Błogosławiona Chiara Badano – pierwsza z Focolari

st (KAI)/ms , 2010-09-25

Błogosławiona Chiara Badano – pierwsza z Focolari

W obecności 25 tysięcy wiernych z 57 krajów świata została wyniesiona do chwały ołtarzy Chiara Badano. Włoszka zmarła w 1990 roku, mając niespełna 19 lat. Jest ona pierwszą beatyfikowaną członkinią ruchu Focolari. Uroczystości w rzymskim sanktuarium Matki Bożej Miłości przewodniczył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych arcybiskup Angelo Amato.

W trakcie Mszy beatyfikacyjnej arcybiskup Amato w homilii podkreślił, że Chiara Badano niesie orędzie Dobrej Nowiny światu obfitującemu w dobrobyt, ale często choremu z powodu smutku i nieszczęścia. Nawiązując do jej uśmiechu, uwiecznionemu także na fotografii z ostatnich dni jej życia, hierarcha wskazał na zachętę do odnalezienia entuzjazmu wiary. Zaznaczył, że dotyczy to każdego chrześcijanina, gdyż otrzymaliśmy dostateczne dary łaski, aby osiągnąć świętość. Przypominając poszczególne etapy życia nowej błogosławionej ukazał, iż potrafiła ona w pełni obdarzać miłością.

„Przemieniła ból w radość, ciemności w światło nadając znaczenie i smak udrękom swego słabego ciała. W chorobie okazała się kobietą mężną i mądrą” – stwierdził prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Podkreślił zaskoczenie lekarzy tą niezwykłą postawą. „To prawda, jej postawa była nienaturalna, ponieważ w pełni nadprzyrodzona, była owocem Bożej łaski, bezgranicznej wiary i dzielnego męstwa” – powiedział abp Amato.

Jeszcze dziś wieczorem, w związku z beatyfikacją Chiary Badano przewidziano koncert w watykańskiej auli Pawła VI. Natomiast jutro dziękczynnej Eucharystii w bazylice św. Pawła za Murami będzie przewodniczył watykański sekretarz stanu, kard. Tarcisio Bertone. Oczekuje się, iż Benedykt XVI podczas jutrzejszej modlitwy „Anioł Pański” skieruje szczególne pozdrowienie do uczestników uroczystości beatyfikacyjnej.

Poniżej zamieszczamy krótki życiorys nowej błogosławionej.

Chiara Badano urodziła się 29 października 1971 roku w miejscowości Sasello na północy Włoch. Była jedynym i upragnionym dzieckiem Marii Teresy Caviglia i Ruggero Badano po 11 latach oczekiwań. Jak wyznali później rodzice, jej przyjście na świat pozwoliło im lepiej zrozumieć głębię i łaskę sakramentu małżeństwa. Dziewczynka wzrastała w atmosferze głębokiej miłości i żywej wiary.

Przełomowe znaczenie w jej życiu miało spotkanie z Ruchem Focolari, gdy miała zaledwie 9 lat. Powiedziała potem, że zapragnęła jeszcze mocniej „budować nowy świat oparty na jedności i miłości”. Nigdy osobiście nie spotkała założycielki ruchu – swej imienniczki Chiary Lubich, ale utrzymywała z nią bliski i stały kontakt listowny. Założycielka nazywała ją „Chiara Luce”, czyli „jasne światło” lub „Klara światło”.

Jako fokolarynka przyszła błogosławiona postanowiła żyć tylko dla Jezusa, rozpoznawać Go w każdym napotkanym człowieku i kochać go tak jak On ukochał ludzi, oddając za nich życie. Na różne sposoby starała się dać odczuć innym swą miłość. Przekazywała np. swe pieniądze dla potrzebujących dzieci w Afryce, gdzie pracował jej znajomy, a podczas spotkań najmłodszych członków Ruchu pomagała innym dzieciom żyć jednością i miłością. Z biegiem lat zaczęła się czuć szczególnie odpowiedzialna za niewierzących, uważając, że ich powinna kochać najbardziej, gdyż „nie mają radości i nie wiedzą, że Bóg je kocha”.

Dziewczyna codziennie chodziła na Msze św. Gdy pewien jej znajomy, uważający się za niewierzącego, zapytał ją, dlaczego taka piękna, elegancka, młoda dziewczyna chodzi codziennie do kościoła, dodając, że on sam nie wierzy w Jezusa i nigdy Go nie widział, odpowiedziała: „Ja też Go nigdy nie widziałam. Teraz widzę Go w panu”.

W 1985 roku rodzina przeniosła się do Savony, co początkowo wywołało pewien bunt w nastolatce, a nawet kryzys w jej stosunkach z rodzicami. Miała też trudności w nauce i m.in. powtarzała jedną z klas. A jednak przezwyciężyła te trudności i wkrótce znów była radosną, piękną dziewczyną, która dbała o siebie, lubiła dobrze wyglądać i elegancko się ubierać, śpiewać i tańczyć, grała w tenisa, jeździła na rowerze i na nartach, marzyła o karierze dziennikarki lub stewardessy.

Gdy miała 17 lat ciężko zachorowała. Podczas gry w tenisa odczuła ostry ból ramienia. Dość szybko zaczęły się nawroty bólu, który stawał się coraz dotkliwszy; przyszła diagnoza: nowotwór kości z przerzutami. Początkowo nie przeraziło to dziewczyny, co więcej potrafiła nawet znaleźć dobre strony w nieszczęściu. „Choroba przyszła w odpowiedniej chwili, gdyż zaczęłam się «gubić». (…) Nie potraficie sobie wyobrazić, jaki mam dzisiaj kontakt z Bogiem… Tę chorobę Jezus dał mi w odpowiedniej chwili, zesłał mi ją, abym na nowo Go odnalazła” – pisała do znajomych.

Przez pewien czas Chiara miała nadzieję, że wyzdrowieje, ale gdy po pierwszej chemioterapii straciła włosy zrozumiała, że jej stan jest bardzo ciężki. Nie zmieniło to jednak jej usposobienia i radości życia. Osoby, które odwiedzały ją w szpitalu, a potem w domu, czuły się obdarowane i wzbogacone sposobem, w jaki kontaktowała się z Jezusem i jej miłością do ludzi.

Choroba rozwijała się bardzo szybko – paraliż nóg sprawił, że dziewczyna wkrótce przestała chodzić. Ale niebawem stwierdziła: „Gdybym miała wybierać między możliwością chodzenia a pójściem do nieba, bez wahania wybrałabym to drugie. Teraz interesuje mnie tylko to. Chcę pójść do Jezusa”. Im bardziej zbliżała się do niej śmierć, tym częściej mówiła, że będzie to dla niej „uroczystość zaślubin”. Prosiła rodziców i przyjaciół: „Nie płaczcie po mnie. Ja idę do Jezusa, by zacząć inne życie”.

Jeszcze przed śmiercią wyraziła zgodę na przeszczepienie jej rogówek i – jak powiedziała jej matka – był to ostatni akt miłości do ludzi z jej strony. Ostatnie słowa skierowała do swojej mamy: „Ciao. Bądź szczęśliwa, bo ja nią jestem”. Zmarła w chwilę potem 7 października 1990 roku.

Dzisiejsza beatyfikacja jest 15. obrzędem tego rodzaju w tym roku a 77. od początku obecnego pontyfikatu. Podczas wszystkich dotychczasowych beatyfikacji Kościół katolicki otrzymał 788 nowych błogosławionych.

Komentarze (15)

teresa

3 lata, 11 miesięcy temu

Myśli. Ależ jestem denna.Dlaczego Pan nie zabrał mnie w odpowiednim czasie- 20.06.2006? Nie chcę rozumieć sytuacji w jakiej jestem,ani intelektualnie i duchowo tkwić w rzeczywistości rozwodowej wspólnoty kościoła[ a propos intro mszy św. 24.09.2010].Przez artykuł o problemach dzieci [po rozwodzie] na Deonie nie mogłam dziś dokończyć nieszporów.
Teraz wydrukuję słowa św. Bernarda z jutrzni choć tusz mi się skończył.Mówiłam ,że chcę do Jezusa.Czy to ważne jaką się różnimy chorobą?

Odpowiedz

teresa

3 lata, 11 miesięcy temu

Przepraszam naturlich pomyliłam się- Godzina czytań i fragm. traktatu św. Bonawentury.

Odpowiedz

Maria

3 lata, 11 miesięcy temu

Chcę być świętą

Odpowiedz

Maria R.

3 lata, 11 miesięcy temu

Chcę być świętą

Odpowiedz

Zbigniew

3 lata, 11 miesięcy temu

Jest takie powiedzenie: jeśli chcesz zostać mienczennikiem zwiąż się z osobą "świętą". Myślę, że nalezy uważć, by bliskich nie uczynić męczennikami. Najlepiej żyć z Bogiem, a o świętości czy powołaniu niech On decyduje.

Odpowiedz

teresa

3 lata, 11 miesięcy temu

Nie jestem biegłym transplantologiem,ale wydaje mi się,że mimo wszystko nie powinno się pobierać tkanek,narządów od osób cierpiących na nowotwór,choroby zakaźne,immunoagresywne.

Odpowiedz

Bronek 70lat

3 lata, 11 miesięcy temu

Bogu niech będą dzięki za wspaniałą błogosławioną CHIARĘ.

Odpowiedz

ilona

3 lata, 11 miesięcy temu

Zaczynam rozumieć protestantów i ich sprzeciw odnośnie kultu świętych. U nas fabryka d/s kanonizacyjnych pracuje pełną parą. Czyli teraz już wystarczy byś chorym i młodo umrzeć, mieć za sobą jakieś lobby (stowarzyszenie, zgromadzenie,itp) i w ekspresowym tempie dostaje się najlepszą reklamę u katolików, czyli certyfikat jakości Q z napisem błogosławiony. Ludzie, opamiętajcie się! Nie kupczcie świętością. Jezus takich powyrzucał ze świątyni mając w ręku solidny bicz z rzemieni.

Odpowiedz

J.

3 lata, 11 miesięcy temu

aby ktoś był wyniesiony na Ołtarze musi być udokumentowany cud za wstawiennictwem tejże osoby...
ale do Świetości jesteśmy powołani!
pozdrawiam ciepło:)

Odpowiedz

stokrotka

3 lata, 10 miesięcy temu

Dlaczego jest w Tobie taka zazdrość ? wszyscy jesteśmy powołąni do świętości !
Tobie też tego życzę . pozdrawiam.

Odpowiedz

ja

3 lata, 9 miesięcy temu

co Ty w ogóle piszesz?? Jaka fabryka?? Tzn tak WŁAŚNIE TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! KAŻDY, KAŻDY JEST POWOŁANY DO TEGO BY BYĆ ŚWIĘTYM!!!!!!!!!

Odpowiedz

Hanna

3 lata, 8 miesięcy temu

Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Jest to nasze nie tylko powołanie, ale również zadanie.
Za przyczyną Chiary został uzdrowiony mały chłopiec z nieuleczalnej choroby.
Czy naprawdę rozumiesz protestantów?
Skąd u Ciebie takie twarde serce?
Chiara Luce była piękną dziewczyną w swojej świętości. Wielu dorosłych mogłoby czerpać z jej dojrzałej wiary.

Odpowiedz

Emilka,Artur,Bartosz

3 lata, 11 miesięcy temu

PROSIMY O ŚWIĘTOŚĆ - BŁ. CHIARO WSTAW SIE ZA NAMI U BOGA

Odpowiedz

Jas

2 miesiące, 3 tygodnie temu

Witajcie kochani
Wy już jesteście trochę święci. Prawdziwa świętość nie szuka rozgłosu. Tak więc od samego Boga zależy, czy ujawni swoje dziecko i zechce aby historia jego życia była poznana przez ogół.Pozdrawiam.

Odpowiedz

Basia

2 lata, 8 miesięcy temu

Chiara była niesamowita! Pragnę być świętą!

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook