ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Nigeria: masakra o podłożu społecznym, a nie religijnym
pb (KAI/AFP), ml (KAI Rzym) / kw, 2010-03-08
Zamieszki w Jos, fot. itn.co.uk
„Ból i niepokój” z powodu „budzących grozę aktów przemocy” w Nigerii, gdzie 500 mieszkańców chrześcijańskiej wioski zostało zamordowanych przez muzułmańskich pasterzy, wyraził watykański rzecznik ks. Federico Lombardi w rozmowie z francuską agencją AFP.
Natomiast według włoskiej agencji ANSA włoski jezuita podkreślił, że nie są to „starcia na tle religijnym”, lecz mają one podłoże społeczne.
Również abp John Olorunfemi Onaiyekan, metropolita Abudży, stolicy Nigerii oświadczył w wywiadzie dla Radia Watykańskiego, że jego rodacy nie zabijają się wzajemnie „z powodu religii”, lecz „z powodu roszczeń społecznych, gospodarczych, plemiennych, kulturowych”. – Jest to klasyczny konflikt między pasterzami i rolnikami, z tym że Fulanie [napastnicy – KAI] są muzułmanami, a Beromowie [ofiary – KAI] chrześcijanami – wyjaśnił hierarcha.
Ubolewał, że środki przekazu na świecie przedstawiają te wydarzenia jako konflikt muzułmańsko-chrześcijański.
Według abp. Onaiyekana, obecne starcia w regionie Jos mają swe źródło w znacznie silniejszej niż w innych częściach kraju rywalizacji o kontrolę nad ziemią. Koczowniczy „Fulani, którzy podążają za swoimi stadami, są wszędzie w Nigerii, lecz kiedy znajdują się w innym rejonie kraju nie mówią, że są panami tamtejszej ziemi. W Jos jest inaczej: roszczą sobie do tego prawo” – powiedział metropolita Abudży. Ponadto „wydaje się, że muzułmańscy pasterze Fulani są wspierani przez swoich braci z północy kraju”.
Tymczasem „rząd, który powinien zapewnić bezpieczeństwo wszystkich obywateli sprawia wrażenie, jakby nie był w stanie tego zrobić”. Jest to „bardzo słaby rząd” – stwierdził abp Onaiyekan.
W Nigerii, liczącej 150 mln mieszkańców, często dochodzi do aktów przemocy między chrześcijanami z południa i muzułmanami z północy kraju. Dotyczy to szczególnie środkowych i północnych stanów, gdzie obie wspólnoty religijne mają problemy ze współistnieniem. We wrześniu 2001 r. w czasie zamieszek w Jos zginęło niemal 915 osób, w listopadzie 2008 r. niemal 400, w lutym br. 326, a w marcu ponad 300.
Komentarze (0)
Reklama
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

