Dlaczego Kościół sprzeciwia się in vitro?

Ks. prof. Wojciech Bołoz/a., 2008-12-17

strona 4 z 4

Owocem takiego integralnego aktu przekazywania życia, właściwego człowiekowi, jest jego niepowtarzalność. Każdy zrodzony w ten sposób człowiek jest inny, wyjątkowy. Jego cechy są nieprzewidywalne. Można wtedy z przekonaniem mówić, że zrodzone dziecko jest darem. Ta niepowtarzalność jest zagwarantowana wyłącznie w poczęciu poprzez akt seksualny. Powstawanie nowego życia podczas zabiegu zapłodnienia in vitro jest bowiem procesem kontrolowanym przez służby medyczne. Przecież przy zapłodnieniu in vitro istnieje możliwość dobierania odpowiednich plemników i komórek jajowych, można wybrać płeć dziecka, gdyż płeć zależy od wyboru plemnika. Mamy tu olbrzymie możliwości manipulacji, ale tego problemu się nie podejmuje podczas debaty o zapłodnieniu in vitro.

Odejście od prokreacji rozumianej jako osobowe przekazywanie ludzkiego życia niesie ze sobą pewne niebezpieczne skutki związane z ingerencją w bieg natury i stosowania przymusu natury do reprodukcji. Współczesne badania przekonują, że u osób urodzonych w wyniku zapłodnienia in vitro kilkakrotnie wzrasta prawdopodobieństwo pojawienia się niektórych groźnych chorób. Kilkakrotnie częściej ujawniają się też wady rozwojowe u dzieci, szczególnie pochodzących z zamrożonych embrionów. Stymulacja hormonalna może nie tylko rozregulować układ hormonalny kobiety (co ma wpływ na jej stan emocjonalny), ale także uszkodzić szereg jej organów. To wszystko zostało to już udowodnione i opisane.

O skutkach psychicznych dziecka poczętego metodą in vitro można na razie tylko spekulować, ponieważ większość narodzonych dzieci jest jeszcze zbyt młoda, aby ujawniła się cała prawda o konsekwencjach zastosowanej u początku ich życia metody in vitro. Najstarsza żyjąca kobieta, Louise Joy Brown, która urodziła się przy pomocy metody in vitro, ma dopiero 30 lat. Psychologiczne skutki zapłodnienia in vitro u rodziców zależą od wielu czynników. Nie bez znaczenia jest częsty u dzieci zrodzonych przy pomocy metody in vitro brak jedności rodzicielstwa biologicznego, prawnego i psychicznego, co zawsze ma miejsce wtedy, gdy dawcą jednej z komórek rozrodczych jest osoba z poza małżeństwa (prokreacja heteregenna). Problemy narastają szczególnie wtedy, gdy dziecko źle się rozwija, niezgodnie z oczekiwaniami rodziców. W takiej sytuacji bowiem może pojawić się poczucie winy i żalu. A przecież dzieci często nie spełniają marzeń rodziców.

Decyzja małżonków o zastosowaniu procedury in vitro ujawnia w ich mentalności prymat dobra rodziców nad dobrem dziecka. Decyzja ta bowiem nie wynika z chęci posiadania dziecka dla niego samego, ale dla poprawienia komfortu rodziców. Żyjemy w czasach ideologii praw człowieka. Prawa te są niekiedy jednostronnie lub niewłaściwie interpretowane. Przykładem tego jest przysługujące rzekomo człowiekowi prawo do aborcji, do eutanazji itd. Tymczasem tak jak nikomu nie wolno naruszać prawa do życia własnego czy drugiej osoby, tak samo nikomu też nie przysługuje prawo do posiadania własnego dziecka w taki sposób, jak prawo do posiadania własności materialnej. Dziecko może być tylko darem, ale nigdy nie jest realizacją uprawnienia do posiadania! Prawo do dziecka jest uzurpacją. Małżonkowie powinni myśleć nie tylko o swoich pragnieniach i potrzebach, ale także o prawie ewentualnego dziecka do rozwoju i do normalnego życia. Zamiast podejmowania ryzykownych prób posiadania własnego dziecka, lepiej pomyśleć o adopcji lub zajęciu się dziećmi, które potrzebują pomocy. Dzisiaj potrzeba wielu rodzin zastępczych – może to będzie propozycja dla niepłodnych małżonków? A może nawet powinniśmy mówić o szczególnym powołaniu małżonków niepłodnych do tworzenia rodzin zastępczych?

Na sprawę trzeba także spojrzeć nie tylko od strony rodzicielskich potrzeb małżonków i doraźnego rozwiązania ich problemu, ale również w perspektywie długofalowej polityki demograficznej. Trzeba zmierzyć się z pytaniem: czy populacja poczęta in vitro będzie mogła się normalnie reprodukować w następnym pokoleniu? Możemy sprawić radość małżonkom pragnącym dziecka. Ale co będzie z potomkami tych dzieci?

Ponadto można zaobserwować, że przy mniejszej liczbie dzieci w rodzinie narasta tendencja rodziców, a zwłaszcza matek, do całkowitego zawładnięcia dzieckiem, a następnie utrzymywania go na takim poziomie, żeby było ono całkowicie zależne od rodziców. Stąd pojawia się syndrom „Piotrusia Pana”, (fizycznie dorosłego mężczyzny, a psychicznie dziecka, które jest zupełnie bezradne, ponieważ wszystko za niego załatwia matka). Kiedy w rodzinie jest kilkoro dzieci, wtedy wszystkie dzieci są „nasze”. Rodzicowi jest trudniej wybrać jedno z nich i uczynić sobie z niego partnera. Kiedy mamy jedynaka, wtedy łatwiej może stać się on emocjonalnym partnerem dla matki. To jest jeden z efektów małej rodziny, szczególnie rodziny niepełnej. Ta tendencja może się wzmagać, gdyż w wyniku zabiegu in vitro wzrasta świadomość „to jest moje dziecko”, bo „ja się poddałam stymulacji”, „ja zapłaciłam” itp. Dziecko przestaje być darem, staje się cennym obiektem posiadania. Rodzice tracą wobec niego konieczny szacunek i dystans. To jest zmiana podejścia do dziecka. W takiej sytuacji prawo rodziców do posiadania dziecka pozostaje w konflikcie z prawem dziecka do pełnego rozwoju.

Omawiając problemy związane z zapłodnieniem in vitro warto jeszcze zauważyć, że refundacja procedury ze społecznych środków finansowych jest błędną alokacją funduszy przeznaczonych na ratowanie zdrowia i życia. Środki Narodowego Funduszu Zdrowia przeznaczone są na leczenie chorych. Zapłodnienie in vitro nie jest leczeniem, jest usuwaniem objawów, często zawinionych. Jest procedurą medyczną niekonieczną do życia i do indywidualnego oraz społecznego funkcjonowania. Dzisiaj w wielu klinikach stosowane są przyczynowe metody leczenia niepłodności i tam trzeba skierować publiczne środki finansowe. Często jednak medycyna jest bezradna, ponieważ niepłodność warunkowana jest chorobą całego organizmu lub ważnych jego organów (nerek, wątroby, tarczycy). Ponadto znamy wiele nie bezpośrednich, ale jednak rzeczywistych przyczyn bezpłodności, jak np stosowanie antykoncepcji, skażenie środowiska naturalnego (nie jest przecież przypadkiem, że w bardziej skażonych rejonach kraju jest więcej niepłodnych kobiet. Dlatego lepiej będzie przekazać te środki na profilaktykę, żeby nie doprowadzać do sytuacji bezpłodności .

Ks. prof. Wojciech Bołoz
Katedra Bioetyki WFCH UKSW

Komentarze (8)

Ale

5 lat, 7 miesięcy temu

Moj poprzedni komentarz sie nie spodobal? zapytam inaczej. Czy nazywanie Frankensteina prototypem dzieci urodzonych dzieki metodzie wspomaganego rozrodu jest dbaniem o godnosc tych dzieci?

Odpowiedz

Ale

5 lat, 7 miesięcy temu

Nie lekajscie sie prawdy! Prawda Was wyzwoli!
Dzis sie dowiedzialam ze Sad we Wloszych uchylil restrykcyjna ustawe o IVF: Kobieta znowu stala sie czlowiekiem a nie dodatkiem do macicy!

Odpowiedz

Ita

5 lat, 7 miesięcy temu

Sluszne: dazmy do prawdy. Ten plastikowy dzidzius w probowce to manipulacja. Zaplodnienie podczas IVF ma miejsce na szalce Petriego a do macicy przenosi sie zarodki najpozniej w stadium blastuli (SZESCIODNIOWE: taka kuleczka utworzona z komorek).

Czy cel uswieca srodki?

Odpowiedz

Ita

5 lat, 7 miesięcy temu

To znowu ja. Kosciol Luteranski wypowiedzial sie w sprawie IVF. Wypowiedzial sie humanitarnie i rtycznie w stosunku do par ktore musza sie leczyc a IVF jest ich jedyna szansa.

Odpowiedz

vveett

5 lat, 4 miesiące temu

kościół luterański właściwie dopuszcza też aborcję więc nie ma o czym mówić.

Odpowiedz

Eryk

5 lat, 3 miesiące temu

Koronny argument duchowieństwa przypominający, że nowe życie powinno powstawać w atmosferze miłosnego zespolenia małżonków - widać że kościół sam nie rozumie co mówi tu nie ma mowy o sexie tu jest mowa o miłosnym zespoleniu. Ja się zespoliłoem z moją małżonką i ją bardzo kocham. I dlatego chcemy mieć potomstwo ale mozemy je mieć wyłącznie przez metodę in vitro.

Odpowiedz

Magda

3 lata, 5 miesięcy temu

powiem krotko - dawno nie czytalam tylu bzdur i bredni, ale tak to jest jesli na tematy medyczne wypowiadaja sie ludzie bez medycznego wyksztalcenia. Ignoranci. W dodatku bezczelni. By nie powiedziec ograniczeni. Np:czy populacja poczęta in vitro będzie mogła się normalnie reprodukować w następnym pokoleniu? ODP: TAK
rozumiem ze sam autor tego durnego wywodu juz adpotowal dziecko skoro doradza to innym?

Odpowiedz

wiesiek

2 lata, 10 miesięcy temu

Magda proponuję powrót do szkoły bo kłania Ci się czytanie ze zrozumieniem:
autorem jest prof bioetyk WFCH UKSW więc śmiem twierdzić że ma troszkę więcej doświadczenia i wiedzy niż Ty; więc nie bądź tak "bezczelną ignorantką bez medycznego wykształcenia" i się nie wypowiadaj na temat... no chyba że się mylę to pokaż dyplom :)
Pozdrawiam

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook