ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Abp Zygmunt Szczęsny Feliński
Paweł Bieliński / ju., Warszawa, 2009-10-11
strona 1 z 2
Abp Zygmunt Szczęsny Feliński; obraz malował Jan Chrząszcz, Kraków
Dzisiaj Benedykt XVI dokona kanonizacji bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego (1822-1895). Nazwano go „męczennikiem za sprawę wiary i narodu”, „chlubą episkopatu polskiego”, „apostołem pełnym pokory, nauki i kultury”.
To on czuwał przy umierającym Juliuszu Słowackim. To on założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi dla opieki nad sierotami i ubogimi. To on chciał za pomocą pobożności maryjnej wykorzeniać wady narodu polskiego. To on już jako arcybiskup warszawski został franciszkańskim tercjarzem.
Niecodzienna była jego droga do kapłaństwa. Urodził się 1 listopada 1822 r. w Wojutynie na Wołyniu. Ojciec, Gerard, rzadko bywał w domu z powodu obowiązków sędziowskich w Żytomierzu. Wychowaniem sześciorga dzieci zajmowała się więc matka, pisarka, Ewa z Wendorffów. Miało ono charakter religijny i patriotyczny, co później bardzo zaważyło na losach Szczęsnego (imienia Zygmunt zaczął używać dopiero jako arcybiskup). Znamienny jest fakt, że widząc niemoralne postępowanie swoich rówieśników, 14-letni Feliński złożył ślub czystości.
Po śmierci Gerarda rodzina przeniosła się do Krzemieńca, gdzie Ewa zaprzyjaźniła się z Salomeą Bécu, matką sławnego już wówczas poety, Juliusza Słowackiego. Wkrótce jednak została aresztowana za udział w sprzysiężeniu Szymona Konarskiego, którego celem było przeciwdziałanie uległości Polaków wobec rosyjskiego zaborcy po stłumieniu powstania listopadowego. „Zbrodnią” Felińskiej, za którą zesłano ją na Syberię (spędziła tam pięć lat), było założenie prywatnej szkoły. W konspiracyjną działalność zaangażował się także Szczęsny, który miał zostać zecerem tajnej drukarni.
Postęp w dobrym
Majątek Felińskich został skonfiskowany przez państwo. Tylko dzięki finansowej pomocy krewnych Szczęsny został studentem Wydziału Matematyki Uniwersytetu Moskiewskiego. Po jego ukończeniu uzyskał rangę urzędniczą, jednak nie chciał podjąć pracy w carskiej administracji państwowej. Wybrał funkcję bibliotekarza i wychowawcy w domu swego dobrodzieja, Zenona Brzozowskiego, w Sokołówce na Podolu. Czas wolny wykorzystywał na lekturę, zachwycał się zwłaszcza twórczością Zygmunta Krasińskiego. Za swoją dewizę przyjął jego słowa: „Bo na ziemi być Polakiem, to żyć bosko i szlachetnie”. Myślał o ożenku ze swą kuzynką, Halą, ale rodzice dziewczyny nie byli mu przychylni. Pogłębiał też swoją religijność. W listach z tego okresu podkreślał, że „cel życia nie jest na tym świecie”. „Mój punkt widzenia to wiara – deklarował w wieku 21 lat – chciałbym, żeby wszystko, co mi się podoba, co mnie czaruje i zachwyca miało w niej swój początek”.
Kilka lat później pisał do matki: „Usiłowaniem naszym powinno być robić ciągły, choćby powolny postęp w dobrym (...). Najlepiej zaczynać od rzeczy małych i w miarę wzrastania sił przechodzić do większych. Co dzień wieczorem kładąc się spać, trzeba zastanowić się dobrze nad sobą i przejrzeć wszystkie swoje wady, a wybrawszy najmniejszą z nich postanowić ją wykorzenić koniecznie, z innych zaś poprawić się, o ile to będzie w naszej mocy. Zrobiwszy to postanowienie, trzeba je ciągle mieć w pamięci i przed każdą czynnością zastanowić się, czy ona nie ma co wspólnego z naszym postanowieniem”. Żeby dokładnie poznać swoje wady, radził, by „czytać z uwagą żywoty świętych” i „ciągle porównywać się z nimi”, a „rozważając każdą ich cnotę należy zgłębić, jakimi środkami do niej doszli”. „Dla zahartowania woli” zalecał „naznaczyć sobie co dzień jaką prywację [wyrzeczenie – KAI] do zniesienia albo jaką przeszkodę do przełamania lub dobry uczynek do spełnienia i pilnować się, żeby koniecznie to postanowienie doprowadzić do skutku”. Podkreślał zarazem, że wola powinna być oświecona jedynym światłem prawdziwym i nieomylnym – objawieniem Bożym. „Wybitny asceta nie udzieliłby pełniejszych wskazówek” – komentuje te słowa biograf Felińskiego ks. Hieronim Wyczawski.
Od 1848 r. Szczęsny mieszkał w Paryżu, dokąd pojechał, aby uzupełnić wykształcenie o nauki humanistyczne. Chodził na wykłady na Sorbonę i Collège de France, m.in. z literatury, głoszone przez bł. Fryderyka Ozanama.
