O obrazie ojca w mediach z ks. dr. Piotrem Studnickim

Rozmawiała Alina Petrowa-Wasilewicz / mz, Warszawa, 2016-02-01

strona 1 z 2

O obrazie ojca w mediach z ks. dr. Piotrem Studnickim Fot. pixabay.com

O obrazie ojca w prasie amerykańskiej i polskiej mówi w wywiadzie dla KAI ks. dr Piotr Studnicki. Zastępca rzecznika archidiecezji krakowskiej podsumowuje badania, które były tematem jego pracy doktorskiej, obronionej pod koniec ubiegłego roku na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie.

Wynika z nich, że mimo licznych przykładów pozytywnych, media promują negatywny obraz ojca, co rzutuje na obraz Boga w powszechnej świadomości. Ks. dr Studnicki mówi też, które media przedstawiają najlepiej ojca, które zaś są dla niego najbardziej krytyczne.

KAI: Obraz ojca rodziny w prasie - analiza "wypowiedzianego" i "niewypowiedzianego" w czterech dziennikach - Rzeczpospolitej, Gazety Wyborczej, The New York Times, Corriere della Sera - to temat doktoratu, który obronił Ksiądz w listopadzie ubiegłego roku na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie u prof. Norberto Gonzaleza Gaitano. Skąd pomysł na taki temat?

Ks. dr Piotr Studnicki: Na Uniwersytecie Santa Croce istnieje grupa badawcza, w skład której wchodzą naukowcy z kilkunastu uniwersytetów na świecie, która analizuje obraz rodziny w mediach. Celem tych badań jest pomoc organizacjom, które zajmują się promocją rodziny w przestrzeni publicznej, aby to robiły profesjonalnie, pozytywnie, bardziej strategicznie. Dzieląc się wynikami naszych analiz, staramy się służyć radą, w jakim kierunku warto iść, na jakich toposach się oprzeć, jakich kalk używa się najczęściej do przedstawienia ojcostwa i macierzyństwa czy osób starszych. Dorobek grupy jest dostępny na stronie internetowej www.familyandmedia.eu w języku włoskim, hiszpańskim i angielskim.

W mojej pracy zająłem się analizą tekstów, których bohaterem jest ojciec rodziny, opublikowanych w czterech wspomnianych dziennikach w czerwcu i grudniu 2012 r. W ciągu tych dwóch miesięcy ukazało się ponad 900 artykułów, w których ojciec rodziny jest wspominany, z czego w 355 przypadkach jest on ważnym bohaterem tekstu. Już na wstępie okazało się, że najczęściej o ojcostwie pisze się w New York Times i Corriere della Sera, rzadziej w Gazecie Wyborczej, najmniej w Rzeczpospolitej.

W jaki sposób badał Ksiądz te teksty?

- Interesowały mnie w nich trzy elementy. Po pierwsze, tzw. frame, czyli rama interpretacyjna, w którą dziennikarz oprawia informację. Często widać ją w tytule, w pierwszych i ostatnich zdaniach tekstu lub w kluczowych słowach użytych w artykule. Rama wpływa na lekturę artykułu, gdyż narzuca określoną interpretację całego tekstu i najdłużej zostaje w głowie czytelnika po jego lekturze. Kolejnym elementem, który starałem się ustalić, jest topos. Ten starożytny koncept oznacza z języka greckiego „miejsce wspólne”, tzn. takie przedzałożenie, w którym autor tekstu spotka się z czytelnikiem i zrozumieją się bez słów. Wytłumaczę to na przykładzie. Artykuł opisujący cierpienie spowodowane konfliktem w rodzinie, oparty jest na prostym przedzałożeniu: tylko zjednoczona rodzina jest szczęśliwa. Gdyby piszący i czytający nie spotkali się w tym przedrozumieniu, opisywanie rozbicia jako dramatu byłoby niezrozumiałe. Toposy wyrażają więc prawdy, których nie trzeba szczegółowo tłumaczyć, co do których jesteśmy zgodni, bo odwołują się do ludzkiej natury, do najgłębszych inklinacji, które są w każdym człowieku. I to jest trzeci element, który starałem się ustalić podczas analizy artykułów: do jakich ludzkich inklinacji najczęściej odwołują się artykuły o ojcostwie? Porównując tekst dziennikarski do utworu muzycznego, można powiedzieć, że frame jest jak refren najmocniej zapadający w pamięć, topos przypomina motyw muzyczny, w oparciu o który zbudowany jest cały utwór, a inklinacje ludzkiej natury są jak struny, na których wygrywana jest melodia.

Czym konkretnie są te inklinacje, czy też jak je Ksiądz nazywa - „struny” ludzkiej natury?

Opierając się na koncepcji cnót społecznych opisanej przez Arystotelesa, a następnie przejętej i rozwiniętej przez św. Tomasza z Akwinu, wyróżniam dziewięć takich „strun”. Są nimi: pieta, czyli inklinacja do naszego źródła – rodziców, ojczyzny, Boga; potrzeba autorytetu; pragnienie prawdy; honor rozumiany jako projekcja społeczna postępowania moralnego lub niemoralnego na członków wspólnoty, w której człowiek żyje; stosunek do prawa i państwa; umiejętność posiadania i dawania czegoś; zdolność dawania siebie, czyli do miłości; umiejętność odpowiedzi na otrzymany dar, czyli wdzięczność i w końcu poczucie sprawiedliwości. Każda z tych dziewięciu inklinacji może się wyrazić w sposób pozytywny lub negatywny, tzn. jako cnota lub jako wada. Ważne jest to, że te inklinacje uzdalniają nas do życia społecznego, do budowania wspólnoty. One stoją u podstaw komunikacji międzyludzkiej, która – mówiąc obrazowo i z pewnym uproszczeniem – polega na wygrywaniu „melodii” na „strunach” naszej wspólnej natury.

W jakie „struny” najczęściej uderzają dziennikarze pisząc o ojcostwie?

- Według mojej analizy, z tekstów prasowych najmocniej przebija potrzeba ojcowskiego autorytetu, do której odwołuje się blisko 40 proc. artykułów, oraz pieta, czyli wymiar ojcostwa jako przekazywanie życia, które widać w 30 proc. przebadanych tekstów. Dominacja tych dwóch „strun” nie powinna dziwić, gdyż chodzi o podstawowe zadania ojca: zrodzenie oraz wychowanie potomstwa. Mężczyzna jest odpowiedzialny nie tylko za to, aby wraz z kobietą przekazać życie dziecku, ale również aby je wychować w oparciu o autorytet potwierdzony przykładem życia. Wśród pozostałych strun, znajdują się miłość rodzicielska, do której odwołuje się 15 proc. artykułów, oraz honor, umiejętność posiadania i dawania oraz pragnienia prawdy, w które uderzają co dziesiąty z analizowanych tekstów. Najrzadziej, bo tylko w 5 proc. tekstów, widać cnotę wdzięczności i stosunek do prawa.

Czy porównując obraz ojca rodziny w czterech przebadanych przez Księdza dziennikach, można zauważyć istotne różnice?


- Różnice są bardzo duże. Dziennikarze New York Times i Corriere della Sera pisząc o ojcu najczęściej ukazują go jako wychowawce dzieci, akcentują jego odpowiedzialność za potomstwo, opisują go w kontekście cierpienia przeżywanego we wspólnocie rodzinnej lub zwracają uwagę na ojcowski honor, który wyraża się najczęściej poprzez dumę lub wstyd rodzica z powodu postępowania swojego dziecka. W prasie polskiej dominują zupełnie inne wymiary ojcostwa. Najczęściej widać w nich rodzica rozbitego między obowiązkami rodzinnymi a pracą zawodową, ojca borykającego się z problemami ekonomicznymi rodziny, który liczy na wsparcie państwa, w postaci polityki prorodzinnej, urlopów prorodzinnym, tacierzyńskich, przychylnego prawodawstwa. Z pewnym uproszczeniem można powiedzieć, że tytuły zagraniczne poprzez eksponowanie takich elementów jak wychowanie, odpowiedzialność, honor i cierpienie, ukazują przede wszystkim wymiary wewnętrzne ojcostwa. Natomiast gazety polskie, częściej koncentrując się na problemie pracy, ekonomii i polityce państwa, akcentują zewnętrzne aspekty rodzicielstwa, bardziej społeczne, które oczywiście też są bardzo ważne.

Jak można wytłumaczyć te różnice?

- Chyba nie ma łatwej i jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Myślę, że przyczyn tych różnic trzeba szukać w odmiennościach kulturowych społeczeństw, a także w uwarunkowaniach ekonomiczno-politycznych państw. Nie bez znaczenia jest też linia redakcyjna czy światopogląd konkretnego dziennikarza. Nieraz to właśnie te ostatnie decydują o sposobie potraktowania tematu. Aby to wyjaśnić, posłużę się przykładem. W 2012 r. z okazji Dnia Ojca Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolitej opublikowały artykuły na temat ojcostwa. Obie gazety ukazały ten sam problem, tzn. konflikt między pracą zawodową a życiem rodzinnym, z którym borykają się współcześni ojcowie, ale uczyniły to w bardzo różny sposób. Dziennikarz Rzeczpospolitej sugeruje, że wspomniany konflikt można rozwiązać poprzez zmiany w prawodawstwie prowadzących do uelastycznienia godzin pracy. Dla redaktora Gazety Wyborczej problem ojca rozbitego między rodziną a pracą musi doprowadzić do rozpadu związków i zwiększenia liczby rodziców samotnie wychowujących dzieci. Rolę nieobecnego rodzica ma przejmować państwo, stając się w ten sposób „wielkim rodzicem”. Ten sam problem można ukazać w jeszcze innej ramie interpretacyjnej. Przykładem jest artykuł opublikowany w tym samym miesiącu w New York Times na temat młodych matek, które równocześnie robią karierę zawodową. Nie widać w nim konfliktu między rodziną a pracą. Ojciec jest w tym artykule postacią drugoplanową, ale bardzo ważną, bo poprzez włączenie się w wychowanie dzieci wspiera i pomaga żonie w połączeniu macierzyństwa i kariery zawodowej.

Te trzy artykuły odzwierciedlają więc odmienne filozofie?

- Zdecydowanie tak. To właśnie te odmienne filozofie wpływają na tak skrajnie różne interpretacje tego samego problemu i propozycje rozwiązania konfliktu. Z jednej strony opcja pozytywna, ratująca jedność rodzinną poprzez współpracę małżonków i rodziców lub bardziej prorodzinne prawo pracy. Z drugiej optyka negatywna, według mnie ideologiczna, ukazująca rozbicie małżeństwa jako coś nieuchronnego i przejęcie przez państwo roli rodzica.

Czy w tekstach o ojcostwie często widać ślad wojny ideologicznej, która się toczy wewnątrz naszej cywilizacji i w ramach której często dezawuuje się postać ojca?

- Ideologiczne ujęcia ojcostwa zauważyłem w ok 10 proc. analizowanych przeze mnie tekstów. Najczęstszą ideologią jest wojujący feminizm, który pokazuje relacje między mężczyznami i kobietami jako walkę. On jest wrogiem, ona musi zrzucić jego jarzmo. Konsekwencją tych założeń jest sprowadzanie ojca do oprawcy odpowiedzialnego za przemoc w rodzinie. Inną częstą ideologizacją jest ukazywanie ojcostwa w kontekście tzw. praw osób homoseksualnych, przede wszystkim do adopcji i wychowania dzieci. Pozornie wydaje się, że ten postulat jest afirmacją rodzicielstwa. Faktycznie jednak zasada „nieważne czy dziecko ma ojca i matkę, czy dwóch ojców czy dwie matki, istotne aby się kochali” podważa niezastąpioną rolę ojca w rodzinie i społeczeństwie. Kolejną ideologizacją jest promowanie tzw. „dobrego rozwodu”, który ukazuje rozbicie związku małżeńskiego jako coś naturalnego, pozytywnego i bezproblemowego. Takie ujęcie przemilcza negatywne skutki rozwodów, które szczególnie dotkliwie uderzają w dzieci. Ideologiczne podejście do ojcostwa widać także w artykułach, które ukazują posiadanie dziecka jako prawo, które za wszelką cenę należy się rodzicom. Według takiej optyki, dziecko nie jest darem, który rodzice przyjmują bezwarunkowo. Skrajną postacią ideologii jest gender, która ukazuje tożsamość człowieka, a więc także ojcostwo i macierzyństwo, jako kwestię zupełnie dobrowolnego wyboru niezwiązanego z naturalnymi uwarunkowaniami biologicznymi człowieka.

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook