W Hiszpanii nowa ustawa o aborcji; obrońcy życia chcą referendum

rk / maz, 2010-02-25

W Hiszpanii nowa ustawa o aborcji; obrońcy życia chcą referendum

Choć do parlamentu trafił ponad milion podpisów przeciwko „wszelkiej ustawie o aborcji” hiszpańscy senatorowie przyjęli ustawę 24 lutego. Pozwala ona na aborcję na życzenie do 14. tygodnia życia płodu, a nastolatkom od 16. roku życia daje prawo do aborcji nawet bez zgody rodziców.

Nastolatki muszą jednak poinformować o swej decyzji rodziców lub opiekunów prawnych. Mogą jednak tego nie robić, jeśli narazi ich to na groźby i naciski ze strony rodziny.

Dokument pozwala na aborcję do 22 tygodnia, jeśli dwóch lekarzy potwierdzi, że istnieje poważne zagrożenia zdrowia matki lub deformacji dziecka. Aborcji po 22. tygodniu można będzie dokonać, jeśli lekarz stwierdzi, że zdeformowane dziecko nie jest w stanie żyć, albo że cierpi na poważną lub nieuleczalną chorobę.

Nowe prawo zaproponował socjalistyczny rząd José Luisa Rodrígueza, który kieruje krajem od 2004 roku.

Przeciwko liberalizacji ustawy ostro zareagowali hiszpańscy biskupi. Wezwali oni katolickich deputowanych, aby głosowali przeciwko jej przyjęciu i przypomnieli, że ci, którzy opowiadają się za nią, nie mogą przyjmować Komunii św.

Carmen Duenas, senatorka z prawicowej Partii Ludowej oskarżyła rząd i próbę wprowadzenia aborcji bez żadnych restrykcji. „Rząd chce się zniszczyć jeden fundamentów hiszpańskiego społeczeństwa, jakim jest rodzina” – dodała w wypowiedzi dla Associated Press.

Szacuje się, że w wyniku wejścia w życie pierwszej ustawy o aborcji w 1985 r. w Hiszpanii zginęło milion dzieci. Choć formalnie aborcja mogła być dokonana do 12. tygodnia życia w przypadku gwałtu i 22. tygodnia, gdy ciąża zagraża życiu matki lub nastąpiła deformacja nienarodzonego dziecka, to w praktyce była szeroko dostępna. Podstawą do jej dokonania, bez względu na jej zaawansowanie, mogło być stwierdzenie przez lekarza złego samopoczucia czy stresu u brzemiennej matki.

Senatorowie podczas środowego głosowania odrzucili wszystkie propozycje poprawek zgłoszonych przez opozycję i przyjęli nowe prawa większością głosów. Dokument zastanie opublikowany w monitorze ustaw w marcu br., a po 4 miesiącach stanie się obowiązującym prawem.

Hiszpańscy obrońcy życia domagają się, by rząd przeprowadził referendum w sprawie ustawy liberalizującej prawo do aborcji . Na kilka dni przed senacką debatą nad projektem ustawy Hiszpańska Federacja Organizacji Pro-life wystosowała list do senatorów, aby nie „podpisywali wyroku śmierci”.

Co roku w Hiszpanii dokonuje się ponad 100 tys. aborcji.

Komentarze (5)

Marco

2 lata, 3 miesiące temu

Odnoszę wrażenie, że wielu książom w Europie w ogóle nie zależy na głoszeniu Ewangelii, na szerzeniu chrześcijaństwa. Gdyby im zależało, to by byli posłuszni Janowi Pawłowi II, który nawoływał do Nowej Ewangelizacji. NE - to nie papieski chwyt reklamowy, ale ojcowska prośba, by Europejczykom głosić Chrystusa od nowa, bo Go zupełnie nie znają. Efekt to ta hiszpańska ustawa. (i wiele podobnych w Europie i w świecie). Na miłość Boską, nie mogą księża myśleć tylko o swojej wygodzie, dobrym samochodzie, laptopie, wakacjach na Bermudach. Jeśteście zaproszeni, by za nas świeckich oddawać życie, bo ludzie nie mają wiary.

Odpowiedz

Marco

2 lata, 3 miesiące temu

w Kościele w Polsce sprawy trudne zamiata się pod dywan licząc, że będzie jakiś kataklizm i ludzie wrócą do Kościoła. Ogromnym błędem jest sądzenie, że skoro mamy Prawdę, to ludzie po nią sięgną. Ludzie wolą swoją wygodną "prawdę" i wcale nie myślą słuchać o Bogu. JPII wielokrotnie pisał i mówił: "ludzie żyją tak jakby Boga nie było" i to nie wzrusza proboszczów w moim mieście. Nie chcą wieloletniego katechumenatu pochrzcielnego, wolą czytać nudne kazania z pierwszych 3 lat kapłaństwa (rok: A B C) i je w kółko powtarzają. Dostaną intencję, jakiś ślub i pogrzeb i od pierwszego do pierwszego nie muszą się martwić o przeżycie. Po co więc mają się jeszcze "bawić" w misjaonarzy?! No właśnie, po co?

Odpowiedz

Marco

2 lata, 3 miesiące temu

Czy ktoś się zastanawiał naukowo: jak to się dzieje, że księża tracą powołanie i wykonują po prostu swój dochodowy ...zawód. Oczywiście zaraz pojawia się bojówki w stylu bojówek Radia M i zaprotestują.
Jeśli ksiądz nie ewangelizuje, to musi sobie zagospodarować życie: robi kasę (biznes), zalicza kobiety, albo wojaże. W pustce nie da się żyć. Ostatnio czytałem, że 1/3 księży na kobiety na boku (z niektórymi rozmawiałem: mówią, że nie łamią celibatu, tylko rozładowują napięcia??). Ciekawe?! Co na to Ewangelia?

Odpowiedz

Krzysiek

2 lata, 3 miesiące temu

To ze, proboszczowie zamkneli przed toba drzwi w twoim miescie nie musi byc powodem zeby ich za to opluwac. Jak wiesz wszystko ma swoj czas. Odwagi Bog cie kocha takim jakim jestes, oddal za ciebie zycie kiedy byles jego wrogiem. Jego milosierdzie jest wieksze niz twoj grzech, niz grzechy wszystkich nas razem wzietych.
Zastanow sie jesli przeczytali to napisales proboszczowie z twojego miasta to mozliwe ze juz nigdy nie otworza drzwi przed katechumenatem pochrzcielnym, albo jak znajdziesz chetnech prezbiterow do pomocy po takiej dawce wyrzutow.
Pokoj z toba, odwagi

Odpowiedz

Krystyna

2 lata, 3 miesiące temu

Cieszę się, że ktoś podpisany: Marco napisał tak ostro. Ja, jako pracownik naukowy obserwuję, co się dzieje w Europie: żyjemy na pasku muzułmanów. Zalewają Europę, mają ogromny przyrost naturalny, narzucają nam swoje prawa, są udziałowcami wielu sieci medialnych, a my chrześcijanie zupełnie gdzieś zagubiliśmy naukę Jezusa Chrystusa. Oczywiście, że gdzieś trzeba wykrzyczeć swoje żale. Kto za to odpowiada bardziej świeccy, czy pasterze. Myślę, że komu więcej dano, od tego więcej się wymaga. Popieram Marco.

Odpowiedz

Reklama

Reklama

Powrót na górę strony