Słynne kradzieże w archikatedrze

mp / sz, Gniezno, 2011-02-09

Słynne kradzieże w archikatedrze Relikwiarz św. Wojciecha; fot. iwmali.bloog.pl

W tysiącletniej historii katedry gnieźnieńskiej dokonano w niej wielu kradzieży – dużo poważniejszych niż ostatnie zaginięcie pierścienia kardynała Wyszyńskiego. Łupiono z niej relikwie i kosztowne klejnoty.

Pierwsza wielka kradzież miała miejsce już w XI wieku, a jej autorem był czeski książę Brzetysław. Wykorzystał on trudną sytuację wewnętrzną Polski i panujące bezkrólewie. W 1038 roku zbrojnie najechał Polskę. Złupił Wielkopolskę niszcząc siedziby biskupie w Poznaniu, Kruszwicy.

Ze zdewastowanej stolicy kraju – Gniezna – wywiózł do Pragi relikwie św. Wojciecha i Gaudentego, złoty krzyż ofiarowany przez Mieszka I, tablice wysadzane klejnotami i wiele innych kosztowności. To właśnie od tej kradzieży relikwii św. Wojciecha rozpoczął się ożywiony kult tego świętego w Czechach. Do dziś relikwie te znajdują się w katedrze św. Wita.

Wznowienie kultu św. Wojciecha w Gnieźnie nastąpiło pod koniec XI wieku lub na początku XII. Nie można dokładnie określić, kiedy odnaleziono szczątki męczennika, dobrze znana jest tylko data odnalezienia relikwii głowy św. Wojciecha w roku 1127. Nastąpiło to w trakcie przebudowy katedry gnieźnieńskiej.

W XX wieku szerokim echem odbiła się dokonana 11 lipca 1923 roku kradzież relikwii głowy św. Wojciecha wraz z bardzo cennym, złotym relikwiarzem z 1494 roku, wysadzanym perłami i szafirami. Kradzież nastąpiła w biały dzień, podczas krótkiej drzemki stróża, który sprawował pieczę nad katedrą. Jej sprawców nigdy nie wykryto.

Kardynał August Hlond zwrócił się wówczas z prośbą do papieża Piusa XI o przekazanie Polsce fragmentu relikwii podarowanych niegdyś Ottonowi III przez Bolesława Chrobrego. Prośbie zadośćuczyniono w 1928 roku.

Kolejna wielka kradzież w archikatedrze gnieźnieńskiej miała miejsce w nocy z 19 na 20 marca 1986 roku. Ze świątyni zniknął wówczas wykonany przez holenderskiego złotnika Petera von der Renena w roku 1662 srebrny relikwiarz św. Wojciecha – dzieło o wyjątkowych walorach artystycznych i otaczane szczególną czcią przez katolików.

Pozostawione na miejscu kradzieży ślady wskazywały na brutalność, z jaką jej sprawcy potraktowali zabytek. Wyglądało na to, że rabusiom chodziło wyłącznie o zdobycie srebra – prawdopodobnie w celu jego sprzedaży. Artystyczna wartość skradzionych przedmiotów, których sprzedaż w oryginalnej postaci była nierealna, nie interesowała ich ani trochę.

Energiczne działania gnieźnieńskiej i poznańskiej milicji zostały wsparte przez liczne obiecane nagrody (m.in. Ministerstwa Kultury i Sztuki), jakie ufundowano dla tych, którzy pomogą wykryć złodziei. W kilkanaście dni po kradzieży do prowadzących sprawę dotarła informacja, że w jednym z garaży Gdańska przetapiano palnikiem acetylenowym jakieś blachy – być może srebrne.

Podjęte błyskawicznie działania śledcze doprowadziły do zabezpieczenia narzędzi do przetapiania jak również drobnych kawałków z blachy srebrnej z charakterystycznym ornamentem trybowania piór podobnych do skrzydeł ptaka. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano trzech uczestników przetapiania srebra: Krzysztofa M., jego brata bliźniaka Marka M. i Waldemara B.

Dalsze czynności kryminalistyczne, a zwłaszcza porównania śladów zabezpieczonych na miejscu włamania oraz przedmiotów i śladów zabezpieczonych w garażu w Gdańsku i miejscu zamieszkania zatrzymanych, pozwoliły w sposób jednoznaczny powiązać ich z przestępstwem.

Niestety zrabowany relikwiarz św. Wojciecha został przetopiony. O jego odzyskaniu nie było więc mowy – konserwatorów dzieł sztuki czekała wieloletnia, żmudna rekonstrukcja.

Proces sprawców grabieży toczył się przed Sądem Wojewódzkim w Poznaniu. Trwał krótko, a wyrok był naprawdę surowy: bracia Krzysztof i Marek M. zostali skazani na 15 lat więzienia, Waldemar B. na 12 lat, a nie biorący bezpośrednio udziału w akcji inspirator grabieży Piotr N. – podobnie jak główni jej sprawcy – na 15 lat pozbawienia wolności.

Ostania kradzież nastąpiła 6 lutego tego roku. Z wystawy w katedrze gnieźnieńskiej skradziono pierścień kard. Stefana Wyszyńskiego. Pierścień był darem Konferencji Episkopatu Polski dla Prymasa Tysiąclecia z okazji milenium chrztu Polski. Był on wyeksponowany w jednej z gablot wystawy otwartej 2 lutego dla upamiętnienia ingresu Prymasa Tysiąclecia do katedry gnieźnieńskiej.

Pierścień umieszczony był wraz z innymi pamiątkami po Prymasie Tysiąclecia w oszklonej gablocie w Starym Kapitularzu w katedrze gnieźnieńskiej. Wystawę można było zwiedzać przez cały dzień. Katedra nie posiada kamer i nie jest w żaden inny sposób monitorowana.

Policja wycenia pierścień na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wielkopolski komendant policji powołał specjalną grupę śledczą, która ma zająć się jego odnalezieniem.

„Z zaskoczeniem i dotkliwym bólem przyjąłem informację o kradzieży, jakiej dokonano ostatnio w prymasowskiej katedrze gnieźnieńskiej” – napisał prymas Polski abp Józef Kowalczyk w oświadczeniu wydanym po kradzieży pierścienia kard. Wyszyńskiego.

„Wierzę, że sumienie osób czy osoby, która dokonała tej kradzieży, zostanie poruszone i ten symboliczny eksponat zostanie zwrócony” – dodał.

Komentarze (6)

amen

3 lata, 7 miesięcy temu

25 lat temu mówiono, że przetopiona została tylko część relikwiarza, figury które złodzieje oderwali od trumienki, a resztę odnaleziono ukrytą w pobliżu katedry

Odpowiedz

Simply

3 lata, 7 miesięcy temu

Tak właśnie było! Nie inaczej!

Odpowiedz

sza

3 lata, 7 miesięcy temu

to czemu tego nie napisano? -ale praca była żmudna by relikwiarz wyglądł tak jak wygląda

Odpowiedz

poz

3 lata, 7 miesięcy temu

a wsumie to ktoś coś nie dopilnował , lub był mało roztrony wiedąc, że na katedrę dybią wrogie siły - i to tak na początku prymasosttwa

Odpowiedz

Młody

3 lata, 7 miesięcy temu

jesli sami kapłani nie czuja wartosci po tych przedmiotach czy relikwiach to o czym tu mowic? Dziecko wie ze jak ma cos cennego to wszystko zrobi by tego nikt nie ukradł a tu? wystawa bez zabezpieczeń to jest smieszne i zenujace

Odpowiedz

Wojciech

3 lata, 7 miesięcy temu

Auta wiejskich proboszczow maja alarmy i zabezpieczenia blokady kierownicy lub lewarka zmiany biegow! A prawdziwe skarby kultury pozostawione ot tak sobie, uda sie to dobrze, nie uda sie, poszukamy...
Na milosc boska i na pamiec mego swietego Patrona, jak tak mozna..?

Odpowiedz

Komentarze

Wierzę, że złodzieja poruszy sumienie

„Wierzę, że sumienie osób czy osoby, która dokonała tej kradzieży, zostanie poruszone i ten symboliczny eksponat zostanie zwrócony” – napisał prymas Polski, arcybiskup Józef Kowalczyk w oświadczeniu wydanym po kradzieży pierścienia kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook