Watykański dziennik komentuje „noc Oskarów”

ml (KAI Rzym) / maz, 2010-03-09

Watykański dziennik komentuje „noc Oskarów”

Piękną chwilą dla nieprzyjaciół „Avatara” nazywa „noc Oskarów” krytyk filmowy watykańskiego dziennika „L'Osservatore Romano” Emilio Ranzato.

Najwyraźniej zalicza on i siebie do tych, którzy „na przekór powszechnym zachwytom – zupełnie zresztą usprawiedliwionym – nad tym wytworem wysokiej inżynierii, od kilku tygodni szeptali półgłosem, że film Jamesa Camerona był olbrzymem na glinianych nogach, pozornie nie do zaatakowania, potencjalnie natomiast narażonym na zmiażdżenie w ciągu kilku chwil przez Kathryn Bigelow i jej stosunkowo niewielką machinę produkcyjną”.

Autor przyznaje, że kanadyjski reżyser ma „genialnego nosa”, o czym świadczą jego kolejne sukcesy, od „Terminatora” po „Titanica”, zgubiło go jednak tym razem „porzucenie kamery filmowej dla efektów specjalnych”. „`Avatar` bowiem bardziej aniżeli filmem zdaje się być szeregiem obrazów, pojedynczo wspaniałych, lecz... pozbawionych pomysłu..., który trzymałby wszystko razem i dał tej całości duszę”. Innymi słowy, pisze recenzent watykańskiego dziennika, „nie zdziwilibyśmy się wcale, gdyby zamiast nazwiska Camerona pojawiło się nazwisko któregokolwiek z setek rzemieślników amerykańskiego kina, moglibyśmy jedynie postawić sobie pytanie, jak ten nieznany autor wszedł w posiadanie takiej technologii”.

Przy okazji Emilio Ranzato nie ukrywa swej opinii o kinie trójwymiarowym, nazywając je „prostackim chwytem, który od czasu do czasu pojawia się w Hollywood, w celu pokonania kryzysu ekonomicznego czy twórczego, mydląc oczy mniej wymagającym widzom”.

Komentarze (2)

byc_moze

2 lata, 2 miesiące temu

...a moze Hollywood ma alergie na filmy z motywem "Zbawiciela", co oddaje swoje zycie za zycie narodu... Stad i AVATAR musial byc politycznie i chrystianofobicznie zdyskwalifikowany...

Odpowiedz

Piotr Ciompa

2 lata, 2 miesiące temu

Czy ta recenzja jest oficjalnym stanowiskiem Watykanu ws. filmu Avatar? Ponieważ L'Oservatore Romano nie zamieszcza raczej głosów za i przeciw przedstawiając zazwyczaj wykładnię niż jeden z punktów widzenia, pytam po co w sprawie tak nieważnej co do której poglądy katolików są podzielone organ Stolicy Apostolskiej zabiera głos? Zważmy na mętlik jaki L'Osservatore narobiło swoją recenzją Harrego Pottera (http://ekai.pl/wydarzenia/z_prasy/x21408/papiez-odpuszcza-potterowi/). Osoby mniej dojrzałej wiary, zwłaszcza bardzo młode mogą z takich recenzji niepotrzebnie wyciągać wnioski co do Kościoła i spraw najważniejszych.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony