Władysława Bartoszewskiego 90 lat w Kościele

mp / pm, Warszawa, 2012-02-19

strona 1 z 4

Władysława Bartoszewskiego 90 lat w Kościele Fot. Marek Lasyk - fotoKAI

Dla mnie pokutą byłaby bezczynność, czy np. zamknięcie w zakonnej celi trapistów – mówi w wywiadzie dla KAI prof. Władysław Bartoszewski z okazji swych 90. urodzin.

A oto pełen tekst wywiadu:

KAI: Kończy Pan 90 lat. Zastajemy Pana Profesora w pracy, wśród mnóstwa obowiązków i planów. W czym tkwi tajemnica „młodzieńczości” Bartoszewskiego?

- Może w tym, że jest mi o wiele łatwiej działać niż nic nie robić. Dla mnie pokutą byłaby bezczynność, czy np. zamknięcie w zakonnej celi trapistów. Ponadto Bóg i okoliczności uchroniły mnie od nałogów. Nie palę tytoniu a alkohol piję bardzo umiarkowanie. Nie używałem nigdy narkotyków. Nie gram w karty. Pan Bóg uchronił mnie od takich pokus. Może w tym tkwi tajemnica, że czuję się młodo.

KAI: A co dziś najbardziej trzyma Pana Profesora przy życiu?

- Mam bardzo jasny i konkretny plan. Jeśli żyję tak długo, to chyba dlatego – powołam się tutaj na słowa ongiś skierowane do mnie przez ks. Jana Zieję - że mam do spełnienia jeszcze jakieś zadanie, a jest nim dawanie świadectwa. Teraz, przez kilka lat jakie mi pozostały, będę to czynił głównie przez pisanie książek.

KAI: Czy i na ile pomaga Panu Profesorowi w życiu modlitwa?

- Mam okresy, w których bardzo odczuwam potrzebę modlitwy a jest i czas, kiedy ją zaniedbuję. To należy bez wątpienia do moich grzechów. Na pewno dużo modlę się w intencji bliskich. Wiem, że modlitwa jest czymś potrzebnym i zbawiennym. Wobec moich win i zaniedbań liczę na Boże Miłosierdzie.

KAI: Czy przeżywał Pan kryzysy wiary?

- Czas pobytu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz był dla mnie totalnym krachem i zawaleniem się świata. Nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie: Skoro Bóg jest Miłością to jak mogło do czegoś takiego dojść? Nie spotkałem tam księży, którzy mogliby mi duchowo pomóc, gdyż oni w większości byli wywożeni do obozu w Dachau. Franciszkanie z o. Maksymilianem Kolbe, którzy znaleźli się w Auschwitz to był raczej wyjątek. Zresztą znaleźli się oni w obozie już po moim z niego wypuszczeniu.

Nie chodziło o moje cierpienia, ale w ogromnej mierze o to, co się w takich warunkach dzieje z ludźmi. Miałem 18 lat i pewne szanse na przetrwanie, ale byli tam ludzie w wieku moich rodziców i starsi, traktowani gorzej niż bydło. Buntowałem się przeciwko swej bezradności, brakowi recepty jak mam postępować. Wówczas ustanowiłem sobie taki postulat minimum: że nie zaszkodzę nikomu i nie dam się wprzęgnąć w aparat upodlenia.

KAI: Zatem dewiza życiowa Pana Profesora: „Warto być przyzwoitym” narodziła się w Auschwitz...

- Chodziło po prostu o minimum przyzwoitości, aby nie wyrządzić bliźniemu krzywdy. Był to mój bardzo minimalistycznym program. Teraz wiem, że nawet za to „minimum” Bóg mi błogosławił.

KAI: Jak długo przeżywał Pan Profesor kryzys wiary?

- Po wyjściu z obozu byłem całkowicie zagubiony i przez kilka tygodni ciężko chory. Swoje wyjście uważałem z jednej strony za wielkie szczęście a z drugiej za Bożą niesprawiedliwość. Ja wyszedłem a tam ginęli ludzie i jeszcze miałem iść do ich rodzin by przekazywać informacje o ich cierpieniach i śmierci.
Gdy dowiedziano się o tym, że wyszedłem z Auschwitz to pomagali mi bezinteresownie różni lekarze. Odwiedzał też mnie ks. Roman Archutowski, mój dawny dyrektor gimnazjum. Chodziłem też do kościoła na Marymoncie, gdzie proboszczem był niezwykły ksiądz Zygmunt Trószyński, marianin, potem kapelan Armii Krajowej i uczestnik powstania warszawskiego a po wojnie więzień komunizmu. Miał on m.in. odwagę podczas Mszy św. wezwać do modlitwy za siostry i braci cierpiących w obozie w Oświęcimiu i wielu innych miejscach. Czułem, że dzięki tak wielu odważnym kapłanom nie jesteśmy opuszczeni. W końcu trafiłem na pewnego spowiednika u urszulanek szarych na Powiślu. Ich dom zakonny istnieje do dzisiaj i jest bardzo ważny, gdyż wyjeżdżając do Rzymu nocował tam często kard. Karol Wojtyła. W tym domu przebywał mający opinię człowieka bardzo otwartego ks. Jan Zieja.

KAI: I to on zajął się młodym Bartoszewskim...

- Ja miałem lat 20 a on 40. W moich oczach wydawał się stary. Ks. Zieja ukierunkował mnie w sposób zasadniczy. Był to kapłan przed którym odbyłem swoją pierwszą spowiedź generalną. Drugą taką spowiedź miałem w komunistycznym więzieniu na Mokotowie w 1948 r. Wtedy moim spowiednikiem był ks. Jan Stępień.

Ks. Zieja zwrócił mi uwagę na rzeczy, które dzisiaj są dla mnie oczywiste, ale dla zbuntowanego młodzieńca takie nie były. Powiedział mi: „Ty się nie martw swoimi problemami. Wierzysz w Boga. To On chciał, żebyś wyszedł z Auschwitz. Jak myślisz po co? Masz do spełnienia zadanie. Musisz dawać świadectwo prawdzie i pomagać innym. Nie przechodź obojętnie wobec tych, którzy są zagrożeni i cierpiący”.

Pytam: „Gdzie ich mam znaleźć?”. On odpowiedział: „Czy nie wiesz, co się dzieje w warszawskim getcie?” Potem w ciągu miesiąca poznałem Zofię Kossak a następnie Jana Karskiego. Tak zaczęła się moja pomoc Żydom. Ks. Zieja pokazał mi, że wolą Bożą jest to, abym robił coś pożytecznego dla innych.

Komentarze (10)

73-letni POLAK

3 miesiące temu

Bardzo sie ciesze, ze Pan profesor dozyl 90 LAT. a SPOTKANIE NA ZAMKU KROLEWSKIM BEDZIE TEGO FAKTU USWIETNIENIEM. jEST TO OBECNIE NAJWIEKSZY NASZ MYSLICIEL.,Nawet szanowna PARA Prezydencka uswietni ten fakt.To bardzo dobrze.Powinni w tej uroczystosci wziac udzial wszyscy nasi rzadzacy, oraz rabin powinien z tej okazji odprawic Kadisz. Pozdrawiam .....

Odpowiedz

do Pana Starszego

3 miesiące temu

Szanownie Panie 73latku - a kiedy to prof. Bartoszewski przeszedl na judaizm??? musialo mi sie omsknac w wiadomosciach ... chyba ze to z TV Trwam, ktorej przyznaje nie ogladam .. pozdrawiam serdecznie,

Odpowiedz

Kaql

2 miesiące, 2 tygodnie temu

Nie musiał przechodzić, Żydem jest od urodzenia.

Odpowiedz

jozek

2 miesiące, 3 tygodnie temu

zupelnie sie zgadzam z 73-letnim Polakiem, ze rabin powinien juz odprawic Kadisz

Odpowiedz

73-letni POLAK

3 miesiące temu

Zaiste madry i dlugowieczny pan Bartoszewski, ale jakos nie potrafil / w swej madrosci/ przekonac swiata, ze holokaustu na zydach nie dokonali polacy ,ale niemcy!

Odpowiedz

sebastian

3 miesiące temu

cześc i chwała wielkiemu człowiekowi

Odpowiedz

Hazgrun

3 miesiące temu

Zastanawia tylko poparcie Pana Profesora dla P.O. i beneficjentów politycznych tragedii smoleńskiej.

Z wyrazami szacnku
Hazgrun

Odpowiedz

Franciszek Gaber

2 miesiące, 2 tygodnie temu

Dziwny katolik z p. Bartoszewskiego, który obraża Polaków inaczej myślacych i optuje za niemiecka racja stanu.

Odpowiedz

"profesor"

2 miesiące, 1 tydzień temu

Wł. Bartoszewski nie posiada tytułu profesorskiego.

Odpowiedz

TMI z Krakowa

2 miesiące, 1 tydzień temu

Do: Kaql,jozek,Hazgrun,F.Gaber . Dlaczego Panstwo koniecznie chcecie ponizac i obrazac w Waszym odczuciu (teksty o pochodzeniu) szlachetnego czlowieka, ktory ma odwage glosic swe przekonania; w tym zas wywiadzie wskazac autorytety swego zycia? I to autorytety najwyzszej w Polsce rangi. Kto z Was ma porownywalne osiagniecia w dziedzinie pojednania Narodow ?

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony