Audiencja generalna na placu św. Piotra z papieżem Franciszkiem

tłum. st (KAI) / mz, Watykan, 2016-03-02

Audiencja generalna na placu św. Piotra z papieżem Franciszkiem fot. pixabay.com / redakcja

O miłosierdziu Boga, który jak ojciec troszczy się o swoje dzieci, przebacza im, wychowuje i napomina, kiedy popełniają błąd mówił dziś Franciszek podczas audiencji ogólnej w Watykanie. W swej refleksji Ojciec Święty nawiązał do pierwszego rozdziału Księgi proroka Izajasza. Zaapelował o to, aby ofiary składane na Kościół nigdy nie były owocem wyzysku, a także o przyjmowanie uchodźców przybywających do brzegów Europy. „Boży Lud to znaczy Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy. Potrzebuje otwartych serc na Boże miłosierdzie” - zaznaczył papież. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 20 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry.

Mówiąc o miłosierdziu Bożym, wielokrotnie przywoływaliśmy postać ojca rodziny, który kocha swoje dzieci, pomaga im, troszczy się o nie, przebacza im. A jako ojciec je wychowuje i napomina, kiedy popełniają błąd, sprzyjając ich wzrastaniu w dobru.

W ten sposób Bóg jest przedstawiony w pierwszym rozdziale proroka Izajasza, w którym Pan, jako ojciec miłujący, ale także czujny i surowy, zwraca się do Izraela oskarżając go o niewierność i zepsucie, aby sprowadzić go z powrotem na drogę sprawiedliwości. Nasz tekst zaczyna się w następujący sposób:

„Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu,
bo Pan przemawia:
«Wykarmiłem i wychowałem synów,
lecz oni wystąpili przeciw Mnie.
Wół rozpoznaje swego pana
i osioł żłób swego właściciela,
Izrael na niczym się nie zna,
lud mój niczego nie rozumie»” (Iz 1,2-3).

Bóg za pośrednictwem proroka, przemawia do ludu z goryczą rozczarowanego ojca: sprawił rozwój swoich synów, a teraz oni wystąpili przeciwko Niemu. Nawet zwierzęta są wierne wobec swego pana i rozpoznają rękę, która je karmi. Natomiast lud nie rozpoznaje już Boga, nie chce zrozumieć. Bóg, choć został zraniony, pozwala by przemawiała miłość i odwołuje się do sumienia tych wyrodnych synów, aby się nawrócili i pozwolili się kochać na nowo. To czyni Bóg. Wychodzi nam na spotkanie, abyśmy pozwolili się Jemu miłować w sercu naszego Boga.

Relacja rodzic-dziecko, do której często odwołują się prorocy, by mówić o relacji przymierza między Bogiem a Jego ludem uległa wypaczeniu. Misja wychowawcza rodziców ma na celu zapewnienie im rozwoju w wolności, uczynienia ich odpowiedzialnymi, zdolnymi do spełniania dobrych dzieł dla siebie i dla innych. Natomiast z powodu grzechu, wolność staje się żądaniem niezależności a pycha prowadzi do przeciwstawienia się i do ułudy samowystarczalności.

Bóg zatem przywołuje swój lud: „Pomyliliście drogę”... Z miłością i goryczą mówi „mój” lud. Bóg nigdy się nas nie wypiera, jesteśmy Jego ludem. Najgorszy z mężczyzn, najgorsza z kobiet, najgorsze z ludów są jego dziećmi. Taki jest Bóg: nigdy, przenigdy się nas nie wypiera! Zawsze mówi: „przyjdź dziecko”. Taka jest miłość naszego Ojca, takie jest Boże miłosierdzie. Posiadanie takiego Ojca daje nam nadzieję, daje nam ufność. Ta przynależność powinna być przeżywana w ufności i posłuszeństwie, ze świadomością, że wszystko jest darem, który pochodzi z miłości Ojca. Ale oto tutaj jest próżność, głupota i bałwochwalstwo.

Dlatego teraz prorok zwraca się bezpośrednio do tego ludu z surowymi słowami, aby mu pomóc w zrozumieniu powagi jego winy:

„Biada ci, narodzie grzeszny [...],
dzieci wyrodne!
Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela,
odwrócili się wstecz” (w. 4).

Następstwem grzechu jest stan cierpienia, którego konsekwencje ponosi także kraj, zniszczony i spustoszony, tak bardzo, że Syjon nie nadaje się do zamieszkania. Tam, gdzie ma miejsce odrzucenie Boga, Jego ojcostwa, życie staje się już niemożliwe, istnienie traci swoje korzenie, wszystko zdaje się być wypaczone i unicestwione. Jednak nawet to bolesne wydarzenie umieszczone jest w świetle zbawienia. Próba jest po to, aby lud mógł doświadczyć goryczy tych, którzy porzucają Boga, a zatem zmierzyć się z przygnębiającą pustką wyboru śmierci. Cierpienie, będące nieuniknioną konsekwencją decyzji samozniszczenia musi skłonić grzesznika do refleksji, aby otworzyć go na nawrócenie i przebaczenie.

To właśnie jest droga Bożego miłosierdzia: Bóg nie postępuje z nami według naszych nieprawości (por. Ps 103,10). Kara staje się środkiem, by pobudzić refleksję. Rozumiemy zatem, że Bóg przebacza swemu ludowi, daje łaskę, a nie niszczy wszystkiego, ale pozostawia otwarte drzwi na nadzieję. Zbawienie pociąga za sobą decyzję usłuchania i nawrócenia, ale pozostaje darem. Dlatego też Pan w swoim miłosierdziu wskazuje drogę, która nie jest drogą ofiar rytualnych, lecz raczej sprawiedliwości. Kult jest krytykowany nie dlatego, że jest bezużyteczny sam w sobie, ale dlatego, że zamiast wyrażać nawrócenie usiłuje je zastąpić. Staje się w ten sposób poszukiwaniem własnej sprawiedliwości, tworząc mylne przekonanie, że to ofiary zbawiają a nie Boże miłosierdzie przebaczające grzechy.

Aby to dobrze zrozumieć: jeśli ktoś jest chory idzie do lekarza, kiedy ktoś odczuwa swoją grzeszność idzie do Pana Boga. Ale jeśli zamiast iść do lekarza, udaje się do czarownika, to nie powróci do zdrowia. Wiele razy wolimy podążać błędnymi drogami, szukając poza Nim usprawiedliwienia, pokoju. Prorok Izajasz mówi, że Bóg nie ma upodobania we krwi wołów i baranów (w. 11), zwłaszcza jeśli ofiara dokonywany jest rękoma zbrukanymi krwią braci (w. 15). Myślę w tym miejscu o niektórych dobroczyńcach Kościoła, którzy przynoszą ofiary. Mówią: „niech ksiądz weźmie te pieniądze dla Kościoła!”, ale pieniądze te są owocem krwi wielu ludzi wykorzystywanych, maltretowanych, zniewolonych pracą źle opłaconą. Powiedziałbym tym ludziom: „Weź sobie ten czek, spal go!”. Boży Lud to znaczy Kościół nie potrzebuje brudnych pieniędzy. Potrzebuje otwartych serc na Boże miłosierdzie. Do Boga trzeba zbliżać się z rękoma oczyszczonymi, unikając zła i praktykując dobro i sprawiedliwość. Jakże pięknie kończy prorok:

„Przestańcie czynić zło!
Zaprawiajcie się w dobrem!
Troszczcie się o sprawiedliwość,
wspomagajcie uciśnionego,
oddajcie słuszność sierocie,
w obronie wdowy stawajcie!”(ww. 16-17) – zachęca prorok.

Pamiętajcie o wielu uchodźcach, którzy przybywają do brzegów Europy i nie wiedzą, gdzie się udać.
Wówczas, mówi Pan, grzechy, nawet jeśli byłyby jak szkarłat, staną się białe jak śnieg – to jest cud Bożej miłości - staną się czyste, jak wełna, a lud będzie mógł karmić się dobrami ziemi i żyć w pokoju (w. 19).

To jest cud przebaczenia, jakim Bóg jako Ojciec pragnie obdarzyć swój lud. Miłosierdzie Boga jest oferowane wszystkim, a te słowa proroka są ważne również dla nas wszystkich dzisiaj, wezwanych, by żyć jako dzieci Boże. Dziękuję.

Oto słowa Franciszka skierowane do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów polskich. Trwający Jubileusz Miłosierdzia uświadamia nam, że do Boga trzeba zbliżać się z czystym sercem, wyrzekając się zła i grzechu, kierując się sprawiedliwością, dzieląc się z innymi dobrem i miłością. Niech nasze życie będzie ufnym pielgrzymowaniem do domu Miłosiernego Ojca, który z radością dostrzega nasz żal, chęć przemiany, nawrócenie, postanowienie poprawy. Polecając Bogu w modlitwie wasze pragnienie wytrwania w dobrym. Z serca wam błogosławię.

W gronie pielgrzymów polskich były m.in. grupy z parafii p.w. Objawienia Pańskiego w Bliznem k. Warszawy, Grupa nauczycieli Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej z Radomia, Młodzież i nauczyciele z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 im. bł. Matki Teresy z Kalkuty w Gdańsku.

Komentarze (0)

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook