ekai.pl
Poniedziałek, 13 lutego 2012 VI NIEDZIELA ZWYKŁA A
Coraz mniej kobiet wstępuje do zakonów
awo / maz, 2009-12-02
Fot. Marcin Piasecki, fotoKAI
Zaledwie 337 kobiet wstąpiło w ostatnim roku do zgromadzeń zakonnych w Polsce. - To duży spadek powołań, o 50 proc. na przestrzeni ostatnich 10 lat – tak najnowsze statystyki skomentowała m. Jolanta Olech.
W rozmowie z KAI sekretarz Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych podkreśliła, że obecnie tym problemem musi się przejąć Kościół w Polsce - wszystkie jego instancje i struktury, ale przede wszystkim: parafie i diecezje.
W okresie od 1 października 2008 do 30 września 2009 do żeńskich zgromadzeń zakonnych w Polsce wstąpiło 337 kobiet. W postulatach zakonnych było w tym czasie 354 kandydatek i postulantek, nowicjat rozpoczęło 191 nowicjuszek a 209 było na formacji w drugim roku nowicjatu.
Pierwsze śluby zakonne złożyło 200 sióstr (rok wcześniej było ich 280), a 284 złożyły śluby wieczyste (rok wcześniej takich profesek było 294). Obecnie w Polsce jest 1447 sióstr zakonnych – juniorystek czyli takich, które złożyły śluby czasowe. Przed rokiem grono to liczyło 1563 zakonnice. W minionym roku ze zgromadzeń zakonnych odeszły 83 siostry juniorystki, 34 nowicjuszki i 82 kandydatki.
- Nie zwiększa się liczba odejść na żadnym z etapów formacji początkowej, ale znacznie mniej kobiet wstępuje do zakonów – zauważa m. Jolanta Olech. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia m.in. kryzys rodziny oraz kryzys wizerunku kobiety konsekrowanej. Jej zdaniem, zaufanie do zakonów podkopała m.in. ostra propaganda antykościelna i antyzakonna w ciągu ostatnich 2-3 lat.
M. Olech uważa, że w obecnej sytuacji sprawą znacznego spadku powołań żeńskich powinien zaniepokoić się Kościół w Polsce. - Spadkiem powołań żeńskich martwimy się od dosyć dawna, w różnych gremiach o tym się rozmawia, ale tym problemem muszą się przejąć parafie i diecezje – podkreśla sekretarz generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zakonnych. Zdaniem m. Olech, nie będzie powołań – jeżeli w parafiach nie będzie odpowiedniego duszpasterstwa rodzin, duszpasterstwa dzieci i młodzieży a przede wszystkim jeśli nie będzie autentycznego przekonania, że życie konsekrowane jest potrzebne w Kościele. Choć – jak dodała – wciąż pozostaje otwarta kwestia: „po co te kobiety konsekrowane są Kościołowi potrzebne?”
Spadek powołań do zgromadzeń żeńskich, to nie jest nowe doświadczenie w Europie, bo podobne procesy zachodziły w Europie Zachodniej. – Jesteśmy w takim punkcie, że należałoby się zastanowić czy nie należałoby wspólnie przyjrzeć się sytuacji i podjąć działania na rzecz promocji powołań żeńskich. - Jeśli to tempo spadku utrzyma się to za 10 lat do zakonów wstąpi ok. 100 kobiet, czyli po jednej kandydatce na zgromadzenie – przewiduje m. Olech.
Komentarze (85)
NICK
2 lata, 2 miesiące temuPrzyczyn także trzeba szukac we własnym gronie - drogie siostry! Przyjrzyjcie się deformacji kobiecości, jaka uprawiacie w zakonach, a to nie jest niebagatelna przyczyna. Warto też pochylić się nad stosunkiem księży do sióstr zakonnych - w większosci traktowana są jako służące i głupie gęsi! Niestety, to nie zachęca. Myślę, że przyszłość mają wspólnoty na wzór francuski, jak Wspólnota Błogosławieństwi i inne tego typu - bez tych dziwactwi, jakie maja miejsce w zakonach żeńskich w Polsce.
Odpowiedzona
2 lata, 2 miesiące temuZgadzam się w 100 %. Trzeba położyć większą uwagę na promocję kobiety w samym zakonie a nie szukać przyczyn na zewnątrz.
OdpowiedzPolak
2 lata, 2 miesiące temuWięcej Unii - mniej wiary i powołań. Czy o tym też pomyślał Jan Paweł II decydując się na wystąpienie w poniedziałek 19 maja 2003 r. w Watykanie do Polaków?
OdpowiedzAnni
2 lata, 2 miesiące temu"Promocja powołań"... Czyżby chcieli pobudzić Pana Boga do działania? A może to właśnie On nie chce więcej "kobiet konsekrowanych"?
OdpowiedzA.
2 lata, 2 miesiące temuTo jest temat na całą konferencję, ale... Niejedno powołanie zakonne przegrywa ze strachem wstąpienia do zakonu. Fakt! W dużej mierze, za tak fatalny wizerunek odpowiadają same zakony, który utrwala się nagłośnieniem przez media skandalizujących afer. Przewietrzmy zakony żeńskie zdrowym, rześkim wiatrem Ducha Świętego (kontrolą warunków, w których siostry sprawują posługę, weryfikacją przydatności przełożonych etc.), a od razu będzie lepiej (czy któryś z kapłanów na przykład, jest zmuszony do porzucenia kapłaństwa tylko dlatego, że zachorował? A siostrach zakonnych w analogicznej sytuacji słyszałam i uważam takie rozwiązanie za niewłaściwe nawet przy uwzględnieniu sakramentalnego wymiaru kapłaństwa). I niech media katolickie koniecznie o tych wszystkich dobrych zmianach i kontrolach piszą! Nie zwalajmy wszystkiego na zlaicyzowane parafie, bo to nieprawda!
OdpowiedzNick do A.
2 lata, 2 miesiące temuA. słuszne uwagi, takie przewietrzenie bylo by wskazane, ale kto ma to zrobić? Sami swoi?... A to prawda, że siostrę potrafią wyrzucić nawet po kilku latach od ślubow wieczystych tylko dlatego, że jest chora! Wysyłają do domu bez wytłumaczenia - a s. faustyna mówiła, że chora siostra w klasztorze jest błogosławieństwem dla wspólnoty. Niestety, nie we wszystkich zgromadzeniach są preferowane postawy LUDZKIE. Bezkarność i samowola niektórych patologicznych przełożonych i bezradność sióstr wobec takich faktów jest wielka. Cierpia i niektóre zasilają domy psychiatryczne. Ale o tym się głośno nie mówi! Znam to z riodzinnej autopsji - ktoś mi bliski to przezył - cudem przeżyła takie potraktowanie przez zakon...
Odpowiedzju
2 lata, 2 miesiące temuZgadzam się z poglądem, ze trzeba przewietrzyć zakony żeńskie.Tam się nie da wytrzymać bardziej myślącej kobiecie.Martwi mnie to, ze znowu powód spadku powołań to wina systemu.Czy kiedykolwiek odbyła się debata o polskiej zakonnicy.Kobieta jest teraz mądrzejsza, bardziej odważna.Czy ten sposób bycia twórczego dla Boga i ludzi podoba się polskiemu kościołowi.Przecież nie chodzi o feministki w zakonie bo to bzdura tylko o przestrzeń do oddychania prawdziwą miłością a nie banałami o służbie, która jest nudna i nakierowana na tzw.babskie zajęcia.Widziałam żeńskie zakony - brrrrr!Naprawdę! Aż smutno!
Odpowiedzmegan
2 lata, 2 miesiące temu
Nikc ma rację - deformacja kobiecości jakiej jesteśmy swiadkami w zakonach, wręcz oduczanie i pranie mózgu: jestem zakonnicą a nie kobietą sprzyja brakowi powołań.
A swoją drogą z męskimi powołaniami tez nie jest dobrze, z tej samej przyczyny, nkt w formacji do zakonu nie skupia sie na podstawowym punkcie wyjścia - jestem kobietą, jestem mężczyzną, nie "zakęcam sobie kurka z tą siwadomośią" Rozwijam ją!
jula
2 lata, 2 miesiące temuSiostro Olech nie będzie powołań, jeśli nie będzie prawdziwego życia wewnętrznego w zakonach, jeśli nie będzie tam życia w prawdzie, jeśli dominującą będzie praca a nie miłość.Co z tego, że ktoś uformuje Wam te powołania, jak potem dojdzie do zniechęcenia i rozczarowania.Może jest to sprzeciw Boga samego, ile to razy narzekał Jezus do św.Faustyny na osoby Jemu poświęcone.Warto to poczytać, albo odczytywać na nieszporach, może wtedy ruszą powołania lawiną, jak się siostry będą ku Bogu nawracać.Właśnie poco kościołowi kobieta konsekrowana, czy kosciół ją kocha, szanuje.Kościół czyli kto - zapewne mężczyźni, księża, biskupi.Wierni bardziej kochają siostry, choć nie jestem pewna czy te współczesne siostry, potrafią odwzajemniać tę miłość.Dużo jest tematów do omówienia!
OdpowiedzNick
2 lata, 2 miesiące temuJula ma racje, tematów jest całe morze!!! Ale boją się ruszać ten temat same siostry, bo taka weryfikacja mogłaby okazać się druzgocąca. Myślę sobie, że chyba nastał czas na inną formę poświęcenia się Bogu - można nie mieć habitu i sformalizowanej wspólnoty! To jest przyszłość w Kościele. Wtedy mniejsze niebezpieczeństwo przerostu formy nad treścią - z czym mamy obecnie do czynienia. Siostry debatują nad kolorem halki pod habitem i wielkością kornetu czy długością habitu zamiast pomyśleć o swoim życiu wewnętrznym!!! Potrzeba prawdziwej formacji ducha a nie deformacji kobiecości!!!
OdpowiedzKrzysztof
2 lata, 2 miesiące temuW USA juz przerabiali i przerabiają te pomysły o wspólnotach bezhabitowych i bez tradycyjnych reguł i skutek taki że nie ma powołań a siostry z tych wspólnot pracują głoszą feministyczne herezje w nosie mają wypełnianie ankiet przesłanych przez Watykan, wzrost natomiast zaobserwowano do tradycyjnych habitowych zakonów, także dziękuję za takie pomysły Nick.
OdpowiedzNICK
2 lata, 2 miesiące temuWe Frondzie ktoś napisał na ten temat dobry komentarz: "Problem w tym, że wiele zgromadzeń żeńskich, a także męskich, nie żyje Ewangelią. Nie ma co dziwić się, że Bóg "wstrzymuje" powołania".
OdpowiedzNICK
2 lata, 2 miesiące temuA same siostry nic w tym portalu nie napiszą, niczego nie skomentuja, bo nie dostaną pozwolenia przełożonej! Strach paraliżuje jakiekolwiek zmiany w zakonach żeńskich!
Odpowiedzs.Teresa
2 lata, 2 miesiące temuJestem szczesliwa siostra zakonna od wielu lat, i gdybym miala jeszcze raz wybierac, wybralabym dokladnie to samo. To prawda, ze siostry sa dzisiaj przemeczone, zapracowane i nie maja czasu dla siebie, ale spojrzcie na wspolczesna rodzine. Jaki jest jej obraz? Skad te mlode dziewczyny wychodza? W jakim srodowisku ksztaltuje sie ich czlowieczenstwo? Jakie wartosci wynosza z domu, szkoly, czy tez jak wygladaja mlode malzenstwa? Co sie propaguje wsrod nastolatek? Mysle ze lepiej znacie te problemy ode mnie. A dziewczyna czy chlopak ktorzy rozpoczynaja zycie zakonne z ksiezyca przeciez nie spadli.
Odpowiedzs.Teresa
2 lata, 2 miesiące temu
cd.
A skad wy macie taki obraz zycia zakonnego? Oczywiscie zdarzaja sie patologiczne przypadki takze w zakonie ale z waszych wypowiedzi wynika ze jest to ogol. Zapewniam was ze nie, i znam setki szczesliwych siostr zakonnych. Przeciez nikt nas tu nie trzyma oprocz Boga samego. Jemu samemu slubowana wiernosc zobowiazuje tak dokladnie jak powinna zobowiazywac w malzenstwie. Zachecam do modlitwy w intencji powolanych zamiast krytykowania.
Tad
2 lata, 2 miesiące temuGłównie z doświadczenia, a nie mediów ludzie posiadają taki a nie inny obraz życia zakonnego. Myślę, że nie o to chodzi, aby być li tylko szczęśliwym, ale by prowadzić życie człowiek spełnionego. Spełnionej życiowo i zawodowo siostry dawno już nie spotkałem......
Odpowiedzgośka
2 lata, 1 miesiąc temua dlaczego sie siostra dziwi skad znamy zycie zakonne? a może z autopsji????czy siostra ma pojęcie o tym w jakiej sytuacji moze byc postawiona niejedna siostra zakonna i tego po prostu nie wytrzymać? za to odpowie niejedna "siostra przełożona " lub "matka prowincjalna" .....odpowie przed Bogiem!!!!!!! znam to od podszewki siostro
Odpowiedzmp
2 lata, 2 miesiące temuZdaje mi się, że nieraz najmocniejszą propagandą antyzakonną są... same zakony, tzn. zakonnicy. Wystarczy nieraz tylko popatrzeć: zaniedbana, przemęczona, jałowa, opryskliwa... Która zechce takiego życia?
Odpowiedzs.Teresa
2 lata, 2 miesiące temuZgadzam sie z Toba zupelnie ze funamentem jest milosc i do Boga sie trzeba nawracac codziennie. Do tego powolany jest kazdy czlowiek a szczegolnie chrzescijanin
Odpowiedzemil
2 lata, 2 miesiące temuto prawda spadek jest odczuwalny i widoczny, ale zgadzam sie ze wszystkimi, ze trzeba zmienic zasady formacji w zakonach zenskich, a nie tylko "zrzucac wine" na sekularyzacje, problemy rodzin etc. czasami kiedy slucha sie siostr, to slychac ze sie boja cokolwiek powiedziec i zrobic, bo jest to przeciwne z mysleniem matki przelozonej a ta, czesto i gesto mysli, ze jest nieomylna. wiecej szcunku do nowych powolan, mniej komplikacji w formacji i respektowanie zdrowej wolnosci moze zwiekszyc powolania, gdyz jeszcze w Polsce rodza sie one. drogie siostry zastanowcie sie najpierw na stylem waszego zycia, wasza praca jest piekna i ofiarna, doceniaja ja miliony ludzi, ale wasza formacja i "pranie mozgu" pozostawiaja wele pytan.
OdpowiedzBartek
2 lata, 2 miesiące temu
Brakuje tylko wzoru. Tego jednego, jedynego wzoru...Nie Pana Boga bo to oczywiste, że jest wzorem dla wszystkich, ale kogoś kto na ziemi pokaze nam, że Bóg jest, że kocha. W Kim szukać tego wzoru? W księdzu, który nigdy nie ma czasu bo jest zawsze wielce zajęty, zmęczony?? W siostrze zakonnej, która zamiast wychodzić do młodzieży, rozmawiać z nią o Bogu, świadczyć o Nim, idzie do księdza i siedzi do późna albo przy wszystkim mówi do ks na ty????
Gdzie ta młodzież masz szukać tego wzoru??? Otóż był jeden największy - Jan Paweł II. Był Papieżem a dla każdego znalazł czas, wysłuchał, pocieszył, uśmiechnął się. To niby nic, ale o wiele więcej, niż ciągłe nażekanie na brak powołań. Niech księża i siostry wyjdą do ludzi a powołania młodych same przyjdą...
Kleofas
2 lata, 2 miesiące temuBez sensu są komentarze, jeśli pisze je jedna i ta sama osoba. A tak jest powyżej. Kryzys powołań, dobrze że się objawił. Może wreszcei biskupi w Polsce i proboszczowie zauważa źródło: czyli KRYZYS WIARY w narodzie. Bez ewangelizacji pojętej na nowo, sytuacja się nie zmieni, a nawet się pogorszy. NE to nie korzystanie z interenetu, NE to Droga Neokatechumenalna.
OdpowiedzBartek
2 lata, 2 miesiące temu6 lat seminarium- jak to się nie raz mówi- "zamknięcia". Po co aż tyle? Młody człowiek, który ma powołanie, już od dziecka postępuje tak, jak Bóg tego chce. Młodzi boją się seminarium, boją się zakonu, bo ciągle wydaje się, że tam nic innego się nie robi prócz klęczenia i jedzenia chleba z wodą. Nie, można mieć telefonu, nie można tego, tamtego...A po 6 latach " męczarni" wszystko można tak? Jestem księdzem- to mogę już wszystko?-nie. Uczą się godzinami- filozofii i reszty a gdzie jest? nauka miłości, wrażliwości do biednych chorych? Gdzie to jest? Co mi po tym, że stanie ks na ambonie i powie wykład teologiczny? Jak nie ma w nim nic o podstawowej miłosci do człowieka. Nigdy nie widziałęm, żeby jakiś ks czy siostra podeszli do biednego. Skąd mamy sięgać po wzór i zapał do bycia w Kosciele, jak nikt tego nie chce pokazać.
OdpowiedzStokrotka
2 lata, 2 miesiące temu"Nigdy nie widziałem, żeby jakiś ks czy siostra podeszli do biednego" - Bartku, to Ty jeszcze niewiele w życiu widziałeś...A może omijasz biednych szerokim łukiem i dlatego nie miałeś okazji u ich boku spotkać księdza, brata czy siostrę zakonną?
OdpowiedzAnni
2 lata, 2 miesiące temu
Siostra Małgorzata Chmielewska słusznie kiedyś zauważyła:
"Większość ludzi, których znam, nie uważa, że w Kościele znajdzie pomoc i pociechę. (...) Obawiam się, że Kościół pozostaje instytucją dla ludzi, którym się powiodło."
s.Halina
2 lata, 2 miesiące temuBartku: "nigdy nie widzialem, by jakis ksiadz czy siostra podeszli do biednego"- a co z dzielem Matki Teresy z Kalkuty? A znasz centrum dla niewidomych w Laskach prowadzone przez zakonnice? Czy mam podac Ci adresy domow dla niepelnosparawnych i chorych umyslowo dzieci, prowadzone przez oo. Kamilianow, Albertnow i inne zgromadzenia? Czy mam dalej wymieniac???
Odpowiedzsiostra
2 lata, 1 miesiąc temunie szczyććie sie tak dziełami, bo to co się w nich dzieje na codzień woła o pomstę do nieba! moge podać adresy, sypać nazwiskami!!!! wystarczy obejrzec jak siostra zakonna bije niepełnosprawne dziecko w studzienicznej, i po co wam to było?
OdpowiedzSiostra
9 miesięcy, 1 tydzień temujako byla siostra zakonna moge napisac ksiazke po 20tu latach w zakonie, odeszlam, mam duzo zalu do siostra , nadal jestem osoba konsekrowana bo nie wyobrazam sobie zycia bez Boga, On jest moja najwieksza miloscia i tak zostanie, ale to co sie dzieje w zakonach bedzie sadzil Bog , niestety Ci co pisza tutaj maja wiele racji, owszem spotkalam w swoim zyciu wiele siostr zakonnych szczesliwych, spelnionych , tylko znam tez wiele siostr , sibie do nich zaliczam, ktore po prostu nie znalazly wsparcia, niestety napinana struna kiedys peka.......szkoda i zal, potem sie narzeka na brak powolan...zakony maja powolania tylko same siostry nie szanuja siebie wzajemnie
OdpowiedzBogdan
2 lata, 2 miesiące temuWarto też dodać, że kryzys powołań ma też swoje źródło w kryzysie rodziny. Trudno jedynaka/jedynaczkę puścić do zakonu. Kościół za mało wspiera rodziny w ich zadaniach - efekty widoczne - brak powołań i najniższy współczynnik dzietności w UE i to w kraju katolickim.
OdpowiedzDo Bogdana
2 lata, 2 miesiące temu
No, bez przesady z tym kryzysem rodziny. Widać kryzys rodzin zakonnych - bo tam patologia uznawana jest za norme - niestety czasem tak jest. Niszczy się mlodych samodzielnie myślących ludzi! To deformacja, a nie formacja.
Bez sensu ta dyskusja - Pan Bóg powołał Mała Terese i przezyła wśród wariatek i to pomoglo jej być świętą! Może o takei tło zawsze chodzi?
Alicja
9 miesięcy, 1 tydzień temuPrzepraszam ,ale mala Teresa nie zyla WSROD WARIATEK I NIE DZIEKI NIM ZOSTALA SWIETA? PROSZE POCZYTAC GLEBIEJ JEJ PISMA I KONTEKST EPOKI W KTOREJ ZYLA
OdpowiedzS.Halina
2 lata, 2 miesiące temu
Jestem siostrą misyjnego zgromadzenia od 20-tu lat. Potwierdzam oponie s.Teresy zamieszczoną powyżej: jestem bardzo szczęśliwą KOBIETA!!!
Mam pytanie: skad taka mroczna wizja zycia zakonnego? Jeśli nawet któraś z osób, jak czytałam w komentarzu, była w klasztorze i go opuściła, to oznacza, jak nieuzdrowione ma serce, jeśli naprawdę miałaby powołanie, szukałaby dalej, bo prawdziwa miłość Jezusa przynaglałaby ja do tego.
To prawda, iż jest wiele możliwości służenia Bogu, powstają wspólnoty życia konsekrowanego, wolontariaty itd., jednak to, co stanowi "perłę" życia zakonnego, to dobrowolna dyspozycyjność moją osobą i życiem złożona w ręce Jezusa.
Gdyby życie zakonne nie było mile Jezusowi, szatan nie niszczyłby z taka zawziętością nas, obraz życia zakonnic, podobnie, jak czyni to dziś z rodzinami, kapłanami.
Tak, zakonnice nie są "świętymi", ale dążą do tego, modlą się za innych i ofiarują i również one proszą o modlitwę, bo tak samo jej potrzebują.
as
2 lata, 1 miesiąc temuszatan nie musi was niszczyć, same to robice wzajemnie ze sobą!potraficie być jego wysłaniczkami w stopniu perfekcyjnym!!!!
OdpowiedzPierwszy
2 lata, 2 miesiące temuAutorka napisała : "Jej zdaniem, zaufanie do zakonów podkopała m.in. ostra propaganda antykościelna i antyzakonna w ciągu ostatnich 2-3 lat." Czytam,że co niektórzy tutaj robią podobnie. Jak można napisać,że zakony żeńskie są niepotrzebne?Jeśli tak pisze katolik, to zapewne pseudo, który uległ nagonce ateistycznych mediów typu onet czy wyborcza. Zakony żeńskie są bardzo potrzebne! Przykład, a chociażby świadectwo dr T.Wasilewskiego, który po rozmowie z przełożoną zakonu bernardynek s.Cecylią zrezygnował z pracy w klinice in-vitro, by potem pracować nad rozwojem naprotechnologii! Pisał on:Korzystając z mojego odpoczynku od pracy postanowiliśmy pojechać z żoną do Zakliczyna. To jest taka mała miejscowość koło Krakowa, gdzie jest klasztor sióstr bernardynek. Siostrą przełożoną tych sióstr jest s. Cecylia, którą znaliśmy wcześniej.Tam jest cicho i spokojnie. Można tam uklęknąć przed figurą Pana Jezusa i w samotności się modlić.Można tam popatrzeć na swoją duszę. Bo każdy z nas ją ma."
OdpowiedzPierwszy
2 lata, 2 miesiące temucd.Inny przykład siostra prof. Zofia Józefa Zdybicka, filozof, wieloletni dziekan Wydziału Filozofii KUL, uhonorowana licznymi odznaczeniami, m.in. Krzyżem Oficerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Takich przykładów można podać wiele. Więc jak ktoś może pisać, że są niepotrzebne? Dobrze, że o tym nie decydują ludzie, tylko Bóg. Tylko na Boga, nie piszcie, że media antykatolickie mają wpływ na liczbę powołań. Ktoś kto wierzy i ma swój rozum,nie czyta i nie słucha ateistów. Z drugiej strony - fakty i mity nie będą przecież promowały życia zakonnego, skoro z nim walczą. O powołaniach decyduje Bóg,a nie jakiś tam michnik, czy inny szachraj, a Wy katolicy musicie tylko pomagać w tym, a nie uzupełniać grono złośliwych krytyków. Życie zakonne na pewno jest PIĘKNE (przykład - sistra Faustyna). szkoda, że nie otrzymałem łaski powołania :-(
OdpowiedzOLA
2 lata, 2 miesiące temuNA POCZĄTKU PRZYZNAM - jestem osobą konsekrowaną, i w większości przyznam rację wypowiedzi NICK, niestety, ostatnio doświadczam sporego kryzysu: czy w takim kształcie zakony sa komuś potrzebne?????jakie dziewczyny wstąpią do zakonów o wykrzywionej formacji???? bolesne....
OdpowiedzOLA
2 lata, 2 miesiące temuDO s. TERESY: byc szczęsliwym można być z wielu powodów: np. z radości zamknięcia się w półswiatku zakonnym....
OdpowiedzJula
2 lata, 2 miesiące temu
Do siostry Teresy.My nie krytykujemy, my się wypowiadamy.Już samo sformułowanie sugeruje, że nie wolno Was krytykować tylko się modlić.Ja szukam prawdy, ktoś inny też.Jeśli siostra tak na to patrzy to chyba błąd.Zawsze jak się mówi o kościele coś nie tak, to się krytykuje.Modlimy się i owszem, ale też chcemy się wypowiedzieć.
Nie jesteście idealne.... i Zaraz taki ostrzał, nie krytykujcie....Jan Paweł II pisał, że współczesne zakonnice bardziej realizują się przez prace niż przez miłość mistyczną do Oblubieńca,że to praca jest przejawem miłości.Może warto zmienić akcenty.To miłość przyciąga a nie widok zmachanej zakonnicy, która tyra nie wiadomo dlaczego aż tyle.Tego tyrania nie rozumiem zupełnie!Dajcie ludziom czas, rozmowę, zainteresowanie, nie trzeba naśladować świata.
ks. Paweł
2 lata, 2 miesiące temu
Do Juli i nie tylko
Bardzo się ucieszyłem czytając Wasze wypowiedzi. Ponieważ pokazują jak zależy Wam na powołaniach zakonnych. Wasze wypowiedzi są dosyć mocne.Krytyka z miłości to dobro. Proszę tylko nie zatrzymujcie się na tej krytyce. Oprócz niej powiedz co jesteś gotów zrobić żeby pomóc.Jesteście młodzi i twórczy. Jan Paweł II mówił o Was, że w Was jest nadzieja. Mówiąc szczerze po tych wypowiedziach trudno ją dostrzec.Życzę Wam więcej spokoju w ocenach i chęci podjęcia współodpowiedzialności za Kościół. Wy go tworzycie na przyszłość i smutny będzie jeśli będzie to Kościół rozgoryczonych chrześcijan. Zapatrzcie się w Chrystusa, by od niego czerpać wzorce. On ostro krytykował obłudę i miernotę, ale to On za każdego z nas oddał życie. Dlatego proszę Was abyście wzięli też Siostry w obronę najpierw w swoich sercach, umysłach, modlitwach a potem na zewnątrz.
Pozdrawiam w Panu każdą i każdego z Was i pozdrawiam Siostry
siostra
2 lata, 2 miesiące temuMoje powołanie to najpiękniejszą przygoda z Jezusem, to prawdziwe szczęście pośród tego wszystkiego co trudne. Tylko prawdziwa i głęboka WIARA prowadzi do góry. Życzę radykalizmu i odwagi wszystkim młodym dziewczynom, które pragną poświęcić swe życie dla Boga, bo naprawdę warto, warto zakochać się w Bogu, wtedy naprawdę patrzy się na pewne sprawy w innym świetle. Do tego trzeba dojrzeć, trzeba się poświęcić.
Odpowiedzpronunka
2 lata, 2 miesiące temuKomentarze są kolejnym dowodem na to, jak straszne i dalekie od prawdy stereotypy na temat życia zakonnego funkcjonują wśród nas. Środowisko sióstr zakonnych znam bardzo dobrze. Mnóstwo tam świetnych, wykształconych i dojrzałych kobiet, w których znajduję oparcie, autorytet i kierownictwo na drodze życia duchowego.Oczywiście nie mam prawa generalizować, pewnie zdarzają się i inne przypadki, ale jeśli ktoś widzi siostry jedynie w kuchniach, dusznych wspólnotach i rzekomych dyskusjach o kolorze halki to znaczy, że o życiu zakonnym w Polsce ma mierną wiedzę.
OdpowiedzSiostra Dorota
2 lata, 2 miesiące temuJestem Misjonarką Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Nasze Zgromadzenie Zakonne ma za zadanie pełnić szczytną misję wśród polskich emigrantów. Przez lata pracowałam w USA. Miałam okazję przyjrzeć się pracy wielu naszych sióstr. Owszem pojedyncze siostry pełniły tam i pełnią nadal wspaniale misję Kościoła. Jednak 80% pozostałych nie umie podjąć żadnych zadań. Siostry nie są w ogóle przygotowane do tej pracy, nie znają języka angielskiego, są ciągle sfrustrowane ilością obowiązków, których naprawdę jest niewiele. Najgorszym jednak zjawiskiem jest obłuda i zakłamanie, które powtarza się niemal w każdej sytuacji. Przykre to wszystko, ale prawdziwe i tym bardziej smutne, że siostry przełożone wszystko to ze spokojem tolerują.
OdpowiedzA.
2 lata, 2 miesiące temuI ten komentarz - siostry Doroty - może być podsumowaniem wszystkich pozostałych. Czasami jest wspaniale, ale często fatalnie. Pozostaje wystosować tylko apel do biskupów i przełożonych zgromadzeń zakonnych, aby zaczęli w końcu należycie uprawniać winnicę Pańską w tym obszarze jakim jest życie zakonne! Ku większej Boga chwale i pożytkowi nas wszystkich! Bo komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą...
OdpowiedzNICK
2 lata, 2 miesiące temuNareszcie prawdziwe wołanie! S. Dorota jest szczera. To fakt, nie bójmy się rozmawiać! Nikt nie przeczy, że siostry potrafią być wspaniałe, że opiekują się upośledzonymi itp. Chwała im za to! Ale chodzi o to, by miały godziwe warunki wzrostu w człowieczeństwie, w miłości i swoim powołaniu, a nie były tłamszone i ograniczane w ludzkim wymiarze! I wiem, co mówię o halkach i habitach - niestety! Nie oszukujmy się. Już dobrze rozpozna to niejedna siostra - o kogo chodzi. Nie napiszę o jakie zgromadzenie chodzi, bo nie ma sensu upubliczniać takiej małostkowości, ale nie myślcie, że wszystko zostaje za klauzurą. Niejedna sfrustrowana siostra płacze świeckim i kapłanom w mankiet, a oni bezradni nic nie mogą, bo Mateczki przełożone są wyrocznią.
Odpowiedzanita
2 lata, 1 miesiąc temuSiostro, całuję ręce, sama odeszłam z zakonu by byc osobą konsekrowaną, nie wytrzymałam po 19 latach , nie wytrzymnałam właśnie obłudy i zakłamania a tak bardzo pragnęłam pięknego życia jako siostra zakonną. teraz jestem i chcę byc dla ludzi siostrą ale już nie zakonną, miałam tego co się działo na codzień w zakonie DOŚĆ!!!!!NIE ŻAŁUJĘ ŻE ODESZŁAM ALE BOLI MNIE ŻE ZAKONNICE NIE WYCIAGAJA WNIOSKOW Z WŁASNEGO POSTEPOWANIA, pozdrawiam, s.Anita
OdpowiedzS Anna
9 miesięcy, 1 tydzień temuSiostro Doroto, chyle czola i zgadzam sie calkowicie, tez pracuje za granica i NIESTETY ZGADZAM SIE
Odpowiedzsiostra
2 lata, 2 miesiące temuwiecie co ludzie! Popatrzmy na swoje życie czy jesteśmy świadkami Jezusa czy faryzeuszami, którzy siebie widzą w dobrym świetle a siostry tylko w złym. Kto z was pracuje z dziećmi upośledzonym? kto z Was jest wyśmiewany na ulicy za wiarę? Kto z Was spędza czas z potrzebującymi?....
OdpowiedzMoni
2 lata, 2 miesiące temuOd wielu lat mieszkam w Niemczech, na co dzień mam kontakt z siostrami zakonnymi. Nie chciałabym by w Polsce powtórzył sie scenariusz niemieckich zakonów...W mieście w którym mieszkam, od 15 lat nie wstąpiła żadna nowa kandydatka. Zakony są odpowiedzią na problemy i wymagania czasu! Bywa też tak, ze starzejące się zakony w Niemczech odmładzają siostry przybyłe z Polski. Sama myślę o wstąpieniu do zakonu (polskiego), by w przyszłości móc pracować w Niemczech. Co z kobieta XXI w. która jest wykształcona, ma ukończone niejednokrotnie dwa fakultety, zdarza się, ze ma dr.? Jakie jest jej miejsce w zgromadzeniu? Czy pierwszym "egzaminem wytrzymałości" będzie praca w kuchni? Oczywiście wszystko ma swoje prawa. Ale w Niemczech zadania pracy w kuchni, sprzątania, prasowania objęły osoby świeckie, by siostry mogły oddać się pracy dla i z ludźmi.
OdpowiedzDo Moni
2 lata, 2 miesiące temuTo ciekawe co piszesz.W Niemczech pracę w kuchni, sprzątanie itd. zakonnice powierzyły osobom świeckim, same mają doktoraty (tak na marginesie,wiele sióstr w Polsce też je ma),a jak piszesz,od wielu lat nie ma powołań.Wnioskuję zatem,że to nie praca w kuchni,ani inne proste posługi są przyczyną braku powołań.Nie harują w kuchni,nie skupiają się na kroju habitów,kształcą się,a powołań nie ma.Czy to nie daje do myślenia?
OdpowiedzMoni
2 lata, 2 miesiące temu
Tak wlasnie, prace "fizyczna" siostry oddaly w rece swieckich. Pielegnuja ducha modlitwy i rozwoju intelektualnego. Nie przynioslo to jednak owocow w formie powolan.* (*Przyklad, ktory podaje, dotyczy jednego konkretnego zakonu o charaterze charytatywnym, w rejonie Niemiec gdzie katolicy sa mniejszoscia). "Wyjscie z kuchni" siostr nie mialo tez na celu przymnozenia kandydatek. Bylo to wynikiem braku sil fizycznych i podeszlego wieku siostr.
Nie chce przez to powiedziec, ze praca przy sprzataniu jest czyms gorszym, ale nie powinna ona byc priorytetem w zyciu zakonnym.
Zwieksza sie liczba siostr z wyzszym wyksztalceniem i tytulami naukowymi, co jest godne zauwazenia.Jest to jak najbardziej powod do radosci i godnego wykorzystania tych talentow.
Blanka
2 lata, 2 miesiące temu
Chwileczkę. A cóż to jest takiego hańbiącego, ta mityczna "kuchnia", dla "kobiety z doktoratem"? Przecież za "kobietę z doktoratem", zonę i matkę, tez najpewniej nikt (wyjąwszy męża - choć on zazwyczaj też ma jakieś życie zawodowe) nie ugotuje, nie posprząta, dziecku przy lekcjach nie pomoże. A taka kobieta na dokładkę tez miewa jakieś życie duchowe, i ona tez ma "żyć dla Chrystusa" wcale nie mniej, niż ta, która się modli w zakonnym chórze.
Nie tu problem.
Myślę, że problem ewentualności pracy w kuchni czy sprzątania to naprawdę nie jest rzecz rzutująca na brak powołań. Natomiast chyba zasadniczym problemem jest pogłębiająca się obawa przed podejmowaniem zobowiązań radykalnych - radykalnych, to znaczy: na całe życie. Obojętne, czy to będzie małżeństwo, kapłaństwo, czy życie konsekrowane. A w dalszej kolejności znacząca jest cała reszta, o której wiele z zewnątrz zakonu powiedzieć pewnie nie można: relacje wewnątrz wspólnoty, skuteczność formacji, sensowność podejmowanych dzieł.
...
2 lata, 2 miesiące temuKobiety z doktoratem (zony i matki) moga pozwolic sobie na gospodynie domowe (czesto z Polski;-), a na obiady chodza do restauracji. Typowy obraz zachodu...I problem z glowy;-)Po co meczyc sie w kuchni...
OdpowiedzM
2 lata, 2 miesiące temuTe tytuły, doktoraty, ta cała oświeceniowa "naukowość" są diabła warte. Ludzie marnują czas i talenty na te współczesne bożki. Mamy coraz więcej doktoratów i tytułów, a serc czystych, pokornych, oddanych coraz mniej.
OdpowiedzMoni cd
2 lata, 2 miesiące temu
Ponadto kryzys zycia zakonnego dotknal bardzo Holandie. Wiekszosc siostr pochodzi z zagranicy, sa wsrod nich takze Polki.
Siostry z Polski sa za granica mile widziane, doceniane,a ich praca jest przyjmowana z wdziecznoscia.(Przynajmniej do mnie docieraja tej pozytywnej tresci sygnaly).
Byc moze dobrym pomyslem, bylaby wymiania przedstawicielek zakonow z Europy, by wspolnie wymienic doswiadczenia, spostrzezenia i plany na przyszlosc, dotyczace zycia zakonnego,powolan i zadan w Europie. Moze dobrym ku temu miejscem bylaby Polska?
Powolania w Kosciele to sprawa, dotyczaca nie tylko samych siostr. Ale jak juz zostalo powiedziane calych parafii,rodzin,srodowisk...
teraz więcej jest
2 lata, 2 miesiące temuchyba więcej powołań mają instytuty śiwieckie, bo życie w swiecie jako oblubienicy Chrystusa, wiele kosztuje samozaparcia i odwagi i dojrzałości i teraz moze trzeba świadczyć sposobem życia i wartościami a nie habitem....?
Odpowiedzmarnotrawny syn
2 lata, 2 miesiące temuMój Boze to dla ciebie ja zyje, kocham i pracuje wsród ludzi. Naucz kochac naprawde...........bez zbednych slów i filozofi. Ja Panie chce zaczac od siebie. Pomnóz moja milosc.
Odpowiedzzakonnik
2 lata, 2 miesiące temuzastanawia mnie raczej co spowodowało ze 337 kobiet zdecydowało sie na takie zycie...
OdpowiedzALICJA
9 miesięcy, 1 tydzień temuzaczekajmy , zaczekajmy ile z tych 337 zostanie a ile odejdzie , nie sztuka wsptapic, sztuka wytrwac
OdpowiedzAnna
2 lata, 2 miesiące temuPrzeczytałam wasze wpisy i sądzę, że wszyscy mają rację! ;) Po pierwsze, pamiętajmy, że powołuje PAN BÓG - wskaźniki ilości powołań to nie to samo, co wskaźniki sprzedaży samochodów. "Promocja" to nie jest właściwe podejście - czy nie wystarczy modlitwa i prawdziwe katolickie wychowanie, by Pan Bóg znalazł drogę do czyjegoś serca? "Duch tchnie kędy chce"! Zgadzam się też z tymi, którzy uważają, że może teraz nadchodzi czas innego działania Ducha Św. W ostatnim czasie wzrosła świadomość i zaangażowanie ludzi świeckich, powstało wiele wspólnot oraz instytuty świeckie. Sądzę, że zarówno wypowiedzi szczęśliwych sióstr zakonnych jak i wypowiedzi sióstr sfrustrowanych odzwierciedlają rzeczywistość - podobnie wśród mężatek znajdziemy kobiety szczęśliwe oraz nieszczęśliwe, o "zdeformowanej kobiecości". Zarówno wśród kobiet konsekrowanych, zamężnych jak i samotnych są osoby szczęśliwe i nieszczęśliwe. I wszystkie te formy życia wymagają nieustannej odnowy i troski.
Odpowiedzdiakon Piotr UKGK
2 lata, 1 miesiąc temu
Jednego mi tu brakuje, zarówno w materialne, jak też i w komentarzach. "Życie zakonne", "zakony żeńskie" traktuje się tu jako jakąś homogeniczną całość. Matka Jolanta wręcz przewiduje sytuację, że w przyszłości wstępować będzie rocznie "100 kandydatek, czyli po 1 na zgromadzenie". A może sensowniej byłoby przypatrzyć się, jak jest naprawdę, tj. nie ile wynosi średnia arytmetyczna powołań na zgromadzenie, tylko które zgromadzenia mają powołań więcej, a które mniej lub wcale - i poszukać przyczyn? Bo przecież średnia arytmetyczna jest tylko średnią arytmetyczną, niczym więcej! Rozumiem, że Matce Jolancie trudno z racji stanowiska opowiadać, które zakony jak stoją, ale ktoś to chyba powinien przeanalizować! Niekoniecznie w mediach, Konferencja Wyższych Przełożonych wydaje się teoretycznie dobrym
forum na takie rozważania.
majka
2 lata, 1 miesiąc temu
przykład z życia: kandydatka musiała się ostro tłumaczyć swojej mistrzyni dlaczego to kupiła takie a nie inne kosmetyki? po co jej one? i czemu nie tańsze? (nie były to jakieś drogie kosmetyki - lepszy dezodorant i kilka innych drobiazgów - i do tego kupione za pieniądze od rodziców bo zakon pieniędzy jej nie dawał nawet na podstawowe potrzeby)
zaraz mogą sie pojawić komentarze ze przecież wygląd nie jest najważniejszy, że zakonnice mają żyć skromnie itp.
tylko co znaczy skromnie? skromnie - wyrzekając sie wszystkiego czy skromnie - zgodnie z Ewangelią?
wiem, że to sprawy baaaaaaaaaaaardzo przyziemne jednak również mające wpływ na wizerunek zakonów,
szczęśliwa
2 lata temuPrzyczyny odejścia z zgromadzeń należy szukać wyłącznie we wspólnotach. Odeszłam po 15 latach - nikt nie pytał dlaczego, nikt nie proponował wsparcia. Usłyszałam tylko " bądź wola twoja... odchodząc popełniasz grzech ciężki". Bolały te słowa, ale i zmusiły do refleksji - czy przełożeni są tak nieomylni, że mogą mierzyć moje grzechy. Uważam że nikogo nie skrzywdziłam odchodząc, więcej czuję taką ulgę. Jestem sobą TAKĄ SZCZĘŚLIWĄ I PEŁNĄ WEWNĘTRZNEJ WOLNOŚCI. CHWAŁA PANU ZA TO ŻE DODAŁ MI ODWAGI. Nadal żyję blisko Niego i świadczę o Jego miłści do czlowieka.
OdpowiedzAgnieszka cd 2...
2 lata temu
Druga ważna sprawa: brak jakiegokolwiek! wsparcia po odejściu, brak zrozumienia w środowisku do którego się wraca (rodzina, parafia). Człowiek zostaje sam, bez funduszy i wsparcia nawet psychicznego. Długo szukałam pracy, mieszkania. A co dopiero osoba która wychodzi po kilku czy kilkunastu latach, nie łatwo się przestawić a przecież świat gna do przodu!
Widziałam siostry "nienamiejscu": chłodne, z dystansem i smutkiem na twarzy... Dlatego doceniam to, ze ktoś ma siłę i odwagę odejść niż udawać nawet przed Bogiem i sobą że to jego droga. Przecież to widać, ta osoba się męczy i wspólnota też. Smutne, ale mam nadzieję że sporadyczne...
No cóż, rozpisałam się strasznie...
Chodź w kilku postach "wieje zgrozą" te głosy są też jak najbardziej potrzebne...
A co do powołań: Jezus powołuje to osobista relacja i dajmy mu działać... Jest wiele dróg do Niego, grunt by każdy był szczęśliwy tam gdzie jest i w tym co robi:)
Pozdrawiam i życzę wiele dobra:)
aga
1 rok, 5 miesięcy temuCzytam i potwierdzam, że w zgromadzeniach musi nastąpić ogromna zmiana. Piszecie, że życie w zgromadzeniu to ofiara, praca zmęczenie. Już to, ze tak piszecie świadczy, że nie żyjecie w Panu. Myślicie, że życiw w rodzienie to tylko radość! Życie w zgromadzeniu w stosunku do życia w rodzinie to ogromne bezpieczeństwo socjalne. Dlatego ślub ubustwa w sensie materialnym ma tu małe znaczenie. Nie szanujecie prawdziwych powołań i rodzin z których te powołania wychodzą. A tak na marginesie to prawdziwych powołań w zgromadzeniach to może jest 20% i te osoby są często deptane.
Odpowiedzgosia
2 lata temuuważam że zakony to skupisko zdeformowanych osobowości, już sam procent wstępujących osób dda i ddd jest porażający, poza tym samotność, ciągłe posłuszeństwo, przekreślanie swoich potrzeb rzadko dziś przyczynia się do rozwoju równowagi emocjonalnej. Wyjątki oczywiście się zdażają, ale z dużego doświadczenia wiem, co wiem. Uważam że życie zakonne powinno unikać sztywnych zachowań, i przedewszystkim podkreślać w założeniach że łaska buduje na naturze, a nie na odwrót
OdpowiedzAgnieszka
2 lata temu
W zgromadzeniu zakonnym było mi dane przejść aspirat i postulat. Odeszłam po dłuższym rozeznaniu, choć proponowano mi pozostanie. Jak dla mnie był to dobry, ważny błogosławiony rok i z perspektywy czasu jestem wdzięczna za tamten okres:)
Dla mnie był to taki "fundament" teraźniejszego życia: poznałam siebie, potrafię inaczej spojrzeć na problem i życie ogółem.
To nie znaczy że było "cukierkowo" - kto był wie.
Jak to między ludźmi :konflikty, napięcia, przemęczenie, ale też wiele radości i dobra. W sercu to doświadczenie pustyni i działanie Boga pozostaje na całe życie...
Agnieszka cd...
2 lata temu
Rozumiem Regułę i system działania: dla mnie ma to sens, bo przecież samo się nie upierze, posprząta czy ugotuje. Praca tak samo ważna jak każda inna(wystarczy spojrzeć ma życie św. Teresy od Dzieciątka Jezus czy św. Faustyny). A w domu, w życiu codziennym nie wykonujemy takich samych czynności, i czy ktoś nas sie pyta czy chcemy? Robimy to z miłości: do rodziny, męża, dzieci.
Gdyby każda siostra robiła to co chciała byłby ogólny bałagan:)
Ola
11 miesięcy, 2 tygodnie temuZaciekawiła mnie opinia dlaczego tak mało kobiet wstępuje do zakonu. Wcale mnie to nie dziwi. Bo sama byłam kilkanaście lat.Początki bywają takie piękne, nie zauważasz co wokoło się dzieje, wszyscy wydają się tacy cudowni, ale kiedy idziesz na placówkę to nagle z oczu spadają łuski i widzisz życie jak w zwierciadle, że coś jest nie tak - myślisz sobie pomyliłaś się wstępując do zakonu, które było twoim marzeniem od dziecka, pociągało cię życie ubogie, skromne, czyste, oddajesz wolę innej osobie. Nagle spotykasz się z tym, że chciałaś się poświęcić Bogu, bliźnim, ubogim a tu nagle każą ci zamykać bramkę bo za dużo już daliśmy chleba..., po co te pijaki przychodzą wciąż zawracają głowę,tej matce z 6 dzieci już za dużo zaniosłaś... a w kaplicy czytasz na głos o św.Wincentym a Paulo ,że jak biedny puka do drzwi po kawałek chleba to zostaw wszystko i idź usłuż mu,idź od modlitwy do modlitwy - ale niestety najpierw modlitwa a potem ubogi...
OdpowiedzOla cdn...
11 miesięcy, 2 tygodnie temu...Czy to nie sprzeczne z powołaniem...byłam często jak św.Francsizek, który stał u drzwi by mu dom otworzono bo nie miałam klucza bo stwierdzono że odbiją sobie i się wkradną. Przykładów można mnożyć, ile łez wylanych bo mówiłam sobie że zniosę wszystko dla Chrystusa.
OdpowiedzOla cdn...
11 miesięcy, 2 tygodnie temuI tak upływały lata, z każdą zmianą placówki miałam nadzieję że piekło które było we wspólnocie to było nie do zniesienia,za uszy potrafiła przełożona ciągnąć bo piżama dla chorego np.nie leżała pod poduszką a pod kołdrą...i piana w ustach... To tylko jeden przykład, książkę można napisać.Czasami się nad tym zastanawiam...
OdpowiedzOla cdn...
11 miesięcy, 2 tygodnie temuTeraz rozumię osobę świecką, która ze mną pracowała ,że nigdy by dziecku swojemu nie pozwoliła pójść do zakonu bo widzi jak siostry żyją na codzień między sobą - brak miłości, zrozumienia,
OdpowiedzOla cdn...
11 miesięcy, 2 tygodnie temuszacunku,podejrzenia o byle co i psychicznie się wykańczają ale władze o takich rzeczach nie chcą słuchać, przymykają na to oczy, lub zmieniają placówkę siostrze i wygrywają tylko te, które sobie uwiły gniazdka,kliki się porobiły, maski zakładają by dobrze wyglądać w kaplicy a drugą obok to jakby mogła to ... i nie mają powołania i na siłę zostają bo boją się rozpocząć nowe życie w świecie prawdziwych problemów. Szkoda mi tych sióstr które resztkami wiary i miłości do Boga i bliźniego walczą o
OdpowiedzOla cdn..
11 miesięcy, 2 tygodnie temuprzetrwanie i bycia szczęśliwą Oblubienicą, są dla mnie jeśli wytrwają to świętymi już za życia. Jesli Cię już posądzają o to że chleb wydałaś potrzebującemu to daje dużo do myślenia...
OdpowiedzOla cdn...
11 miesięcy, 2 tygodnie temuBędą powołania ale jak siostry zaczną być siostrami, które Bóg powołał i pozwolą drugim cieszyć się powołaniem.Dziękuję i zapraszam do wypowiedzi. Pozdrawiam Ola
Odpowiedzpóźne powołanie
9 miesięcy, 1 tydzień temuSiostro powołania są. Tylko w wielu zakonach nie odpowiadają kandydatki. I to same Siostry boją się i wolą się pozbyć już na starcie. A starsze kandydatki, po 40 ce. Na późne powołania kręci się nosem. A jest ich naprawdę dużo. Tylko gdzie znaleźć ten zakon w Polsce który przyjmie kogoś starszego. W męskich zakonach zaczynają to doceniać i to też jest efekt kryzysu rodziny. Ludzie później dojrzewają, ale to nie znaczy, że są gorsi. A u nas niestety nadal pokutuje takie stwierdzenie. A czy Bóg patrzy się w metrykę jak zabiera nas z tego świata czy jak tak późno daje powołanie. Może Siostra zna żeńskie zakony, które na to odważniej patrzą. A może to też jest oznaka czasów że Bóg powołuje starszych bo nam na dziś potrzeba tej dojrzałości. Tylko drzwi zamknięte, bo się jest za starym. Chyba że to temu ma służyć, że któraś osoba z takim późnym powołaniem założy zakon dla wszystkich odrzuconych.
OdpowiedzOla
8 miesięcy, 1 tydzień temuTo prawda, że nie odpowiadają im kandydatki, przebierają ale i zdarzało się, że komuś dali szansę, ale z tym też różnie bywało. W moim zakonie dopiero po 2000 roku zaczęły przyjmować po 40-tce kandydatki, ale na Ukrainie, w Rosji, a najbardziej w Niemczech, bo tam jest już straszny brak powołań i są same staruszki. Są zakony które bezhabitowe, pracują wśród ludzi i nikt nie wie że dana osoba jest siostrą tylko nie w habicie.
Odpowiedzcdn..Ola
8 miesięcy, 1 tydzień temuCo do powołań późnych, które już przyszły z bagażem doświadczeń, dojrzałości życiowej zauważono duży problem. Otóż młode dziewczęta, które wstąpiły mając 18 -20 lat, czy troszkę więcej ich podejście do życia zakonnego i ogólnie do życia jet tak inne. Będąc z osobą starszą od siebie prawie o połowę było wiele nieporozumień, przykrości, posądzeń. Cierpiały przeważnie obie strony.
OdpowiedzOla cdn...
8 miesięcy, 1 tydzień temuMyślę, że niebawem wszystko się zmieni w zakonach i zaczną patrzeć na człowieka milszym okiem, niż dotychczas, bo wiedzą, że pomału wymierają. Coraz więcej sióstr starszych, a mało młodych i czasami nie dojrzałych do życia w zakonie,odchodzą, bo nie ich miejsce, a może to, że życie nie takie jak sobie wyobrażali. Bo nie jest tak jak powinno być w zakonach i jak pokazują we filmach.Zauważyłam, że przychodziły kobiety też i po 30-stce, ale nie zawsze wytrzymywały.Buntowały się na to co widziały i jak ich traktowano(jak smarkule). Inaczej patrzy się ze strony ludzi świeckich na życie, a inaczej już od wewnątrz. Jeśli bym miała ponownie iść tak jak Pani, to już do takiego, gdzie drugi człowiek jest najważniejszy, lub te zakony, co się modlą w ukryciu, wyszywają bieliznę kościelną, robią ornaty, pracują w ogrodzie.
Odpowiedzcdn..Ola
8 miesięcy, 1 tydzień temu
Ale wiem, że nigdy bym już nie chciała iść do zakonu, tak jak kiedyś od dziecka o tym marzyłam. To już za mną, a życie niesie tyle potrzeb i uważam, że teraz jestem szczęśliwa. Pomagam wszystkim, których Pan mi stawia na mojej drodze życia. Nikt mi biednych nie wybiera, nikt się nade mną nie wyżywa i wiem, że jestem kochana, rozumiana i doceniona. Zrozumiałam, że mogę pomagać innym, najbliższym, biednym, potrzebującym właśnie tam,gdzie mieszkam. Czasy się zmieniają i może zakony wreszcie się też zmienią na lepsze. Ale zakony tworzą istoty żywe, ale to mnie ciekawi, czemu te istoty tak siebie nawzajem źle się traktują,tyle nienawiści, zazdrości, plotkarstwa...a miłości brak. Każda w jakiś sposób oczekuje dobra od bliźniego, ale w zakonie go nie znajdzie...może znaleźć ale jeśli z "władzą "będzie dobrze trzymać i donosić na drugich. Wtedy będziesz miała wszystko.
cdn..Ola
8 miesięcy, 1 tydzień temu
Zapraszam do czytania mojego wpisu od końca. Proszę jeśli by ktoś e-miał jakieś prywatne pytania to piszcie na e-mail:olapis40@wp.pl
może będę mogła pomóc. Zapraszam i serdecznie pozdrawiam:)
cdn..Ola
8 miesięcy, 1 tydzień temuPrzepraszam zaszła pomyłka w poprzednim wpisie. Bo zapomniałam, że komentarze są wpisywane w kolejności, tak jak są napisane, a nie od końca. Małe sprostowanie. Dziękuję i zapraszam do komentarzy:)
Odpowiedznanina1972
6 miesięcy, 2 tygodnie temuJestem byla Urszuanka SJK,odeszlam i nie zaluje,po 11 latach wciaz wspominam mile chwile i ciezkie proby z ktorymi sie musialam zmagac.Dla mani czas spedzony w " zakonnych murach " byl przytuleniem si do Boga ,a odejscie z Zakonu moim nowym narodzeniem sie na Ziemi.Jedyne z czym sobie niemoglam poradzic to roznice miedzy siostrami z wyrzszym wyksztalceniem a siostrami bez studiow.Dzis mieszkam za granica,mam wlasna firme, wspaniala corke. Pozdrawiam Urszulanki w Pniewach.
Odpowiedzeks siostra
6 miesięcy, 1 tydzień temusama odeszlam z zakonu a teraz chcialabym pomagac osobom w podobnej sytuacji, zapraszam na bloga http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/pk200831-odejscia.html
OdpowiedzZobacz także
- W 2009 mniej seminarzystów i kandydatek do zakonów
- Benedykt XVI: powołaniem zakonników jest świadczenie o miłosierdziu Boga
- 2 lutego Dzień Życia Konsekrowanego
- Konsekrowany nie równa się zakonny
- Cały wszechświat w czterech ścianach
- Warszawa: bp Gurda przewodniczył Mszy przed Dniem Życia Konsekrowanego
- Rodzice protestują, bo nauczycielką jest zakonnica
- Druga siła w Kościele
- ISKK: Niebawem spis sióstr zakonnych w Polsce
- Uchwała Sejmu RP ws. ochrony wolności wyznania
- Rzeczpospolita: Ocena z religii się liczy
- Wolność wyznania uchwalona
- Warszawa: konferencja prasowa przed Dniem Pomocy Kościołowi na Wschodzie
- Zrabowany XV-wieczny Mszał wraca do Wrocławia
- Wizytki na 5 lat osiedlają się przy Watykanie
- Zakonnice ratowały Żydów
- Polscy zakonnicy dziękują rosyjskim mnichom prawosławnym
- Rada zajmie się powołaniami
- „Matka Teresa otaczała miłością”
- Rozpoczęły się zdjęcia do serialu „Siostrzyczki”
- Watykańska wizytacja położy kres nieposłuszeństwu zakonnic?
- Brutalnie pobite zakonnice w Kongo
- Uma Thurman jako bohaterska zakonnica
- Zakonnice walczą z prostytucją
Reklama
Polecamy
- Ósma edycja Konkursu Papieskiego
- Nowości PROMIC
- Rekolekcje 2012
- Zjazd Gnieźnieński nt. roli chrześcijan w Europie obywatelskiej
- Podaruj termos ubogiemu
- Biblia w MP3
- Wczoraj solidarni, dziś nieobojętni
- Tak, pomagam!
- Filmy o Piusie XII i Pawle VI
- Wyślij SMS-a na Pomoc dla Sudanu
- Pielgrzymka za dar beatyfikacji Jana Pawła II
- Polska dla rodziny – posłuchaj relacji z konferencji
- Opowieści biblijne dla dzieci
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane


