Franciszek jedzie do Meksyku

pb (KAI) / br, Meksyk, 2016-02-09

Franciszek jedzie do Meksyku Fot. Mario Guzman / pap

Celem dwunastej zagranicznej podróży Franciszka jest Meksyk. W dniach 12-17 lutego br. odwiedzi on sześć miast: stołeczny Meksyk, Ecatepec, San Cristóbal de las Casas, Tuxtla Gutiérrez, Morelia i Ciudad Juárez.

Nuncjusz apostolski w Meksyku, abp Christophe Pierre zapewnia, że Ojciec Święty dobrze orientuje się w sytuacji kraju, nie przyjeżdża jednak z zamiarem „rozwiązania problemów Meksyku”, czy też mieszania się w politykę. Pragnie pocieszyć ludzi, wczuć się w ich sytuację i pomóc zmierzyć się z ich sytuacją w kontekście wiary.

Z kolei bp Lira Eugenio Andrés Lira Rugarcia, sekretarz generalny tamtejszej konferencji episkopatu uważa, że wizyta duszpasterska papieża będzie świętem wiary.

Kościół męczenników

Choć swą niepodległość Meksyk uzyskał w 1821 r. przy dużym wkładzie katolickich duchownych, to już wkrótce nastąpił wybuch nastrojów antyklerykalnych, gdyż do Kościoła należała ponad połowa ziem uprawnych. Aby je przejąć, w 1833 r. władze zniosły klasztory i zajęły ich majątki. W drugiej połowie XIX w. dążyły już do zeświecczenia życia społecznego. Wprowadziły m.in. małżeństwa cywilne, świeckie szkolnictwo i radykalny rozdział Kościoła od państwa, upaństwowiły też pozostałe majątki kościelne.

Na mocy antykościelnych zapisów konstytucji z 1917 r. stopniowo ograniczano działalność Kościoła: świątynie przeszły na własność państwa, które jedynie wynajmowało je Kościołowi dla potrzeb kultu, księża i siostry zakonne nie mogli chodzić w strojach duchownych, zabroniono publicznych nabożeństw, upaństwowiono katolickie szkoły, zakazano nowych święceń i używania konfesjonałów itp. Prezydent Plutarco Calles otwarcie deklarował, że chce zniszczyć Kościół katolicki, zaczynając od sprowokowania katolików, aby potem doprowadzić do ich rzezi. Początkowo opór wobec tej polityki miał charakter pokojowy, jednak w sierpniu 1926 r. wybuchło powstanie tzw. Cristeros („żołnierzy Chrystusa”). Ich okrzykiem bojowym były słowa: „Viva Cristo Rey” („Niech żyje Chrystus Król”). Zbrojny konflikt zakończył się w 1929 r. Zginęło w nim około 90 tys. ludzi (56 tys. po stronie rządowej i 30 tys. Cristeros), w tym 3-5 tys. kapłanów i sióstr zakonnych. 40 męczenników z tego okresu (najmłodszy miał 14 lat) zostało już beatyfikowanych, a 25 kanonizowanych.

Przepisy z czasów prześladowania Kościoła formalnie obowiązywały jeszcze w 1979 r., gdy po raz pierwszy przyjechał do Meksyku bł. Jan Paweł II. I choć na początku lat 90. nawiązano stosunki dyplomatyczne między Stolicą Apostolską a Meksykiem, co doprowadziło do normalizacji pracy duszpasterskiej Kościoła, to uprzedzenia wobec niego pokutują do dziś. Np. w 2010 r. jeden z kandydatów w wyborach samorządowych został ukarany grzywną za to, że w swoim przemówieniu użył słowa „Bóg”! Pojawianiu się w kościele kilku ostatnich szefów państwa towarzyszyły polityczne burze. Dopiero w 2012 r., po wizycie Benedykta XVI, wprowadzono ograniczoną wolność religijną. Trzy lata później odbyła się bezprecedensowa prezentacja encykliki „Laudato si’” w Senacie. Po raz pierwszy w historii biskupi meksykańscy zaprezentowali dokument papieski w siedzibie parlamentu. Symbolicznego charakteru nabiera fakt, że Franciszek jako pierwszy papież zostanie powitany w Pałacu Prezydenckim, choć w Meksyku byli wcześniej dwaj jego poprzednicy – św. Jan Paweł II (pięciokrotnie w latach 1979, 1990, 1993, 1999 i 2002) i Benedykt XVI (w 2012 r.).

Wojna narkotykowa

W tle papieskiej podróży jest bowiem niekończąca się przemoc na tle rywalizacji między kartelami narkotykowymi, które walczą ze sobą o kontrolę sprzedaży środków odurzających oraz walka meksykańskich władz z handlem narkotykami. Ta swego rodzaju wojna narkotykowa trwa od 2006 r. i pochłonęła już około 200 tys. ofiar (więcej ludzi w ciągu ostatnich 10 lat zginęło tylko w Syrii!), w tym ponad 100 burmistrzów miast, którzy chcieli walczyć z przemocą. Mordercy działający na zlecenie gangów wykazują się niebywałym okrucieństwem, dokonując nawet zbiorowych egzekucji. Biskupi widzą w tym wyraz duchowego upadku Meksykanów, który wymaga ich gruntownego nawrócenia. W 2009 r. wprost wezwali do niego narkotykowych mafiosów.

Tymczasem kartele zaczęły praktykować tzw. narkojałmużnę. Episkopat kilkakrotnie zwracał uwagę na niestosowność przyjmowania przez duchownych czy instytucje kościelne datków od handlarzy narkotykami, którzy próbują w ten sposób pozyskać życzliwość otoczenia lub dokonać prania brudnych pieniędzy.

Kościół włączył się też w rządową inicjatywę rozbrojenia mieszkańców. Stworzono specjalne punkty, do których można było przynosić posiadaną w domu broń, otrzymując w zamian pieniądze bądź przedmioty codziennego użytku, jak podręczniki, komputery czy artykuły gospodarstwa domowego. Jeden z punktów działał przy słynnym sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe.

Księża ofiarą przemocy

Biskupi zdecydowanie popierają władze kraju, które wypowiedziały bezwzględną walkę kartelom. Jednak za swój sprzeciw wobec narkobiznesu Kościół płaci wysoką cenę. Meksyk stał się najbardziej – po Kolumbii – niebezpiecznym krajem dla duchownych. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Meksyku dokonano 51 ataków na ludzi Kościoła, a wśród ofiar są: 1 kardynał, 39 księży, 1 diakon, 4 osoby konsekrowane, 5 świeckich i 1 dziennikarz katolicki. Giną też przypadkowi ludzie znajdujący się w kościołach, do których w czasie Mszy św. wpadają grupy uzbrojonych mężczyzn i strzelają na oślep.

Gangsterzy mszczą się w ten sposób na księżach, którzy potępiają ich działalność. Zdarza się też, że kapłani giną od zabłąkanej kuli podczas porachunków gangsterów lub walk wojska z kartelami. Taka jest też oficjalna wersja w sprawie zabójstwa kard. Juana Posadasa Ocampo, który zginął w1993 r. na lotnisku w Guadalajarze, gdzie był arcybiskupem. Kościół jest jednak przekonany, że zbrodni dokonano z motywów politycznych. Hierarcha miał być bowiem w posiadaniu dokumentów potwierdzających udział przedstawicieli władz w handlu narkotykami.

Dochodzą do tego napady rabunkowe. W ciągu 17 lat liczba napadów na świątynie wzrosła o 600 proc. Szacuje się, że co tydzień okradanych jest w tym kraju 26 kościołów, a zyski z tego procederu sięgają 8 mln dolarów rocznie. Rabowane są nawet kościelne dzwony. Powszechne jest opróżnianie kościelnych skarbonek czy kradzież wotów.

Katoliccy księża i ewangeliccy pastorzy coraz częściej padają ofiarą zastraszania, wymuszeń haraczu i napadów. Wśród najczęściej stosowanych gangsterskich metod są „propozycje nie do odrzucenia”, dotyczące opłat za „ochronę” wiernych podczas świąt kościelnych. Oblicza się, że tylko w mieście Ciudad Juárez pogróżki otrzymało stu duchownych. W 2009 r. śmiercią grożono trzem biskupom z meksykańskiego stanu Michoacán. W sumie więc gangi narkotykowe zagrażają prowadzeniu pracy duszpasterskiej.

Zaangażowanie społeczne

Kościół odważnie zabiera też głos w kwestii obrony praw człowieka. Szczególnie na sercu leży biskupom sprawa migrantów. Miliony Meksykanów, a także mieszkańców innych krajów Ameryki Łacińskiej przekraczają bowiem – często nielegalnie – granicę z USA w poszukiwaniu pracy. Bywają oni wykorzystywani przez przemytników ludzi. Nierzadko próby nielegalnego przekroczenia granicy kończą się śmiercią na pustyni. Jako nielegalni mieszkańcy Stanów Zjednoczonych tworzą tam szarą strefę, żyją w strachu przed deportacją, mają też ograniczony kontakt z rodziną, która została w Meksyku.

We wspólnych listach biskupi Meksyku i USA wzywali do „humanitarnej” odpowiedzi na nielegalną emigrację: do takiej reformy amerykańskiego prawa imigracyjnego, która chroniłaby najsłabszych, brała pod uwagę ludzką godność i podstawowe prawa migrantów. Wskazywali, że prawo powinno ułatwiać łączenie rodzin, a jednocześnie zapewnić możliwość legalizacji pobytu. Jednocześnie apelowali do meksykańskiego rządu o podjęcie reform gospodarczych, które doprowadziłyby do stworzenia miejsc pracy i zapewnienia godziwych pensji robotnikom niewykwalifikowanym.

Episkopat Meksyku wziął w obronę także rolników. Wezwał do renegocjacji części rolniczej obowiązującego od 1 stycznia 2008 r Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (NAFTA), zgodnie z którym zniesiono na granicach między Meksykiem, Kanadą i USA cła na produkty rolne, takie jak kukurydza, fasola, cukier i mleko. Zdaniem biskupów małorolni chłopi w Meksyku nie mają rynków zbytu dla swoich produktów i mogą być przez to zmuszeni do emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Kościół troszczy się także o los Indian. Robił to zresztą już od początku ewangelizacji tych ziem, podbijanych i wyzyskiwanych przez hiszpańskich konkwistadorów w XVI w. Systematyczne misje rozpoczęto tam siedem lat po wylądowaniu Europejczyków. Głoszeniu Ewangelii towarzyszyło występowanie w obronie wykorzystywanej i tępionej miejscowej ludności. Najbardziej zasłużyli się na tym trzej biskupi: Bartolomeo de Las Casas (1474-1566), bł. Jan de Palafox y Mendoza (1600-1659) oraz bp Samuel Ruiz (1924-2011), przez 40 lat ordynariusz diecezji San Cristóbal de Las Casas, która dzięki niemu stała się Kościołem Indian i ubogich. Kilka tysięcy katechetów prowadzi tam ewangelizację we wspólnotach wiejskich, ucząc także czytania i pisania tubylców, z których ponad połowa jest analfabetami. Może dlatego dopiero w 2015 r. zakończono tłumaczenie całej Biblii na język tzotzil, którym posługuje się około 350 tys. potomków Majów, żyjących w stanie Chiapas na południu kraju. Kościół wspiera działalność ośrodków zdrowia i edukacyjnych programów zdrowotnych w tej społeczności, w której śmiertelność niemowląt dochodzi do 50 proc., a średnia długość życia wynosi zaledwie 40-45 lat. Międzynarodową sławę i trzykrotną nominację do pokojowej Nagrody Nobla przyniosła biskupowi rola mediatora w konflikcie między chłopskimi rebeliantami z Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Emiliano Zapaty (EZLN) a rządem i wspieranymi przezeń organizacjami paramilitarnymi, będącymi na usługach wielkich posiadaczy ziemskich w stanie Chiapas w 1994 r.

Dziś szczególnie czynna na polu społecznym jest 68-letnia s. Consuela Morales. Założona przez nią organizacja Obywatele Popierający Prawa Człowieka pomaga bezbronnym ofiarom wojny gangów narkotykowych oraz prześladowań ze strony policji czy wojska. Organizuje marsze, protesty, interweniuje u gubernatorów prokuratorów lub detektywów. Pomaga w załatwieniu podstawowych spraw związanych ze złożeniem skarg pod adresem władzy. Jej działania doprowadziły do aresztowania wielu ludzi z kręgów policji i urzędników państwowych – winnych łamania praw człowieka.

Obrona życia i rodziny

Ważną częścią działalności Kościoła jest obrona życia i rodziny. Nasiliła się ona od czasu, gdy w 2007 r. w Dystrykcie Federalnym, obejmującym Miasto Meksyk, zalegalizowano aborcję do 12. tygodnia ciąży. W odpowiedzi na to w 13 stanach wprowadzono poprawki do stanowych konstytucji, uniemożliwiające przyjęcie w przyszłości podobnego prawodawstwa, a w konsekwencji uznające prawo do życia za najbardziej podstawowe prawo człowieka i gwarantujące ochronę życia poczętego. W dwóch stanach zostały one zaskarżone przez zwolenników aborcji, jednak w 2011 r. Sąd Najwyższy odrzucił ich argumenty, że dziecko nienarodzone nie podlega ochronie konstytucyjnej.

W debacie na ten temat Kościół prymas Meksyku kard. Norberto Rivera zapewniał, że instytucje kościelne pomogą wszystkim ciężarnym matkom, które chcą urodzić dziecko, a mają w związku z ciążą trudności w pracy lub w rodzinie. Tysiące rodzin wyraziły gotowość zaadoptowania dziecka, którego matka chce dokonać aborcji.

Nie udało się natomiast Kościołowi przeciwstawić prawu, zobowiązującemu wszystkie szpitale w kraju, także katolickie, do podawania ofiarom gwałtów pigułek poronnych. Lekarze nie mogą odmówić ich podania, zasłaniając się klauzulą sumienia. Porażką zakończyła się też walka o zablokowanie uznania „małżeństw” homoseksualnych i prawa do adopcji przez nie dzieci.

Formą wsparcia Kościoła powszechnego dla wysiłków meksykańskich katolików było powierzenie im organizacji VI Światowego Spotkania Rodzin. Odbyło się ono w 2009 r. w Mieście Meksyk z udziałem 10 tys. osób z 98 krajów.

Matka Boża i Święta Śmierć

Gdy w 2011 r. po Meksyku pielgrzymowały relikwie bł. Jana Pawła II, modliły się przy nich 32 mln Meksykanów. Oprócz przywiązania do osoby papieża, tamtejszą pobożność charakteryzuje rys maryjny. W Meksyku znajduje się bowiem największe sanktuarium maryjne świata – Matki Bożej z Guadalupe. Co roku przybywa tam około 20 mln pielgrzymów. Same obchody jej liturgicznego święta, 12 grudnia, gromadzą po 6 mln ludzi.

Wszystko zaczęło się w 1531 r. na dzisiejszych przedmieściach Miasta Meksyk, gdy Indianinowi św. Juanowi Diego Cuauhtlatoatzin czterokrotnie ukazała się Matka Boża i pozostawiła mu na płaszczu swój wizerunek, który do dziś można oglądać w bazylice w Guadalupe. W miejscu objawień stoi dziś potężna bazylika, wzniesiona w latach 1974-1976, uważana za największy kościół świata (ma 22 tys. miejsc). W 1895 r. Matka Boża z Guadalupe została ogłoszona przez Leona XIII patronką Ameryki Łacińskiej, a w 1945 r. Pius XII powierzył jej patronat nad całą Ameryką.

Inną cechą charakterystyczną meksykańskiego katolicyzmu są radosne obchody Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek, nazywanych Los Dias de los Muertos (Dniami Zmarłych). Cmentarze pełne są wtedy osób siedzących przy grobach swoich bliskich, pijących alkohol, jedzących i śpiewających. Na grobach kładzie się też jedzenie dla zmarłych, układa się z płatków kwiatów kolorowe obrazy, w których przeważa symbolika katolicka. Rodziny przygotowują również ołtarze zmarłych, bogato zdobione kwiatami, owocami, papierowymi girlandami, świecami i kadzielnicami, a także figurami świętych i nierzadko przedmiotami należącymi do zmarłego – kartami do gry, gitarą lub ulubionym kapeluszem. Rozpowszechnionym zwyczajem jest obdarowywanie znajomych czaszkami z cukru (calaveras). Dorośli ozdabiają nimi mieszkania, natomiast dzieci zjadają je.

Wielu antropologów uważa, że katolicki dogmat o świętych obcowaniu przybrał w Meksyku specyficzną formę, łącząc się z wierzeniami azteckimi. Meksykanie są bowiem przekonani, że umarli wracają w Dniu Zadusznym, by cieszyć się tym, co sprawiało im radość za życia.

Z wpływami przedkolumbijskimi wiąże się też rozpowszechniony w Meksyku kult Świętej Śmierci. Choć narodził się na początku lat 40. XX w., jego pierwowzorami może być para azteckich bóstw śmierci – Mictlantecuhtli i jego żona Mictecacihuatl. Wyznawcy tej religii czczą śmierć, uważaną za boginię, do której można się modlić i przed którą składa się ofiary: z kwiatów, owoców, często też papierosów i cygar.

Kościół katolicki stanowczo potępia kult Świętej Śmierci, widząc w nim odmianę pogaństwa – wiarę „w zabobony i z elementami satanistycznymi”, żerującą na niewiedzy ludzi. Z czasem stał się on ulubionym wierzeniem przestępczości zorganizowanej, handlarzy narkotyków i porywaczy. Wiele osób uważa Santa Muerte za jeszcze jednego świętego, podczas gdy w rzeczywistości nie jest to nawet osoba.

Jak gdyby dla przeciwwagi, od pewnego czasu w Meksyku szerzy się kult Miłosierdzia Bożego, rozwijany tam przez polskich pallotynów.

Oprac. Paweł Bieliński (KAI)


***
Meksyk to drugi największy, po Brazylii, katolicki kraj na świecie. Według danych konferencji episkopatu, są tam 93 mln katolików (83,9 proc. ludności). W 93 diecezjach i prałaturach terytorialnych, skupionych w 18 prowincjach kościelnych (metropoliach), są 6744 parafie i ponad 7 tys. innych ośrodków duszpasterskich. Służy im ponad 160 biskupów, ponad 16 tys. księży (niemal dwukrotnie mniej niż w Polsce, przy niemal trzykrotnie większej liczbie wiernych!), ponad 800 diakonów stałych, 1,7 tys. braci zakonnych, ponad 28 tys. sióstr zakonnych, 25 tys. świeckich misjonarzy i niemal 300 tys. katechetów. Jest też 500 członków instytutów świeckich oraz 6,5 tys. kleryków w seminariach wyższych i 4,5 tys. w seminariach niższych. Kościół prowadzi prawie 9 tys. szkół, w których uczy się ponad 1,8 mln dzieci i młodzieży, a także liczne instytucje służby zdrowia i opiekuńcze, m.in. 257 szpitali, 1,6 tys. przychodni i ponad 2,1 tys. ośrodków pomocy rodzinie i obrony życia. W kolegium kardynalskim jest 5 Meksykanów.

 

Komentarze (2)

teresa

3 miesiące, 2 tygodnie temu

Wiara sobie ,a prawo sobie. Dlaczego katolicy godzą się na aborcję,związki homoseksualne i adopcję przez nie dzieci? Chyba jednak Franciszek powinien coś na ten temat powiedzieć,a nie głaskać i przytulać wszystkich do serca.Trzeba nami potrząsnąć,gdziekolwiek jesteśmy.Matka święta spogląda ze swego wizerunku i nie jest zachwycona naszą rzeczywistością.To trzeba wyraźnie zaakcentować,inaczej będzie nie lepiej a gorzej.

Odpowiedz

Karol

3 miesiące, 2 tygodnie temu

Franciszek powinien abdykować dla dobra Kościoła. Jego przemowy (bo trudno je nazwać kazaniami) nie oddają nauczania Kościoła, a jedynie wprowadzają zamieszanie i stają się przyczyną relatywizmu moralnego - akceptuję w Kościele to co mi wygodne, bo przecież Pan Bóg wszystkich kocha. Do takiego absurdu właśnie doszło.

Odpowiedz
Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook