Przystanek to prawdziwe duszpasterstwo

lk, Warszawa, 2010-07-27

Przystanek to prawdziwe duszpasterstwo Karolina Hermann/fotoKAI

Obecność Kościoła na Przystanku Woodstock przypomina obecność Chrystusa 2 tys. lat temu. Z księdzem, siostrą zakonną a nawet biskupem może porozmawiać każdy, to jest prawdziwe duszpasterstwo – mówi ks. Artur Godnarski, jeden z organizatorów „Przystanku Jezus”.

KAI: Dlaczego warto uczestniczyć w Przystanku Jezus?

Ks. Artur Godnarski: Jeśli ktoś chce się przekonać, jak żyje dziś Kościół młodych ludzi, którzy idą za Jezusem i mają osobistą relację przyjaźni z Bogiem, nie prowadząc przy tym chwiejnego życia to warto przyjechać na Przystanek Jezus. Doświadczamy tu Kościoła przepełnionego mocą Ducha Świętego – ten magnes przyciąga młodych ludzi, dlatego przybywa nas z roku na rok. Intuicyjnie wyczuwają to m.in. klerycy, których w tym roku przybyło 150.

Na Przystanku Jezus spotkać można młodzież taką, jaka mieszka na każdym miejskim blokowisku: i zbuntowaną i ułożoną. Trzeba mieć odwagę stanąć przed taką młodzieżą, przyznać się do wiary w Jezusa, a zarazem mieć dla młodych konkretną „ofertę” od Pana Boga. To jest tutaj możliwe. Przystanek Jezus wpisuje się w zamysł Jana Pawła II, gdy mówił o nadejściu wiosny w Kościele dla młodych ludzi. Młodzież chce od siebie dużo wymagać. Jezus nie mówił przecież o łatwych sprawach, ale stawiał ludzi na nogi, dlatego młodzi będą do Niego wracać.

KAI: Jakie formy ewangelizacji uczestników Przystanku Woodstock przygotowano na Przystanku Jezus?

- Niestety, słowo „ewangelizacja” przez niektórych odbierane jest dość agresywnie. Spotykamy się z zarzutami „nachalnego” wychodzenia do ludzi z „ogniem i mieczem”. Absolutnie tak nie jest. Dla nas wzorem ewangelizacji jest sam Jezus, który umiał przysiąść się do człowieka i wysłuchać go takim, jakim on jest. To wsłuchanie się w człowieka jest podstawową formułą woodstockowej ewangelizacji. Dopiero potem, poznawszy już problemy i radości człowieka, będąc z nim, zapraszamy do tej rzeczywistości Boga.

W tym roku dzięki życzliwości Jerzego Owsiaka, postawiliśmy na polu woodstockowym duży podest oraz namiot, gdzie młodzi mogą przyjść i porozmawiać z ewangelizatorami. Będzie to także centrum wydarzeń kulturalnych ukazujących radość chrześcijan: pantomimy, teatru, pokazów tańca, seansów filmowych o przesłaniu nie tylko religijnym, ale niosącym ważne przemyślenia dla młodego pokolenia. Inicjatywą wspólnego spędzenia czasu jest także modlitwa, podczas której młodzi woodstockowicze mogą zobaczyć młodych katolików chwytających za różaniec i czytających Pismo Święte – tu także następuje ewangelizacja.

KAI: Jaki jest stosunek uczestników Przystanku Woodstock do akcji ewangelizacyjnej?

- Dominuje wciąż przeświadczenie, że młodzież z Przystanku Woodstock i młodzież z Przystanku Jezus to dwie różne grupy. Tymczasem młodzież jest jedna. Jak powtarza bp Edward Dajczak, my tylko tym się różnimy, że wcześniej mogliśmy poznać Jezusa. Relacje są między obydwoma grupami bardzo pozytywne. Napływa coraz więcej zapytań i emaili o niedzielną Eucharystię, o to, gdzie będzie stał krzyż, o godziny rozpoczęcia modlitw. Wielu woodstockowiczów ma już swoich stałych spowiedników, pytają czy ci duszpasterze będą obecni także w tym roku. To ważne, że młodzież jest otwarta nie tylko na takie formy spędzania czasu jak „Parady Miłości”, ale i na obecność młodych katolików. Są ciekawi tego, jak i czym żyjemy. Traktujemy to jako dobry punkt wyjścia do dialogu.

KAI: Kim są ewangelizatorzy?

- Na tegoroczny Przystanek Jezus przybyło ponad 500 ewangelizatorów. Przez cały rok zdobywają oni formację w wielu różnych ruchach kościelnych. Oprócz Polaków obecni są także ewangelizatorzy z Francji, Holandii, Niemiec, Szwajcarii, Białorusi, Ukrainy i Słowacji. Są to ministranci, lektorzy lub po prostu członkowie m.in. grup biblijnych, Ruchu Światło-Życie, Neokatechumenatu, Odnowy w Duchu Świętym czy Eucharystycznego Ruchu Młodych. Wymagaliśmy od ich duszpasterzy potwierdzenia, że mogą wziąć udział w Przystanku Jezus. Jest on bowiem swego rodzaju przedpolem chrześcijańskiego życia dla młodego człowieka. Dlatego na Przystanku potrzebni są świadkowie mający osobistą relację z Chrystusem: mogą nie tylko o niej mówić, ale rzeczywiście nią żyją.

KAI: Pomysłodawca Przystanku Jezus bp Edward Dajczak poprowadzi w tym roku trzydniowe rekolekcje. Jak na obecność biskupa reagują woodstockowicze?

- Przede wszystkim nie przyjmują go jak hierarchę kościelnego i do tego wszyscy tu się już przyzwyczaili. Biskup Edward nie chce być widziany jako jakaś bardzo ważna osoba, jest traktowany jako przyjaciel młodzieży, ale nie na zasadzie poklepywania po plecach i mówienia, że wszystko jest „cool”, bo nie jest. Jeśli młody człowiek upija się, używa narkotyków, trwoni życie w rozwiązłości seksualnej i czuje, że wiele sytuacji go przerasta, to przychodzi moment, że chce się odbić od dna. Spotkanie z duszpasterzem, siostrą zakonną, a nawet z biskupem jest czymś pozytywnym: pokazujemy młodym, że można żyć inaczej; że mamy ideały, które realizujemy.

Z biskupem każdy może porozmawiać, często są to niebanalne dysputy kończące się spowiedzią i deklaracją powrotu do Kościoła. To jest prawdziwe duszpasterstwo. Obecność Kościoła na polu woodstockowym bardzo przypomina obecność Chrystusa dwa tysiące lat temu w Ziemi Świętej. Tam, gdzie Jezus bywał, głosił człowiekowi Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym i o darze zbawienia.

KAI: Kim są duchowi Przystankowicze?

- To ludzie dobrej woli, którzy śledzą przebieg Przystanku Jezus na naszym portalu i za pośrednictwem radia internetowego, a nie mogli przybyć osobiście. Obecnie zarejestrowanych jest ok. 180 osób. Codziennie otrzymują od nas sprawozdanie z tego, co działo się na Przystanku. Powierzamy im też konkretne intencje modlitewne, w tym modlitwę za ewangelizatorów czy trudności organizacyjne.

Rozmawiał Łukasz Kasper

***

„Przystanek Jezus” w tym roku odbędzie się po raz 11., potrwa od 27 lipca do 3 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą. Jego inicjatorem był bp koszalińsko-kołobrzeski Edward Dajczak, ówczesny biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko–gorzowskiej. Organizatorem Przystanku Jezus jest Katolickie Stowarzyszenie w służbie Nowej Ewangelizacji - Wspólnota św. Tymoteusza z Gubina.

Przystanek skupia młodych ewangelizatorów, którzy poprzez modlitwę, udział we Mszach św. i konferencjach przygotowują się do spotkania z młodzieżą uczestniczącą w rockowym festiwalu „Przystanek Woodstock”, aby nieść jej Ewangelię i mówić o Jezusie.

Podczas PJ 2010 odbywać się będą warsztaty twórczego przekazu dla młodzieżowych grup ewangelizacyjnych, szkolenia ewangelizatorów we współpracy z Ruchem Nowego Życia, całodobowa adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie, indywidualne spotkania z młodymi na Przystanku Woodstock, prezentacje filmów z przesłaniem chrześcijańsko-wychowawczym, prezentacje twórcze na polu woodstockowym, konsultacje dla osób z problemami uzależnienia, promocja kultury życia oraz posługa sakramentem Pokuty i Pojednania.

Komentarze (8)

życzliwie

1 rok, 6 miesięcy temu

jak na razie widziałem maksymalnie 30 kleryków, chyba, że Ksiądz miał na myśli ostatnie 5 lat w sumie, życzę miłej pracy w dawaniu świadectwa i nawracaniu, szkoda tylko, że księża swoim życiem nie pokazują tego na co dzień. Bo kilku w porównaniu do reszty to kropla w morzu, a powinno być odwrotnie. Może warto zastanowić się nad innym modelem duszpasterstwa, a nie tym przeterminowanym. Kończąc chciałbym nadmienić, że obecnie pozyskiwane są środki materialne dla użytku własnego niż praca duszpasterska z młodzieżą czy dziećmi, a tak na marginesie nie dziwię się, że ludzie nie chcą przyjmować komunii świętej skoro udzielający jej nie potrafią zachować higieny osobistej rąk Pozdr z Panem Bogiem

Odpowiedz

Renia Sagan

1 rok, 6 miesięcy temu

A może by tak mniej narzekania a więcej modlitwy i działania z Twojej strony? Jeżeli wypowiadasz się na ten temat, nie będąc nigdy na PJ, to może powinieneś/aś chociaż więcej na ten temat poczytać. Jesteś Katolikiem? To Ty też budujesz Ten Kościół! Taki jest Kościół w Twoich oczach, jaki sam jesteś...Otwórz serce i spróbuj Bożą miłością ogarnąć to dzieło i inne dzieła Kościoła...a jest ich bardzo dużo, nie tylko z inicjatywy Księży, ale i świeckich. Jeżeli w Twojej parafii księża "nie dorastają" do Twoich oczekiwań, módl się o to pokornie by Twoje oczekiwania nie przysłaniały Ci prawdziwej istoty Kościoła - Jezusa Chrystusa. W Tobie te może objawić się żywy, prawdziwy Chrystus!

Odpowiedz

Przystankowicz

1 rok, 6 miesięcy temu

Bla, bla, bla...

Odpowiedz

A.

1 rok, 6 miesięcy temu

Tak mi się nasunęło, po przeczytaniu ww. komentarzy, że kto jak nie Kościół wraz z jego hierarchami, powinien ZAWSZE umieć stanąć w PRAWDZIE... No kto...

Odpowiedz

A.

1 rok, 6 miesięcy temu

"Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie" (J 4, 23-24)

Odpowiedz

sarenka

1 rok, 6 miesięcy temu

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wyczuwa się w wpisach tęsknotę za ideałem kapłana, który jest pomostem pomiędzy Bogiem a ludźmi.
Aby ewangelizować potrzeba żyć Bogiem i mówić o nim. Uprawianie gnozy na ambonie prowadzi do agnostycyzmu.
Brak świadectwa jest równoczesne z brakiem ewangelizacji. Trudno kogoś nakłonić do wiary w Chrystusa jeżeli komuś Kościół jeżeli przedstawia się go jako punkt obsługi klienta.

Odpowiedz

Ewa W.

1 rok, 6 miesięcy temu

Niestety...wydaje mi się, że ksieza nie wykorzystali ROKU KAPŁAŃSKIEGO do umocnienia swojej relacji z JEZUSEM. W naszej parafii odbyło sie 12 adoracjiw kazdy I czwartek miesiąca na których grupa świeckich modliła się w intencji kapłanów i o nowe powołania kapłańskie ...i co ???. Ani razu na tej adoracji nie pojawił się wikariisz aby się razem pomodlić, poadorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, dać przykład i po prostu pobyc z wiernymi. Ani razu ...;-(. A przecież nic tak nie działa, nieumacnia wiary jak osobisty przykład, świadectwo. I dlaczego póxniej się dziwią, że młodzi ludzie nawet jak angażuja się w ruchy fomacyjne ooooooo....to róźne ich tam przyciagają rzeczy i nie zawsze chęc poglebiania zycia dychowego czy zglebiania Ewangelii. I przecież to widać te wypasione samochody, trójwymiarowe telewizory w domach, komputery a czasu na modlitwe ...BRAK !.

Odpowiedz

RITA

1 rok, 6 miesięcy temu

Dużo tu narzekania na kapłanów i Kościół. A św. Proboszcz z Ars J. M. Vianney powiedział "... że nie ma złych kapłanów są tylko tacy, za których wierni się nie modlą..." (cytuję z pamięci, ale wymowa tej wypowiedzi jest właśnie taka). Więc nie narzekajcie lecz módlcie się za Waszych kapłanów i sami bądźcie takimi aby ludzie patrząc na Was mogli chwalić Pana Boga, który w niebie jest (bo zmienić możesz tylko jedną osobę - tzn. siebie samego!).

Odpowiedz

Reklama

wiara
Powrót na górę strony