Biblia artystów, Biblia Polaków

rozmawiał Tomasz Królak / pm , Warszawa, 2012-02-21

strona 1 z 5

Biblia artystów, Biblia Polaków Ks. Marek Starowieyski; fot. Marek Kudelski - fotoKAI

Wbrew twierdzeniom mediów, Kościół w Polsce tętni w wielu dziedzinach bardzo intensywnym życiem – podkreśla ks. prof. Marek Starowieyski. W wywiadzie dla KAI wybitny znawca literatury wczesnochrześcijańskiej mówi m.in. o sile i słabościach polskiego laikatu, kiczu w świątyniach, walce ze złem w Kościele i postępie jaki dokonał się w naszym kraju pod względem znajomości Pisma Świętego.

Ks. prof. Starowieyski, który skończył niedawno 75 lat, opowiada też o swojej najnowszej książce, w której pokazuje inspiracje biblijne w dziełach artystów różnych epok.

Publikujemy treść wywiadu:

KAI: W swojej najnowszej książce „Tradycje biblijne. Biblia w kulturze Europy” dokonał Ksiądz Profesor próby swoistej „inwentaryzacji” wątków biblijnych w kulturze wszystkich stuleci. Imponujący zamysł. Skąd się wziął?

– Rozpocznę od odległego wspomnienia. Kiedy w 1945 roku wyrzucono nas z majątku, mama, oprócz niezbędnych rzeczy, zabrała ze sobą także liczne albumy. W największej biedzie, kiedy po pokoju łaziły karaluchy i było nam zimno, mama objaśniała nam malarstwo weneckie, francuskie, polskie i „oprowadzała” po Wenecji czy Florencji. Była to pierwsza lekcja kultury w moim życiu.
Dużo czytałem, a wyjechawszy za granicę na studia, wiele czasu poświęcałem na zwiedzanie zabytków i muzeów. Interesowało mnie co sztuka (literatura i malarstwo) przedstawia, jak przedstawia i dlaczego. Wtedy odkryłem Biblię jako tworzywo sztuki. Można powiedzieć, że „Tradycje biblijne” są rodzajem voyage sentimentale – powrotu do tych muzeów, zabytków i książek; jest to przeżycie tego wszystkiego na nowo, tyle że w sposób usystematyzowany.

Studiując Ojców Kościoła zdałem sobie sprawę, że teologia Kościoła starożytnego, a więc to, co jest największe i najpiękniejsze w historii teologii, powstawało z lektury Biblii, a pisma Ojców są do niej jakby komentarzem.


Potem przyszło studium apokryfów Nowego Testamentu, które są zazwyczaj interpretacją, reinterpretacją czy po prostu fantazjami na tematy biblijne, często dość dziwacznymi, a w każdym razie w zamyśle autorów kontynuacją i uzupełnieniem Biblii. Rodziło się więc pytanie: czy powieść, nowela lub dramat na tematy biblijne nie jest takim właśnie apokryfem.
Najpóźniej przyszła fascynacja muzyką na tematy biblijne. Natomiast nigdy nie zachwycał mnie biblijny film.

Te elementy wpłynęły na to, że chętnie przyjąłem wykłady z tradycji biblijnych i antycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Trzeba było zacząć lekturę Biblii jako dzieła kulturotwórczego, a czytając ją w ten sposób myślałem nie tylko o historii Zbawienia, ale przesuwały mi się przed oczyma poznane dawniej epizody z powieści, obrazy czy rzeźby które interpretowały tekst, a w końcu zaczęła brzmieć muzyka wyjaśniająca tekst dźwiękiem. Zacząłem więc prowadzić wykłady o tej teologiczno-artystycznej interpretacji Biblii starając się je ilustrować fragmentami literatury, dziełami malarskimi czy utworami muzycznymi. Potem przyszła potrzeba usystematyzowania tych doświadczeń i utrwalenia ich dla innych. Tak powstała ta książka, bardzo osobista, gdyż za tymi wyliczankami nazwisk twórców kryje się wielka przygoda mojego życia kulturalnego...

KAI: Wynik tej kwerendy zaskoczył księdza mnogością wątków?

– Owszem. Okazało się, że Biblia, w ciągu wieków stanowiła inspirację dla twórców – zarówno tych największych, jak Dante, Michał Anioł czy Verdi, jak i dla autorów czytadeł, pomniejszych powieści czy kiczowatych obrazów, a także nie bardzo mądrych autorów opowieści o charakterze sensacyjnym (tak było zresztą także z niektórymi apokryfami). Czytając książki, oglądając obrazy lub rzeźby, słuchając muzyki, człowiek pogłębia jakoś swoje zrozumienie Biblii, artyści bowiem swoją świeżą intuicją burzą stereotypy i schematy odkrywają w nim inne warstwy, takie, na które „mędrca szkiełko i oko” (tu: biblisty czy teologa) nigdy nie wpadnie lub na które zazwyczaj nie zwraca się uwagi. Na przykład historię córki Jeftego (o której w Księdze Sędziów jest zaledwie kilka zdań!) powiązano z historią Ifigenii i stała się ona natchnieniem dla licznych dzieł literackich czy muzycznych.


Przygotowuję teraz nową książkę, która ukaże się, o ile uda się wywalczyć prawa autorskie do poszczególnych utworów. Postaram się w niej pokazać Biblię „skomentowaną” dziełami wybitnych prozaików i poetów, od starożytności do dziś. Chciałbym, by przemówili sami pisarze mówiący o Biblii, choć dobrze wiem, że te znakomite skądinąd dzieła artystyczne, nigdy nie zastąpią porządnego, naukowego komentarza biblijnego.

KAI: W swojej książce uwzględnia Ksiądz nie tylko dzieła „oczywiste”, a więc wprost wyrosłe z Biblii, inspirowane jej opowieściami, motywami, przesłaniem ale także te mniej ortodoksyjne. Jest Bach, Goethe i Penderecki ale też Pier Paolo Pasolini...

– Biblii jak każdego wielkiego dzieła nie da się zamknąć do jakiegokolwiek getta kulturowego czy religijnego, jak to obecnie próbuje się czynić. Wielki artysta – czy będzie to mistyk, jak Dante czy niewierzący, jak Pasolini – potrafi w tej Księdze nie tylko znaleźć coś dla siebie ale też odkryć niedostrzegane dotąd warstwy. Nie chodzi tu tylko o twórców ze sfery kultury chrześcijańskiej: w Koranie znajdziemy interpretację historii Józefa, a Żyd Szloma Asz dał piękną powieść o Mistrzu z Nazaretu. Oczywiście, zrozumieniu Starego Testamentu służy literatura żydowska np. haggada.

Wyłączam natomiast jedną grupę – bluźnierców i autorów ośmieszających Biblię. Bluźnierca to albo mały człowieczek, który nie jest w stanie zrozumieć wielkości Dzieła, więc staje i ujada (choćby w najpiękniejszej formie) albo beztalencie, które szuka sposobu zwrócenia uwagi na swe wypociny. Ponadto obydwaj są ludźmi nie rozumiejącymi jednej z podstawowych zasad kultury europejskiej – tolerancji i szacunku dla Dzieła, które dla milionów ludzi jest świętym. Gubiąc ten szacunek, gubi też i swoje człowieczeństwo. Wyroki sędziów broniących bluźnierstwa jako ”dzieła artystycznego” są hańbą: zarówno dla tych sędziów jak i danego systemu sprawiedliwości.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony