ekai.pl
Piątek, 25 maja 2012 Św. Bedy Czcigodnego, prezb i dok Kościoła; św. Grzegorza VII, pap; św. Marii Magdaleny de Pazzi, dz
"W Wielkiej Brytanii wiara stała się tematem tabu"
kw/Kath.net/Daily Mail//maz, Londyn, 2009-01-22
fot. Marcin Mazur
Wielka Brytania stała się krajem, w którym ludzie boją się mówić o swoich przekonaniach religijnych – uważa kard. Cormac Murphy-O'Connor. Zdaniem arcybiskupa Westminsteru, na wyspach zapanowała „duchowa bezdomność”, Anglicy sądzą bowiem, że wiara jest uwsteczniająca.
Marginalizowanie religii skrytykował też Jeremy Vine: „mówienie dziś o Bogu jest traktowane w społeczeństwie jako coś nie do przyjęcia” – powiedział dziennikarz BBC. „Religię traktuje się dziś raczej jako dziedzinę potrzeb osobistych, a nie prawdę, która niesie absolutne i uniwersalne przesłanie” – powiedział kard. Murphy-O'Connor, pełniący funkcję Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Anglii i Walii.
Podczas wykładu wygłoszonego w westminsterskiej katedrze na temat wiary i życia publicznego zaznaczył, iż na przestrzeni historii nigdy tak duchowości nie sytuowano. „Tylko człowiek współczesny myśli, że religia jest sprawą prywatną, czymś, co jednostka wyznaje w samotności” – stwierdził. „Nasze wspólne życie w Wielkiej Brytanii nie może toczyć się w strefie wolnej od Boga. Nie możemy pozwolić, by nasz kraj stał się miejscem pozbawionym wiary i jej bogatego wkładu na rzecz wspólnego dobra” – powiedział. Zaapelował w ten sposób do przedstawicieli rożnych wyznań chrześcijańskich i innych religii, by wspólnie uświadamiali zlaicyzowanemu społeczeństwu religijne wartości.
Purpurat skrytykował również tych, którzy sądzą, że chrześcijaństwa nie da się pogodzić z rozumem. Zauważył, że przez wieki wiara i sposoby jej wyrażania były właśnie „wykwitem intelektu”, a nie jego zaprzeczeniem. Jak zaznaczył jednak, doskonale zdaje sobie sprawę z trudności zwerbalizowania wiary – „wierzący zawsze zauważa, że mówienie o Bogu jest trudne i ma charakter próbny”. Stwórca bowiem nie jest „faktem w świecie”, który może być „empirycznie badany”, po czym zaakceptowany lub odrzucony „na podstawie obserwacji”.
Tendencję do prywatyzowania wiary zganił również Jeremy Vine, dziennikarz BBC. "W pracy zaszkodziłoby mi, gdybym mówił o mojej wierze w Boga” - przyznał. Jak zaznaczył, jest zmuszony oddzielać życie prywatne od zawodowego, gdyż "między jego praktyką gorliwego anglikanina i pracą w radiu stanął swoisty mur".
Komentarze (1)
Bipi
3 lata, 4 miesiące temuWarto, aby pasterze prześledzili Księgę proroka Ezechiela, a zwł. teksy o niedobrych pasterzach. Jeszcze na kogo zrzucą winę. Po co mamy sobóe watykanski II, Pastores dabo vobis, Ewangelię, św. Pawła z Tarsu. Wygodnie się siedzi w pałacu, na plebanii, w dobrobycie, przed telewizorkiem, z wypchaną sakiewką. A biedny św. Franciszek to wzór nie dla mieszczuchów pogrążonych w wychodzie.
Odpowiedz-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane
Reklama
Zobacz także
- Susan Boyle zaśpiewa dla Benedykta XVI
- 3,5 tys. dorosłych przyjmie chrzest
- Biskup anglikański porwany dla okupu
- Wlk. Brytania: zwolniony terapeuta-chrześcijanin walczy o swoje prawa przed sądem
- Ślub i chrzest podczas jednej ceremonii?
- Londyn: Kościół anglikański postuluje zakaz przynależności do partii rasistowskiej
- Prymasi anglikańscy potwierdzają istnienie głębokich podziałów