Przyjaciel Słowackiego
Wieczory spędzał na spotkaniach z polskimi emigrantami, skupionymi wokół księcia Adama Czartoryskiego. Jednym z pierwszych, których odwiedził, był Słowacki, z którym szybko się zaprzyjaźnił. Poeta pisał o nim w samych superlatywach: „wszyscy go tu ukochali szanując, postępki jego były anielskie, wiedza rozkwitająca, stanie się kiedyś chwałą naszą”, „czysty brylant”, „człowiek zupełny i pełny wiedzy, jest to skarb na przyszłość i jeden z tych, którzy mię o przyszłość uspokajają”. Zdaniem Wyczawskiego, Słowacki, który był zwolennikiem mesjanistycznego mistycyzmu Andrzeja Towiańskiego, „pod wpływem Felińskiego schodził coraz bardziej na tory ortodoksyjnego katolicyzmu”.
W Paryżu Szczęsny poznał pierwszych zmartwychwstańców, księży: Aleksandra Jełowickiego i Hieronima Kajsiewicza. W katedrze Notre-Dame słuchał kazań złotoustego dominikanina o. Dominika Lacordaire’a. Po rewolucji lutowej 1848 r. snuł z emigrantami plany powołania tymczasowego rządu narodowego. Kilka tygodni później wraz ze Słowackim i grupą przyjaciół dołączył do bojowników dogorywającego już powstania w Wielkim Księstwie Poznańskim. Z rusznicą w dłoni wziął udział w potyczce z Niemcami pod Rogalinem.
W 1849 r. czuwał w Paryżu przy konającym na gruźlicę Słowackim, który ostatkiem sił próbował mu jeszcze dyktować drugi rapsod „ Króla-Ducha”. To Feliński, na prośbę umierającego, sprowadził księdza, który udzielił mu Wiatyku. Szczęsny był jedyną osobą obecną przy śmierci poety – jej szczegóły historycy znają wyłącznie z jego relacji. On też uporządkował wszystkie pozostałe po zmarłym rękopisy i zasugerował ich wydanie pod szyldem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Życiowe powołanie
Dobiegał już trzydziestki i szukał swego życiowego powołania. Przełomem okazała się miłość do Elizy Brzozowskiej, matki jego wychowanków, która od pewnego czasu przebywała z dziećmi w Paryżu. To – jak sam oceniał po latach – „mimowolne i stąd źle umieszczone uczucie” było „zbyt głębokie, by dało się wygluzować [wyrzucić – KAI] z serca lub zastąpić innym”. Choć pochłaniało „wszystkie władze duszy”, było to uczucie „bez przyszłości, źródło wiecznego udręczenia, a jednak nad wszystkie skarby droższe. Żyć bez niego – to w skwarnej pustyni z pragnienia usychać; żyć zaś z tą śmiertelną raną w sercu – to całe życie w ciągłe konanie zamienić”.
Szczęsny – pisze Wyczawski – „zorientował się, że znalazł się w beznadziejnej sytuacji. Brzozowska była mężatką, a on zbyt głęboko wierzącym katolikiem, żeby mógł się zdecydować na jakieś nieroztropne posunięcie. Sam później przyznał, że popadł wtedy w apatię i zobojętniał na wszystko, tak że nawet życie nie przedstawiało dlań większego sensu. Począł wzdychać do śmierci jako jedynej wybawicielki z tego powikłanego położenia”. Jednak górę wzięła prosta myśl: „Pragniesz śmierci, ale czy jesteś do niej należycie przygotowany?”. „Chciał teraz żyć – tłumaczy biograf – aby mieć czas na pokutę i zebranie zasług na życie wieczne. Tak zakiełkowało w duszy Felińskiego postanowienie, aby oddać się na wyłączną służbę Bożą”. Postanowił zostać księdzem.
W swoich „Pamiętnikach” samokrytycznie pisał, że pobudki skłaniające go do obrania stanu duchownego, „jakkolwiek nie były samolubne, całkiem doczesny miały charakter i dalekimi były od tych, jakie prawdziwie powołanych do świątyni prowadzić winny”. Żywił przekonanie, że jego powołanie „nie miało wcale charakteru nadprzyrodzonego”. „Było fałszem – wyznawał – żem się poświęcał dla Kościoła, kiedy chęć usunięcia się od świata z powodu doznanych zawodów z jednej strony, z drugiej zaś przekonanie, iż na tej drodze najskuteczniej będę mógł służyć krajowi, były prawdziwym mego postanowienia powodem. Na szczęście moje postępowałem w dobrej wierze, nie domyślając się wcale, na jak fałszywej byłem drodze, a ta nieświadomość skłoniła zapewne łaskawego Pana, że służby mej nie odrzucił”.
- 1
- 2
Komentarze (1)
Teresa
2 lata, 7 miesięcy temu
A co powiecie[nawiązuję do Fundacji Dzieło...]o fundacji np. "Na zakręcie" - ukierunkowanej na młodzież i dorosłych[[głównie przeciętnie zdolnych]] pomagającą wystartować w NOWE ŻYCIE: praca,tanie mieszkanie, pokój itp.? Kto troszczy się o nich? O dzieci opuszczające Domy Dziecka? O te dzieci i młodzież,które z przyczyn rodzinnych nie wracają z kościoła po niedzielnej mszy świętej w strefę ciepła ,spokoju, radości i ciszy?
Co zapamiętałam z życiorysu ww świętego? Był sobą -wbrew wszystkim, nawet współpracownikom.
Zobacz także
- Biskupie insygnia abp. Felińskiego przekazane arch. warszawskiej
- Wygraj „Pamiętniki” św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego
- Prezydent: chciałbym, aby Benedykt XVI przyjechał do Polski
- Prezydent Kaczyński modlił się przy grobie Jana Pawła II
- Benedykt XVI polecił Polaków opiece św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego
- Benedykt XVI ogłosił świętym abp Felińskiego
- Święci i błogosławieni polscy
- W stanie wojennym myślałem o abp. Felińskim
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

