Abp Józef Życiński – piąta rocznica śmierci

Marcin Przeciszewski / br, Warszawa, 2016-02-10

strona 1 z 2

Abp Józef Życiński – piąta rocznica śmierci Fot. redakcja

10 lutego przypada piąta rocznica śmierci abp. Józefa Życińskiego. Był on jednym z najwybitniejszych członków polskiego i europejskiego Episkopatu przełomu XX i XXI wieku. Jego działalność – jako intelektualisty i duszpasterza - koncertowała się wokół dialogu Kościoła z wyzwaniami współczesności oraz budowania modelu działania Kościoła we współczesnym świecie.

1. Ortodoksja i otwartość

Najbardziej charakterystycznym rysem postawy abp. Życińskiego była wierność katolickiej ortodoksji, a zarazem wielka otwartość wobec świata. Głosząc prawdę nie unikał bynajmniej niepopularnych opinii i potrafił wypowiadać zdecydowane „non possumus”. Uważał przy tym, że najlepszą formą ewangelizacji współczesnego świata jest dialog.

2. Kościół otwarty – styl Wieczernika

„Kościół zamknięty” był dla niego karykaturą Kościoła Chrystusowego. „Ileż jest takich naszych środowisk - ubolewał w jednym z wywiadów - które swoje przesłanie do świata zaczęłyby od słów: Chrześcijanie drżyjcie, wszystko przegrane, nic nie da się zrobić!”.

Taka postawę oceniał jako „prywatną teologię, w której nie ma nic z optymizmu Jana Pawła II, w której nie ma nic z wiary w działanie Bożej łaski” . Podkreślał, że Kościół przeżywany w głębi teologicznej będzie zawsze Kościołem otwartym, gdyż jest to Kościół Wieczernika, gdzie obowiązują Chrystusowe słowa: „Idźcie na cały świat!”.

Stąd jego ulubionym wezwaniem był apel o realizację „stylu Wieczernika”. Uważał, że gdyby apostołom zabrakło odwagi, to do dziś nie wyszliby w świat i pozostali gdzieś w zamknięciu, a historia świata potoczyłaby się zupełnie inaczej. A więc, „jeśli zamknie się Wieczernik – przestrzegał - to można wyprodukować co najwyżej kapliczkę: grono adoracyjne uwielbiające siebie, unikające krytycyzmu, tak pełne zadowolenia, że już praktykujące pewną formę pelagianizmu, gdzie łaska jest czynnikiem mało istotnym”. Był do końca przekonany, że „otwartość Kościoła” należy do istoty misji chrześcijańskiej.

3. Budowniczy mostów

Abp Życiński był człowiekiem dialogu umiejącym nawiązywać i podtrzymywać kontakty z ludźmi różnych wyznań i religii, a przede wszystkim z wyznawcami rozmaitych poglądów. Można go nazwać budowniczym mostów pomiędzy Bogiem a człowiekiem, pomiędzy wiarą a rozumem, między nauką a religią. Podkreślał, że Chrystus uczy nas trudnej sztuki ewangelicznego łączenia niebios z ziemią, zespolenia odległych czy pozornie przeciwstawnych wartości.

Uważał, że dialog jest istotnym, wręcz nieodzownym elementem ewangelizacji. Prowadził zatem dialog z niemal wszystkimi liczącymi się środowiskami intelektualnymi czy środowiskami kultury i to nie tylko w Polsce. Uważał, że jednym z podstawowych obowiązków Kościoła jest prowadzenie dialogu z ludźmi poszukującymi oraz niewierzącymi. Zakładał, że w każdym człowieku są przestrzenie dobra, do których można dotrzeć – właśnie poprzez dialog. Osiągniemy wtedy wspólną płaszczyznę, na której można będzie coś pozytywnego budować. Jako ewangeliczny wzór ukazywał dialog Jezusa z Samarytanką przy studni, kiedy to kobieta o pokomplikowanym życiu odnalazła w tamtym dialogu perspektywę nowego życia.

Podkreślał, że mistrzem dlań w tej sferze jest ks. Józef Tischner, z którym łączyła go przyjaźń. Doskonale zdawał sobie sprawę, że w dzisiejszej Polsce postawy dialogu budzą niezrozumienie i narażają na krytykę tych, którzy im są wierni. Mówił o tym wyraźnie w kazaniu na pogrzebie ks. Tischnera. Słowa te doskonale pasują do sytuacji, jakie dane było przeżywać także ich Autorowi.

4. Dialog w Kościele

Abp Życiński opowiadał się za wewnętrznym pluralizmem w Kościele: nie w sensie doktrynalnym, lecz w zakresie poszukiwania różnych odpowiedzi wobec współczesnych „znaków czasu”. Apelował więc o kulturę dialogu różnorodnych środowisk chrześcijańskich w Polsce.

Stwierdzał, że czymś priorytetowym na dziś winien być dialog „katolicko-katolicki”. „Istnieje pewna dziedzina tolerancji, gdzie musimy kochać się wzajemnie i podkreślać wspólnotę tego samego Kościoła, nie wymagając identycznych upodobań” – mówił. „Ze smutkiem przyjmuję próbę absolutyzowania jednego rytu czy podnoszenie specyfiki jednej z grup do rangi najwyższego przeżycia.

5. Fides et Ratio

Uważał, że postawa chrześcijańska opiera się na dwóch filarach: „fides” i „ratio” (wiara i rozum). Pomagał Janowi Pawłowi II przy redagowaniu jednej z jego programowych encyklik pod tym właśnie tytułem (Fides et ratio). Apelował więc o harmonię wiary i rozumu: o taki kształt wiary, która jest zdolna przemawiać w kategoriach rozumowych oraz o taki kształt rozumu, który odkrywa najgłębsze pokłady ludzkiej egzystencji, nie uciekając od pytań, na które odpowiedź zdolna jest przynieść tylko wiara. Uważał, że wartość europejskiej kultury polega na zdolności do syntezy, budowania harmonii tych dwóch wymiarów. Dlatego ostrzegał przed religijnym fundamentalizmem, ubierającym się w kształt takiej czy innej agresywnej ideologii, jak i przed takim typem racjonalnego myślenia, które pozostaje zamknięte na najgłębsze pytania ludzkiej duszy.

Zdaniem arcybiskupa zagrożenie ze strony „zamkniętego umysłu” nie zostało bynajmniej zażegnane w dzisiejszej cywilizacji i wciąż stanowi olbrzymie niebezpieczeństwo i wyzwanie. Dodawał, że i w Polsce jest ono wciąż obecne. Drąży bowiem nie tylko pewne kręgi radykalnie ateistyczne, ale i daje o sobie znać w ramach samego Kościoła. „Dziś - wyjaśniał - zniewolenie to może przyjmować różne formy. Tam gdzie kończy się gruntowna refleksja, odpowiedzialność za słowo, troska o związki logiczne, powstaje pokusa uproszczonych wizji, co grozi niestety także wielu środowiskom katolickim w dzisiejszej Polsce”.

6. Dialog z kulturą

Był miłośnikiem literatury, smakoszem poezji, zaś w swoich książkach – także tych poświęconych nauce czy filozofii przyrody – bardzo często odwoływał się do literatury i sztuki przywołując kanon myśli humanistycznej. Miał doskonałe relacje ze światem kultury, w tym także z twórcami, którzy nie deklarowali się jako wierzący. Był jednym z najbardziej aktywnych członków Papieskiej Rady ds. Kultury, pomysłodawcą i organizatorem trzech edycji Międzynarodowego Kongresu Kultury w Lublinie, zasiadał w Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Wiedniu.

Lubił muzykę Mozarta i Vivaldiego, poezję Herberta, ks. Twardowskiego i ks. Pasierba. Z nimi wszystkimi łączyła go przyjaźń.

Ideałem dlań była „synteza trzech kultur”. Ubolewał, że świat nowożytny cechuje rozchodzenie się dróg religii i nauki, izolacja nauk przyrodniczych i humanistyki. Rozdarcie pomiędzy tymi dziedzinami kultury – zdaniem Życińskiego - prowadzi do poszukiwania na skróty dróg ludzkiej samorealizacji. Ubolewał, że rygorystyczna nauka pozytywistyczna zakreśla wąski horyzont przedmiotów swego zainteresowania, w rezultacie prowadzi do „bałkanizacji” czy „parkinsonizacji” (terminy używane przez Życińskiego) różnych dyscyplin nauki, niezdolnych do przedsięwzięć interdyscyplinarnych. Z kolei irracjonalny, chrześcijański estetyzm oparty na założeniu szkodliwości nauki dla duchowości i pokoju społecznego prowadzi do utopizmu. Według abp. Życińskiego w poszukiwaniu sensu ludzkiego życia należy wyjść poza naukę, ale bez porzucania postawy racjonalności, której humanistyczna wartość została potwierdzona przez nowożytne myślenie.

Był autorem wielu książek eseistycznych o kulturze i społeczeństwie, m.in. „Medytacje sokratejskie”, „Bóg postmodernistów. Wielkie pytania filozofii we współczesnej krytyce moderny”, "Sacrum i kultura", "Elementy filozofii nauki", "Ziarno samotności", "Uczestnicy Bożych tajemnic", "Na zachód od domu niewoli". Abp Życiński miał także bogaty dorobek publicystyczny; przez lata systematycznie publikował eseje w „Rzeczpospolitej” (wydania książkowe obejmują pięć zbiorów), co tydzień pisał refleksje biblijne dla „Tygodnika Powszechnego”.

Całe jego życie w przestrzeni publicznej - także w wymiarze europejskim i światowym - było skoncentrowane na obronie nowoczesnego humanizmu, którego podstawę stanowi antropologia, zakorzeniana w wizji osoby wynikającej z Objawienia. Zatem – analogicznie jak Jan Paweł II, którego był wiernym współpracownikiem i uczniem – był przekonany, że realizacja misji Kościoła w świecie będzie zawsze walką o zagrożone człowieczeństwo i prawa przysługujące osobie ludzkiej.

Dlatego był nieugięty w obronie nauczania Kościoła w tych kwestiach, jakie są obecnie najbardziej kontestowane: ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, w tym życia embrionalnego zagrożonego przez najnowsze osiągnięcia biomedycyny, niechęć do kary śmierci, itp. Przypominał i uświadamiał, że życie ludzkie jest wartością, której trzeba bronić – w porę i nie w porę - w imię Ewangelii życia. Tłumaczył konsekwentnie, że osoba ludzka jest wartością najwyższą w tym świecie, wobec czego nie może być kompromisów. Pozostawał więc w sporze z demokracją pojmowaną relatywistycznie, która szacunek dla wartości uzależnia od wyniku głosowania. Zdecydowanie występował przeciwko „dyktaturze relatywizmu” Przypominał, że nauczanie Benedykta XVI daje nam siłę i argumenty, by otaczającej nas dyktaturze relatywizmu przeciwstawić pozytywne świadectwo wartości - znajdując alternatywę wobec nihilizmu, konsumpcji i pustki dzisiejszej cywilizacji.

Pisał bez ogródek, że „najgorszym rodzajem fanatyzmu jest fanatyzm, który traktuje instrumentalnie godność osoby ludzkiej i uzależnia jej prawo do życia od opinii środowisk rezerwujących dla siebie monopol na nowoczesność i postęp. Postawę taką reprezentują od lat środowiska lewicy, dla których interesy partyjne były w polskich dziejach z reguły ważniejsze od szacunku dla praw człowieka. Agresywne i emocjonalne nawiązywanie do tej tradycji stanowi niepokojący znak stanu polskich sumień, niosąc zaprzeczenie ideałów społeczeństwa obywatelskiego”.

Wyrażał sprzeciw wobec sztucznego zapłodnienia. Przypominał, że embrion jest człowiekiem we wczesnej fazie życia, a wiec nie można traktować go w sposób przedmiotowy. Był przy tym pragmatykiem i stąd wyraził publicznie poparcie dla projektu ustawy bioetycznej, promowanej przez Jarosława Gowina. Żywił przekonanie, że zapewnia ona maksymalną ochronę ludzkiego embrionu, jaką można osiągnąć w obecnych warunkach pluralizmu poglądów. Uważał jednak, że proponowane tam rozwiązania należy szybko wprowadzić, gdyż inaczej Polsce brakować będzie jakiegokolwiek ustawodawstwa w tej dziedzinie, co grozi zabijaniem tysięcy istnień ludzkich w okresie embrionalnym, co jest dokonywane dziś bez żadnych przeszkód i poza jakąkolwiek kontrolą.

Wyrażał również zdecydowany sprzeciw wobec kary śmierci. „Chrześcijańska kultura życia nie może łączyć się ze zgodą na karę śmierci” – przypomniał na kilkanaście dni przed śmiercią. Mówił, iż patrzy „z bólem i niepokojem” na tych polityków i publicystów, którzy bronią kary śmierci, zapominając o tym, że Jan Paweł II w całym swoim pontyfikacie konsekwentnie podkreślał zadanie głoszenia kultury życia.

Komentarze (1)

Tomasz

3 miesiące, 3 tygodnie temu

Dobrze, że Kai wspomina arcybiskupa. Proszę również nie zapominać o innych zmarłych biskupach i arcybiskupach. ( biskup Tadeusz Płoski, arcybiskup Antoni Baraniak, arcybiskup Kazimierz Majdański, arcybiskup Ignacy Tokarczuk, biskup Ignacy Jeż, arcybiskup Marian Przykucki, biskup Albin MałysiaK. arcybiskup Adam Sapiecha,itp.

Odpowiedz
Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook