ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Ufam, że tragedia będzie kamieniem milowym na drodze pojednania
Marcin Przeciszewski / maz, 2010-04-23
Fot. Wojciech Łączyński
Mam nadzieję, że wspólne przeżywanie katastrofy, jaka wydarzyła się pod Smoleńskiem będzie nowym otwarciem, kamieniem milowym na drodze porozumienia i pojednania polsko-rosyjskiego – powiedział w wywiadzie dla KAI bp Stanisław Budzik.
KAI: W styczniu br. rozpoczęły się rozmowy przedstawicieli polskiego Episkopatu i Patriarchatu Moskiewskiego, których celem jest przygotowanie wspólnego dokumentu o pojednaniu. 10 kwietnia nastąpiła katastrofa pod Smoleńskiem. Dni narodowej żałoby obfitowały w akcenty wzywające do pojednania. Czy odbiera to Ksiądz Biskup jako wezwanie do jeszcze bardziej intensywnych działań na rzecz pojednania między naszymi Kościołami i narodami?
Bp Stanisław Budzik: Proszę zwrócić uwagę na wystąpienia najważniejszych polskich hierarchów w tym trudnym czasie. Przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Józef Michalik, Prymas Polski abp Henryk Muszyński i metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz zinterpretowali tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem jako okazję do pogłębienia dialogu polsko-rosyjskiego.
Abp Michalik powiedział na Placu Piłsudskiego, że dotąd znaliśmy życzliwość i wrażliwość rosyjskiego ludu, a teraz, po katastrofie pod Smoleńskiem, dowiedzieliśmy się, że współbrzmi z nią – we wzruszający dla nas sposób – serdeczność i pomoc najwyższych przywódców Rosji. Jej przedstawiciele pospieszyli, aby uczcić poległych i modlić się za nich. Najważniejsi rosyjscy przywódcy mówili, że katastrofa pod Smoleńskiem była tragedią nie tylko dla Polski, ale i dla narodu rosyjskiego i jego władz. Okazywali życzliwość i pomoc rodzinom ofiar i tym wszystkim, którzy ucierpieli z powodu katastrofy.
Ks. Prymas Muszyński, przemawiając w Archikatedrze św. Jana, odczytał te przejawy solidarności ze strony rosyjskiej jako znak nadziei po latach rozdzielenia i szansę na zbliżenie i pojednanie naszych narodów, dla dobra Polski, Rosji, Europy i świata.
Kard. Dziwisz, przemawiając podczas Mszy pogrzebowej pary prezydenckiej, wyraził nadzieję, że tak jak pierwsza katastrofa katyńska nas rozdzieliła, zwłaszcza poprzez zakłamanie trwające dziesiątki lat, tak druga tragedia w tym miejscu może nas zbliżyć.
Ze strony rosyjskiej spotkaliśmy się z nieznaną wcześniej skalą wyrazów współczucia i solidarności. Otrzymaliśmy też oficjalne wyrazy współczucia i kondolencje od patriarchy Moskwy i Wszechrusi Cyryla i od metropolity Hilariona, przewodniczącego Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego.
Kilka dni przed katastrofą, 7 kwietnia – podczas pierwszej części obchodów 70-lecia zbrodni katyńskiej – delegacja naszego Episkopatu w osobach bp. Tadeusza Pikusa i ks. Jarosława Mrówczyńskiego spotkała się biskupem smoleńskim Teofilaktem i ihumenem Filipem Riabychem, reprezentującymi Kościół prawosławny. Spotkanie było nad wyraz serdeczne. Po poświęceniu kamienia węgielnego pod mającą tam powstać Cerkiew Pojednania, biskup smoleński wyraził gotowość, aby na ważnym miejscu w świątyni umieścić obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Przybywający do Katynia Polacy będą mogli się przy nim modlić. Strona rosyjska wyraziła też pogląd, że paralelnie do cerkwi – w pobliżu cmentarza polskich oficerów – mogłaby powstać kaplica, a nawet świątynia katolicka. Zastanawiam się, czy po tym, co stało się 10 kwietnia, nie powinna tam powstać kaplica ku uczczeniu ofiar drugiej katastrofy katyńskiej.
Te wszystkie gesty wpisują się w trwający już dialog. Mam nadzieję, że wspólne przeżywanie katastrofy, jaka wydarzyła się pod Smoleńskiem, będzie nowym otwarciem, kamieniem milowym na drodze porozumienia i pojednania polsko-rosyjskiego.
KAI: Czego możemy oczekiwać w najbliższych tygodniach? Kiedy przyjedzie do Polski metropolita Hilarion na kolejne spotkanie z przedstawicielami naszego Episkopatu?
- W lutym metropolita Hilarion nie dojechał do Warszawy, spóźniwszy się na lotnisko w Moskwie. Wówczas przekazał pełnomocnictwa swojemu zastępcy. Kolejne spotkanie – tym razem z jego udziałem – zostało już umówione i odbędzie się 25 i 26 czerwca w Warszawie.
KAI: Jak ma wyglądać praca nad przyszłym dokumentem?
- Na początku marca zostały powołane dwa zespoły: polski i rosyjski, które już pracują nad przygotowaniem orędzia. Na czerwcowym spotkaniu zostaną zaprezentowane propozycje każdego z nich. Stanowić będą punkt wyjścia do dalszych prac nad dokumentem.
Polski zespół pracuje pod przewodnictwem prymasa Henryka Muszyńskiego, a w jego skład wchodzą: przewodniczący Rady Episkopatu ds. Ekumenizmu bp Tadeusz Pikus, sekretarz generalny KEP w mojej osobie oraz ks. prof. Leszek Adamowicz z KUL. Po stronie rosyjskiej jest to Hilarion Ałfiejew, metropolita wołokołamski i przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, ihumen Filip Riabych, zastępca przewodniczącego tegoż wydziału, Siergiej Zwonariow, sekretarz do spraw zagranicznych wydziału i jeden człowiek świecki, Alieksiej Dikariew.
W prace zespołu zostanie włączony w charakterze konsultanta przedstawiciel Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, a do zespołu rosyjskiego reprezentant Kościoła Katolickiego w Federacji Rosyjskiej. Decyzje personalne w tym zakresie zapadną pewnie w czerwcu. Sygnatariuszami dokumentu będą dwa Kościoły: Rosyjski Kościół Prawosławny i Kościół Katolicki w Polsce.
Zasadnicze ramy tematyczne dokumentu zostały omówione podczas spotkania ze stroną rosyjską, jakie odbyło się 26 lutego w Warszawie.
KAI: Czego konkretnie one dotyczą?
- Punktem wyjścia winno być wspólne chrześcijańskie dziedzictwo wiary. Oba nasze Kościoły przyjęły chrześcijaństwo niemal dokładnie w tym samym czasie, choć z różnych tradycji. Był to jeszcze Kościół niepodzielony. Potem nastąpił podział i żyliśmy obok siebie, a często wbrew sobie. Jednak oba Kościoły przyjmują to samo wyznanie wiary i te same sakramenty, wierzą w Boga w Trójcy jedynego, w Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego, oddają cześć Bogarodzicy Maryi i świętym, jak również posiadają sukcesję apostolską. Są to Kościoły siostrzane.
Druga kwestia, to bolesna historia polsko-rosyjska. Musimy próbować spojrzeć na nią także oczami partnera, bo na tym m. in. polega dialog. Łączy nas też fakt, że jesteśmy Słowianami. Tradycja mówi, że z gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha rozeszli się na trzy świata strony trzej bracia: Lech, Czech i Rus. Wybiła godzina, aby ci bracia zeszli się z powrotem. Sytuacja światowa nas do tego przynagla. Tym bardziej, że dynamicznie się zmienia. Przez dziesiątki lat mieliśmy dwa światowe mocarstwa i dwa systemy. Potem pozostało jedno z nich. Teraz mówi się o wielu mocarstwach, do których zalicza się Chiny, także Indie, Brazylię, świat muzułmański. W obliczu tak różnorodnych wyzwań, jeśli chcemy, aby liczył się nasz głos w świecie epoki globalizacji, to powinniśmy się jednoczyć.
W tym kontekście należy widzieć rolę Kościołów chrześcijańskich. W obliczu tego, co dzieje się w świecie i w Europie, Kościoły potrzebują wspólnego namysłu nad wartościami, których nie wolno nam zatracić. Sytuacja, w jakiej znajduje się Europa, wymaga wspólnego głosu chrześcijan Jest to kolejny motyw dialogu. Warto przywołać apel Jana Pawła II, który marzył o tym, aby Europa oddychała oboma swymi płucami: wschodnim i zachodnim.
KAI: akie warunki – zdaniem Księdza Biskupa – winny towarzyszyć pojednaniu? Czy proces pojednania jest procesem bezwarunkowym, czy winny być spełnione określone warunki?
- Gdybyśmy od początku stawiali warunki pojednania, to dialog prawdopodobnie nie zostałby podjęty. Uważam, że w punkcie wyjścia żadna strona nie powinna stawiać warunków. Najpierw trzeba spotkać się we wspólnej wierze i w braterskim dialogu, pamiętając o nakazie Chrystusa, abyśmy byli jedno.
Natomiast pojednanie będzie szczere i trwałe, o ile faktycznie zostaną spełnione pewne warunki. W analogii do warunków sakramentu pokuty, przez który dokonuje się pojednanie człowieka z Bogiem, trzeba zacząć od rachunku sumienia. A więc musimy stanąć na gruncie prawdy i popatrzeć krytycznie na dotychczasową historię. Trzeba odważnie przyznać się do winy przed Bogiem i przed ludźmi oraz mieć odwagę przeprosić i prosić o wybaczenie. Winno temu towarzyszyć mocne postanowienie poprawy, czyli szczera chęć wkroczenia rozpoczęcia nowego etapu na drodze naszych relacji.
Nie zapominajmy, że pojednanie jest darem Bożym. Bez pomocy Boga, który jest bogaty w miłosierdzie, bez Ducha Świętego, który jest posłany na odpuszczenie grzechów, bez Chrystusa, która umarł i zmartwychwstał, abyśmy byli jedno, prawdziwe i trwałe pojednanie nie będzie możliwe.
KAI: Kiedy możemy spodziewać się podpisania i publikacji dokumentu?
Trudno powiedzieć, jak będą przebiegać dalsze rozmowy. Ale mam nadzieję, że będą w tym roku sfinalizowane. Gdyby patriarcha Cyryl mógł przybyć do Polski, Konferencja Episkopatu chętnie zaprosiłaby go na swoje zebranie plenarne.
KAI: Dziękuję za rozmowę.
Komentarze (9)
Wojtek
2 lata, 1 miesiąc temu
Ja niego inaczej oceniam wydarzenia pod Smoleńskiem. Polityka życzeniowa do mnie nie przemawia.
Oczywiście jest dla mnie jasne, że katastrofa spowodowała reakcje współczucia po stronie Sowietów. Może to dziwne, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Dla mnie to normalna reakcja. To normalne zachowanie i Polska reakcja na nią nieco mnie dziwi skoro jeszcze nie są znane przyczyny katastrofy.
Wojtek
2 lata, 1 miesiąc temu
Oczywiście obecnie panuje polityka życzeniowa w Polsce i chęć pojednania. Przekonanie że był to wypadek. Gesty są oczywiście ważne w polityce, ale liczy się rzeczywistość.
bzdura
2 lata, 1 miesiąc temuWymordowali nam całą elite wtedy i teraz i to ma być droga do pojednania? Może hierarcha na takim stanowisku musi tak mówić, ale znaczna częśc społeczeństwa ( w tym katolików) tak nie myśli.
Odpowiedzrosjanka
2 lata, 1 miesiąc temuBzdura, to co piszesz, to rzeczywiście bzdura. Kto Wam teraz mordował elitę? Ja? Prezydent? Premier? to był wypadek i każdy jest na to narażony. A poza tym - ile razy mamy przepraszać? I co jest winien przeciętny Rosjanin, którego nawet w szkole nie uczono na historii, że miało miejsce coś takiego jak Katyń. A może Wy nas przeprosicie na najazd na Kijów w XI w.? Nigdy jeszcze tego nie zrobiliście. Czekamy!
Odpowiedzpomyłka
2 lata, 1 miesiąc temuNikt nie ma pretensji do Narodu Rosyjskiego i wcale nie chodzi o pojednanie z Narodem, tylko z Waszym rządem. A odnośnie tragedii ostatnich dni pooglądaj filmy zrobione przez prywatne osoby, sa już 3 czy 4 w internecie i przekonasz sie, że ten wypadek, to nie przypadek. A obłuda Wami rządzących jest powszechnie w swiecie znana.
OdpowiedzWWW
2 lata, 1 miesiąc temuŁatwo mówić, że ktoś nas morduje, a zdjęcia robione telefonem komórkowym nie mogą być dowodem na zamach. Wstydźcie się nazywać chrześcijanami i stańcie się nimi rzeczywiście.
Odpowiedzsprostowanie
2 lata, 1 miesiąc temuKijów to jest Ukraina, nie Rosja i carowie byli takimi samymi najeźdźcami, jak nasi królowie
Odpowiedzwojtek p
2 lata, 1 miesiąc temuPojednanie owszem jest potrzebne, ale tylko, gdy budujemy na prawdzie. Jak na razie trudno o tym mówić. Najpierw trzeba wyjaśnić przyczyny katastrofy - z tego co widać, to chcą ją nam wyjaśnić sami Rosjanie, przedstawić swoją wersję i łaskawie dać nam ją do zaakceptowania. To skandal.
OdpowiedzZA
2 lata, 1 miesiąc temuoj, czy nie za szybko na taki wnioski, nawet narodzie? zacznie się wojna na łzach - a jedności w narodzie nie będzie, a pojednanie z rządzącymi może byc łatwe, choc i tak śp Prezydent tego chcial, bo nie ma przeciwnika. Biedny brat p. Prezydenta, on nie ma takiego w sobie spokoju i czy może byc tak sprawiedliwym prezydentem? A może jednak Marek Jurek - jest spokojniejszy, ale i widzi co jest
Odpowiedz
