Katastrofalne skutki ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

st / maz, 2010-05-19

Katastrofalne skutki ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie Fot. sxc.hu

20 tys. dzieci rocznie jest pozbawianych normalnego życia w rodzinie. Pretekstem do odbierania dzieci rodzicom i umieszczania ich w ośrodkach opiekuńczych bywają nawet przypadkowe urazy podczas zabawy. Wraz z dzieckiem do ośrodków trafiają dodatki rodzinne dochodzące do 365 tys. euro rocznie.

Przed katastrofalnymi skutkami lekkomyślnego odbierania rodzicom ich dzieci i przekazywania ich ośrodkom opieki społecznej przestrzegła dziś w Warszawie szwedzka prawniczka Ruby Harrold-Claesson.

Przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka spotkała się 18 maja w siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie z przedstawicielami organizacji rodzinnych. Nie ukrywa, że niepokojem napawa ją treść uchwalonej 6 maja przez Sejm RP ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. O sprawie tej ma 19 maja rozmawiać z przedstawicielami Senatu oraz Minister Pracy i Polityki Społecznej, Jolantą Fedak.

Harrold-Claesson przypomniała, że kierowany przez nią Komitet działa od 13 listopada 1996 r. , a do jego powołania przyczyniły się liczne przypadki łamania praw rodziców oraz ich dzieci przez instancje państwa, uzurpujące sobie prawo do decydowania o losie obywateli. Zaznacza, że działania takie są skutkiem ustawy z 1979 roku o zakazie bicia dzieci. Miała ona je chronić przed przemocą, a doprowadziła w istocie do głębokich urazów, które dotykają nie tylko osoby bezpośrednio zaangażowane, lecz także szerszy krąg społeczeństwa - ich dziadków, wujów czy kuzynostwo.

Sama jako prawniczka specjalizująca się w sprawach rodzinnych pani Harrold-Claesson przytoczyła szereg spraw świadczących o jaskrawym łamaniu przez władze szwedzkie praw zagwarantowanych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz innych aktach międzynarodowych. Wielokrotnie rząd w Sztokholmie był pozywany przez swych obywateli, bezskutecznie domagających się zwrotu dzieci odebranych bezzasadnie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, i skazywany na wysokie grzywny. Jednak, jak zaznaczyła, żaden werdykt nie jest w stanie naprawić ran zadanych młodym ludziom i urazów

Przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka podkreśliła, że skutkiem szwedzkiej ustawy z 1979 r. jest nagminna kryminalizacja normalnych rodziców, destrukcja procesu wychowawczego, poważne zaburzenia osób, które przeszły przez ten brutalny eksperyment społeczny. Zaznaczyła, że w świetle badań naukowych z roku 2005, obejmującego jedynie przypadki dzieci wychowywanych przez opiekę społeczną za lata 1930-1980 dostrzec można nieopisaną skalę nieszczęść. Przerażone rozmiarem tych patologii (choroby psychiczne, niestabilność uczuciowa, alkoholizm, narkomania itd.) nie zdecydowały się na podjęcie badań dotyczących okresu późniejszego, kiedy w samej Szwecji rocznie jest odbieranych rodzicom 20 tys. dzieci.

Przytoczyła historię opisaną przez emigrantkę z Polski, Ewę Nowacką w książce zatytułowanej „Złota Klatka”. Władze odebrały jej i jej mężowi dziecko, ponieważ bawiąc się spadło ze stołu i konieczna była pomoc lekarska. W myśl mentalności utrwalonej przez ustawę z 1979 wraz z mężem jako rodzice stali się pierwszymi podejrzanymi o przemoc. Banalny wypadek przekreślił ich rodzinne szczęście.

Pani Harrold-Claesson ukazała, że w Szwecji, gdzie są bardzo wysokie dodatki rodzinne, sprawy odbierania rodzicom dzieci mają podtekst finansowy. Jeśli bowiem sąd administracyjny orzeknie o odebraniu im dzieci, dodatki przechodzą na ośrodki opiekuńcze. Sumy jakimi w ten sposób dysponują te placówki są gigantyczne i dochodzą do 365 tys. euro rocznie na jedno dziecko. Nie oznacza to bezpieczeństwa podopiecznych, którzy padają tam ofiarą molestowania psychicznego, fizycznego a niekiedy także seksualnego. Z drugiej strony, rodzice pozbawieni dzieci i dodatków rodzinnych nie mają często pieniędzy na opłacenie swych domów, stają się bezdomnymi i bezpowrotnie tracą szansę na odzyskanie swych dzieci.

Przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka przytoczyła z własnej praktyki szereg przykładów odmawiania przez szwedzki wymiar sprawiedliwości prawa do reprezentowania w sprawach rodzinnych przez zaufanego prawnika. Z drugiej strony władze nie dopuszczają do postawienia na ławie oskarżonych organizacji pomocy społecznej, stawiając je praktycznie poza prawem. Odesłała zainteresowane osoby do szeregu konkretnych sytuacji przedstawionych i udokumentowanych na strionie internetowej swej organizacji: www.nkmr.org.

Komentarze (3)

miker

2 lata temu

Link do witryny szwedzkiej z informacjami o ksiażce Eway Nowackiej

"Ewa Nowacka (1991): En bur sökte sin fågel. Berättelsen om
Ewa och Kasia
Stockholm: Timbro. ISBN 91-7566-233-7
Detaljert beretning om tvangs-omsorgsovertagelse av et barn på
basis av grunnløse påstander om barnemishandling. Grundige
kommentarer i etterord av Bo Edvardsson og Agneta Pleijel."

Odpowiedz

miker

2 lata temu

szwedzki link do strony z książką Ewy Nowackiej:
----

----
Dane ksiązki (po szwedzku)
Ewa Nowacka (1991): En bur sökte sin fågel. Berättelsen om
Ewa och Kasia
Stockholm: Timbro. ISBN 91-7566-233-7
Detaljert beretning om tvangs-omsorgsovertagelse av et barn på
basis av grunnløse påstander om barnemishandling. Grundige
kommentarer i etterord av Bo Edvardsson og Agneta Pleijel.

Może ktoś by przetłumaczył ?

Odpowiedz

zdezorientowana:(

1 rok, 11 miesięcy temu

czy nie ma mądrych ludzi na tym świecie ?....
to przerażające,że prawo,które ma /powinno chronić-samo staje się sprawcą tragedii....
najbardziej przeraża fakt,że niedoskonałe przepisy wykorzystują świadomie również tzw.przedstawiciele prawa.W myśl obowiązujących przepisów łamią tak naprawdę prawa ludzkie i te same przepisy chronią ich przed nastepstwami ich okrutnych/nieludzkich decyzji...
często zastanawiam się nad tym ,jacy ludzie ustanawiają prawo i jacy stoją na straży prawa?-zbyt często mam wrażenie,że przestępcy...:(

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony