Kard. Schönborn: Kościół nie ocenił jeszcze zjawisk w Medjugorju

ts / kw, 2010-01-10

Kard. Schönborn: Kościół nie ocenił jeszcze zjawisk w Medjugorju kard. Christoph Schönborn; fot. Paweł Cebula - fotoKAI

Budzące liczne kontrowersje Medjugorje w Bośni i Hercegowinie powinno być oceniane „po jego owocach” – uważa kard. Christoph Schönborn.

W kościele w Medjugorju arcybiskup Wiednia odprawił w wieczór sylwestrowy Mszę św. dla młodzieży oraz wygłosił katechezę. Ta prywatna wizyta kardynała w Medjugorju, nieuznanym jeszcze przez Kościół jako miejsce objawień maryjnych, spotkała się z wielkim zainteresowaniem – z uznaniem, ale także ze słowami krytyki.

W wywiadzie dla chorwackiego dziennika „Večernji list” z 6 stycznia br. kard. Schönborn wyjaśnia motywy swojej wizyty w Medjugorju i podkreśla, że wyraźnymi, pozytywnymi owocami tego miejsca jest wiele powołań kapłańskich, nawróceń – „począwszy od wysokiej arystokracji, a skończywszy na prostych ludziach” – a także wychodzenie z narkomanii i tworzenie się grup modlitewnych. – Jeśli tak dobre są owoce, to znaczy że dobre jest drzewo – stwierdził przewodniczący Konferencji Biskupów Austriackich.

Oto treść wywiadu:

– Jak powiedział Eminencja podczas Mszy św. w noc sylwestrową, przyjechał Ksiądz Kardynał do Medjugorja, aby być blisko Matki Pana. Te słowa odbiły się szerokim echem. Co Ksiądz Kardynał miał na myśli?

– Nie mogę nie dostrzegać, że wielu ludzi, którzy już od 28 lat przybywają do Medjugorja, doświadcza tu w sposób szczególny bliskości Matki Bożej. Ja nigdy dotąd nie byłem w Medjugorju, ale przez wiele lat, przede wszystkim od 1991 roku, kiedy zostałem biskupem, widziałem w Austrii, a zwłaszcza w mojej diecezji wiedeńskiej, wyraźne owoce tego miejsca. Wymienię kilka przykładów, aby to odczucie uzasadnić.

Są to przede wszystkim powołania kapłańskie. Wielu z naszych młodych księży zdecydowało się na stan kapłański może nie wyłącznie, ale w znacznym stopniu pod wpływem ducha Medjugorja.

Po drugie, są to nawrócenia. Zadziwia mnie, że dochodzi do tych nawróceń w różnych warstwach społecznych – od arystokratów, przez przemysłowców, do bardzo prostych ludzi. Kiedy wylatywałem z Wiednia przez Zagrzeb do Splitu, jeden z funkcjonariuszy na lotnisku zapytał dokąd lecę. Powiedziałem, że do Splitu, a stamtąd udaję się dalej do Medjugorja. Jego twarz nagle się rozjaśniła i natychmiast zaczął mi opowiadać o swoim nawróceniu w Medjugorju. Nie tak dawno na małym dworcu kolejowym w Austrii rozpoznał mnie zawiadowca i natychmiast zaczął mi opowiadać, jak doszło do tego, że się nawrócił. Jego żona umarła na raka, on przeżywał wielkie załamanie. Za radą przyjaciół pojechał do Medjugorja, skąd powrócił jako inny człowiek, gdyż tam odnalazł żywą i głęboką wiarę.

Trzeci przykład to uzdrowienia. Pewien młody narkoman opowiadał mi kiedyś, że przyjaciele nieomal go zmusili, żeby z nimi pojechał do Medjugorja. I jak mówił, gdy wjeżdżał do Medjugorja, poczuł, że coś się z nim dzieje. Czuł, że jest to coś niezwykłego, jakby nagle został uzdrowiony z narkomanii. On przecież zdawał sobie sprawę z tego, jak trudno jest się z niej wydostać.

Innym elementem są grupy modlitewne. Modlitewne grupy Medjugorja w Wiedniu znam jeszcze z czasów zanim zostałem biskupem, chyba od połowy lat osiemdziesiątych. Nam dominikanom rzuciło się w oczy, że ci ludzie modlą się godzinami i kościół zawsze jest pełny. Duży kościół dominikanów w Wiedniu rzadko gości tak wielu wiernych. Modlitewne spotkania odbywają się tam w każdy czwartek i zawsze z licznym udziałem wiernych. Tak więc ta wierność modlitwie przetrwała przez wiele lat.

Kiedy więc na to wszystko patrzę, muszę stwierdzić: Jezus powiedział, że złe drzewo nie daje dobrych owoców. Skoro więc owoce są dobre, to i dobre musi być drzewo, które je wydaje.

– Pielgrzymi oczekują opinii od Watykanu, a Ksiądz Kardynał sam przyznał, że Medjugorje to cud. Niedawno arcybiskup Sarajewa, kard. Vinko Puljić zapowiedział utworzenie międzynarodowej komisji, która ma zbadać ten fenomen. Co wiadomo Księdzu Kardynałowi na ten temat i jaki jest stosunek Księdza Kardynała do głosów wskazujących na potrzebę uznania wydarzeń w Medjugorju?


– Nie znam szczegółów dotyczących tej komisji, nie jest to też moim zadaniem. Natomiast zawsze uznawałem oficjalne stanowisko Konferencji Biskupów ówczesnej Jugosławii oraz Kongregacji Nauki Wiary. Uważałem, że jest to ocena rozsądna, mądra i daje dobrą podstawę do mądrego stanowiska Kościoła. To stanowisko jest znane, ale ja jeszcze raz chciałbym podkreślić trzy oceny dotyczące Medjugorja.

Pierwsza dotyczy zjawisk. Na ten temat jednoznaczne jest stanowisko Konferencji Biskupów i Kongregacji Nauki Wiary: „Non constat de supernaturalitate”. Jestem dogmatykiem, byłem profesorem teologii dogmatycznej. „Non constat de supernaturalitate” oznacza, że Kościół nie wypowiedział jeszcze ostatecznej opinii o tym, że są to zjawiska nadprzyrodzone. Kościół nie powiedział ani „Constat de non supernaturalitate” ani też „Constat de supernaturalitate”. Oznacza to, że Kościół ani nie kwestionuje nadprzyrodzoności, ale oczywiście także jej nie potwierdza. Mówiąc krótko: Kościół nie ocenił jeszcze tych zjawisk i osobiście sądzę, że słusznie. A powód jest prosty: Kościołowi będzie trudno dokonać oceny dopóki trwają te zjawiska.

Ale z pewnością są one punktem wyjściowym dla fenomenu Medjugorja. Od nich się wszystko zaczęło – od dzieci, które mówiły, że widziały Matkę Bożą i od przesłań, jakie dzieci miały otrzymać. Ale to, co się z tego rozwinęło, stanowi drugi fenomen i tym zajmuje się drugie stwierdzenie Konferencji Biskupów oraz Kongregacji Nauki Wiary. Jest to fakt, że od początku do Medjugorja zmierzają nieprawdopodobnie liczne rzesze pielgrzymów, że rozwinęło się intensywne życie modlitewne, powstało wiele dzieł społecznych i wytworzyły się konkretne formy pielgrzymowania. Stanowi to dla Kościoła bardzo praktyczne wyzwanie.

Dlatego już w 1991 r. biskupi byłej Jugosławii powiedzieli, że nie można organizować oficjalnych pielgrzymek. Tak więc również i ja nie mogę uczestniczyć w diecezjalnej pielgrzymce do Medjugorja, tak jak do Rzymu czy do Ziemi Świętej, nie miałem też takiego zamiaru.

I dochodzę teraz do trzeciej wypowiedzi, która wydaje się szczególnie ważna dla mnie i dla nas biskupów: pielgrzymi powinni mieć opiekę duchową. Jako arcybiskup Wiednia właśnie w taki sposób patrzę na moje zadanie, że kiedy będąc biskupem widzę, iż z mojej diecezji setki, a nawet tysiące ludzi pielgrzymują do Medjugorja, że tworzą się grupy modlitewne, że rodzą się powołania kapłańskie, dokonują nawrócenia, wtedy muszę zatroszczyć się o otoczenie pielgrzymów dobrą opieką duszpasterską. Dlatego przez wszystkie te lata wspierałem na przykład „oazę pokoju” – wspólnotę modlitewną w Wiedniu, która powstała w Medjugorju, a także prace seminarzystów na temat Medjugorja.

Sądzę, że w naszym interesie, biskupów z całego świata, skąd pielgrzymi udają się do Medjugorja, musi być dobra opieka duszpasterska dla tych pielgrzymów. W dyskusjach na temat Medjugorja zawsze zachęcałem biskupów, mówiąc im: proszę, dobrze przygotujcie dla nich opiekę duszpasterską!

– W Medjugorju spotkał się Ksiądz Kardynał z wizjonerami. Był też Ksiądz Kardynał na Górze Objawień i na Górze Krzyża. Jakie było wrażenie?

– Powiem z nutką humoru: Matka Boża nie wybrała sobie najprostszych gór. Ale jak zawsze podkreślałem, w Medjugorju fascynowała mnie łączność między Medjugorjem i innymi wielkimi miejscami objawień maryjnych. Ciągle mówiłem, że istnieje coś, co nazwałbym „gramatyką objawień maryjnych”. Jest to pewien styl, który pewnie ma do czynienia z samą Matką Bożą. Wymienię tylko trzy elementy.

Prawie zawsze Maryja ukazuje się dzieciom. Nie są to dzieci super uzdolnione, ani też niezwykle pobożne, lecz całkiem zwyczajne. Bernadeta nie potrafiła ani czytać, ani pisać, miała 14 lat. Podobnie rzecz się ma z Medjugorjem.

Po drugie: Maryja przekazuje swoje orędzia za pośrednictwem dzieci. Niektórych biskupów może to wprawiać w pewne zdziwienie. Dlaczego Matka Boża nie przychodzi do domu biskupa? Dlaczego udaje się na kamienistą górę, do groty obok strumienia, pojawia się w liściach drzewa lub krzaka jak w Fatimie? Przecież to takie niepraktyczne. I przekazuje swoje orędzia przez dzieci, bo widocznie dzieci są najmniej skomplikowane.

I trzeci element: Maryja ukazując się, ma swój program. W Fatimie ukazała się przed rewolucją w Rosji i przekazała orędzie dla tego kraju. W Lourdes ukazała się w momencie, w którym szczyt osiągnął racjonalizm. W Medjugorju ukazała się w czasach komunizmu, w czasie, w którym nie można było jeszcze przypuszczać, że Jugosławia się rozpadnie – w miejscu, w którym jeszcze żyli z sobą w zgodzie muzułmanie, katolicy i wyznawcy prawosławia. I ukazuje się nam jako „Królowa Pokoju”. Niemal dokładnie w dziesięć lat później rozpoczyna się pierwsza z czterech wojen na Bałkanach. Maryjne orędzie, to pokój przez pojednanie i modlitwę. To przecież jest bardzo wiarygodne. Moglibyśmy się jeszcze cofnąć dalej do Guadalupe w Meksyku, kiedy zaczął się hiszpański podbój Ameryki. Matka Boża ukazała się tam Indianinowi. Ten człowiek musiał pójść do biskupa i powiedzieć mu co ma zrobić. To samo można zaobserwować w innych wielkich sanktuariach maryjnych: przybywają rzesze ludzi i to miejsce staje się centrum pokoju i inkulturacji. Sądzę, że teolodzy powinni dokładnie przestudiować gramatykę, „syntax” objawień maryjnych i w tym kontekście spojrzeć na cały fenomen Medjugorja.

– W Medjugorje nieustannie trwają modlitwy o pokój. Ale w Bośni i Hercegowinie, gdzie Chorwaci i katolicy stanowią najmniejsze grupy ludności, nadal istnieje wiele problemów. Co mógłby Ksiądz Kardynał poradzić politykom i wspólnocie międzynarodowej, której przedstawicielem jest obecnie Valentin Inzko [wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej w Bośni i Hercegowinie – KAI]?

– Problem polega na tym, że uczestniczy w tym wiele sił i że tak małemu krajowi jak Bośnia i Hercegowina z trudem przychodzi rozwiązywanie wewnętrznych problemów bez zakłóceń. Jedno jest pewne: trwały pokój może być tylko tam, gdzie jest sprawiedliwy ład. Teraz stanowi to specjalne wyzwanie dla polityki europejskiej. Niedawno rozmawiałem z Valentinem Inzko. Bardzo się cieszę, że jemu powierzono to zadanie i ufam, że będzie miał wsparcie ze strony Unii Europejskiej dla swoich działań. Jestem pewien, że to, co się dokonuje w Medjugorju, przyczynia się do pokoju: bardzo praktycznie dlatego, że do tego miejsca w sercu Hercegowiny przybywają ludzie z całego świata.

Można powiedzieć, że Hercegowina nigdy dotąd nie była tak znana na całym świecie. Kto na przykład w Korei słyszał o Hercegowinie? A proszę zobaczyć, ilu pielgrzymów przybywa tu właśnie z Korei. Miejmy nadzieję, że ci ludzie będą orędownikami w swoich krajach sprawy poszukiwania pokoju dla Bośni i Hercegowiny.

Po drugie: Wierzę, że jeśli w jednym miejscu tak wiele ludzi modli się o pokój, z pewnością jest to też błogosławieństwem dla tego kraju.

I po trzecie: „Kraljica mira” – Królowa Pokoju jest tutaj czczona przez wszystkie trzy religie. Prawosławni mają długą tradycję oddawania czci Maryi. Islam także nie zna innej postaci w tradycji chrześcijańskiej, która byłaby otaczana podobną czcią jak Maryja. A dla katolików, właśnie dla mniejszości chorwackiej w Bośni i Hercegowinie, jest wielką pociechą fakt, że Maryja jest im bliska w szczególny sposób. Maryja – jak żadna inna postać religijna – łączy więc narody. Myślę, że nikogo innego nie da się z nią w tym porównać.

Rozmawiał Zoran Kresić
Tłum. Teresa Sotowska

Komentarze (17)

piotr

2 lata, 1 miesiąc temu

Byłem w Medziugorje w czasie, kiedy przebywał tam Ksiądz Kardynał Schönborn. Był to czas ogromnej radości. Wystarczy tylko otworzyć swoje serce jak św. Elżbieta przy spotkaniu z Maryją a Duch Święty wszystko przemieni...

Odpowiedz

Soplica

2 lata, 1 miesiąc temu

Proszę zwrócić uwagę na ostatnie zdania kardynała....i wnikliwie przeanalizować ich sens....

Odpowiedz

Maria

2 lata, 1 miesiąc temu

Byłam w Medjugoriu z mężem i córką.Doświadczyłam tam ogromnej miłości Maryi i otrzymałam łaskę, o którą prosiłam.Jest to cudowne miejsce na ziemi. To co tam przeżyłam i czego doświadczyłam nie da się wyrazić słowami.Królowej Pokoju zawierzam siebie i wszystkich bliskich memu sercu.

Odpowiedz

nk

2 lata, 1 miesiąc temu

Tenze ks. kard. Schönborn nie pozwolil biskupowi pomocniczemu z Salzburga wziasc udzial w demonstracji antyaborcyjnej na terenie Wiednia, a sam bez pozwlenia bikupa miejsca udaje sie z pielgrzymka i wystepuje oficjalnie. Poza tym niech zrobi porzadek w muzeum diecezjalnym, w ktorym zamieszczone sa pornograficzne obrazy z udzialem Chrystusa i apostolow. Patrz video: http://www.kreuz.net/article.10452.html ,najlepiej go powiekrzyc to zobaczy sie detale, ktore niczym sa w porownaniu z karykaturami Mahometa. I to jest ksiaze kosciola.

Odpowiedz

odp nk

2 lata, 1 miesiąc temu

Skąd Pan wie, że Kardynał nie miał zgody Papieża na te działania (chodzi o wyjazd do Medziugorja). Ojciec Święty nie musi się przed nikim tłumaczyć ze swoich decyzji, bo ma władzę nieskrępowaną. Ponadto niech pan przestanie na podstawie tak zdawkowych informacji obrażać Kardynała i to na forum publicznym Jeśli pan jest katolikiem to wydaje się, że to właśnie pańska postawa z punku widzenia moralności chrześcijańskiej jest naganna. Obraża pan hierachów Kościoła. Na podstawie mojej wiedzy zdobytej od austraków - katolików mogę stwierdzić, że oskarżenia pana są jedynie oszczesrtwami.

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 1 miesiąc temu

Akurat nk miał(a) na myśli,pisząc o biskupie miejsca,nie Ojca Świętego,który jest biskupem Rzymu,ale ordynariusza diecezji Mostar-Dubno Ratko Pericia,zdecydowanego przeciwnika tzw.objawień w Medjugorje.Nie wiem,czy kardynał Schoenborn miał jego zgodę na pojawienie się w Medjugorje i czy była ona w ogóle konieczna,pojechał tam przecież prywatnie.Jedno jest pewne-Medjugorje nie uzdrowi sytuacji Kościoła w Austrii,dziwny jest więc ów entuzjazm wiedeńskiego arcybiskupa.Sprawa jest na tyle poważna,iż kilka miesięcy temu Papież wezwał "na dywanik" austriackich biskupów.Musimy się gorąco modlić za ten Kościół za przyczyną Matki Bożej z Częstochowy,Fatimy,Mariazell i tylu innych sanktuariów,nie zaś zjawy z Medjugorje.To,że dzieją się tam dobre rzeczy nie jest dowodem na prawdziwość tamtejszych "objawień".Byłem w Medjugorje i moja postawa ewoluowała od entuzjazmu wobec wydarzeń w tej miejscowości do krytycyzmu,nie mówi się bowiem o wielu negatywach związanych z Medjugorje.

Odpowiedz

Odp nk

2 lata, 1 miesiąc temu

Ale równeż Pan źle zrozumiłał moją wypowoiedź, bo Papież, mając nieskrępowaną władzę, mógł udzielić zgody Kardynałowi na przyjazd do Medziugorja i inne działania w tym miejscu i musiał się pytać się o zgodę Bp miejsca. Kardynał jest bliskim współpracownikiem Papieża i nie sądzę, aby Papież o tym wyjeździe jego do Medziugorja nie wiedział

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 1 miesiąc temu

Papież ma mnóstwo innych spraw na głowie,aby rozstrząsać sprawy między dwoma biskupami,poza tym nie sądzę aby wbijał jakikolwiek klin pomiędzy ordynariuszy tych dwóch diecezji.

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 1 miesiąc temu

Poza tym czytałem przed chwilą informacje na temat tej wizyty:kard.Schoenborn sam nadał jej rozgłos i doprowadził do słusznego oburzenia bp.Pericia-ordynariusza Mostaru-Dubna,z pewnością nie spodobałoby się to Ojcu Świętemu.Jeszcze raz powtarzam-kardynał z Wiednia powinien się zabrać za porządki w swoim Kościele lokalnym,a nie próbować uprzedzać werdykt watykańskiej komisji na temat zjawisk w Medjugorje.

Odpowiedz

odp Przemek

2 lata, 1 miesiąc temu

Nawet nie potrafi Pan dobrze napisać nazwy Diecezji, jaką zarządza Bp Perić (Nie mówiąc już o innych błędach) a zabiera pan głos w sprawie posłuszeństwa czy nieposłuszeństwa Kardynała, podejmowanych decyzji przez Papieża itp.

Odpowiedz

Soplica

2 lata, 1 miesiąc temu

Kardynał nie pofatygował się z informacją o swoim pobycie w Medjugorie do biskupa miejsca. Proszę poczytać stronę biskupa Mostaru i będzie wszystko jasne.Biskup odpowiada za swoje "tereny" i powinien o takiej wizycie wiedzieć i już. Ale tam jest tylko biskup, a tu mamy do czynienia z kardynałem!!! :) więc pominięto drogę służbową.A o Kościele w Austrii to można tomy pisać - zwłaszcza za kard Schonborna.... :((( Byłem, widziałem i ręce opadają......

Odpowiedz

nk

2 lata, 1 miesiąc temu

Znim cos sie napisze to trzeba sie zapoznac z faktami: patrz jesli znasz niemiecki: http://www.kath.net/detail.php?id=25125 (Wypowiedz biskupa miejsca), dalej link z muzeum : http://www.kreuz.net/article.10452.html . To nie jest wyssane z palca, to mozna przeczytac i zobaczyc. Polecam zdrowy rozsadek ze zrozumieniem tekstu bo przeciez "prawda nas wyzwoli". A chowanie brudu pod dywan jest przejawem falszywej poboznosci. Polityka ukrywania w kosciele brudu przestala byc modna (Wydarzenia w Irlandii). Dlatego nie nazywajmy faktów oszczerstwem, bo wkótce nie bedziemy mieli slów aby okreslic prawde. Szczesc Boze!

Odpowiedz

odp nk

2 lata, 1 miesiąc temu

Skandalem jest raczej to, że takie oszczercze wypowiedzi "wybitnych znawców tematyki kościelnej", ubliżające hierarchom kościelnym umieszcza się na tej stronie internetowej. Co by było gdyby Austriakom, którzy nie znają Biskupów polskich na austr. katolickiej stronie internetowej propagowano fakty z życia hierarchów polskich, wyrwane z kontekstu, ubliżające im. To Szczęść Boże nie pasuje do tonu tej wypowiedzi.

Odpowiedz

Hieronim

2 lata, 1 miesiąc temu

Cóż to przewrotną metodę stosują panowie nk i podobni: aby osiągnąć jakiś cel w tym wypadku: szkalować objawienia z Medjugorje najlepiej szkalować każdego, kto coś dobrego o tym fenomenie powiedział. Wyciągać jakieś niesprawdzone brudne fakty o których niewiele można powiedzieć. TWORZYĆ mity. Panowie nie bądźcie przewrotnymi sędziami!!! Ani nie znacie motywacji obwinionego, ani okoliczności pozapełnianego zarzucanego przestępczego czynu. Bazujecie na wyrwanych z kontekstu faktach, filmikach, pomówieniach. Nie siejcie zgorszenia i zamętu. A najlepiej przenieście na strony int, gdzie takie metody się stosuje.

Odpowiedz

Przemek,Sandomierz

2 lata, 1 miesiąc temu

Widzę,że marzy się powrót cenzury,a poza tym dostrzegam nadmierne przewrażliwienie:gdzie tu są oszczerstwa i ubliżanie?Mamy prawo do słusznej krytyki naszych Pasterzy,zarówno w Polsce jak i w Austrii,jeżeli kieruje nami troska o los Kościoła lokalnego i powszechnego.

Odpowiedz

Grzegorz

2 lata, 1 miesiąc temu

Kardynał Schönborn w wywiadzie dla programu “Orientacja” zajął stanowisko również w sprawie listu biskupa diecezji Mostar-Duvno, Ratko Perića, w którym napisano, że wizyta kardynała nie może być odczytywana jako akt uznania autentyczności objawień z Medziugorja oraz że “przysporzyła ona lokalnemu Kościołowi nowych trosk”. Wiedeński arcybiskup odpowiedział na to, że “z pewnością nie postąpił wbrew prawu przynależnemu biskupowi oraz kardynałowi”.

Chyba Kardynał zna lepiej prawo kanoniczne niż Ty Przemku i Ty nk, jak również zna lepiej od was swoje postępowanie w świetle prawa kanonicznego.

ps. Ośmielam się też zauważyć że od lat ciągnące się komentarze i przekłamania przeciwników Medjugorje, zaczynają powoli tracić sens. Rozumiem że staracie się zatwardziale trzymać swoich przekonań (błędnych), ale chyba nadchodzi powoli czas, aby zacząć się oddalać od tematu bo kontynuacja dyskusji doprowadza was do kompromitacji i to w szybkim tempie.

Odpowiedz

@negujący

2 lata, 1 miesiąc temu

Na Polskim Centrum Informacyjnym Medziugorje, jest wywiad z egzorcystą o. G. Amorthem. Mówi on miedzy innymi:
"- Jest ojciec pewien, że Medziugorje to autentycznie Maryjny fenomen, a nie ukryty podstęp szatański?
O. Amorth: Odpowiem na to pytanie krótko: w Medziugorju naprawdę objawia się Dziewica Maryja, a szatan boi się tego błogosławionego miejsca."

Zastanówcie się teraz komu wy służycie, atakując Medziugorje i kardynała.

Odpowiedz

Reklama

Reklama

wiara
Powrót na górę strony