego postu poza artykułami w "jedynej słusznej gazecie" czytał nt naprotechnologii...myślę, że nie, a szkoda bo nawet mój mąż który był bardzo sceptyczny ...zmienił zdanie.
OdpowiedzKini
2 lata, 8 miesięcy temuCiekawa jestem czy autor tego postu poza artykułami w "jedynej słusznej gazecie" czytał nt naprotechnologii...myślę, że nie, a szkoda bo nawet mój mąż który był bardzo sceptyczny ...zmienił zdanie. A jeśli już liczyć szczegółowo to są 2... z tego co wiem gazety medyczne nie chcą drukować artykułów o napro i odsyłają je nie podając merytorycznych argumentów dlaczego...Dlatego prof.Hilgers zamierza otworzyć własne wydawnictwo, kto chce to przeczyta i skorzysta
Odpowiedzchodzi o pieniądze
2 lata, 8 miesięcy temu
Czy naprotechnologia to jakaś super nowość?
NIE.
Czy wcześniej w wykrywaniu zaburzeń hormonalnych nie wystarczały zwykłe metody NPR?
Wystarczały, ale mało komu się o tym mówiło, bo ludzie nie chcę słuchać o NPR jako czymś przymusowym w ramach przgotowań do ślubu i dodatkowo najczęsciej uczonym przez osoby niekompetentne, skrzywione ideologicznie (tylko mężczyźni myślą o współżyciu, kobietom to obojętne) i bez zdolności do przekazywania wiedzy.
Czy na "pomaganiu" parom w doczekaniu się dziecka instruktorzy i lekarze zarobią? Zwłaszcza Ci, którzy do niedawna zarabiali nieźle na in vitro, ale się "nawrócili" i potrzebują w inny sposób utrzymać dotychczasowy poziom zarobków?
TAK!
Kini
2 lata, 8 miesięcy temu
Pojechałam na tą konferencję z ciekawości i mogę powiedzieć, że naprawdę daje dużo do myślenia.Moim zdaniem jest kwestią czasu, żeby zwykli ludzie przekonali się do tego podejścia do niepłodności, które jest w napro, myślę że efekty będą najlepszym argumentem w tej całej dyskusji. Na szczęście dla ludzi, których dotyka ten problem (takich jak ja)
ta metoda daje bardzo realne szanse.
Byłam na tej konferencji i mogę powiedzieć,że naprotechnologia daje dużą nadzieję dla niepłodnych małżeństw, także tym z problemem męskim.Dr.Boyle ma przypadki urodzenia żywych dzieci przez pary gdzie ruchliwość plemników była poniżej 5%(także pary gdzie kobieta miała 100% przeciwciał przeciwplemnikowych), min dzięki zastosowaniu odpowiednich leków.
Przerażające jest że kliniki in vitro w zdecydowanej większości w ogóle nie
szukają przyczyn niepłodności , bo wg nich nie ma na to czasu...co przyznał zresztą jeden z brytyjskich lekarzy robiących in vitro dr Sami David w „Sunday Times”...
byctrzezwymnaumysle
2 lata, 8 miesięcy temu
Magdusia Droga :)
"Byłam na tej konferencji i mogę powiedzieć,że naprotechnologia daje dużą nadzieję dla niepłodnych małżeństw, także tym z problemem męskim.Dr.Boyle ma przypadki urodzenia żywych dzieci przez pary gdzie ruchliwość plemników była poniżej 5%(także pary gdzie kobieta miała 100% przeciwciał przeciwplemnikowych), min dzięki zastosowaniu odpowiednich leków."
I on jeszcze nie dostał Nobla?
Spisek ludziska, spisek. :)
A możesz podać nazwę tego leku?
Kini
2 lata, 8 miesięcy temu
Oczywiście, że mogę. Jeśli chcesz to ci mogę nawet udostępnić materiały z konferencji, pisz na mój adres e-mail: d_wiktoria@wp.pl
A tak na marginesie, problem niepłodności dotyczy mnie osobiście i jeśli mi wg ciebie brakuje trzeźwego myślenia to na pewno również innym, którzy z tym samym problem próbują sobie radzić przez in vitro, dlaczego w takim razie ich punkt widzenia miałby być bardziej obiektywny?!
Z leków, w zależności od konkretnego przypadku i diagnozy, stosuje min. Ciproxin 250mg, Tamoxifen 20mg a także niskie dawki Naltrexonu.
Jeśli chcesz coś więcej przeczytać polecam stronę
http://www.fertilitycare.net/ tam znajdziesz sporo informacji o leczeniu w napro.
byctrzezwymnaumysle
2 lata, 8 miesięcy temu
Efekt osiągnęłaś, parę magicznych nazw, trochę statystyk.
Robi wrażenie, tylko nie na mnie.
Proszę wykaż mi:
"Dr.Boyle .......... odpowiednich leków."
powyższą skuteczność w relacji z wymienionymi lekami.
Oczywiście uwzględniając fakt, że nie mam zapalenia pęcherza moczowego, zespołu przewlekłego zmęczenia czy stwardnienia rozsianego.
byctrzezwymnaumysle
2 lata, 8 miesięcy temu
Za link dziękuję znam go doskonale.
Na marginesie mała dygresja.
To przerażające do jakiej manipulacji można się posunąć tocząc generalnie spór światopoglądowy.
Nieszczęściem adwersarzy są w skromnej ilości ludzie, którzy z różnych powodów naprotechnologię znają od lat.
Wiele lat dłużej, zanim w listopadzie-grudniu 2008 duchowni wyciągnęli ją jak królika z kapelusza jako panaceum na niepłodność. ( cytuję: wyjątkowa, najnowocześniejsza technologia, fantastyczne odkrycie w medycynie, jedyny sposób leczenia etc)
Przypomnę, że napro ma 30 letnią historię, jest starsza niż ART a zwłaszcza ivf.
Mówienie o pomocy naprotechnoligii w przypadku niepłodności męskiej to..... szkoda słów albo właściwie czemu nie, to podłość.
Ita
2 lata, 8 miesięcy temu
"kliniki in vitro" nie szukaja przyczyn nieplodnosci: IVF nie sluzy do ustalania przyczyn nieplodnosci ale do leczenia nieplodnosci poprzez ominiecie problemu medycznego
Do ustalania przyczyn nieplodnosci istnieje szeroki wachlarz badan ktory kazdy przed IVF wykonuje
Dr Boyle niech najpierw opublikuje swoje przypadki cudownych uleczen nieplodnosci meskiej bo jak narazie w JEDYNEJ pracy dotyczacej naprotechnologi odrzucil takie przypadki jako nieuleczalne
Komentarze
„Nie ma dobrej medycyny bez dobrej antropologii”
Sama medycyna nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, kim jest i dokąd zmierza człowiek – przypomniał abp Henryk Hoser na zakończenie lubelskiej konferencji poświęconej naprotchnologii.

