Papież odprawił Mszę św. w Ecatepec

pb, kg, tom (KAI) / br, Ecatepec, 2016-02-15

Papież odprawił Mszę św. w Ecatepec Fot. CTV/YouTube

Około 300 tys. wiernych zgromadziło się na Mszy św., jaką papież Franciszek odprawił w Ecatepec, liczącym 1,7 mln mieszkańców mieście, znajdującym się w pobliżu stolicy Meksyk. Przestrzegł zgromadzonych przed trzema pokusami, z którymi chrześcijanin styka się codziennie: bogactwem, próżnością i pychą, a które „próbują nas poniżyć i zdegradować”.

Papież przybył do Ecatepec helikopterem. Po drodze przeleciał nad słynnymi prekolumbijskimi piramidami w Teotihuacán. Na lądowisku w Ecatepec burmistrz wręczył mu symboliczny klucz do miasta. Dziewięciokilometrową trasę do Ośrodka Studiów Franciszek przejechał w papamobile. Tam z niezwykłym entuzjazmem pozdrawiali go wierni, którzy przybyli na papieską liturgię. U stóp ołtarza znajdowały się typowe dla tej części świata barwne, kwietne dywany.

W homilii Ojciec Święty przypomniał, że jako chrześcijanie opowiedzieliśmy się za Jezusem, a nie za szatanem, a Bóg nosi imię „miłosierdzie”. - Jego imię jest naszym bogactwem, Jego imię jest naszą sławą, Jego imię jest naszą władzą - zaznaczył papież.

Podkreślił, że okres Wielkiego Postu jest dobrym momentem do odzyskania radości i nadziei, które sprawią, że poczujemy się umiłowanymi dziećmi Ojca. - Tego Ojca, który czeka na nas, aby zdjąć z nas szaty zmęczenia, znużenia, apatii, nieufności i przyoblec nas w godność, którą tylko prawdziwy ojciec lub matka potrafi dać swym dzieciom, szaty, które rodzą się z czułości i miłości - powiedział Franciszek.

Przypomniał, że Wielki Post jest czasem nawrócenia, gdyż codziennie przeżywamy w swoim życiu doświadczenie, jak to marzenie jest nieustannie zagrożone przez ojca kłamstwa, przez tego, który próbuje nas rozdzielić, tworząc społeczeństwo podzielone i skłócone, „społeczeństwo niewielu i dla niewielu”.

Wskazał na trzy wielkie pokusy, które „niszczą i dzielą obraz, jaki Bóg zechciał ukształtować”. Pierwszą jest bogactwo, czyniące nas właścicielami dóbr, które zostały dane wszystkim, a które wykorzystuję wyłącznie dla siebie lub „swoich”. - Jest to posiadanie „chleba” powstałego w pocie czoła kogoś innego, a nawet kosztem jego życia. Bogactwo to jest chlebem o smaku bólu, goryczy i cierpienia. W rodzinie lub społeczeństwie zepsutych jest to chleb, który daje się do jedzenia własnym dzieciom - powiedział papież.

Drugą pokusą jest próżność będąca poszukiwaniem prestiżu na gruncie nieustannego i trwałego dyskwalifikowania tych, którzy „nie są jak ten”. - Nadmierne poszukiwanie tych pięciu minut sławy, która nie daruje „sławy” innych - mówił Franciszek.

Trzecią pokusą, na którą zwrócił uwagę jest pycha, czyli stawianie się w pozycji wyższości, czując, że nie podziela się „wspólnego życia śmiertelników” i modląc się codziennie: „Dziękuję, Panie, że nie stworzyłeś mnie takim, jak oni”.

- Trzy pokusy, które próbują poniżyć, zniszczyć i zabrać radość i świeżość Ewangelii; które zamykają nas w kręgu zniszczenia i grzechu - podkreślił papież i pytał, „na ile jesteśmy świadomi tych pokus w sobie, w nas samych? Na ile przyzwyczailiśmy się do stylu życia, który uważa, że w bogactwie, próżności i pysze tkwi źródło i siła życia? W jakim stopniu sądzimy, że dbanie o innego, nasza troska i starania o chleb, imię i godność innych są źródłem radości i nadziei?”.

Franciszek przypomniał, że jako chrześcijanie opowiedzieliśmy się za Jezusem a nie za szatanem i chcemy kroczyć Jego drogami, wiemy jednak, że nie jest to łatwe. - Wiemy, co oznacza być kuszonym przez pieniądze, sławę i władzę. Dlatego Kościół obdarza nas tym czasem, wzywa nas do nawrócenia, mając jedną tylko pewność: to On na nas czeka i chce uzdrowić nasze serca z tego wszystkiego, co je poniża, degradując się lub degradując. To Bóg nosi imię: miłosierdzie. Jego imię jest naszym bogactwem, Jego imię jest naszą sławą, Jego imię jest naszą władzą i w Jego imieniu jeszcze raz mówimy słowami Psalmu: „Ty jesteś moim Bogiem i w Tobie pokładam ufność - powiedział papież.

Wyrażając po komunii św. radość z obecności papieża w diecezji Ecatepec, jej ordynariusz, bp Oscar Roberto Domínguez Couttolenc zaznaczył, że Meksykanie doświadczają ubóstwa, przemocy, korupcji i innych przejawów zła, które prowadzą do psucia ich „wspólnego domu”. Meksyk jest „żywym obrazem problemów, które dręczą człowieka, który zerwał harmonię z Bogiem, braćmi, a także ze środowiskiem naturalnym”. Tym przejawom zła katolicy przeciwstawiają modlitwę, refleksję i pracę. Starają się żyć „duchowością komunii”, która ma na celu taką odnowę duszpasterską, by diecezje stały się Kościołami misyjnymi, wychodzącymi do ludzi. Hierarcha podziękował Franciszkowi za to, że przybył umocnić Meksykanów w wierze, nadziei i miłości.

Przed końcowym błogosławieństwem papież odmówił z wiernymi jeszcze modlitwę „Anioł Pański”. Poprzedził ją dłuższym rozważaniem, w którym prosił zebranych, by uczynili z Meksyku „ziemię możliwości, z której nie trzeba emigrować, aby marzyć; gdzie nie trzeba być wyzyskiwanym, aby pracować; gdzie nie rozpacz i ubóstwo wielu nie musi skłaniać do oportunizmu nielicznych”. Ziemię, „która nie musi opłakiwać mężczyzn i kobiet, młodzieży i dzieci, wpadających w ręce i niszczonych przez handlarzy śmierci”.

Papież nawiązał do czytania dzisiejszej niedzieli, w którym Mojżesz udziela rady swemu ludowi. - W chwili zbiorów, w chwili urodzaju, w chwili pierwszych plonów nie zapominaj o swych korzeniach. W chwili, gdy możemy dziękować Bogu, gdyż ziemia wydała swe owoce, a zatem zrobić chleb, Mojżesz wzywa swój lud do pamiętania, wymieniając sytuacje trudne, przez które musiał on przejść - powiedział papież.

Przypomniał słowa bł. Pawła VI, który w 1970 r. skierował do Meksykanów wzywając, aby „byli zawsze na pierwszej linii we wszystkich wysiłkach podejmowanych w celu poprawy sytuacji tych, którzy są w potrzebie. Niech w każdym człowieku widzą brata, a w każdym bracie niech widzą Chrystusa!”

Na zakończenie Franciszek podkreślił, że meksykańska ziemia „ma smak Matki Bożej z Guadalupe, która zawsze zbliżała się do nas w miłości”. - Powiedzmy Jej: Panno Święta, pomóż nam zajaśnieć świadectwem komunii, służby, żarliwej i ofiarnej wiary, sprawiedliwości i miłości do ubogich, aby radość Ewangelii dotarła aż po krańce ziemi, i żadne peryferie nie zostały pozbawione jej światła - zaapelował papież.

Po obiedzie w seminarium duchownym w Ecatepec Ojciec Święty wróci helikopterem do Miasta Meksyk, gdzie odwiedzi chore dzieci, przebywające w szpitalu pediatrycznym im. Federica Gomeza.

Papieska homilia:

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy liturgiczny czas Wielkiego Postu, w którym Kościół zaprasza nas do przygotowania się do obchodów wielkiego święta Wielkiejnocy. Jest to szczególny czas pamiętania o darze naszego chrztu, gdy staliśmy się dziećmi Bożymi. Kościół zaprasza nas do przeżycia na nowo tego daru, którym zostaliśmy obdarzeni, aby nie zostawić go, aby leżał jak coś z przeszłości lub schowany w jakichś „zakamarkach pamięci”. Okres Wielkiego Postu jest dobrym momentem do odzyskania radości i nadziei, które sprawią, że poczujemy się umiłowanymi dziećmi Ojca. Tego Ojca, który czeka na nas, aby zdjąć z nas szaty zmęczenia, znużenia, apatii, nieufności i przyoblec nas w godność, którą tylko prawdziwy ojciec lub matka potrafi dać swym dzieciom, szaty, które rodzą się z czułości i miłości.

Nasz Ojciec jest Ojcem wielkiej rodziny, jest naszym Ojcem. Potrafi obdarzyć miłością jedyną, ale nie umie zrodzić ani stworzyć „dzieci jedynych”. Jest Bogiem, którego się zna z domu rodzinnego, z braterstwa, z łamanego i dzielonego chleba. Jest Bogiem Ojca naszego, nie „ojca mojego” a „waszego ojczyma”.

W każdym z nas gnieździ się, mieszka to marzenie o Bogu, które w każdą Wielkanoc, w każdej eucharystii celebrujemy na nowo, jesteśmy dziećmi Bożymi. Jest to marzenie, którym żyli tak liczni nasi bracia wzdłuż i wszerz dziejów. Marzenie poświadczone krwią jakże wielu męczenników dawnych i dzisiejszych.

Wielki Post jest czasem nawrócenia, gdyż codziennie przeżywamy w swoim życiu doświadczenie, jak to marzenie jest nieustannie zagrożone przez ojca kłamstwa, przez tego, który próbuje nas rozdzielić, tworząc społeczeństwo podzielone i skłócone. Społeczeństwo niewielu i dla niewielu. Ileż to razy w swoim własnym życiu lub swej rodziny, w życiu swych przyjaciół lub sąsiadów doświadczaliśmy bólu, rodzącego się z braku poczucia uznania tej godności, którą wszyscy nosimy w sobie. Ileż razy musieliśmy płakać i kajać się, gdy uświadomiliśmy sobie, że nie uznaliśmy tej godności w innych. Ileż razy – i mówię to z bólem – jesteśmy zaślepieni i nieczuli w obliczu braku uznania godności własnej i cudzej.

Wielki Post jest czasem porządkowania uczuć, otwierania oczu na tak wiele niesprawiedliwości, które stanowią wprost zamach na marzenie i plan Boży. Jest czasem demaskowania tych trzech wielkich pokus, które niszczą i dzielą obraz, jaki Bóg zechciał ukształtować.

Trzy kuszenia Chrystusa...

Trzy kuszenia chrześcijanina, które usiłują zniszczyć prawdę, do której zostaliśmy wezwani.

Trzy pokusy, które próbują nas poniżyć i zdegradować.

1. Bogactwo, czyniące nas właścicielami dóbr, które zostały dane wszystkim, a które wykorzystuję wyłącznie dla siebie lub „swoich”. Jest to posiadanie „chleba” powstałego w pocie czoła kogoś innego, a nawet kosztem jego życia. Bogactwo to jest chlebem o smaku bólu, goryczy i cierpienia. W rodzinie lub społeczeństwie zepsutych jest to chleb, który daje się do jedzenia własnym dzieciom.

2. Próżność – to poszukiwanie prestiżu na gruncie nieustannego i trwałego dyskwalifikowania tych, którzy „nie są jak ten”. Nadmierne poszukiwanie tych pięciu minut sławy, która nie daruje „sławy” innych. „Czynienie drewna z zawalonego drzewa” oznacza zrobienie kroku do trzeciej pokusy:

3. Pychy, czyli stawiania się w pozycji wyższości, czując, że nie podziela się „wspólnego życia śmiertelników” i modląc się codziennie: „Dziękuję, Panie, że nie stworzyłeś mnie takim, jak oni”.

Trzy kuszenia Chrystusa...

Trzy kuszenia, z którymi chrześcijanin styka się codziennie.

Trzy pokusy, które próbują poniżyć, zniszczyć i zabrać radość i świeżość Ewangelii; które zamykają nas w kręgu zniszczenia i grzechu.

Należy więc zapytać:

Na ile jesteśmy świadomi tych pokus w sobie, w nas samych?

Na ile przyzwyczailiśmy się do stylu życia, który uważa, że w bogactwie, próżności i pysze tkwi źródło i siła życia?

W jakim stopniu sądzimy, że dbanie o innego, nasza troska i starania o chleb, imię i godność innych są źródłem radości i nadziei?

Opowiedzieliśmy się za Jezusem a nie za szatanem, chcemy kroczyć Jego drogami, wiemy jednak, że nie jest to łatwe. Wiemy, co oznacza być kuszonym przez pieniądze, sławę i władzę. Dlatego Kościół obdarza nas tym czasem, wzywa nas do nawrócenia, mając jedną tylko pewność: to On na nas czeka i chce uzdrowić nasze serca z tego wszystkiego, co je poniża, degradując się lub degradując. To Bóg nosi imię: miłosierdzie. Jego imię jest naszym bogactwem, Jego imię jest naszą sławą, Jego imię jest naszą władzą i w Jego imieniu jeszcze raz mówimy słowami Psalmu: „Ty jesteś moim Bogiem i w Tobie pokładam ufność”. Możemy to powtórzyć razem: „Ty jesteś moim Bogiem i w Tobie pokładam ufność”.

Niech w czasie tej Eucharystii Duch Święty odnowi w nas pewność, że Jego imieniem jest miłosierdzie i niech pozwoli nam doświadczać każdego dnia, że „Ewangelia napełnia serce i życie tych, którzy spotykają Jezusa..., wiedząc, że z Nim i w Nim odradza się zawsze radość” (EG 1).

 

Komentarze (0)

Zobacz także

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook