ekai.pl
Czwartek, 2 września 2010 Św. Wilhelma, biskupa
Droga neokatechumenalna – powszechnym dziedzictwem Kościoła
Maria Czerska / ro, Warszawa, 2009-02-15
Komunia Święta podczas liturgii neokatechumenalnej (fot. W. Łączyński)
Są już niemal we wszystkich krajach, na wszystkich kontynentach. Owoce Drogi Neokatechumenalnej to m.in. tysiące uratowanych od rozbicia małżeństw, bardzo liczne powołania kapłańskie i zakonne, rodziny wielodzietne i zaangażowanie w misje, często w bardzo trudnych warunkach.
Droga Neokatechumenalna została już oficjalnie uznana za „powszechne dziedzictwo Kościoła”. 13 czerwca 2008 r. w Aula Magna Papieskiej Rady ds. Świeckich w Rzymie miało miejsce szczególne wydarzenie. W obecności ok. 100 osób przewodniczący Rady kard. Stanisław Ryłko odczytał – podpisany przez siebie już 11 maja, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego – dekret zatwierdzający definitywnie Statut Drogi Neokatechumenalnej, po czym wręczył tekst dokumentu inicjatorom Drogi – Francisco José (Kiko) Gomez Argüello, Carmen Hernández oraz o. Mario Pezzi.
Od tej chwili zatem, Droga stanowi „powszechne dziedzictwo Kościoła”. Statut – to nie tylko formalne zatwierdzenie prawne. Opisuje zarazem podstawowe zasady autentycznego modelu Drogi, która powinna zostać zachowana w swoich specyficznych cechach i ciągłości – w tym sensie jest pomocą dla biskupów i proboszczów.
Historia
Historia Drogi zaczyna się w 1964 r., kiedy młody utalentowany malarz Kiko Argüello postanowił porzucić swoją karierę artystyczną i zamieszkać wraz z biedakami w slumsach Palomeras Altas w Madrycie. Do Kiko wkrótce dołączyła Carmen, absolwentka chemii, wychowanka Instytutu Misioneras de Cristo Jesús. Na prośbę samych ubogich zaczęli im głosić Ewangelię.
„Ze zdziwieniem byliśmy świadkami SŁOWA – wspomina ten czas Kiko – które stając się ciałem wśród ludzi biednych, przyjmujących je z radością, prowadziło do narodzenia się WSPÓLNOTY trwającej w modlitwie, prowadziło do zdumiewającej LITURGII, jako że była ona odpowiedzią tylu braci, którzy pełni grzechów błogosławili Pana, który na nich wejrzał. W ten sposób w okresie trzech lat zobaczyliśmy pojawienie się drogi prowadzącej do powolnego i organicznego dojrzewania wiary, jakby rodzaj katechumenatu, który powoli tworzył Kościół, realizował braterską wspólnotę, wywoływał miłość w wymiarze zdumiewającym wszystkich, gdyż była to miłość do nieprzyjaciół – miłość w wymiarze krzyża” (Wystąpienie na plenarnym posiedzeniu Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, Rzym, 19-22.04.1983).
Na prośbę biskupa Madrytu i z pomocą kilku kapłanów to doświadczenie – odkrywania chrześcijaństwa i istoty chrztu poprzez Słowo Boże, liturgię i wspólnotę – zainicjowane zostało w kilku hiszpańskich parafiach.
W 1968 r. Kiko i Carmen razem z ks. Francesco Cuppini zapoczątkowali Drogę w pierwszej parafii w Rzymie – parafii pw. Męczenników Kanadyjskich. Dziś w 103 parafiach jest ponad 500 wspólnot.
25 lat później Droga była już obecna w niemal wszystkich krajach, na wszystkich kontynentach, z tysiącami wspólnot, z diecezjalnymi seminariami misyjnymi Redemptoris Mater, z licznymi inicjatywami ewangelizacyjnymi i misyjnymi. Jaka miała być jej rola w Kościele?
W 1990 r. Jan Paweł II, w specjalnym liście, dokonał pierwszego formalnego uznania Drogi Neokatechumenalnej – stało się ono bazą w opracowaniu samego Statutu. List skierowany był do abp. Josefa Cordesa, który wtedy sprawował opiekę ad personam nad Drogą Neokatechumenalną.
W następnych latach Jan Paweł II, darzący Drogę wielką życzliwością, zaczął zwracać uwagę, że konieczne jest jak najszybsze sformułowanie jej Statutu. – Pan włożył w wasze ręce drogocenny skarb. Jak żyć nim w pełni? Jak go rozwijać? Jak dzielić go jeszcze lepiej z innymi? Jak bronić go od różnych niebezpieczeństw, obecnych i przyszłych? – powiedział papież podczas audiencji 24 stycznia 1997 r. do inicjatorów Drogi i do obecnych tam katechistów wędrownych z całego świata.
Prace nad statutem rozpoczęły się w 1997 r. od konwiwencji na Górze Synaj z udziałem bp. Stanisława Ryłko i 400 wędrownych katechistów. Jak polecił papież, działania koordynować miała Papieska Rada ds. Świeckich. W prace były też zaangażowane: Kongregacja Nauki Wiary, Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Kongregacja ds. Duchowieństwa oraz Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego. Statut został zatwierdzony ad experimentum w 2002 r. na okres 5 lat, a definitywnie z kilkoma niewielkimi zmianami – w 2008 r.
Droga w nowym Statucie
Natura Drogi Neokatechumenalnej została zdefiniowana przez Jana Pawła II, który napisał: „Uznaję Drogę Neokatechumenalną, jako itinerarium formacji katolickiej ważnej dla społeczeństwa i czasów dzisiejszych”. Pierwsze punkty statutu podkreślają, że „Droga Neokatechumenalna pozostaje w służbie biskupowi, jako jeden ze sposobów diecezjalnej realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary”. Droga składa się z zespołu dóbr duchowych. Stanowią je: „neokatechumenat”, czyli katechumenat pochrzcielny, stałe wychowanie wiary, katechumenat (przygotowanie do sakramentu chrztu) oraz służba katechezie.
Tekst nowego dokumentu nie różni się specjalnie – ani co do zawartości, ani co do liczby artykułów – od tekstu zatwierdzonego ad experimentum w 2002 r., niemniej występuje kilka istotnych różnic. Dotyczą one: formy prawnej istnienia Drogi Neokatechumenalnej w Kościele, sprecyzowania kompetencji w kierowaniu Drogą między biskupem diecezjalnym a Międzynarodową Ekipą Odpowiedzialnych oraz – sprawowania Eucharystii.
W definitywnie zatwierdzonym Statucie Droga posiada publiczną osobowość prawną. Publiczne osoby prawne wykonują własne zadania, zlecone im dla publicznego dobra w imieniu Kościoła . Tym, co w tym przypadku otrzymuje publiczną osobowość prawną w Kościele nie jest grupa osób czy stowarzyszenie – tym, co zostało zatwierdzone przez Kościół, jest „itinerarium formacji katolickiej”, to znaczy metoda, pewien typ wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary, które opisuje Statut.
Można określić Drogę, jako fundację dóbr duchowych. Jest to rozwiązanie całkowicie nowe, nie mające analogii z innymi rzeczywistościami kościelnymi zatwierdzonymi przez Kościół.
Droga Neokatechumenalna, jako metoda wtajemniczenia chrześcijańskiego w ramach parafii i diecezji nie posiada żadnych dóbr materialnych. Jeśli biskup uzna, że warto wspierać to dzieło ewangelizacyjne, może powołać do tego specjalną fundację. Będzie to jednak fundacja diecezjalna. Do Drogi nic nie należy. Przykładowo, Domus Galilaeae – centrum formacyjne na Górze Błogosławieństw w Ziemi Świętej – jest własnością ojców franciszkanów. Podobnie, misyjne seminaria Redemptoris Mater – są własnością diecezji.
Statut precyzuje, że Droga realizowana jest w diecezjach pod jurysdykcją i kierownictwem biskupa diecezjalnego, ale zarazem pod opieką i prowadzeniem Międzynarodowej Ekipy Odpowiedzialnej za Drogę lub delegowanej ekipy odpowiedzialnych.
– Kierownictwo i prowadzenie to dwie różne funkcje – podkreśla Stefano Gennarini, katechista ekipy odpowiedzialnej za Drogę Neokatechumenalną w Polsce. – Pod terminem „kierownictwo” rozumie się własną jurysdykcję szafarzy wyświęconych; „prowadzenie” to techniczna znajomość Drogi według linii zaproponowanych przez inicjatorów.
To biskup decyduje o tym, czy chce mieć w diecezji Drogę i ponosi ostateczną odpowiedzialność za jej realizację, natomiast potrzebuje ekipy katechistów, która mu w tym pomoże. Można to porównać do proboszcza, który chce przeprowadzić remont w parafii – to jest jego decyzja, ale gdy ją podejmie, powierza pracę ekipie, która się na tym zna – wyjaśnia Gennarini.
Ostatnia z ważnych modyfikacji dotyczy Eucharystii. W zatwierdzonym Statucie znalazło się sformułowanie, zaproponowane przez Stolicę Apostolską, podkreślające, że Droga Neokatechumenalna jest w pełni włączona w parafię, w działalność duszpasterską parafii, a nie umieszczona obok niej. Statut mówi, że: „Celebracje Eucharystii wspólnot neokatechumenalnych w sobotę wieczorem stanowią część niedzielnego duszpasterstwa liturgicznego parafii i są otwarte także dla innych wiernych”. Faktycznie, w praktyce wielu diecezji, także w ujęciu wersji Statutu ad experimentum, Eucharystia była otwarta dla wszystkich. Niektórzy biskupi preferowali jednak z powodów duszpasterskich, aby w Eucharystiach tych uczestniczyli ci, którzy słuchali katechez.
Statut potwierdza też, że wspólnoty neokatechumenalne mają zezwolenie na komunię świętą pod dwiema postaciami z użyciem chleba przaśnego. Eucharystię przyjmują na stojąco, ale pozostając na swoim miejscu, bez procesyjnego podchodzenia do prezbitera. Neokatechumeni mogą przekazywać sobie znak pokoju tak, jak jest to przewidziane w rycie ambrozjańskim, czyli po modlitwie powszechnej. Stolica Apostolska zezwala również, by po Ewangelii i przed homilią mogli przeprowadzać krótkie „echo Słowa”, czyli podzielić się tym, co mówi do nich osobiście przeczytane Słowo Boże.
Na drodze – katechumenat pochrzcielny
Droga ma pomagać ludziom w odkrywaniu istoty chrztu i przeżywaniu wtajemniczenia chrześcijańskiego, którego w zlaicyzowanym świecie chrześcijanie często nie mają okazji doświadczyć. Wychodzi naprzeciw konieczności istnienia chrześcijańskiej formacji dorosłych w społeczeństwie coraz bardziej zdechrystianizowanym. Już Sobór Watykański II wyraził życzenie, by przywrócić wielostopniowy katechumenat dorosłych. W „Obrzędach Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych” przewidziano również możliwość dostosowania katechumenatu dla osób już ochrzczonych, ale niedostatecznie formowanych. Odpowiedzią na to jest neokatechumenat – katechumenat pochrzcielny, przeżywany w małych wspólnotach, w których stopniowo dokonuje się odkrywanie na nowo bogactw własnego chrztu.
Droga zaczyna się katechezami kerygmatycznymi, głoszonymi w parafii przez ekipę katechistów zaproszonych przez proboszcza. Jest to cykl 15 wieczornych spotkań, zakończonych trzydniowym wyjazdem dla wszystkich chętnych – konwiwencją. W ostatnim dniu konwiwencji jej uczestnicy – ludzie w różnym wieku i z najróżniejszych środowisk – podejmują decyzję o rozpoczęciu drogi nawrócenia. Tak powstaje wspólnota neokatechumenalna, licząca zwykle 30 – 40 osób.
Od tego momentu członkowie wspólnoty spotykają się dwa razy w tygodniu – na celebracji Słowa Bożego oraz na niedzielnej Eucharystii, odprawianej w sobotni wieczór, po pierwszych nieszporach niedzieli. Regularnie uczestniczą też w sakramencie pokuty. Uczą się żyć we wspólnocie, otwierać się na innych i akceptować siebie nawzajem. Inicjacji chrześcijańskiej towarzyszy stopniowe wtajemniczenie w Biblię: wychodząc od prostych tematów biblijnych aż do modlitwy kontemplacyjnej z Pismem Świętym. Katechiści, którzy założyli wspólnotę, powracają zwykle raz w roku, by się z nią spotkać i prowadzić kolejne etapy katechumenatu pochrzcielnego.
Pierwszą fazą neokatechumenatu jest prekatechumenat – to czas oczyszczenia, odkrywania w postawie pokory prawdy o sobie, własnej grzeszności i potrzeby odkupienia. Trwa około 4 lat. Często, już po upływie tego czasu, wspólnota wybiera spośród swego grona osoby, które mogą pełnić funkcje katechistów, ewangelizować i prowadzić nowe wspólnoty. Osoby te są wybrane spośród tych, które „dają gwarancję życia wiary i moralności, uczestniczą w Drodze i w życiu Kościoła oraz są w stanie dawać świadectwo, wdzięczni za dobra otrzymane poprzez Drogę Neokatechumenalną”.
Druga faza, określana, jako ponowne odkrycie katechumenatu, to czas duchowej walki o wewnętrzną prostotę nowego człowieka, który kocha Boga całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił. W tym czasie neokatechumeni zmagają się z pokusami poszukiwania zabezpieczeń, zgorszenia krzyżem i uwodzenia przez idole świata. Pomocą w tej walce jest Słowo Boże, Eucharystia i modlitwa.
Członkowie wspólnoty wprowadzani są w Liturgię Godzin, praktykę lectio divina i cichą osobistą modlitwę serca. Odkrywają też ponownie Credo (etap Traditio Symboli). Posyłani są po dwóch, by przepowiadać Dobrą Nowinę w domach na terenie parafii. Następnie wyznają swoją wiarę, proklamując Credo podczas specjalnej celebracji w okresie Wielkiego Postu (etap Redditio Symboli). Punktem kulminacyjnym wychowania do modlitwy są katechezy o „Ojcze Nasz” i uroczyste wręczenie Modlitwy Pańskiej.
Przedtem neokatechumeni odbywają pielgrzymkę do sanktuarium maryjnego w Loreto, by powierzyć się Maryi, jako Matce oraz wyznają wiarę na grobie św. Piotra i wyrażają wierność Ojcu Świętemu. Celebracjom wszystkich etapów Drogi przewodniczy zwykle biskup.
Już przed etapem Redditio neokatechumeni uczestniczą, biorąc pod uwagę swoją dojrzałość w wierze, w duszpasterstwie parafialnym i diecezjalnym. Po Redditio, jako owoc odkrycia misji chrześcijańskiej, wszyscy biorą udział w różnych posługach kościelnych, według powołania właściwego dla każdego.
Trzecia faza neokatechumenatu to odkrycie wybrania. Członkowie wspólnoty uczą się żyć w świetle wiary, jak nowy człowiek opisany w Kazaniu na Górze – nie opierając się złu i kochając nieprzyjaciela. Gdy ukażą poprzez czyny, że mimo słabości, ta ewangeliczna rzeczywistość realizuje się w ich życiu – uroczyście odnawiają swoje przyrzeczenia chrzcielne podczas Wigilii Paschalnej, której przewodniczy biskup. Podczas tej liturgii ubrani są w białe szaty. Potem podczas 50 dni paschalnych codziennie uroczyście sprawują Eucharystię. Odbywają też pielgrzymkę do Ziemi Świętej.
Jaka jest misja wspólnoty? Przede wszystkim – dawać znaki miłości w wymiarze krzyża i jedności, która przekracza wszystkie bariery – znaki, które przywołują ludzi do wiary w Chrystusa.
Tak – po kilkunastu, a nawet więcej, latach – kończy się neokatechumenat. Nie oznacza to jednak końca formacji. Wspólnota wchodzi w czas stałego wychowywania wiary. Jak poprzednio, celebruje Eucharystię i Liturgię Słowa. Wszyscy jej członkowie od szeregu lat są włączeni w duszpasterstwo parafialne, w ewangelizację dorosłych oraz inne dzieła.
Warto podkreślić, że oprócz neokatechumenatu i stałego wychowania wiary, do dóbr duchowych Drogi należy również katechumenat, czyli przygotowywanie osób nieochrzczonych do sakramentu chrztu – tak więc początkowy etap Drogi może być wykorzystany również jako przygotowanie ich do chrztu.
Po przyjęciu sakramentu mogą one – o ile chcą – kontynuować formację wraz ze wspólnotą, z którą rozpoczęły drogę wtajemniczenia chrześcijańskiego i wraz z nią przezwyciężać możliwe późniejsze kryzysy. Duchowym dobrem jest także służba katechezie – realizuje się w wielu formach, m.in. poprzez pracę katechistów i rodziny w misji.
Owoce Drogi to m.in. tysiące uratowanych od rozbicia małżeństw, bardzo liczne powołania kapłańskie i zakonne, rodziny wielodzietne i wielkie zaangażowanie w misje, często w bardzo trudnych warunkach. Z pewnością neokatechumenat jest we współczesnym Kościele rzeczywistością poruszającą.
Rodzice i dzieci
Obecnie na świecie jest ok. 20 tys. wspólnot neokatechumenalnych. Ponieważ wśród członków wspólnot liczną grupę stanowią rodziny wielodzietne, a dzieci również korzystają z formacji rodziców, można stwierdzić, że w Drogę na świecie zaangażowanych jest ponad milion osób.
W dobie kryzysu demograficznego w Europie neokatechumenat jest jednym z nielicznych środowisk, które potrafi skutecznie zachęcać ludzi do przyjęcia dzieci – czasem nawet i kilkunastu. – To dzięki Chrystusowi. Tylko On jest w stanie zmienić serce człowieka, otworzyć się na życie, usunąć lęk przed trudnościami – mówi Stefano Gennarini.
Wspólnota poza tym tworzy środowisko społeczne ułatwiające bycie rodzicami. Rodzina dawniej mogła liczyć na wsparcie środowiska chrześcijańskiego i bliskich – ciotek, wujków, czy babć. Teraz jest często wyizolowana, zdana na siebie. Wspólnota przełamuje tę izolację, wspiera rodziców, również w wymiarze materialnym.
Neokatechumeni czują się odpowiedzialni za przekazywanie wiary dzieciom. Jest wspólna modlitwa, wspólne świętowanie. Dzieci uczestniczą w Eucharystii z rodzicami; w niedzielę rodzina gromadzi się, aby modlić się psalmami i rozważać w dialogu fragment Pisma Świętego. Tak wychowywane dzieci, często już jako nastolatki, po wysłuchaniu katechez wstępnych zaczynają uczestniczyć w Drodze we własnych wspólnotach, które dzięki temu są pełne młodych.
Powołania
Duża liczba rodzin wielodzietnych, zwłaszcza takich, w których dzieci wiedzą, że to dzięki wierze rodzice zostali razem i przekazali im życie, przekłada się również na dużą liczbę powołań. Formacja neokatechumenalna pozwala również bardzo konkretnie dostrzec, jak potrzebny jest kapłan we wspólnocie.
Powołania związane z Drogą są liczone od połowy lat osiemdziesiątych, od pierwszych Światowych Dni Młodzieży. Około 4 tys. dziewcząt ze wspólnot neokatechumenalnych wstąpiło do klasztorów klauzurowych. Kilka tysięcy młodych mężczyzn wstąpiło do seminariów diecezjalnych czy zakonnych i zostali już wyświęceni. Spośród nich ok. 1500 kapłanów ukończyło misyjne diecezjalne seminaria Redemptoris Mater, podlegające lokalnym biskupom. Powstały one w odpowiedzi na apel Jana Pawła II o nową ewangelizację. Pierwsze utworzono w Rzymie 26 sierpnia 1987 r. Obecnie jest ich ponad 70 na całym świecie.
Nowością w prowadzonym w nich przygotowaniu jest łączenie formacji do kapłaństwa z wtajemniczeniem chrześcijańskim na Drodze Neokatechumenalnej. Klerycy włączeni są w życie wspólnoty, mają bliski kontakt z codziennymi problemami rodzin, małżeństw, młodych, starszych, ludzi z różnych środowisk, o różnym wykształceniu i mentalności.
Gdy młody człowiek odkrywa na Drodze swoje powołanie do kapłaństwa, zwykle przez 2-3 lata formowany jest w centrum powołaniowym, podczas regularnych spotkań. Niektórzy bardzo młodzi kontynuują w tym czasie naukę lub studia, inni pracują. Gdy ich powołanie jest ugruntowane i potwierdzone, są następnie, na specjalnej konwiwencji, prowadzonej przez inicjatorów Drogi, rozsyłani – poprzez losowanie – do seminariów Redemptoris Mater na wszystkich kontynentach. Przed losowaniem uwzględnia się stan zdrowia oraz pewne ogólne predyspozycje kandydata (np. wiek, zdolność do nauki języków itp.).
Zwykle w trakcie studiów seminaryjnych klerycy mają 2-letnią przerwę na czas praktyki duszpasterskiej. W tym czasie uczestniczą w wędrownej ekipie ewangelizacyjnej lub pomagają proboszczowi pracującemu na trudnym terenie. Po święceniach przez pierwsze lata pozostają w diecezji, natomiast później mogą zostać wysłani do pracy ewangelizacyjnej w dowolne miejsce na świecie. Rokrocznie do seminariów Redemptoris Mater zgłasza się ok. 300 nowych kandydatów.
Rodziny w misji i missio ad gentes
Owocem Drogi Neokatechumenalnej jest wielki poryw misyjny, obejmujący nie tylko kapłanów i katechistów-celibatariuszy, ale też inne osoby i całe rodziny.
Kapłan posłany samotnie, by ewangelizować czy zakładać nową parafię w miejscu kompletnie zdechrystianizowanym, gdzie ludzie są obojętni lub wręcz wrodzy, może przeżywać wielkie trudności i doświadczać ogromnej samotności. Rodziny w misji to odpowiedź Drogi, by temu zaradzić. Obecnie takich rodzin, często wielodzietnych, jest ponad 700. Opuszczają swój kraj, swoją parafię, swoje zabezpieczenia i udają się w miejsce nowe, aby tam brać udział w misji „zaszczepiania Kościoła” i tworzenia nowych parafii. Każda z tych rodzin została posłana w misję przez papieża. Żyją w 78 krajach, często w bardzo trudnych warunkach, ale to właśnie ich obecność stanowi często najbardziej skuteczne narzędzie ewangelizacji.
– Obraz rodziny chrześcijańskiej ma niesamowitą siłę oddziaływania – mówi Stefano Gennarini. Opowiada, jak np. w Kazachstanie ludzie spotykający te rodziny przychodzili do parafii i mówili: słyszeliśmy, że tutaj macie jakąś metodę, która pomaga żonie i mężowi pozostać kochającym się małżeństwem, nie rozejść się. – Tak odkrywali Chrystusa – podkreśla.
Droga rozpoczęła też, 3 lata temu, w odpowiedzi na prośby biskupów, nową inicjatywę misyjną, tzw. missio ad gentes. W styczniu 2006 r. Benedykt XVI posłał 7 pierwszych takich misji do pięciu miast: Chemnitz (Niemcy), Amsterdam, Toulon, Awignon, Montpellier. Jest to nowa obecność Kościoła w środowiskach zdechrystianizowanych czy wręcz pogańskich. Nowość polega na tym, że misja ta nie wyrusza ze świątyni (w sensie budowli), ale ze wspólnoty chrześcijańskiej. Taką wspólnotę tworzy kapłan z seminarzystą, 3-4 rodziny wielodzietne i kilka kobiet – razem ok. 30-40 osób.
Wspólnota missio ad gentes ma przywoływać do wiary poprzez świadectwo miłości i jedności. 10 stycznia br. Benedykt XVI rozesłał kolejnych 15 missio ad gentes m.in. do Wiednia, Kolonii, Nowego Jorku, Budapesztu, Sztokholmu, do Ameryki Łacińskiej, Australii, Indii i na Nową Gwineę.
Katechiści i katechiści wędrowni
Grupą do „zadań specjalnych”, a w związku z tym wymagającą też szczególnej formacji są katechiści. Wybierani przez wspólnotę, zatwierdzani przez proboszcza i własnych katechistów, formują z prezbiterem ekipę rozpoczynającą prowadzenie nowych wspólnot – poprzez katechezy początkowe, a następnie czuwanie nad realizacją kolejnych etapów Drogi.
Niektórzy katechiści podejmują decyzję o rozpoczęciu posługi katechistów wędrownych. Zostawiają swoją pracę i miejsce zamieszkania i wyjeżdżają do odległych diecezji lub krajów, aby tam inicjować Drogę Neokatechumenalną, na prośbę lokalnych biskupów, a następnie czuwać nad powstałymi wspólnotami. Katechistów wędrownych jest na całym świecie ok. 1500.
Katechiści wyjeżdżając nie zrywają kontaktu ze swoją macierzystą wspólnotą. Przeciwnie – regularnie do niej powracają, by kontynuować formację wiary podczas kolejnych etapów Drogi. Mogą też liczyć na to, że wspólnota pokryje koszty ich podróży. – Poza tym nie mamy prawa prosić o pieniądze nikogo. Żyjemy z jałmużny. Jeśli założone przez nas wspólnoty chcą nas wspierać – to dobrze, jeśli nie – musimy sobie radzić. Ale dzięki Bogu niczego nam nie brakuje, choć bywały momenty trudne, jak np. w Berlinie, gdzie przez dłuższy czas musieliśmy jeść codziennie duże słodkie cebule tureckie – uśmiecha się Stefano Gennarini.
Droga Neokatechumenalna w Polsce
Stefano Gennarini rozpoczął posługę katechisty wędrownego w 1971 r. Najpierw były to Włochy, Austria, a następnie Niemcy – wschodnie i zachodnie. W 1975 r. wraz z o. Alfredem Cholewińskim SJ zakładał pierwsze wspólnoty neokatechumenalne w Polsce: w Lublinie i w Łodzi, a potem w Krakowie i w Warszawie. Obecnie razem z Silvaną Venditti i ks. Livio Orsingherem tworzy ekipę odpowiedzialną za Drogę Neokatechumenalną w naszym kraju. W Polsce istnieje ok. 1000 wspólnot (w 37 diecezjach i 370 parafiach), co oznacza, że w Drogę zaangażowanych jest kilkadziesiąt tysięcy osób. Działa ok. 120 wędrownych katechistów. W 1990 r. kard. Józef Glemp erygował w Warszawie misyjne seminarium Redemptoris Mater, do którego rocznie wstępuje ok. 10 kleryków.
– Jesteśmy bardzo wdzięczni Bogu, że tu możemy być – mówią odpowiedzialni. Jak podkreślają, mimo postępującej sekularyzacji Polska jest wciąż krajem o pewnej tożsamości katolickiej. Dlatego Droga w Polsce miała mniej problemów niż w innych krajach. – Myślimy, że zatwierdzenie Statutu otwiera nowy etap ewangelizacji dla Drogi Neokatechumenalnej, na której Pan zaprasza nas do służby, z pokorą i w jedności z Pasterzami. Stolica Święta zatwierdziła to narzędzie, aby pomagać wszystkim osobom, które będą z niego korzystać – podkreślają.
Jaka będzie przyszłość Drogi w Polsce? Czy z duszpasterstwa małych grup stanie się bardziej podstawowym elementem formacji w Kościele? – Sam Jan Paweł II mówił, że dziś bardzo trudno jest żyć życiem chrześcijańskim bez zakorzenienia w chrześcijańskim środowisku. Może nawet jest to niemożliwe. W otoczeniu, które staje się coraz mniej sprzyjające religii, potrzebna jest głęboka inicjacja chrześcijańska, prowadząca do zrozumienia istoty wiary – mówi Stefano Gennarini. – Doświadczenie włoskie pokazuje, że tam, gdzie w parafii funkcjonowały wspólnoty lub jakaś inna mocna rzeczywistość kościelna, pojawiali się młodzi i parafia była w stanie dynamicznie się rozwijać. Tam, gdzie nic nie było – w wyniku sekularyzacji średnia wieku parafian dramatycznie wzrastała – dodaje.
Neokatechumenat jest z pewnością dla wielu katolików w Polsce szansą na odkrycie istoty swojej wiary. Choć – jak podkreślił abp Kazimierz Nycz zwracając się do warszawskich wspólnot Drogi – warto, by wnosząc tak wiele do Kościoła lokalnego, uczyły się też od niego przyjmować, czerpiąc z jego doświadczeń i miejscowych zwyczajów.
40 lat Drogi w Rzymie
10 stycznia br. Benedykt XVI przewodniczył w Bazylice św. Piotra radosnej celebracji z okazji 40 lat Drogi Neokatechumenalnej w Rzymie. Obecni byli liczni kardynałowie i biskupi, inicjatorzy Drogi, około 25 tysięcy członków rzymskich wspólnot, 700 katechistów wędrownych z całego świata i około 300 rodzin w misji ze swoimi dziećmi. Podczas spotkania papież rozesłał 15 „wspólnot w misji” – wybranych spośród 70, które w Rzymie skończyły Drogę – aby wspomagały duszpasterstwo w parafiach na peryferiach miasta, tam gdzie proboszczowie o to prosili. Rozesłał też 15 wspólnot missio ad gentes i 212 rodzin w misji do dzieła nowej ewangelizacji na całym świecie.
Swoją homilię Ojciec Święty zakończył słowami: „Najświętsza Dziewica, wzór każdego ucznia Chrystusa i «dom błogosławieństwa», jak śpiewaliście, niech wspomaga was w realizacji – z radością i wiernością – posłania, które Kościół z ufnością wam powierza”.
Komentarze (35)
pm
1 rok, 6 miesięcy temuwzruszające to może i jest, ale dlaczego nie wspomniano o tym, że neokatechumenat dostał również oficjalne upomnienie KNW?
Odpowiedzdla pm-a
1 rok, 6 miesięcy temuPodaj konkrety. Unikajmy mglistych oskarżeń i niedomówień. łatwo jest rozsypać pierza plotek, oszczerstw, ale później jak je pozbierać?
Odpowiedzneonka
1 rok, 6 miesięcy temunic mi nie wiadomo o upomnieniu, ale to nie ważne, ważne jest ,że na tej Drodze prawdziwie działa Bóg.Trzeba wstąpić, aby się samemu przekonać. Wiadomo dla nas, że jest trudno zaprzeć się samego siebie i iść za Jezusem, ale warto...
Odpowiedzmaria
1 rok, 5 miesięcy temuJestem od dwóch lat na drodze i widzę że w moim życiu Bóg czyni cuda.Zaczynam coraz częściej dostrzegać, że życie moje się zmienia,zmieniają się priorytety w moim życiu.Cieszę się że Statut został zatwierdzony i jest taki ruch w kościele.
Odpowiedznowy człowiek
1 rok, 5 miesięcy temu
Zastanawiałem się dość często dla kogo właściwie jest Droga? Czy mogą nieść Światło Chrystusa osoby np rozwiedzione, żyjące w seperacji, uzależnione od alkoholu w takiej formacji ? Dlaczego na konwiwencji o tym się nic nie mówi.Przecież są w naszym kościele duszpasterstwa ludzi rozwiedzionych , uzależnionych.Ludzie wyrzekający się swoich nazwisk rodowych, skłóceni z rodzicami bardzo poważnie, wchodzą na ambonkę i czytają teksty o miłości chrześcijńskiej a sami są wypaleni.Przecież głosić Chrystusa znaczy i świadczyć.Tak jak dzieci ministranci czytają teksty które nota bene nie rozumieją.Czy osoba podzielona w swojej rodziny moga głosic Chrystusa w tzw dwójce?
Z
bajka93
1 rok, 5 miesięcy temuA ja jestem na Drodze prawie 3 lata. Nawet mi się podoba. Jednak odrzuca mnie to, że rodzice mnie zmuszają przychodzić do wspólnoty. Co Wy na to? Pozdrawiam.
OdpowiedzTeż marudziłem
1 rok, 3 miesiące temu
Może to jest tak jak z pracą - czyli w pracy źle - ale pamiętaj że bez niej będzie jeszcze gorzej. A metod na rodziców jest wiele
1) zmiana wspólnoty 2) wychodzić przed rodzicami
3) iść na ..... prosto z .... np. podwórka.
SGN
1 rok, 5 miesięcy temuDrogą może iść każdy. Rozwodnik, alkoholik, narkoman, o ile chce się zmienić. A nawet jak nie chce, to z biegiem czasu mu się zachce. Droga jest również po to, aby Bóg działał i dawał łaskę zrozumienia Pisma Świętego, zrozumienia i poznania samego siebie. Dawał łaskę nawrócenia każdego dnia. Wystarczy posłuchać Redditio braci na drodze i wtedy można wyraźnie zobaczyć co Bóg robi...
OdpowiedzJanek
1 rok, 5 miesięcy temuJezus wybrał sobie uczniow nie spośrod jakochś zacnych uczonych w piśmie, ale prostych rybakow. Siada z celnikami, rozmawia z prostytutkami... Zadziwiał wszystkich tym że się nie odwaracał od nikogo. (Mt 11,19:) "A oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny."
OdpowiedzM
1 rok temumyślę ze postać św pawla apostoła jest odpowiedzią, człowiek który ma na plecach worek długu, pan go wywral i postawil na czele kosciola, mysle ze Pawel cale zycie sie pytal dlaczego on, i nie czul sie godzien tego powolania, ale wlasnie w slabosci moc sie znajduje ;)...
OdpowiedzRafał1987
1 rok, 2 miesiące temuWitam! Ja od 3,5roku jestem na drodze neokatechumenalnej i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć że zaczynam powoli odkrywać znaczenie i bogactwo(duchowe)kościoła katolickiego! Widzę że Bóg czuwa przy mnie każdego dnia i ma moc nawrócić każdego człowieka do wiary nawet najbardziej zatwardziałych grzeszników. Niech będzie chwała Jezusowi Chrystusowi i Duchowi Świętemu że wprowadził mnie na tą nową ścieżkę życia dzięki której mogę żyć od nowa!!!
Odpowiedzkropka
1 rok, 2 miesiące temuJestem już ponad dwa lata na Drodze Neokatechumenalnej. Droga jest trudna, ale bardzo ciekawa. Wymagająca, ale również wiele dająca. Wprowadziła ład w moje życie zewnętrzne i wewnętrzne. Dała spokój i wytrwałość. Dziękuję Bogu, że dał mi impuls, abym wstąpiła na Drogę. W tej chwili więcej czuję, więcej rozumiem ze spraw z tego i nie z tego świata. Mój kontakt z ludźmi i Bogiem stał się bardziej prosty, dobry i naznaczony wewnętrzną miłością. Potrafię bardziej akceptować nie tylko siebie, ale i bliźnich. Częściej dopuszczam do swych spraw Boga... I widzę, że Bóg mnie za to kocha...
Odpowiedzreni
1 rok, 2 miesiące temuDroga Neo jest wielką nadzieją w Kościele. Jest Głosem wołającym na pustyni. Bądź błogosławiony Boże za ten wielki znak.
Odpowiedzprezbiter
1 rok, 1 miesiąc temuNo wiesz, są też inne zdania na ten temat. Z całą pewnością nie jest to jedyna, jak chcieliby niektórzy, droga w Kościele. Nie ma tu też żadnej puszczy
Odpowiedznowy człowiek
1 rok temuPiszecie w taki sposób w jaki ci ludzie się przygotowują na spotkania. Najczęściej siedzą wystraszeni i spięci , bez luzu, powtarzają na ambonce te same słowa- "otwórzcie swoje serca" a jak jest echo to większa część milczy, nawet ci co wchodzą na ambonkę zapraszają do otwarcia swoich serc. Nie czułem na tych spotkaniach Ducha, mowy od serca lecz wyuczonych słów na pamięć wcześniej przygotowanych i modlitwa też schematyczną , wciąż powtarzane słowa . a wiec jak to jest naprawdę...Czy jest tam Duch , czy jakieś udawanie lub ucieczka przed własną rzeczywistością ?
Odpowiedzryba
1 rok temuParafie potrzebują żywych proroków. Należy wyjść ze skostniałych salek. Wspólnoty nie są dla siebie ale dla parafii, tak jak kościół nie jest dla siebie, lecz dla świata. Bierzcie przykład z Kiko.
Odpowiedzadam
6 miesięcy, 3 tygodnie temu
Jest Duch święty ale też jest strach przed kompromitacja, przed tym,że się powie coś niestosownego. Duch święty pochodzi od Boga a strach od diabła to jest mówione na katechezach zwiastowania i to jest prawda. Droga jest jednym z wielu narzędzi w łonie Kościola walki z tym straszeniem przez diabła, że tak naprawdę nie jesteśmy zdolni do świadczenia nawet we wspólnocie o Bogu.
Odwagi jak ktoś znalazł się na drodze to tylko słuchanie Słowa Bożego może go uzdolnić do świadczenia o Bogu we wspólnocie i w świecie.
Wiem co piszę ponieważ jestem na drodze 13 lat i mam ciągle strach przed mówieniem wprowadzeń i komentowaniem słowa. Ale widzę też, że Bóg walczy o mnie i z moją pychą bo jestem zdolny tylko Jego mocą otwierać sie na moje życie i dostrzegać innych.
ryba
5 miesięcy, 4 tygodnie temuWitaj Adamie!Jesteś na Drodze 13 lat, to czego lub kogo się boisz? Diabła się boisz?.Czy Ty jesteś wierzącym bratem w Chrystusie ? Modlisz się głosem swojego serca? Przychodzisz na te spotkania od 13 lat i co dalej ? Nie świadczysz w swojej rodzinie,najbliższym środowisku, nie płoniesz?
Odpowiedzadam
5 miesięcy temu
Boję się diabła, tego, że mi stawia moje grzechy codziennie przed oczy, ale też wiem i doświadczam tego, że Jezus Chrystus zmartwychwstał dla mnie i walczy za mnie posyłając Ducha świętego i pomaga mi świadczyć w świecie o nim.
Trochę mniej sarkazmu Rybko każdy ma swoją historię.
Grzegorz
9 miesięcy, 1 tydzień temu
Mam 40 lat, w małżeńswie 20 lat. Jestem na drodze 22 lata. No i jest super. Odwagi, trzymajcie się kościoła.
nowy człowiek
8 miesięcy, 4 tygodnie temuNie bać i do przodu ,siać jak mówi ojciec dyrektor,siać, siać,ale nie w zamkniętych salkach i przy gitarach z pieśniach i tańcami judejczków wokół stołu po uczcie.I będzie " super"jak w reklamie marketu.
Odpowiedzgrzegorz
8 miesięcy, 4 tygodnie temuA o jakim Ty "dyrektorze" myslisz. Kto ci tak dał popalić we wspólnocie, że teraz plujesz na nią?
Odpowiedznowy człowiek
5 miesięcy, 3 tygodnie temuNie byłem w tej "wspólnocie" tylko sąsiadka (rozwiedziona) zaprosiła to poszedłem dwa razy, ten wysoki , pewny siebie neon rozkazywał a ksiądz siedział jak potulny baranek.Ja nie pluję tylko piszę to co widziałem.
OdpowiedzOlo
5 miesięcy, 1 tydzień temu'a ksiądz siedział jak potulny baranek' - czyli jak Jezus Chrystus.
Odpowiedzneonka ws. 4
3 miesiące, 4 tygodnie temuTo wzruszające i prawdziwe przystępiłam do neokatechumenatu i Bóg mnię prowadzi.
Odpowiedzneonka ws. 4
3 miesiące, 4 tygodnie temu
To wzruszające i prawdziwe wstąpiłam do neokatechumenatu i Bóg mnię prowadzi
Norton
3 miesiące, 4 tygodnie temuKim jest Bóg, kim jest diabeł, czym jest kościół??? Można sie kłócić, dyskutować, krytykować czy wychwałać. Ale po co? Każdy ma swoją historie swoje życie problemy i radości. Dla jednych złem jest radio maryja i ojciec dyrektor dla innych droga neokatechumenalna. Wszyscy jesteśmy inni mamy inne zdania. Ja żyje w 12-sto osobowej rodzine mam wspaniałych rodziców którzy od 26 lat są małżeństwem i codziennie widze ich miłość. Mam świetne rodzeństwo które kocham. Nie jestem super mądry i nie widziałem wielu rzeczy ale wiem że Bóg istnieje. Można go doświadczyć naprawde na różne sposoby moja rodzina(moi rodzice)wybrali droge neokatechumenalą i jesteśmy szczęśliwi z Bogiem. Możecie pisać że jestem głupi prymitywny czy zacofany ale jestem szczęśliwy i kochany.:)
OdpowiedzAsia
3 miesiące, 2 tygodnie temuCi ludzie dają świadectwo. Wiem, bo tego doświadczam, choć nie jestem we wspólnocie. Mam kontakt w pracy z Neokatechumenami, których świadectwem są czyny, sposób postępowania. Widać ich pracę nad sobą, czuje się Ducha. Ich przekaz jest mi bliższy niż niejedno suche, pozbawione życia kazanie księdza z ambony.
Odpowiedzobok
2 miesiące, 4 tygodnie temujestem byłą żoną czlowieka który odszedł ode mnie i od maleńkiego dziecka 10 lat temu...odszedl bo jak sam powiedzial..nie kochal nas...Od kilku lat jest on na..jak to piszecie na Drodze... hmmm boję się go...nienawisc z jaka przekazuje nam ewangelizacyjne hasla podczas odwiedzin dziecka...nijak nie wpisuje się to w moje postrzeganie wiary w Boga, bycia człowiekiem... Jego religijnosc zewnetrzna nijak ma się do postępowania...ja odkrylam to po 2 latach od naszego poznania się, juz po slubie... Dziwię się ze w tak malej wspolnocie nikt tego jeszcze nie zauwazyl. Do nastolatki nie mowi sie językiem wyuczonych zdan z katechizmu przeciez. hmm...ale pewnie to nikogo nie obchodzi,wazne ze jest...kolejna osoba na...Drodze.Szkoda ze zapewne w zalozeniu dobra idea u mnie wywoluje pytanie "dokad prowadzi ta wasza Droga?"...chce wierzyc ze mimo iz roznymi drogami wszyscy zmierzamy do tego samego celu....
OdpowiedzKomentarze
Bp Kiernikowski: Można być człowiekiem religijnym i jednocześnie niewierzącym
Nasza epoka to już po części epoka postchrześcijańska - mówi bp Zbigniew Kiernikowski w wywiadzie dla KAI. Biskup siedlecki dodaje, że współczesna rodzina zasadniczo przestała już być miejscem kształtowania wiary. Dlatego jest niezbędna pogłębiona i stała formacja o charakterze katechumenatu.
Zobacz także
- Poświęcenie kościoła seminarium Redemptoris Mater
- Warszawa: 2 maja Międzynarodowe Spotkanie Powołaniowe Drogi Neokatechumenalnej
- „Droga Neokatechumenalna odkrywa głębię życia chrześcijańskiego”
- Kiko Argüello: To Duch Święty odnawia Kościół
- Neokatechumenat w Poznaniu dziękował za zatwierdzenie statutu „Drogi”
- Papież przyjął uczestników Drogi Neokatechumenalnej w 40-lecie jej powstania
- Abp Nycz do Neokatechumenatu: Dawajcie i chciejcie przyjmować
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

