Cały wszechświat w czterech ścianach

Bernadeta Gozdowska-Kruszyk / maz, Gniezno, 2010-02-01

strona 1 z 3

Cały wszechświat w czterech ścianach

S. Teresa w liceum była „metalówą” i sympatyzowała z anarchistami. Dzisiaj jej życie to modlitwa i praca w ciszy. Mówi, że jest szczęśliwa i że nie ma piękniejszego życia niż w Karmelu.

Gnieźnieński klasztor sióstr karmelitanek bosych. Nieco na uboczu, ale wciąż w granicach miasta, niedaleko krajowej „piątki”, którą codziennie w kierunku Poznania i Bydgoszczy mkną tysiące samochodów. Mur, brama, duży ogród, schludne krużganki.

– Kiedy tu przyjechałam nikt nie umiał mi powiedzieć, gdzie to jest. W końcu jakiś ksiądz wziął mnie za rękę i przyprowadził. Weszłam do tego domu i wiedziałam, że to jest moje miejsce i koniec, że wreszcie jestem tu, gdzie powinnam. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam z żadną siostrą zakonną, nie chciałam z nikim rozmawiać, o nic pytać – wspomina s. Teresa.

W świecie ciszy

Każdy dzień w klasztorze ma ściśle ustalony rytm. Godzina 5.15 pobudka, 5.45 jutrznia, potem do Mszy św. o 7.30 modlitwa, dalej śniadanie, praca, modlitwa, obiad, czas na odpoczynek, znowu modlitwa i znowu praca. Po południu i wieczorem modlitwa, czytania duchowe, kolacja, rekreacja i znowu modlitwa.

– Kiedy człowiek żyje w świecie, przyzwyczaja się do samodzielności. Decyduje o tym, co zrobi, jak się ubierze, umaluje, jakich kosmetyków używa. A tu trzeba się dopasować. Kosmetyki dają, swoje ubrania trzeba oddać. To nie jest łatwe. Mówią człowiekowi, co i kiedy ma robić. Plan dnia jest tak wypełniany, że nawet szpilki się nie wciśnie. My się tu nie snujemy po korytarzach, lekkie, błogie i spokojne. Nasz dzień jest od rana do wieczora szczelnie wypełniony – uśmiecha się s. Teresa.

Cisza nocna w klasztorze zapada o 22.30. Tak naprawdę jednak nie zapada, a trwa, w ciągu dnia bowiem nieczęsto jest przerywana.

– Zasadniczo rozmawiamy tylko w czasie rekreacji. W ciągu dnia nasze milczenie nie jest jednak absolutne. Kiedy trzeba o coś zapytać, albo ustalić coś w związku z pracą, to się mówi. Oczywiście nie ma pogaduszek o pogodzie, o tym, że mi ciężko i potrzebuję się wygadać. Cały porządek dnia jest tak zorganizowany, by to milczenie nam ułatwić. Pracujemy oddzielnie, podczas posiłków słuchamy lektury, a na modlitwę spotykamy się w kaplicy, tam możemy czuć swoją obecność i być razem, choć bez rozmawiania – tłumaczy s. Joanna.

Siostry przyznają, że taki porządek dnia bardzo ułatwia życie. W ciszy, w codziennym rytmie pracy i modlitwy dostrzega się rzeczy, które zabieganemu człowiekowi umykają. Czasami trzeba po prostu do tego dojrzeć, dać sobie trochę czasu na zrozumienie.

– Wejście w ten rytm to był prawdziwy kosmos i odlot – wspomina siostra Teresa. – Od pierwszego dnia wiedziałam jednak, że to jest moje miejsce. Oczywiście wielu rzeczy musiałam się nauczyć. Siostry zaprowadziły mnie do chóru. Nie wiedziałam, co one robią i co ja mam robić. Patrzyłam na sąsiadkę i powtarzałam. W celi to już byłam szczęśliwa. Szokowały mnie i jednocześnie zachwycały wszystkie te zewnętrzne formy, choćby to, że do refektarza nie idzie się osobno, ale w procesji, od najmłodszej do najstarszej, recytując Psalm 51. Albo cała oprawa liturgiczna, wszystkie te ukłony, wstawania, wychodzenia lub to, że w refektarzu swoje sztućce i kubek wyciąga się dopiero na znak przeoryszy, a nie kiedy kto chce – opowiada s. Teresa.

– To wszystko bardzo ułatwia życie – dodaje siostra Joanna. – Gdyby tego nie było, życie tutaj przypominałoby chaos i stałoby się nieznośne. Czasami jednak potrzeba trochę czasu na to, by człowiek dostrzegł piękno takiego życia.

I zrozumiał, że to ma sens, że to mu służy i że cały ten zewnętrzny bałagan już nie przeszkadza i nie rozprasza – wtrąca s. Teresa.

– Kiedyś wstąpiła tu jedna siostra – opowiada s. Joanna. – Poszła do swojej celi i mówi: ojej, chyba zapomniały mi firanek powiesić. I położyć dywan. Była w szoku, że siostry nic nie przygotowały. Minął tydzień i nic się nie zmieniło. Ta skromność i ubóstwo charakteryzujące nasze życie może w pierwszej chwili szokować. Później staje się jednak bardzo bliskie.

Nie miejcie skrupułów

Karmelitanki utrzymują się z jałmużny. Dla nich to nic nadzwyczajnego. Kiedy św. Teresa reformowała Karmel zależało jej na tym, żeby klasztory nie miały stałych dochodów. Mówiła: Wy się módlcie, a Pan Bóg będzie wam przysyłał ludzi. I nie miejcie skrupułów, że jesteście biedaczkami, które oni muszą wspierać, bo przez akt wspierania was dla nich otwiera się niebo. Jesteście ukochanymi Jezusa, On to widzi, więc jeśli ktoś pomaga Jego ukochanym, czy On może zostać obojętnym? Nie popadajcie w skrupułu, nie czujcie się gorsze dlatego, że jesteście zależne.

– Zawsze przychodzi ktoś z pieniędzmi lub z tym, co jest potrzebne, dokładnie w tym momencie i taką dokładnie kwotą – uśmiecha się s. Teresa.

Komentarze (18)

ilona

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Tak bardzo wam zazdroszczę-w duchu miłości. Jedno z najpiękniejszych powołań Bożych-powołanie Karmelitanki Bosej. Całuję was gorąco i ściskam serdecznie:)

Odpowiedz

nieposłuszna

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Ubóstwo? Tak, Czystość? Tak. Posłuszeństwo? ....Dość wygodna to forma egzystencji ale chyba jednak mało twórcza. Co kto lubi. Brak rozmów chyba tylko po to by między kobietami nie było kłótni:-).

Odpowiedz

Marcin sds

1 miesiąc, 1 tydzień temu

wygodna forma?? Nie wydaje mi się. Dla mnie to najtrudniejszy ślub. Przyjmować czyjeś decyzje a nie robić co mi się chce. A tak naprawdę każdy grzech bierze się z nieposłuszeństwa, również przeciw czystości i ubóstwu.

Odpowiedz

:)

1 miesiąc, 1 tydzień temu

"posłuszeństwo-dość wygodna forma egzystencji..." dlaczego więc i Ty,i ja wzdrygamy się na nią? Myślę,że posłuszeństwo jest bardzo,bardzo niewygodne każdemu człowiekowi,szczególnie kobiecie ;).A możliwe do realizacji tylko przy wsparciu Ducha Św.
"..mało twórcza"? -zarówno czystość ,jak i ubóstwo warunkowane są posłuszeństwem Bogu i Kościołowi.Zdarzają się tacy,co "lubią" chodzić Bożymi ścieżkami,a nie swoimi :)

Odpowiedz

M.

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Martwię się tylko tymi zamówieniami na hafty. Rozkręcić biznes to nie jest żadna sztuka. Ale żyć tylko z jałmużny- to jest coś! Tak jak Matka Teresa- rozdać jedzenie głodnym tak, żeby nic nie zostało na jutro...Patrzę wtedy na siebie- na moją pustawą, ale nigdy nie pustą lodówkę, szafę rzeczy, które "się przydadzą" itd. Dużo ziemi, malutko nieba, malutko wiary. Proszę o modlitwę.

Odpowiedz

kl. Paweł

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Bez Was kochane Siostry świat daleko odszedłby od Boga. I dobrze, że jesteście. Niech Pan błogosławi Wam w Waszej szarej, ale jakże pięknej i cudnej codzienności. Tak blisko Tego-Który-Jest. Kto dotknął tego świata wie o co chodzi... Szczęść Boże!

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Pozdrowienia dla wszystkich sióstr: czynnych i kontemplacyjnych, szczególnie dla SS. Zofii i Jolanty (SNMPN) z Sandomierza,SS.Klarysek z Sandomierza, S.Małgorzaty Chmielewskiej (Wspólnota Chleb Życia) spod Opatowa (diecezja sandomierska). Niech Pan wynagrodzi Was za życie w pełni Mu poświęcone,ale w jakże różny sposób.

Odpowiedz

Marysia

1 miesiąc, 1 tydzień temu

szacun wielki dla tych Sióstr:)

Odpowiedz

Ania

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Pozdrawiam Was kochane siostry.Bardzo żałuję, że nie mogę Wam pomóc w zakupie maszyny do haftów.Sama mam bardzo mało, ledwo wyrabiam z codziennym zyciem. Będe sie za Wasa modlić.Ale jest światełko nadzieji bo ufam Panu Jezusowi i Jego Matce. Odezwę się jeszcze.Będę pamiętała w modlitwie!

Odpowiedz

M2

1 miesiąc, 1 tydzień temu

"Wy za kratami klasztornych klatek,
kwiaty bezpłodnej cnoty,
towarzyszki mniszki!
Odsłońcie łona słońcu i tysiącem matek,
wróćcie w ramiona życia kołysać kołyski!"

Odpowiedz

Bogusia

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Siostrzyczki kochane dobrze, że jesteście!!!Niech Pan Wam błogosławi!Bądźcie Mu zawsze wierne!

Odpowiedz

ka.

1 miesiąc, 1 tydzień temu

"powołał mnie Pan na bunt"!

Odpowiedz

dobrze i niezbyt

1 miesiąc, 1 tydzień temu

to dobrze ze siostry z Karmelu opisały dość szczegółowo sposób swego życia, może dla zachęty innym, lecz niezbyt dobrze dlatego, że perły rzucone ot tak.... moga podeptane być przez tych co nie pojmują... ostrożnie...pozdrawiam i zyczę wszystkim wielkiej milości i wytrwałości.

Odpowiedz

Jadwiga

1 miesiąc, 1 tydzień temu

Dziękuję Bogu, że jesteście!
Wielkim darem dla Kościoła jest ustanowienie Dnia Życia Konsekrowanego przez Naszego Ojca Świętego.Przybliżyły się "tematy zakonne" zwykłym śmiertelnikom.

Odpowiedz

zosia

1 miesiąc temu

drogie SIOSTRY, dobrze,że JESTEŚCIE
niech WAS BÓG błogosławi i strzeże........

Odpowiedz

Ewa

1 miesiąc temu

Gdyby nie Wy, świat już dawno przestałby istnieć! Dziękuję za Wasz trud, poświęcenie i modlitwę.Zostałyście powołane do najpiękniejszych rzeczy, jakie tylko można sobie wyobrazić!

Odpowiedz

jozek

3 tygodnie, 6 dni temu

posluszenstwo jest najtrudniejsze bo jest ofiara z samego siebie i to skladana przez cale zycie. To ofiara z wlasnej wolnosci i to calkowita. Tu naprawde potrzebne jest obumarcie sobie samemu, moje ego gdzies musi sie rozplynac w Jego ego, ale moze to daje prawdziwa wolnosc i to w Chrystusie. To zrozumiec - to pewnie uchwycic kawalka nieba.

Odpowiedz

aq

2 tygodnie, 6 dni temu

Gdyby nie klasztory karmelitańskie i inne tzw. zamknięte, to nasz świat by się rozleciał. Dzięki Wam za Wasze "posłuszeństwo" Duchowi Świętemu - i niech Was Bóg wspiera - pamiętajcie o nas

Odpowiedz

Reklama

Reklama

Powrót na górę strony