Papież przyjął uczestników Drogi Neokatechumenalnej w 40-lecie jej powstania

ml, kg [KAI Rzym] // ro, Watykan, 2009-01-10

Papież przyjął uczestników Drogi Neokatechumenalnej w 40-lecie jej powstania

Wszystko zaczęło się tu, w Rzymie, czterdzieści lat temu, kiedy w parafii Świętych Męczenników Kanadyjskich powstały pierwsze wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej – przypomniał Benedykt XVI narodziny tego ruchu.

Z okazji tej rocznicy spotkał się on w Bazylice Watykańskiej z członkami Drogi z jej założycielem, Kiko Argüello na czele.
„Jakże nie błogosławić Pana za owoce duchowe, które dzięki waszej metodzie ewangelizacji można było zebrać w tych latach? Ile świeżej energii apostolskiej wzbudziła ona zarówno wśród kapłanów, jak i wśród świeckich! Jakże wielu mężczyznom, kobietom i całym rodzinom, które oddaliły się od wspólnoty Kościoła bądź porzuciły praktyki życia chrześcijańskiego, dzięki głoszeniu kerygmy i drodze ponownego odkrycia Chrztu świętego pomogliście odnaleźć radość wiary i entuzjazm ewangelicznego świadectwa!” – mówił dalej papież. Podkreślił, że niedawne przyjęcie statutów Drogi przez Papieską Radę Świeckich „potwierdziło uznanie i życzliwość, z jaką Stolica Apostolska śledzi dzieło, które Pan wzbudził za pośrednictwem waszych inicjatorów”.

„Papież, Biskup Rzymu, dziękuje wam za wielkoduszną przysługę, jaką oddajecie ewangelizacji tego miasta i za oddanie, z jakim niesiecie chrześcijańskie orędzie do wszystkich jego środowisk” – powiedział Ojciec Święty.

Zauważył, że działalność ta będzie tym skuteczniejsza, im większe będzie ze strony neokatechumenatu „dążenie do jedności, przekazane przez Jezusa Dwunastu podczas Ostatniej Wieczerzy”. „Jedność uczniów Pana należy do istoty Kościoła i jest nieodzownym warunkiem, aby jego działalność ewangelizacyjna okazała się owocna i wiarygodna” – podkreślił Benedykt XVI. Zwrócił uwagę, że innym „duchowym owocem” tych czterdziestu lat „jest wielka liczba kapłanów i osób konsekrowanych, jakie Pan wzbudził w waszych wspólnotach”.

W spotkaniu udział wzięli przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich kard. Stanisław Ryłko, wikariusz papieski dla diecezji Rzymu kard. Agostino Vallini, oraz stojący na czele Drogi Neokatechumenalnej Kiko Argüello, Carmen Hernández i ks. Mario Pezzi.

Początki tego ruchu, a właściwie – jak określają to jego członkowie – rzeczywistości kościelnej wiążą się z pobytem w Rzymie w 1968 hiszpańskiego malarza Francisco (Kiko) Argüello, Carmen Hernández i towarzyszącego im kapłana z Sewilli. Przybyli oni do stolicy Włoch na zaproszenie ks. Dino Torreggianiego, obecnie kandydata na ołtarze, który wcześniej poznał już ewangelizacyjną działalność swych gości w Madrycie i chciał ją zastosować w stosunku do tych swych rodaków rzymskich, którzy stali daleko od Kościoła.

Po kilku rozmowach Kiko przyjechał do Wiecznego Miasta i zamieszkał tam, podobnie jak to było w stolicy Hiszpanii, w baraku wśród najuboższych w dzielnicy Borghetto Latino. Pierwsza wspólnota neokatechumenalna powstała 2 listopada 1968 w rzymskiej parafii Męczenników Kanadyjskich. Był to czas zarówno we Włoszech, jak i w wielu innych krajach zachodnich (a także w Polsce i w Czechosłowacji) lewicowych manifestacji i kontestacji studentów, którym marksizm, a często również maoizm wydawały się prawdą bezwzględną i jedynym rozwiązaniem istniejących problemów. Do tych ludzi, w większości młodych i zagubionych, wychodziła Droga Neokatechumenalna z orędziem Chrystusa i wezwaniem do nowego odrodzenia się w Jego prawdzie.

Nowa rzeczywistość kościelna szybko zaczęła się szerzyć poza Rzym i Włochy – dziś w 120 krajach na świecie jest w nią włączonych prawie 200 tys. osób w 20 tys. wspólnot w ponad 5,5 tys. parafii, z tego w samych Włoszech jest ponad 5 tys. wspólnot. Od samego początku Droga cieszyła się uznaniem i poparciem papieży: Pawła VI, Jana Pawła II i obecnie Benedykta XVI.

Z drugiej strony Urząd Nauczycielski Kościoła zwracał uwagę na pewne nadużycia w działaniach tego ruchu, przejawiające się często w jego częstym oddzielaniu się do życia parafii, na których terenie działał i zamykaniu się we własnym kręgu. Najpierw w 2002 Stolica Apostolska zatwierdziła statuty Drogi na okres tymczasowy 5 lat, a w maju ub.r. Papieska Rada ds. Świeckich ostatecznie uznała tę rzeczywistość za „itinerarium” formacji katolickiej ważnej dla społeczeństwa i czasów współczesnych.

Komentarze (6)

Nikodem

3 lata, 1 miesiąc temu

W artykule powyższym zakradły się błądy. Droga Neokatechumenalna nie jest żadnym ruchem. I nie ma nadużyć "w jego częstym oddzielaniu się od parafii". Myślę, że to jest niewiedza albo złośliwość autora artykułu. Odsyłam do wywiadu dziennikarzy KAI z ks. bp Kiernikowskim: "Można być człowiekiem religijnym i jednocześnie niewierzącym" z 21.11.2008r. Droga Neokatechumenalna jest w samym sercu parafii, jest korzeniem pracy duszpasterskiej, bo prowadzi ludzi oddalonych do Kościoła, a tych, którzy mieli słabą wiarę do umocnienia. Więc jak na tej podstawie można mówić o "nadużyciach". Czy nawrócenie grzesznika można traktować jako nadużycie? Katechumeni zaczynają drogę i ją kończą. Kiedy kończą, wtedy są do dyspozycji proboszcza. Po drodze też. Jeśli ktoś pisze o "nadużyciach" w takich przypadkach, to podobnie należałoby mówić, że człowiek z wysoką gorączką powinien normalnie funkcjonować z ludźmi zdrowymi.

Odpowiedz

uratowany

3 lata temu

Brawo Nikodem! I dzieki...

Odpowiedz

Grzegorz

1 rok, 3 miesiące temu

A może wytłumacz mi dlaczego w neo msze odprawia się w salkach a nie w kościele ? I dlaczego w wielką sobotę odprawiana jest pascha w parafii i jednocześnie osobno w neo ?
Pozdrawiam Grzegorz

Odpowiedz

tigrello77

3 lata temu

W parafii Sw Wojciecha wPOznaniu bracia ze wspolnot prowadzą kancelarię parafialną , katecheze dla chrzestnych ,katecheze dla bierzmowanych , katecheze dla narzeczonych , wielu braci jest szafarzami nadzwyczajnymi i posługują chorym sa siostry odwiedzjące więżniow, bracia wykonują różne poslugi dla parafii ,że nie wspomnę ogloszeniu katechez drogi w wielu parafiach Poznania i nie tylko.I tak dzieje sie we wszystkich parafiach gdzie są wspolnoty, jak więc można stawiać zarzuty o zamykaniu się w swoim kręgu i oddzieleniu od parafii to jakieś nieporozumienie pozdrawiam

Odpowiedz

ryba

2 lata, 6 miesięcy temu

Nieprawda, nie jest tak " różowo" jak piszesz , również w dużych aglomeracjach miejskich.Parafie potrzebują żywych proroków.Należy wyjść ze skostniałych salek i zaprosić tych faktycznie oddalonych a nie " na gotowca" rozwiesić plakaty i przyjść na mszę świętą i mówić o Bogu ponad 1 godzinę a o swoich świadectwach tylko 10 minut.Wspólnota nie jest dla siebie , lecz dla parafii.Tak jak kościół nie jest dla siebie , lecz dla świata.

Odpowiedz

ryba

2 lata, 6 miesięcy temu

Chrześcijanin nie jest od sprawdzania BOGA.chrześcijanin jest tym, który ma dawać nadzieję tam, gdzie jej brak.Inicjatywa należy do BOGA, to On otwiera serca ludzi na to, by usłyszeli Jego głos. Z Panem Bogiem !

Odpowiedz

Reklama

wiara
Powrót na górę strony