ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Najnowsze dane o polskiej religijności - spadek o 3, 8 procent
im, awo, mp / ju., Warszawa, 2009-04-07
fot. Marcin Kamiński - fotoKAI
O 3, 8 procent spadła liczba osób uczestniczących w niedzielnej Mszy św. w 2008 roku w porównaniu z rokiem wcześniejszym, o 2, 3 proc. mniej wiernych przystąpiło do Komunii św. - wynika z najnowszych badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego.
Liczenie wiernych obecnych w kościele na Mszy św przeprowadzono 23 listopada 2008 roku.
Największym odsetkiem wiernych chodzących w niedzielę na Mszę św. może - tradycyjnie - poszczycić się diecezja tarnowska (67,8 proc., w roku 2007 - 72 proc.), na drugim miejscu rzeszowska (63,1 proc. w 2007 roku 68,5 proc.), na trzecim miejscu przemyska (59 proc. w 2007 roku 64,2 proc.).
Najmniejszy procent wiernych na niedzielnej Mszy odnotowano w diecezji szczecińsko-kamieńskiej (26,8 proc., w 2007 roku 29,3 proc.), łódzkiej (26,9 proc. w 2007 roku 28,6 proc.) i koszalińsko-kołobrzeskiej (27,4 w roku 2007 - 30,5 proc.)
Zupełnie inaczej wygląda statystyka przyjmowania Komunii św. - największy odsetek wiernych (21,3 proc.) w diecezji opolskiej (przy udziale w Mszy św. 48,5 proc.), najmniejszy w sosnowieckiej (9, 8 proc. przy udziale wiernych w Mszy św. 27,9 proc.)
Udział wiernych w Mszy św. w diecezji warszawskiej i warszawsko-praskiej to odpowiednio 30,9 proc. i 34,3 proc. Przyjmowanie Komunii św. - 13,3 proc. oraz 14,3 proc.
W dniu badań, 23 listopada ub. r. panowała wyjątkowo zła pogoda - podkreśla ks. prof. Witold Zdaniewicz, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. - Jeden z księży proboszczów z diecezji płockiej napisał na ankiecie: «Uwaga! Dzisiejsze liczenie nie jest adekwatne, ponieważ był pierwszy atak zimy. Obecność ludzi w kościele zdecydowanie mniejsza». Te fakty miały jakiś wpływ na frekwencję wiernych w kościele.
Ks. Zdaniewicz przyznaje jednak, że pogoda i czas, w którym było przeprowadzenie liczenie, „nie podważają całkowicie hipotezy lansowanej przez media, że obserwujemy spadek liczby wiernych uczęszczających na msze niedzielne”. - „Oczywiście, dane te dotyczą wprost konkretnej jednej niedzieli. Poczekamy do następnego roku, by przekonać się, czy ten trend będzie dalej obecny. W każdym razie te dane statystyczne mimo wszystko są jakimś znakiem zapytania dla duszpasterzy” - podkreśla ks. Zdaniewicz.
Ogólnopolskie badanie dominicantes po raz pierwszy przeprowadzono w 1979 roku i od tego czasu prowadzone są systematycznie we wszystkich parafiach w Polsce. Przeprowadza się je raz w roku w wybraną niedzielę października lub listopada. W 2008 r. liczenie przeprowadzono w niedzielę 23 listopada.
Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC przekazuje parafiom, poprzez kurie diecezjalne, kwestionariusz. Za zorganizowanie i przeprowadzenie badań odpowiedzialny jest, zgodnie z instrukcją, proboszcz. Organizuje on ekipy osób liczących, którzy we wszystkich wejściach do świątyni zliczają wiernych, przychodzących na każdą Mszę niedzielną.
Ponadto, do kwestionariusza wpisuje się ogólną liczbę wiernych w parafii w celu określenia na jej podstawie liczby zobowiązanych do uczestnictwa w Mszy św. niedzielnej, oraz liczbę przystępujących do Komunii św.
Dla określenia wiarygodności uzyskiwanych w ten sposób danych, Instytut przeprowadza też badania kontrolne w wybranej parafii, niezależnie od proboszcza.
Przeczytaj komentarz bp. Edwarda Dajczaka
Przeczytaj komentarz prof. Krzysztofa Koseły
Komentarze (4)
potrzeba_reformy_1
3 lata, 1 miesiąc temu
Myślę, że metodologia tych badaań nie przystaje do obecnej sytuacji społecznej.
1. Przynależność do parafii według miejsca zamieszkania była właściwa w średniowieczu, ale dzisiaj to powinno się zmienić.
W miastach bliskie relacje nie wynikają z miejsca zamieszkania, ale z miejsca spotkania z ludźmi, czyli lokalizacja nie tworzy społeczności. Ludzie spotykają innych katolików głównie w pracy.
Większy dostęp do informacji powoduje, że ci, którzy jeszcze chodzą do kościoła i nie jest im wszystko jedno, jak Msza jest odprawiana i jaki jest poziom homilii, mają parafię z wyboru, chodzą tam, gdzie duszapsterstwo jest na wysokim poziomie. Stąd mamy frekfencję prawie 100% czy nawet ponad 100% w kościołach dominikańskich itp. czy tłum aż wylewający się ze świątyni na Mszach prowadzonych przez znakomitych kaznodziejów.
potrzeba_reformy_2
3 lata, 1 miesiąc temu
2. Poza tym jasno powinno być dookreślone, co to znaczy "badanie religijności". Sprowadza się to obecnie tylko do obecności na Mszy w niedzielę i przyjmowania Komunii. To w ogóle nie diagnozuje skuteczności duszpasterstwa, ilości nawróceń, kierunków, w których powinna pójść formacja dorosłych, dla których Msza niedzielna jest jednym miejscem, gdzie mogą być formowani w wierze.
Mała dygresja - Msze "dla dzieci" z kazaniem na poziomie 4-8 latków to PORAŻKA. W ten sposób na wiele lat zaniechuje się formację RODZICÓW tych dzieci, bo oni nie przyjdą potem na drugą Mszę dla dorosłych! Msza z dziećmi powinna mieć kazanie/homilię DLA DOROSŁYCH, bo formowani rodzice będą mieli z czego czerpać, by w domu z dziećmi porozmwawiać o Bogu czy niedzielnej Ewangelii.
Ada
3 lata, 1 miesiąc temu
Czyli że nie ma problemu? Zła pogoda winna słabej frekwencji, tak?
A zrobił ktoś badania, ilu 25-35latków jest w kościele? Oni teraz przecież rodzą dzieci i je przyprowadzają (lub nie) do kościoła.
A co z jakością wygłaszanych homilii? Czy kogoś, poza skazanymi na ich słuchanie tzw owieczek, ten problem w ogóle obchodzi? Przyznam szczerze, że zbyt wiele razy miałam ochotę wyjść z kościoła w trakcie kazania, bo miałam wrażenie, że wygłaszający już nawet sam nie wiedział o czym mówi po 20-30 min plecenia, co mu ślina na język przyniesie.
Ale nie, problemu przecież nie ma. Tylko ludzi za kilka - kilkanaście lat też może już nie być w kościele.
NIkodem
3 lata, 1 miesiąc temuPO co szaty rodzierać? to tylko 3,8% spadła frekwencja. Nic się nie stało, można skwitować. Tylko że ta tendencja spadkowa stale idzie w dół i nie widać postępu. Dzisiaj Wielki Czwartek. U mnie w parafii było nawet dużo młodzieży gimnazjalnej, ale po ...podpis zaliczający. Czy to przejaw wiary? Wątpliwe, bo po bierzmowaniu znikną całkowicie. Potrzebne będzie małżeństwo, bo jak tu się bawić bez wesela. Dobrze, że jeszcze się na to decydują. Mamy takie papierkowe chrześcijaństwo i niedobitki starców zapełniających ławki. Gdzieś trzeba posiedzieć, bo w domu się umiera.
Odpowiedz-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane
Reklama
Zobacz także
- Czy spada religijność w Polsce - kolejne badanie ISKK
- Nie ma gwałtownej sekularyzacji w Polsce
- Kościół, 20 lat wolności - religijność Polaków
- „Meandry religijności w wolnej Polsce” – debata KAI
- Bp Dajczak: badania religijności pokazują, że nadszedł czas nowej ewangelizacji
- Prof. Koseła o spadku liczby wiernych w kościołach: jednorazowe badanie nic nam nie mówi
- Najnowsze statystyki o polskiej religijności

