Biskupi Argentyny: związek homoseksualny to nie „małżeństwo”

RV / kw, Buenos Aires, 2009-11-18

Biskupi Argentyny: związek homoseksualny to nie „małżeństwo” fot. lokalne.org

Uznanie związku homoseksualnego za „małżeństwo” to precedens prawny o niebezpiecznych skutkach dla Argentyny i całej Ameryki Łacińskiej – oświadczyli biskupi archidiecezji Buenos Aires w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem tamtejszego sądu.

Rozpatrując sprawę dwóch homoseksualistów, ubiegających się o „zawarcie małżeństwa”, uznał on artykuł Kodeksu Cywilnego określający małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety za niezgodny z konstytucją. Ponieważ burmistrz argentyńskiej stolicy postanowił nie odwoływać się od tego orzeczenia, wyznaczono już datę tego, co określono jako „małżeństwo”. „Ślub” ma się odbyć w urzędzie stanu cywilnego za dwa tygodnie, 1 grudnia.

Jest to pierwszy taki przypadek w Ameryce Łacińskiej. Wprawdzie już od 2002 r. w Buenos Aires homoseksualiści mogą zawierać formalnie „związki cywilne”, jednak nie były one dotychczas nazywane „małżeństwami” ani nie miały tych samych co one praw.

Oświadczenie podpisali: arcybiskup stolicy Argentyny kard. Jorge Bergoglio i sześciu tamtejszych biskupów pomocniczych. Zwracają oni uwagę, że kryzys wartości w dzisiejszym społeczeństwie doprowadził do zapomnienia samego sensu pojęcia „małżeństwo”. Pochodzi ono od łacińskiego „matrimonium”, wprowadzonego przez prawo rzymskie celem ochrony praw matki i jej dzieci. Nie wprowadził go więc dopiero Kościół. Istniało ono w dziejach ludzkości już na długo przed chrześcijaństwem.

Biskupi archidiecezji Buenos Aires przypominają, że uznanie związku homoseksualnego za „małżeństwo” sprzeczne jest z międzynarodowymi dokumentami, takimi jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r. czy Amerykańska Konwencja Praw Człowieka. Małżeństwem nazywają one wyłącznie związek między mężczyzną a kobietą.

Komentarze (3)

Nikodem

2 lata, 6 miesięcy temu

Wszyscy ludzie choć trochę wrażliwi powinni naciskać na księży i biskupów, aby ci zaczęli ewangelizować na nowo. W przeciwnym wypadku ludzie znikną z kościołów: "Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" Również dziennikarze eKAI - naciskajcie, proście. Samo informowanie o złu na świecie nic nie zmieni. Ludzie potrzebują Dobrej Nowiny, ale poza Drogą Neokatechumanelną nie wierzę, że są jakieś charyzmaty pomagające współczesnym ludziom doświadczyć Boga. Oni są na zewnątrz. Możesz mówić w nieskończoność, że Bóg kocha człowieka i nic. Tego trzeba doświadczyć. Kto doświadczy ten przyjmie Ewangelię.

Odpowiedz

Agnieszka

2 lata, 6 miesięcy temu

Chciałbym się pozbyć wrażenia, że Neokatechumenat uważa się za jedyną drogę zbawienia. Ale kolejny raz ktoś z Was tak myśli. Tak, chodzi o osobiste spotkanie z Bogiem, doświadczenie Go jako jako żyjącego, działającego, tu i teraz; jedynego Pana mojego życia. Ale uwierzcie wreszcie (!) (z całym szacunkiem do Drogi Neokatechumenalnej), że nie jesteście jedynymi, którzy to głoszą i pomagają DOŚWIADCZYĆ.

Odpowiedz

KETNA

2 lata, 6 miesięcy temu

Nie bardz rozumie, tak powaznych wypowiedzi poprzednikow w tak niepowaznej sprawie. Przestancie glupocie nadawac cel. Otoz Biskupi nie tylko, ze postepuja zgodnie ze swoim przekonaniem, ale przede wszystkim sprawe nazywaja po imieniu. Tylko glupcy i nowomayslacy maja w tej kwestii inne zdanie.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony