Czwarty dzień wizyty Franciszka w Meksyku

tom, kg, st, pb (KAI) / br, Miasto Meksyk, 2016-02-16

Czwarty dzień wizyty Franciszka w Meksyku Fot. CTV / YouTube

Msza św. z udziałem 100 tys. meksykańskich Indian w miejskim ośrodku sportowym w San Cristóbal de Las Casas, wizyta i spotkanie z chorymi w katedrze tego miasta oraz spotkanie z rodzinami na stadionie “Victor Manuel Reyna” w Tuxtla Gutiérrez, stolicy stanu Chiapas złożyły się na czwarty dzień (15 lutego) wizyty apostolskiej Franciszka w Meksyku. Pielgrzymka pod hasłem „Misjonarz miłosierdzia i pokoju” potrwa do 17 lutego.

W San Cristóbal de Las Casas Franciszek papież z mocą podkreślił, że świat dzisiejszy, ograbiony przez kulturę odrzucenia, potrzebuje Indian Meksyku. Przypomniał, że na przestrzeni wieków ludy indiańskie były w sposób systematyczny i strukturalny niezrozumiane oraz wykluczane ze społeczeństwa. Wezwał do rachunku sumienia i przeproszenia za pozbawianie ich ziem i wyniszczanie. Podkreślił też, że w kwestii ochrony środowiska naturalnego wiele możemy nauczyć się od Indian, którzy potrafią utrzymywać zgodne relacje z przyrodą. - Świat dzisiejszy, ogarnięty pragmatyzmem, potrzebuje nauczenia się na nowo wartości bezinteresowności! - wołał biskup Rzymu.

Przemawiając do przedstawicieli meksykańskich rodzin w Tuxtla Gutiérrez papież podkreślił, że dziś usiłuje się osłabić i podważyć rodzinę, twierdząc, że jest to wzorzec przestarzały, dla którego nie ma miejsca w naszych społeczeństwach. Dodał, że jesteśmy dziś świadkami kolonizacji ideologicznej, niszczącej rodzinę. Wyznał, że woli rodzinę poranioną, która usiłuje codziennie łączyć miłość, niż społeczeństwo chore z powodu zamykania się i wygodnictwa ze strachu przed miłością, rodzinę, która ciągle próbuje rozpoczynać na nowo, od społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody, rodzinę o obliczu zmęczonym z powodu poświęceń od twarzy upiększonych, które nie mają pojęcia o czułej trosce i współczuciu.

Indianie, świat was potrzebuje

Ojciec Święty przyleciał 15 lutego rano czasu lokalnego samolotem z Miasta Meksyk do Tuxtla Gutiérrez, stolicy stanu Chiapas, znanego z wysokiego odsetka ludności tubylczej. Ten tropikalny region w południowo-wschodniej części Meksyku jest również uważany za najbiedniejszy w kraju, w którym 76 proc. mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa. Ze względu na swoje położenie na granicy z Gwatemalą boryka się też z napływem rzesz migrantów z Ameryki Środkowej i Południowej.

Powitał go tam miejscowy arcybiskup, Fabio Martínez Castilla wraz z przedstawicielami władz lokalnych. Na lotnisku czekało na niego tysiąc dzieci w strojach ludowych oraz także ośmioro dzieci z zespołem Downa, które na typowych dla tego regionu świata instrumentach marimba zagrały popularne piosenki meksykańskie. Z lotniska papież odleciał helikopterem do miejskiego ośrodka sportowego w San Cristóbal de Las Casas, gdzie odprawił Mszę św. z udziałem 150 tys. wiernych. Wcześniej długo objeżdżał sektory, błogosławiąc i całując podawane mu dzieci.

W homilii Franciszek przypomniał że Prawo Pańskie jest prawem, które lud Izraela otrzymał z rąk Mojżesza, w którym „objawia się oblicze Boga, oblicze Ojca cierpiącego w obliczu bólu, męki, nierówności w życiu swych dzieci a Jego Słowo, Jego prawo staje się symbolem wolności, symbolem radości, mądrości i pokoju”. W tym kontekście zacytował fragment świętej księgi narodu Kicze z cywilizacji Majów, „Popol Vuh” (Księgi Wspólnoty): „Nadszedł świt nad wszystkimi zjednoczonymi plemionami. Oblicze ziemi zostało natychmiast osuszone przez słońce”.

Papież podkreślił, że świt wzeszedł dla ludów, które po raz kolejny wędrowały w różnorodnych mrokach historii i w tym zdaniu zawiera się namiętne pragnienie życia w wolności, pragnienie, mające smak ziemi obiecanej, w której ucisk, złe traktowanie i degradacja nie byłyby obowiązującą walutą. - W serce człowieka i w pamięć wielu naszych narodów wpisane jest gorące pragnienie takiej ziemi i takiego czasu, w którym pogarda zostałaby przezwyciężona przez braterstwo, niesprawiedliwość pokonana przez solidarność a przemoc usunięta przez pokój - wyjaśniał Franciszek.

Zwrócił uwagę, że na różne sposoby i w różnych formach próbowano uciszyć i usunąć gorące pragnienie, różnymi sposobami usiłowano znieczulić duszę, w różnej postaci próbowano pogrążyć w letargu i uśpić życie dzieci i młodzieży, wmawiając im, że nic nie można zmienić lub że są to marzenia niemożliwe do spełnienia. W tym kontekście zacytował fragment swojej encykliki „Laudato si’” mówiący o przemocy, jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem i która „wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych”.

Franciszek wskazał na stojące przed nami wyzwania ekologiczne, które wymagają odpowiedzi. - Nie możemy już pozostawać głuchymi w obliczu jednego z największych kryzysów środowiska w dziejach - powiedział papież i dodał: „Pod tym względem możecie nas wiele nauczyć”.

Przypomniał opinię zawartą w Dokumencie z Aparecidy z 2007 r., w którym biskupi Ameryki Łacińskiej przyznają, że ludy indiańskie potrafią utrzymywać zgodne relacje z przyrodą i szanują ją jako „źródło pożywienia, wspólny dom i ołtarz ludzkiego dzielenia się”.

Franciszek zaznaczył, że często ludy te były w sposób systematyczny i strukturalny niezrozumiane i wykluczane ze społeczeństwa. - Niektórzy uważali za gorsze wasze wartości, waszą kulturę i wasze tradycje. Inni, kierowani żądzą władzy, pieniędzmi i prawami rynku, pozbawiali was waszych ziem lub prowadzili działania, które was niszczyły - powiedział papież i dodał: „Jakież to smutne! Ileż dobrego dałoby nam wszystkim dokonanie rachunku sumienia i nauczenie się mówienia: przepraszam! Świat dzisiejszy, ograbiony przez kulturę odrzucenia, potrzebuje was!”.

Papież zaapelował do młodych ludzi, którzy „w obecnych czasach są narażeni na kulturę, która próbuje usunąć wszystkie bogactwa i charakterystyki kulturowe, dążąc do świata jednorodnego”, aby nie zagubili mądrości osób starszych.

- Świat dzisiejszy, ogarnięty pragmatyzmem, potrzebuje nauczenia się na nowo wartości bezinteresowności! - wezwał z mocą Franciszek.

W czasie procesji z darami przyniesiono m.in. efekt zbiórki pieniędzy z okazji Jubileuszu Miłosierdzia, z których zostaną zbudowane dwa schroniska dla imigrantów.

Dziękczynieniem po komunii świętej był indiański taniec rytualny, w który włączyli się także miejscowi biskupi, po czym w swoich językach przemówili przedstawiciele Indian. Podziękowali papieżowi za umocnienie w wierze i formę, w jakiej to robi. - Choć wielu ludzi nami gardzi, Ty chciałeś nas odwiedzić, zauważyłeś nas, jak Dziewica z Guadalupe i św. Jan Diego. Złóż nas w swoim sercu z naszą kulturą, także z naszą radością i naszymi cierpieniami, z niesprawiedliwością, jakiej doświadczamy, z bólem naszych chorych z naszymi dziećmi, młodzieżą i starszymi, z naszą nadzieją [złożoną] w Chrystusie zmartwychwstałym. Chociaż mieszkasz daleko w Rzymie, czujemy, że jesteś bardzo blisko nas - mówili Indianie.

Poprosili, by zaraził ich radością Ewangelii i pomógł troszczyć się o „ siostrę-matkę ziemię”, którą im dał Bóg. Podziękowali za zgodę na posługę indiańskich diakonów stałych i zaaprobowanie używania ich języków w liturgii, bo dzięki temu mogą słuchać i rozumieć słowo Boga i rozmawiać z Nim we własnym języku.

Podziękowali za wizytę na ziemi potomków Majów. - Jesteśmy zjednoczeni z Sercem Nieba i Sercem Ziemi, jak nasi przodkowie nazywali Boga - wskazali Indianie.

Przed końcowym błogosławieństwem Franciszek otrzymał od Indian egzemplarze Biblii przetłumaczonej na języki tzotzil i tzeltal, którymi posługuje się około 350 tys. potomków Majów. Czytania, pieśni i modlitwy mszalne odmawiane i śpiewane były po hiszpańsku, w tzotzil, chol i tzeltal. Oprawę muzyczną zapewnił 300-osobowy zespół złożony z muzyków typowych meksykańskich orkiestr, tzw. mariachi, oraz chór dziecięcy ludu Misteków ze stanu Oaxaca.

Po Eucharystii papież zjadł obiad z przedstawicielami Indian i udał się do miejscowej katedry, gdzie spotkał się z ludźmi chorymi i starymi.

W katedrze z chorymi

Owacyjnie witany przez tłumy wiernych Franciszek odwiedził katedrę Matki Bożej od Wniebowzięcia w San Cristóbal de Las Casas. Towarzyszyli mu m.in. miejscowy biskup Felipe Arizmendi Esquivel, metropolita Miasta Meksyk kard. Norberto Rivera Carrera i członkowie świty papieskiej.

W głównej świątyni diecezji zebrało się ponad 400 osób, głównie chorych, starców i ich rodzin. "Pomódlmy się wszyscy za chorych. Dźwigają oni kawałek krzyża Jezusa, pomagając Jezusowi dźwigać Jego krzyż. Pomódlmy się do Jezusa, aby był ich siłą, aby ich pocieszył i pomódlmy się Dziewicy, naszej Matki, aby się nimi opiekowała oraz udzieliła im wiele pokoju w sercu" - powiedział Ojciec Święty. A po odmówieniu modlitwy i udzieleniu zebranym błogosławieństwa, dodał: "I módlcie się też za mnie. Nie jesteście za bardzo przekonani?".

Franciszek oddał hołd zmarłemu w 2011 r. bp. Samuelowi Ruiz Garcíi – obrońcy Indian, który przez 40 lat był ordynariuszem diecezji San Cristóbal de Las Casas, którego grób znajduje się w katedrze. Gdy na początku 1994 r. Narodowa Armia Wyzwolenia im. Emiliano Zapaty, złożona głównie z Indian, wywołała powstanie antyrządowe w stanie Chiapas, bp Ruiz podjął się misji pośrednika. Poprzez swoją bezkompromisową postawę obrońcy praw Indian bp Ruiz jest uważany za następcę biskupa Bartolomeo de Las Casas (1474-1566), legendarnego biskupa obrońcy Indian w czasach konkwisty.

Po wyjściu z katedry papież przejechał papamobilem - wśród wielkich tłumów zgromadzonych na ulicach miasta - na odlegle o 4 km lądowisko, skąd śmigłowcem odleciał do odległego o 50 km miasta Tuxtla Gutiérrez, gdzie spotkał się z rodzinami.

Wolę rodzinę poranioną...

Po południu papież przybył śmigłowcem do miasta Tuxtla Gutiérrez aby spotkać się z przedstawicielami rodzin. Z helioportu udał się na stadion “Victor Manuel Reyna”, pozdrawiając wiernych zgromadzonych zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz obiektu. Na stadionie powitał go gubernator stanu Chiapas, który przekazał papieżowi klucze od miasta.

Spotkanie z rodzinami rozpoczęło się od pozdrowienia miejscowego arcybiskupa, Fabio Martínez Castillo. W swoim przemówieniu wyraził on Franciszkowi wdzięczność za jego wysiłki na rzecz duszpasterstwa rodzin, a zwłaszcza zwołanie synodu o rodzinie.

Następnie swoje świadectwa przedstawiły cztery rodziny. Jako pierwszy głos zabrał 14-letni młody człowiek niepełnosprawny, z dystrofią mięśniową mówiąc o tym jak znajdował wsparcie ze strony swoich rodziców. Poprosił o modlitwę za wszystkich swoich rówieśników oraz ich problemy. Z kolei zabrała głos rodzina z diecezji Tapachula. Mówiła o znaczeniu wierności małżeńskiej i rodziny wielopokoleniowej, przekazującej wiarę i wartości. Następnie małżeństwo niesakramentalne, mówiło o swoim zaangażowaniu w działalność charytatywną i społeczną Kościoła. Jako ostatnia głos zabrała pielęgniarka, samotna matka, która na skutek trudnych warunków społecznych w swej rodzinie, będąc młodą cudzołożyła ale wbrew presji, by dopuścić się aborcji, przyjęła swoje dzieci. W ich otoczeniu, wyznała, prawdziwe szczęście nie jest w tym, co proponuje społeczeństwo, ale jest nim spotkanie z miłością Boga. Poprosiła Ojca Świętego, by umocnił tysiące kobiet stojących w obliczu pokusy zabicia swoich nienarodzonych dzieci.

Widząc, że wysoko w tłumie wznoszone jest dziecko na wózku inwalidzkim Ojciec Święty z pomocą towarzyszących jemu osób podszedł i uścisnął to małe niepełnosprawne dziecko.

Odczytano fragmentu Ewangelii św. Jana mówiący o godach w Kanie Galilejskiej. Następnie głos zabrał Ojciec Święty. Papież podziękował zgromadzonym za przedstawione przez nich świadectwa, które pozwoliły mu symbolicznie uczestniczyć w ich życiu rodzinnym, „dzieląc się chlebem, który nas posila i potem w obliczu codziennych trudności”. Nawiązując do wypowiedzi jednego z uczestników – Manuela, który mówił o „dodawaniu odwagi” w stosunkach z rodziną i przyjaciółmi, Franciszek wyraził przekonanie, że „to właśnie pragnie czynić Duch Święty pośród nas: dodawać odwagi, aby nadal stawiać na życie, marzyć i budować życie, które będzie miało posmak ogniska domowego i rodziny”.

Franciszek wspomniał też kolejnym świadectwie – Beatriz, która powiedziała, iż trudno jest walczyć, gdy się jest niepewnym i samotnym. A gdy doda się do tego biedę i częsty brak minimum niezbędnych środków, to łatwo o rozpacz i niepokój, zwłaszcza wtedy, gdy ma się na utrzymaniu dzieci.

Poczucie zagrożenia dotyczy nie tylko ciała, ale też duszy, mogąc pozbawiać nas sił oraz kusić drogami lub alternatywami pozornych rozwiązań, które jednak ostatecznie niczego nie rozwiązują. Chodzi o brak bezpieczeństwa, przychodzący nagle a rodzący się z braku bezpieczeństwa, z samotności i izolacji, która jest zawsze złym doradcą – podkreślił Ojciec Święty.

Wezwał do zwalczania „na różnych szczeblach” niepewności i izolacji, które czynią nas podatnymi na liczne pozorne rozwiązania. Trzeba to czynić na drodze ustawodawstwa, które winno chronić każdą rodzinę i zapewniać jej minimum środków niezbędnych do rozwoju przez naukę i godną pracę.

Papież wspomniał też, że dziś usiłuje się osłabić i podważyć rodzinę, twierdząc, że jest to wzorzec przestarzały, dla którego nie ma miejsca w naszych społeczeństwach. Dodał, że jesteśmy dziś świadkami kolonizacji ideologicznej, niszczącej rodzinę. Zaznaczył, że woli rodzinę, która ciągle próbuje rozpoczynać na nowo, od społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody, rodzinę o obliczu zmęczonym z powodu poświęceń od twarzy upiększonych, które nie mają pojęcia o czułej trosce i współczuciu.

Na zakończenie zaprosił wszystkich do złączenia rąk i wspólnego odmówienia modlitwy "Zdrowaś Mario" do Matki Bożej z Guadalupe, „która zechciała nawiedzić te ziemie i to daje nam pewność, że za Jej wstawiennictwem to marzenie, zwane rodziną, nie zostanie pokonane przez brak bezpieczeństwa i samotność".

Następnie zgromadzeni małżonkowie odnowili swoją przysięgę małżeńską. Po spotkaniu papież odleciał do stolicy Meksyku.

 

Komentarze (0)

Zobacz także

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook