6 tys. ludzi manifestowało w obronie życia

dk, pap / maz, Szczecin, 2010-04-26

Pod hasłem „Armia życia - silniejszy broni słabszego” przeszło w niedzielę ulicami Szczecina ponad 6 tys. ludzi w VIII Marszu dla Życia. Marsz to manifestacja w obronie każdego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

6 tys. głównie młodych ludzi uczestniczyło w Marszu dla Życia, który 25 kwietnia przeszedł ulicami Szczecina. Uczestnicy nieśli 96 świec upamiętniających tragicznie zmarłych w katastrofie prezydenckiego samolotu.

Marsz rozpoczął się na szczecińskich Jasnych Błoniach. Uczestnicy nieśli rycerskie flagi, ponieważ symbolika znaków i treści nawiązywała do etosu i kodeksu rycerskiego, którego najważniejsze wyznaczniki opierają się na siedmiu podstawowych cnotach, stojących w opozycji do siedmiu grzechów głównych: wierności, pobożności, męstwie, roztropności, dworności, hojności i honorze. Rowerzyści mieli przypięte symboliczne skrzydła husarskie.

- Ten marsz ma zwrócić uwagę na wartość ludzkiego życia, zarówno tego najmniejszego, jeszcze nienarodzonego; tego oddanego za Ojczyznę, jak i życia każdego człowieka na każdym jego etapie, od narodzin do śmierci - wyjaśnił rzecznik kurii szczecińsko- kamieńskiej ks. Sławomir Zyga. Ks.Zyga dodał, że podobne marsze są organizowane w całym kraju, jednak szczeciński jest zdecydowanie najliczniejszy.

Każdy młody uczestnik marszu otrzymał nieśmiertelnik. - W czasie wojny był on przedmiotem identyfikującym żołnierza. Nieśmiertelnik z wyrytym znakiem Trójcy Świętej w swojej symbolice nawiązuje do rycerskiego ryngrafu. Można powiedzieć, że nieśmiertelnik jest jednocześnie identyfikatorem - znakiem: kim jest osoba nosząca go, a także co jest dla niej najważniejsze. Nieśmiertelnik stanie się symbolicznym znakiem rozpoznawczym Rycerza dla Życia - wyjaśnił symbolikę ks.Tomasz Kancelarczyk.

Marsz odbył się w milczeniu - oddano tym hołd ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Uczestnicy nieśli 96 świec upamiętniających wszystkie ofiary tej tragedii oraz nieśmiertelnik z nazwiskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Niesiono również dwustumetrowy materiał, na którym młodzież ze szczecińskich szkół przepisała encyklikę papieża Jana Pawła II Redemptor hominis.

Uczestnicy marszu, wśród których byli katolicki arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzeja Dzięga oraz prawosławny arcybiskup wrocławsko-szczeciński Jeremiasz przeszli ulicami miasta do bazyliki archikatedralnej.

Przed świątynią wypuścili trzy tysiące baloników z przyczepionymi do nich modlitwami. Mszę św. w intencji Ojczyzny i tych wszystkich, którzy oddali za nią życie odprawił abp Dzięga. Niektórzy uczestnicy marszu podjęli się symbolicznej, duchowej adopcji dziecka poczętego, czyli zobowiązali się do dziewięciomiesięcznej modlitwy w intencji życia poczętego.

Marsz zakończył Tydzień Modlitw w intencji ofiar katastrofy katyńskiej - cykl uroczystych liturgii żałobnych, które odprawiano poniedziałku do soboty w szczecińskich kościołach. Przed marszem zorganizowano akcję oddawania krwi, jako daru życia.Ks.Kancelarczyk powiedział,że krew oddało ok. 700 młodych ludzi. Włączył się do niej także abp Dzięga, który w piątek w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie.

O uczestnikach Marszu pamiętał także papież Benedykt XVI. Podczas niedzielnej modlitwy Regina coeli papież Benedykt XVI, podkreślił rolę tej manifestacji i papież pozdrowił uczestników.

Komentarze (2)

Michał, Siemianowice

2 lata, 1 miesiąc temu

A jak ktoś umiera nagle, to już nie umiera "naturalną śmiercią" czy to znaczy, że takiego życia nie należy szanować? Wszyscy wiemy o co chodzi pod pojęciem "od poczęcia, aż do naturalnej śmierci" i słusznie bronimy życia, jednak trzeba znaleźć taki język, który będzie w 100% odpowiedni.
Dobrze, że takie marsze się odbywają, chwała Bogu za ludzi, którzy podejmują walkę przeciwko kulturze śmierci!

Odpowiedz

stokrotka

2 lata temu

Szlachetni Rycerze,Polska jest z Was dumna!

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony