ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Papież opuszczony przez duchownych
pb (KAI/www.infocatolica.com) / ju., Buenos Aires, 2011-03-05
Fot. canonglenn.com
Benedykt XVI cierpi nie tylko z powodu ataków ze strony wrogów prawdy, ale także z powodu opuszczenia przez duchownych – powiedział nuncjusz apostolski w Argentynie, abp Adriano Bernardini.
W homilii wygłoszonej 22 lutego podczas otwarcia zgromadzenia Papieskich Dzieł Misyjnych w Buenos Aires, a opublikowanej 4 marca na stronie internetowej infocatolica.com, papieski dyplomata zastanawiał się, dlaczego podnoszą się głosy przeciwko Kościołowi katolickiemu, a zwłaszcza papieżowi. Jego zdaniem powodem jest prawda zawarta w nauczaniu Chrystusa. – Wszystko jest w porządku, kiedy ta prawda nie sprzeciwia się siłom zła. Ale gdy zawiera najmniejszy sprzeciw, rozpoczyna się walka przy użyciu kalumnii, nienawiści, a nawet prześladowania Kościoła, a szczególniej osoby Ojca Świętego – wskazał abp Bernardini.
Jako przykład podał ataki na Pawła VI po publikacji encykliki „Humanae vitae”, w której potwierdził on tradycyjne nauczanie Kościoła nt. nierozerwalnego związku pożycia małżeńskiego i jego wymiaru prokreacyjnego. Działo się to kilku latach „ogólnej euforii” w stosunku do Kościoła w następstwie obrad Soboru Watykańskiego II. Nie tego bowiem spodziewali się zwolennicy wewnętrznej modernizacji Kościoła i politycznej postępowości po papieżu, sympatyku humanizmu integralnego Jacques’a Maritain’a – przypomniał nuncjusz.
Podobnie było wielokrotnie w czasie długiego pontyfikatu Jana Pawła II. Gdy został papieżem, „zachodnie elity kulturalne były zauroczone marksistowskim odczytaniem rzeczywistości”. Jednak papież nie dostosował się do tego „konformizmu kulturowego” i podjął bardzo twardą walkę z komunizmem, którą przypłacił zamachem na swoje życie. Ataki spotkały go także gdy w 1995 r. w encyklice „Evangelium vitae” dał solidne kompendium dotyczące podstawowych pytań związanych z życiem i śmiercią.
Również obecnie wzięto na cel Benedykta XVI z powodu jego miłości do ewangelicznej prawdy. Już wcześniej znany był on jako „strażnik wiary”, dlatego sam jego wybór na papieża spotkał się z komentarzami wyrażającymi złość i strach, a nawet prawdziwy lęk. Jego pontyfikat kontynuuje dwutysiącletnią tradycję Kościoła, a przede wszystkim jego oczyszczenie, gdyż „niepewność wiary zawsze pociąga za sobą zaćmienie moralności”.
– Jeśli chcemy być szczerzy, powinniśmy uznać, że z roku na rok wśród teologów i duchownych, sióstr zakonnych i biskupów wzrasta grupa tych, którzy są przekonani, że przynależność do Kościoła nie zakłada znajomości i wierności w stosunku do obiektywnej doktryny. Umocnił się katolicyzm „à la carte”, w którym każdy wybiera sobie ulubioną porcję i rezygnuje z dania, które uważa za niestrawne – ubolewa arcybiskup.
Jego zdaniem w katolicyzmie dominuje dziś „pomieszanie ról”. Księża nie przykładają się do sprawowania Mszy i spowiadania penitentów – woleliby robić coś innego. Z kolei świeccy, w tym kobiety chcą raz na zawsze zająć miejsce kapłana.
Tymczasem Benedykt XVI z powodu wierności prawdzie proponuje coś, co umyka uwadze wielu komentatorów: wychodźmy od doktryny, od podstawowych prawd wiary. Inaczej zasadniczy przekaz misyjny Kościoła będzie zagrożony teoriami typu relatywistycznego, które chcą usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, ale także de iure, w konsekwencji podważając np. ostateczny charakter objawienia Chrystusa, powszechność zbawienia w Chrystusie, zbawcze pośrednictwo Kościoła, trwanie Kościoła założonego przez Chrystusa w Kościele katolickim itd.
Zdaniem abp. Bernardiniego to właśnie głoszenie prawdy jest główną przyczyną awersji do papieża. W jej wyniku czuje się on „nieco opuszczony” przez „określonych kapłanów i zakonników, nie tylko biskupów, ale nie przez wiernych”. – Jasne jest, że duchowieństwo przechodzi pewien kryzys, wśród biskupów przeważa mierny profil, a mimo to wierzący w Chrystusa zachowują cały swój entuzjazm. Uparcie modlą się i chodzą na Mszę, przyjmują sakramenty i odmawiają różaniec. A przede wszystkim ufają papieżowi, słuchają go i kochają, bo jego wiara jest prosta, tak samo jak prosta jest brama wejściowa do prawdy – zaznaczył nuncjusz apostolski w Argentynie.
Komentarze (16)
jula
1 rok, 2 miesiące temuTo jest czas świeckich, zapowiadał go sam JP2 i było to prawdziwe proroctwo, to świeccy podtrzymują Kościół choć wśród kapłanów też nie brakuje świętych.
Odpowiedzsergiusz
1 rok, 2 miesiące temuPrzepraszam... a co oznacza "czas świeckich"? Bo wydaje sie to powiedzenie dwuznaczne. Czy oznacza to, że mają przejąć wszelkie funkcje zarezerwowane dla kapłanów? Czy raczej, że potrzeba większego zaangażowania się ludzi świeckich w głoszenie Ewangelii poprzez przykład chrześcijańskiego życia we własnym otoczeniu?
Odpowiedzdeodat
1 rok, 2 miesiące temuMasz rację, Julio!i Ty, Sergiuszu!- ale tylko w ostatnim zdaniu swej wypowiedzi. Dodam tylko: niech świeccy domagają się od kapłanów, aby chcieli być świętymi, a nie usiłowali stać się świeckimi i to niewierzącymi.
Odpowiedzks. Miro
1 rok, 2 miesiące temuBrawo! Zgadzam się i dobrze że wreszcze Papież to mówi. Tylko niech to dotrze do naszych Wielebnych Biskupów i jeszcze wielebniejszych księżulków!!!
Odpowiedzdms
1 rok, 2 miesiące temu
Jesteśmy Kościołem, jesteśmy czymś jednym w Chrystusie - i świeccy, i duchowni. I wypada czasem odróżnić krytykę od krytykanctwa, byśmy nie strzelili gola we własną bramkę.
Często narzekamy: księża na świeckich, świeccy na biskupów, biskupi na papieża (i odwrotnie). I to jest zrozumiałe - bo widzi się czasem to i owo. Ale pytanie jest takie: co TY zrobiłeś dla WŁASNEJ świętości (co ja zrobiłem?)? I dla świętość TYCH osób, które krytykujesz? Przepraszam, ale jak często się modlisz za KE (pomijając wezwania z modlitwie wiernych w niedzielę)? Za papieża? Za proboszcza? Za tego, którego spowiadasz?
Bo tego nam najbardziej chyba potrzeba: MODLITWY za siebie nawzajem i większego zaufania Bogu i sobie.
wielebny księżulek
1 rok, 2 miesiące temu
Ks.Miro nieco poniosło. Ekai poniosło również. Pisze nie wszyscy
duchowni, zgadza się. Chodzi mi jednak o sam tytuł - PAPIEŻ OPUSZCZONY PRZEZ DUCHOWNYCH?! Bardzo chwytliwy, bardzo.
Ks. Wojciech.
kierunek
1 rok, 2 miesiące temu
Słuszna uwaga.
A mi się szczególnie podoba to:
wychodźmy od doktryny, od podstawowych prawd wiary
Czyli: prawidłowe rozpoznanie musi poprzedzać prawidłowe działanie ;)
mkm
1 rok, 2 miesiące temu"czas świeckich" do czego? Czy samo to sformuowanie nie wypiera sakramentu?Uważam,że chodziło o zaangażowanie świeckich(uzupełnianie się)Brak bierności.Osoba świecka moze wejść tam gdzie czasem ksiądz nie może ale to nie oznacza, że robi więcej.Ma to być przygotowanie pola na przyjęcie wiary.Ludzie (czasem)boją się księży.Osoba świecka nie da takim ludziom nic więcej jak dobre słowo czy pomoc(nadzieję, rozwiązanie problemów)to zaś powinno być znakiem,że Bóg jest! i im pomoże dlatego powinni się zaangażować bardziej.Ksiądz taką osobę już ukierunkowaną może podprowadzić jeszcze blizej:)
Odpowiedzsogno
1 rok, 2 miesiące temuJest źle i będzie gorzej, ludzie nie zaczynają chodzić do kościoła tylko przestają. Gdy mówi się źle o księżach (którzy winni dawać świadectwo wiary)- odpowiada się, że nie należy generalizować, niestety obecnie i w przyszłości, większość źle postępuje (np.pedofilia), niż dobrze. Tak wiem zaraz padnie na mnie wulkan katolików, ale ja też jestem Katoliczką, z tym, że nie aprobuję na ślepo złego stanu chrześcijańskiego duchowieństwa i jestem za reformą Kościoła.
Odpowiedzdms
1 rok, 2 miesiące temu
Świadectwo wiary powinni dawać nie tylko księża, ale też i świeccy, Sogno. A to, że "będzie gorzej"... Ach, ten nasz polski pesymizm. Ja osobiście twierdzę, że Pan Bóg potrafi się zatroszczyć o swoje i o swoich. A Kościół może być "małą trzódką", jak pisał Ratzinger, by spełniać w świecie swą rolę.
A w sprawie reformy Kościoła - masz jaką propozycję?
Anna
1 rok, 2 miesiące temuZgadzam się z tobą. Kiedy krzyżowano Jezusa też wydawało się że będzie już tylko gorzej. A okazało się że to była droga do zmartwychwstania. Ufajmy Bogu, kościół katolicki jest dziełem Boga Ojca. Nie wydarzy się nic co mogłoby zniszczyć kościół. Zło będzie się podnosić, ale ono zostało już osądzone. Kościół jest zwycięski, pamiętajmy o tym i radujmy się Chrystusem.
OdpowiedzKreta
1 rok, 2 miesiące temuAnno, dziękuję Ci za podnoszące na duchu słowa- człowieka wiary.
OdpowiedzReforma świadectwa
1 rok, 2 miesiące temu
Ja mam taką propozycję...
Niech świadectwo będzie nie tylko przykładem chrześcijańskiego życia (choć to też potrzebne) ale też świadectwem słowa...
Wydaje mi się całkiem słuszne, żeby robić coś podobnego, jak np. ogólnie nielubiani roznosiciele "Strażnicy".
Czyli znaleźć np. 1 godzinę w miesiącu (lub częściej, lub rzadziej - zależy jakie kto ma możliwości), przejść się po osiedlu, popukać do drzwi i powiedzieć "dzień dobry, jestem katolikiem, chciałbym porozmawiać o Bogu".
Różni akwizytorzy chodzą, sprzedawcy odkurzaczy czy garnków...
A czy zbawienie nie jest czymś o wiele cenniejszym?
Jestem z Warszawy - jeśli by ktoś miał ochotę się do mnie przyłączyć i coś takiego (lub podobnego - jestem otwarty) robić, a nie tylko komentować artykuły, to zapraszam: elfikon@gmail.com
Anna
1 rok, 2 miesiące temuKocham tego papieża. Kocham go za umiłowanie czystości prawdy, za odwagę w podejmowaniu trudnych tematów, za pokorę.
Odpowiedzkawon
1 rok, 2 miesiące temu
Najwyższy czas pójsc na jakość a nie na ilość. Dotychczas w KK często sakramenty były udzielane nie na zasadzie; wierzę i dlatego
proszę o sakrament, ale wymagam,bo mi się należy.Jak tylko ktoś cos
chciał to dostał.Media ustalają swoje zasady w kościele, a bardzo duża część księży dla świętego spokoju dostosowuje się do tego.
Zobacz także
Reklama
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

