Jan Paweł II był człowiekiem modlitwy

Rozmawiał Paweł Bieliński (KAI) / ms, Warszawa, 2011-10-09

strona 1 z 2

Jan Paweł II był człowiekiem modlitwy Abp lwowski Mieczysław Mokrzycki, były sekretarz Jana Pawła II; Fot. Grzegorz Boguszewski

Szczególny charyzmat, jaki Ojciec Święty posiadał, wypływał właśnie z jego modlitwy – powiedział w rozmowie z KAI abp lwowski Mieczysław Mokrzycki, były sekretarz Jana Pawła II.

Zdaniem byłego sekretarza bł. Jana Pawła II, tak jak człowiek odczuwa głód pożywienia, tak Ojciec Święty odczuwał głód obecności i bliskości Boga.

Publikujemy treść wywiadu z arcybiskupem lwowskim Mieczysławem Mokrzyckim:

KAI: W pamięci wielu ludzi pozostał obraz bł. Jana Pawła II odmawiającego brewiarz w bazylice Narodzenia Pana Jezusa w Betlejem i w katedrze na Wawelu. Relacje telewizyjne jak gdyby się zatrzymały, nikt nie komentował tego, co wiedzieliśmy, wszyscy w ciszy patrzyli przez pół godziny na modlącego się papieża. Dla wielu jest on przede wszystkim człowiekiem modlitwy...

Abp Mieczysław Mokrzycki: Ojciec Święty nigdy nie żałował czasu na modlitwę. Można powiedzieć, że Jego życie było modlitwą. Zaczynał od niej swój dzień. Jeszcze przed poranną toaletą, leżąc krzyżem w swojej sypialni, odmawiał cząstkę różańca. Potem szedł do kaplicy na rozmyślanie i modlitwę brewiarzową przed Mszą św. Właściwie przez cały dzień trwał w skupieniu, w stałej łączności z Panem Bogiem. Każdą chwilę wykorzystywał na modlitwę. Kiedy przechodził czy przejeżdżał na audiencję, zawsze trwał w milczeniu, nie można było mu przerywać, rozmawiać z nim, bo wiedzieliśmy, że się modli. Kiedyś pod koniec jego życia, gdy zjeżdżaliśmy windą, powiedział: „Wszystko mi się myli”. Najwyraźniej miał zaburzony harmonogram swych modlitw. Kiedyś ks. Stanisław Dziwisz wyczekał moment i zapytał: „Ojcze Święty, czy mogę przerwać?”. To milczenie było właśnie modlitwą bł. Jana Pawła II.

Papież modlił się leżąc na posadzce. Czy tak było aż do końca?

–  Było tak dopóki mógł się sam poruszać i samodzielnie wstawać. A potem już modlitwę odmawiał leżąc w łóżku, bo o własnych siłach nie mógł wstawać.

Jan Paweł II znany jest jako papież różańca przede wszystkim dlatego, że dodał do niego pięć nowych tajemnic. Ale przecież modlił się na różańcu od swych młodych lat. Jak ważna była dla niego ta modlitwa?

– Ojciec Święty brał różaniec do ręki w wielu chwilach. Jeszcze zanim udał się na audiencję o godzinie 11.00, zawsze widzieliśmy go wychodzącego z różańcem w ręku na taras, jeśli tylko była odpowiednia pogoda, i tam modlił się. Często mówił, że modli się w intencji tych osób, z którymi się będzie spotykał – tak było także po spotkaniu z nimi. Różaniec odmawiał w każdej wolnej chwili, często podczas przejazdów samochodem czy w samolocie. Swój różaniec brał do ręki kilka razy dziennie. Widzieliśmy go chodzącego z różańcem po górach, również gdy uprawiał sport miał go przy sobie i w chwilach odpoczynku na nim się modlił.

Czy to znaczy, że każdego dnia odmawiał cały różaniec?

– Z całą pewnością odmawiał wszystkie części różańca, a może i więcej...

Czy mówił coś o znaczeniu tej modlitwy dla niego osobiście?

– Mówił, że nigdy nie opuszcza różańca, że jest to najpiękniejsza modlitwa, w której rozważa się tajemnice zbawienia, że jest prosta, a jednocześnie bardzo głęboka. Ojciec Święty był mistykiem. Można to było zauważyć w jego długim milczeniu, trwaniu na modlitwie, medytacji, w jego pismach. Ale korzystał z prostych modlitw katechizmowych. Każdego dnia odmawiał zwykły pacierz: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario”, przykazania, akty wiary, nadziei i miłości, wyliczał dary Ducha Świętego, a po każdym darze znów odmawiał „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”. Codziennie śpiewał Godzinki do Matki Najświętszej...

Sam?

– Śpiewał sobie sam, a potem kiedy już nie mógł – modlił się słuchając nas. Pewne rzeczy już robił wolniej, więc żeby zdążyć ze wszystkimi zajęciami, czytano Ojcu Świętemu różaniec, a także odmawiano te modlitwy, które zwykle odmawiał. W swój rytm modlitwy Ojciec Święty wprowadził najpierw siostrę Tobianę. Ona najwięcej się z nim modliła.

Oprócz pacierza w życiu bł. Jana Pawła II były też wszystkie tradycyjne modlitwy. Poza Godzinkami – wszystkie litanie. Często widziałem, jak brał do ręki modlitewnik i odmawiał jedną litanię za drugą. Można by się zastanawiać, jaki był w tym sens. Ale dla niego były one ważne. W każdy piątek śpiewał Gorzkie Żale. Przez cały rok odprawiał Drogę Krzyżową. Można było się budować postawą Ojca Świętego, widząc go klęczącego na posadzce kaplicy czy na tarasie Pałacu Apostolskiego, gdzie też były stacje Drogi Krzyżowej. W maju po kolacji, przed figurką Matki Bożej na tarasie, śpiewaliśmy litanię loretańską, w czerwcu – litanię do Serca Pana Jezusa. Te proste modlitwy wypełniały życie tego wielkiego człowieka i mistyka.


Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook