Polska jest ojczyzną świętych

led / br, Kraków, 2013-06-09

Polska jest ojczyzną świętych Kard. Angelo Amato, fot. archiwum KAI

- Polska jest ojczyzną świętych. Kościół i społeczeństwo, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek indziej, potrzebują świętych, kobiet i mężczyzn, którzy wnoszą pokój, łagodność, zrozumienie i przebaczenie - mówił w homilii kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

„Święci czynią bardzo wiele dobra nie tylko w Kościele, lecz również w społeczeństwie. Oto dziedzictwo, które zostawiają nam obydwie Błogosławione: czynić dobro i czynić je dobrze” - podkreślił hierarcha.

Kard. Angelo Amato przewodniczył w niedzielę w krakowskich Łagiewnikach uroczystościom beatyfikacyjnym Matki Zofii Czeskiej, założycielki Zgromadzenia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny i Małgorzaty Łucji Szewczyk, założycielki Zgromadzenia Matki Bożej Bolesnej.

Błogosławiona Zofia Maciejowska Czeska (1584-1650)
Błogosławione Małgorzata Łucja Szewczyk (1828-1905)

Homilia

Angelo Kard. Amato, S.D.B.

1. Polska jest ojczyzną świętych. Tutaj, w Krakowie, wyjątkową czcią jest otaczany św. Stanisław oraz wielu innych świętych z minionych wieków. Niezatartą pozostaje pamięć o Papieżu Wojtyle, dynamicznym pasterzu waszej Ojczyzny, który swoją bezgraniczną miłością ogarnął cały świat. Lecz Karol Wojtyła nie jest sam. Właśnie tutaj, w Krakowie, pozostaje nadal bardzo żywa postać św. Faustyny Kowalskiej, apostołki Miłosierdzia Bożego. Sanktuarium, w którym jesteśmy, świadczy o jej świętości i rozkrzewianiu przez nią nabożeństwa Miłosiernego Serca Jezusa.
Polska jest narodem, który zrodził i nadal rodzi wielu świętych, chrześcijan odnowionych przez łaskę i ożywionych Bożą miłością, ludzi odważnych, którzy silni wiarą wychylają się z łodzi miotanej burzami, aby pomóc braciom będącym w potrzebie, którzy walczą o to, aby nie wchłonęły ich fale nędzy fizycznej czy moralnej.

Czyniąc dobro, święci przypominają nam, że nie jesteśmy skazani na zło, ale powołani do dobra. Dobro zawsze zwycięża nad złem, ponieważ jest częścią kodu genetycznego osoby ludzkiej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga, który jest dobrocią i świętością nieskończoną. Mimo nikczemności i grzechów, które codziennie zniekształcają ludzkość, dobroć Bożego oblicza rozbłyska zawsze na twarzy każdego człowieka, zwłaszcza świętego.
Jest to pierwszy dar, jaki wszystkim nam ofiarują obydwie Błogosławione, wyniesione dzisiaj do chwały ołtarzy przez Papieża Franciszka. Przypominają nam one, że również my jesteśmy wybrani przez Pana Boga, że jesteśmy kapłanami Króla, narodem świętym, powołanym do szerzenia radości bycia uczniami Chrystusa, świadkami Jego Ewangelii miłości i miłosierdzia. Kościół i społeczeństwo, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek indziej, potrzebują świętych, kobiet i mężczyzn, którzy wnoszą pokój, łagodność, zrozumienie i przebaczenie.

Święci to odważni bohaterowie, którzy budują świat, uzdrawiając jego ukryte rany i tworząc z boską fantazją oazy miłości dla wszystkich, wielkich i małych, bogatych i ubogich, zdrowych i chorych. Historie tych obojga kobiet, dzisiejszych nowych Błogosławionych, to opowieści o trudnym życiu, lecz mocnym wiarą, nadzieją i miłością. Ich życia są opowieścią, które budują, ponieważ pozwalają odkryć z nową siłą konieczność pozytywnej relacji z bliźnim, ponieważ aktualizują proroctwo o szczęściu ziemskim i niebieskim.

2. Prawie cztery stulecia dzielą nas od Błogosławionej Zofii Czeskiej z Maciejowskich (1584-1650), twórczyni najstarszej szkoły dla ubogich dziewcząt na ziemi polskiej i założycielki Zgromadzenia Sióstr Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Wierne charyzmatowi założycielskiemu, który jasno ujmują słowa „nauczanie i formacja”, duchowe Córki Matki Zofii, dzięki swoim szkołom wychowały liczny zastęp dziewczyn, często pochodzących z rodzin ubogich lub osieroconych. Dały im rzetelne wykształcenie intelektualne i religijne, przygotowując je w ten sposób do godnego życia rodzinnego i zawodowego.
Matka Zofia Maciejowska Czeska, kobieta bogata, wykształcona i inteligentna, zostając wdową w wieku 22 lat, całkowicie poświęciła się służbie Bogu w Kościele. Jej miłość do Pana Boga nie była tylko miłością uczuciową lecz miłością twórczą, która wyrażała się poprzez konkretną pomoc okazywaną dzieciom i potrzebującym. Była to miłość ofiarna i bezinteresowna. Była to miłość osadzona na mocnej wierze, która karmiła się Eucharystią i nieustanną modlitwą.

Jej duchowość była maryjna. Dla wyrażenia natury swojego duchowego charyzmatu wybrała tajemnicę Prezentacji Maryi w świątyni, jako wzór dla życia osobistego i jako źródło natchnienia dla swojej misji. Zakładanemu przez siebie Zgromadzeniu powierzyła zawołanie Chwała Bogu i Jego Matce, zaś maryjny monogram stał się jego herbem.

Kierując się duchem Ewangelii oddała swoje dobra na cele formacji młodych, potrzebujących dziewcząt, które stały się jej rodziną i dziedzictwem jej dobroci. Miała zwyczaj mówić, że kiedy ofiaruje się coś osobom biednym i potrzebującym, ofiaruje się samemu Jezusowi. Jej wielka miłość do Pana Boga zmieniała się w heroiczną miłością bliźniego, do którego zwracała się z miłosierdziem i wielką wielkodusznością.
Godna podziwu była jej troska o tych, którzy powierzeni zostali jej opiece. Towarzyszyła im wiernie aż do uzyskania przez nich całkowitej autonomii i odnalezienia się w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele. Jej serce było sercem matki, pełne delikatności, zdolne wyrazić dobroć i miłość. Pragnęła, by jej Siostry zakonne i wychowanki czuły się jak w domu, aby czuły się kochane i wspomagane, pocieszane i świadome otrzymanego przebaczenia. Głosiła łagodność, cierpliwość, dobroć, skromność, radość a także potrzebę zrozumienia ludzkiej słabości.

Owocem Bożej miłości była jej wielka pokora. Mimo, iż pochodziła z rodziny szlacheckiej, unikała jednak arogancji, próżności, dumy czy pychy, stając się natomiast troskliwą i kochającą matką sierot i ubogich dziewcząt. Troszczyła się o nie, jakby były jej własnymi, ukochanymi dziećmi. Pokora Błogosławionej Zofii Czeskiej z Maciejowskich była niczym zbroja, która chroniła ją przed wszelkim złem, pozwalając skupić się, z całą odwagą i siłą, wyłącznie na dobru bliźniego.
Jej życie było jakby żywą przypowieścią ewangeliczną. Dlatego również dzisiaj Błogosławiona Zofia nie przestaje być dla nas i dla jej duchowych Córek, przykładem uświęcenia, które dokonuje się na drodze radosnej i codziennej służby Bogu i bliźniemu poprzez wychowanie dzieci i młodzieży.

3. Ojciec Święty Franciszek wzbogaca dziś Kraków i Polskę jeszcze jednym, kolejnym darem, jakim jest beatyfikacja Matki Małgorzaty Łucji Szewczyk (1828-1905), założycielki Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej, potocznie zwanych Siostrami Serafitkami. Również i ona poświęciła swoje życie ubogim i uciśnionym, dzieciom w sierocińcach i w przedszkolach, chorym w szpitalach. Franciszkańska radość i macierzyńska troska są cechami jej heroicznej miłości.

Ponieważ bez wiary nie można podobać się Bogu (Heb 11, 6), Matka Małgorzata Łucja była kobietą głębokiej wiary, która przejawiała się w stałym duchu modlitwy, trzymając zawsze różaniec w ręku. Modliła się w kaplicy, w swojej zakonnej celi, w czasie podróży. W chwilach trudności, modliła się i prosiła o modlitwę. Długie godziny spędzała przed Najświętszym Sakramentem.

Jako córka duchowa św. Franciszka z Asyżu wiedziała, że na tym świecie Syn Boży nie jest widzialny inaczej, jak poprzez Ciało i Krew Chrystusa, dlatego w czasie Mszy świętej jej modlitwa była żarliwa i nieustająca, a jej skupienie godne naśladowania. Stale nawiedzała Najświętszy Sakrament przekonana, że - jak mówił również św. Jan Bosko - jeśli chce się otrzymać liczne łaski, często należy nawiedzać Jezusa obecnego w Eucharystii. Adoracja stanowiła dla niej codzienny postój przy oazie wody życia Serca Jezusowego.
Przy otwieraniu nowego klasztoru troszczyła się, aby natychmiast powstała w nim kaplica dla medytacji i adoracji Najświętszego Sakramentu. Siostry opowiadają, że Matka wstawała wcześnie rano, aby móc się pomodlić i pójść następnie do biednych. To właśnie miłość Boga kierowała ją ku miłości bliźniego.
Kiedy już posunięta w latach, nie mogła poruszać się o własnych siłach, siadała przy oknie i zwrócona w stronę tabernakulum, modliła się i adorowała ukrytego w nim Boga.

Odznaczając się szczególnym nabożeństwem do Matki Boskiej Bolesnej, Matka Małgorzata Łucja, żyła miłością radosną, spokojną i łagodną. Dlatego też wzywała swoje duchowe Córki, aby odznaczały się miłosierdziem w stosunku do wszystkich, oddając się posłudze osobom ubogim, w podeszłym wieku, chorym i niepełnosprawnym, aby nie lękały się trudności, przykrości czy innych problemów.
Sama dawała tego przykład, przyjmując biednych i opuszczonych, karmiąc ich, opiekując się nimi i pocieszając. Wszystko, co Siostry zarabiały dzięki krawiectwu i wyszywaniu, przeznaczane było na pomoc dla biednych. Ta ofiarna miłość wymagała od nich wielkiego oddania, szczerego wyrzeczenia, cierpliwości i siły, pokoju, wierności i ofiarności.

Z upływem czasu zasięg jej miłości stawał się coraz to szerszy, docierając do chorych w szpitalach i biednych w ich domach. W pracy opiekuńczej odznaczała się uprzejmością i delikatnością. Często rezygnowała z odpoczynku by poświęcić się pracy na rzecz osób starszych. Pomimo skromnych środków, była szczodra w stosunku do biednych, zawierzając się całkowicie opatrzności Bożej, która zawsze przychodziła jej z pomocą poprzez anonimowych i nieoczekiwanych darczyńców.
Znana była jej dobroć. Ludzie mówili, że Matka Małgorzata zjednała sobie sympatię wielu dzięki swojej dobroci: „Była dobra w stosunku do wszystkich i wszyscy byli jej przyjaciółmi. Moja mama – zeznaje pani Helena Wycichowska – mówiła, że odwiedzała chorych. Okazywała szczególną dobroć w stosunku do osób chorych”.

Troszczyła się zarówno o zdrowie ciała jak i o zbawienie duszy, dlatego pragnęła, aby również i ubodzy, często napełnieni goryczą ze względu na swoją uciążliwą sytuację, kochali Pana Boga, aby nawrócili się do Niego i powrócili na drogę żywej wiary.

Taką samą delikatną i matczyną miłością odznaczała się w stosunku do swoich duchowych Córek, budując je słowem i czynem. Starała się zawsze wyjść naprzeciw ich zmartwieniom, napełniając je pokojem i radością. Ona sama odznaczała się usposobieniem radosnym i skłonnym do żartów.
Mówi się, że pewnego dnia, będąc w Warszawie, poprosiła jedną z zakonnic, Siostrę Agnieszkę, aby ubrała się w futro, włożyła jedwabny szalik na głowę i udała się z nią odwiedzić jeden z domów, którego przełożona, Siostra Weronika, nie czuła się najlepiej na zdrowiu. Wchodząc do domu Matka powiedziała, że przyprowadziła jej dostojnego gościa. Siostra Weronika, chcąc więc godnie przyjąć tego ważnego gościa, włożyła na siebie świąteczny strój. Jak tylko była gotowa, Matka pozwoliła wejść do środka owej wyjątkowej osobie, którą – jak się okazało – nie był nikt inny, jak Siostra Agnieszka. Wszyscy obecni wybuchnęli radosnym śmiechem.

4. W ubiegły poniedziałek, 3 czerwca, w homilii podczas Mszy świętej koncelebrowanej z pracownikami Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, Papież Franciszek powiedział, że święci „to ci, którzy są posłuszni Panu i Jemu oddają cześć, którzy nie zatracili pamięci o miłości, z jaką Pan przygotował winnicę. Święci w Kościele …. czynią bardzo wiele dobra”.

Święci czynią bardzo wiele dobra nie tylko w Kościele, lecz również w społeczeństwie. Oto dziedzictwo, które zostawiają nam obydwie Błogosławione: czynić dobro i czynić je dobrze.
Matka Zofia i Matka Małgorzata Łucja przekazują swoim duchowym Córkom nie tylko ewangeliczne błogosławieństwo w cennej posłudze osobom potrzebującym, ale przede wszystkim zapewnienie, że charyzmat ich Wspólnot prowadzi do świętości. Dlatego też dzisiejsza uroczystość to radość z dwóch nowych Błogosławionych i zarazem proroctwo o uświęceniu się ich duchowych Córek i każdego z nas.

Amen.

Komentarze (1)

Canaris

1 rok, 2 miesiące temu

Bez komentarza

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook